Polskie mięso najgorsza w Europie, miażdżący raport NIK. Wolelibyście nie wiedzieć co w nim znajdziecie.
Adobe Stock
Newsy

Polskie mięso najgorsze w Europie - miażdżący raport NIK. Wolelibyście nie wiedzieć, co w nim jest

Dramatyczną sytuację na rynku polskiej żywności, potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Także Audyty Unii Europejskiej wskazują, że powinniśmy zacząć się martwić jakością polskiego mięsa i przerzucić się na… warzywa.

Jeśli macie w pamięci popularne hasło: „dobre, bo polskie”, zachęcające kiedyś do kupowania naszych rodzimych produktów, to zapomnijcie o nim. Nie jest prawdziwe - przynajmniej, jeśli chodzi o mięso. Ponad wszelką wątpliwość udowodniła to Najwyższa Izba Kontroli. Co stwierdzili urzędnicy NIK?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Dramatyczny obraz produkcji mięsa w Polsce

Najwyższa Izba Kontroli przygotowała obszerny raport na temat bezpieczeństwa żywności w Polsce. Raport liczy ponad 100 stron, a nad jego powstaniem pracowali kontrolerzy NIK i naukowcy z uniwersytetów przyrodniczych. Wzięto też pod uwagę kontrole NIK z poprzednich lat i audyty sporządzane przez Komisje Europejską.

Alerty o niebezpiecznej żywności w Polsce są coraz liczniejsze. W 2017 roku zgłoszono 87 przypadków  niebezpiecznej żywności, a w 2020 roku zgłoszono już 273 sygnały.

Badania wykazały, że polska żywność jest niebezpieczna z powodu powszechnie występującej w niej salmonelli. Drugim dużym problemem jest używanie w czasie hodowli najsilniejszych antybiotyków stosowanych do leczenia ludzi. W konsekwencji bakterie stają się odporne na te antybiotyki.

Kontrolerzy wskazują, że powodem zagrożenia dla zdrowia konsumentów, są niewłaściwe działania po stronie producentów i sprzedawców, a w szczególności:

  • Zanieczyszczenia żywności
  • Fałszowanie żywności
  • Niewłaściwe warunki przechowywania i sprzedaży
  • Niewłaściwe warunki utrzymania zwierząt (nieprawidłowe żywienie zwierząt, przenoszenie na człowieka chorób odzwierzęcych)
  • Nielegalna działalność w zakresie produkcji żywności
Zobacz także
Polskie indyki zakażone ptasią grypą zostały przerobione na kebaby. Mięso zostało sprzedane

Polskie indyki zakażone ptasią grypą zostały przerobione na kebaby. Mięso zostało sprzedane

Wyższa składka zdrowotna dla osób jedzących mięso? To nowy postulat europosłanki Sylwii Spurek

Wyższa składka zdrowotna dla osób jedzących mięso? To nowy postulat europosłanki Sylwii Spurek

Z czego wynika fatalny stan jakości produkcji żywności w Polsce?

Raport stwierdza, że w latach 2014–2016 Inspekcja Weterynaryjna nie pełniła w Polsce praktycznie żadnego nadzoru nad ubojem zwierząt gospodarskich. Lekarze nie znali wszystkich obowiązujących przepisów dotyczących ochrony zwierząt, a hodowcy nie dopełniali obowiązku informowania o każdym uboju.

Raport NIK nie tylko wymienia źródła nieprawidłowości, ale też formułuje zalecania. Głównym jest oczywiście konieczność wzmożenia kontroli weterynaryjnych. I tu zaczyna się kolejny problem. Kontrole nie są przeprowadzane, ponieważ nie ma ich kto robić. Inspekcja Weterynaryjna od lat cierpi na problemy kadrowe. Weterynarze nie chcą być inspektorami z pensją do 3,5 tys. zł. czyli znacząco niższą od pensji weterynarzy z tzw. wolnej praktyki. Inspekcja Weterynaryjna nie mając własnych pracowników, zleca wykonanie części kontroli prywatnym lekarzom, co też nie jest prawidłowe. Audyty Unijne wskazywały bowiem w przeszłości, że kontrole bezpieczeństwa żywności w kraju i nadzór nad ubojem, powinni pełnić wyłącznie urzędowi lekarze weterynarii, a nie lekarze prywatni.

Wzrost nieprawidłowości, ilość ostrzeżeń oraz brak widoków na poprawę obecnego stanu rzeczy, nie nastraja pozytywnie. Wygląda na to, że powołane instytucje nie zapewniają polskim konsumentom bezpiecznej żywności, co jest szczególnie groźne w odniesieniu do żywności odzwierzęcej.

Pozostanie nam jeść marchewkę, po starannym umyciu jej pod bieżącą wodą? W tym przypadku przynajmniej nie zarazimy się salmonellą i nie uodpornimy na antybiotyki.

Źródło: Nj24.pl

Inspekcja Jakości Handlowej skontrolowała sprzedawców ryb. Tych lepiej nie kupować
Adobe Stock
Newsy
Inspektorzy skontrolowali sprzedawców ryb. Wnioski są fatalne, tych ryb lepiej nie kupować
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przeprowadziła kontrole w blisko czterdziestu sklepach, gdzie sprawdziła jakość sprzedawanych ryb. Wynik badań może szokować. Zobaczcie, których ryb unikać.

W ostatnim czasie, w kilkudziesięciu sklepach spożywczych kontrolę przeprowadziła Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Tym razem pod lupę trafiły mrożone ryby. Wynik przeprowadzonej kontroli Po przeprowadzonej kontroli Inspekcja Jakości Handlowej opublikowała obszerny raport. Jego wynik może zaskoczyć. Ze 178 partii, jakie podlegały kontroli, aż w 46 kontrolerzy wykryli nieprawidłowości. Wynikają one ze zbyt dużej ilości glazury na mrożonej rybie, co  jednocześnie przekłada się na zwiększoną ostateczną wagę produktu. Wielu producentów dodaje do płatów rybnych zbyt wiele wody, która stanowi dodatkowe obciążenie. Poza tym w tabeli wartości odżywczych były wpisane błędne dane.  Oszukane ryby  Kilkukrotne glazurowanie płatów rybnych to sposób działania producentów, którzy chcą zwiększyć wagę produktu poprzez dodanie wody. To nieuczciwy wobec konsumenta trik. Wówczas klient, zamiast kupować dobrej jakości rybę, inwestuje w zamrożoną wodę. Pozostałe wnioski z raportu Inspekcja Jakości Handlowej w ostatecznym raporcie zamieściła szereg innych uchybień, jakich dopatrzyła się w mrożonych produktach rybnych. Wśród nich są: stosowanie terminu „swojski” w nazwie wyrobu pochodzącego z przemysłowej produkcji brak w gotowych produktach informacji o zawartości substancji słodzącej brak wyszczególnienia w składzie produktu wszystkich wykorzystanych dodatków brak wyróżnienia składników alergennych brak informacji o warunkach oraz czasie przechowywania produktu po otwarciu. Apel do konsumentów Unikajcie mrożonych ryb ze zbyt wysokim połyskiem. To świadczy o sporej ilości wody. Nie należy również kupować produktów bez pełnego oznaczenia. Czytaj...

Zawyżone i niewłaściwe ceny w sklepach? To niemal norma w polskich sklepach. Mamy raport UOKIK-u
Adobe Stock
Newsy
Zawyżone i niewłaściwe ceny? To niemal norma w polskich sklepach. Mamy raport UOKIK-u
Typowy obrazek w naszych sklepach: pod produktem na półce w ogóle nie ma ceny lub jest etykieta cenowa innego produktu. Sprzedawcy zwykle nawet nie reagują. A jak reaguje na to Inspekcja Handlowa?

Zdarzyło wam się zaczepić w markecie sprzedawcę przemykającego pomiędzy regałami i zwrócić uwagę, że na półkach znajdują się niewłaściwe ceny? Najczęstsza reakcja jaką wtedy obserwujemy, to wzruszenie ramionami lub rada, żeby sprawdzić sobie cenę w czytniku cen, na drugim końcu sklepu. Po ostatniej kontroli Inspekcji Handlowej, sklepy zapłacą za to 350 tysięcy zł kary. Wystawiono 449 mandatów dla sklepów i punktów usługowych . Czego konkretne dotyczyły przewinienia? Wyniki kontroli sklepów prowadzonej przez Inspekcję Handlową Urząd Ochrony Konkurencji i konsumentów co roku zleca Inspekcji Handlowej prowadzenie kontroli w sklepach. Badanie ma na celu sprawdzenie czy właściciele sklepów i punktów usługowych przedstawiają ceny towarów oraz usług w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości klientów. Z raportu za I półrocze 2021 roku wynika, że stan etykiet cenowych w sklepach jest bardzo zły. W co drugim punkcie odkryto nieprawidłowości w informowaniu o cenach, które wprowadzały klientów w błąd. Na 1530 skontrolowanych sklepów i lokali usługowych, w 816 czyli w 53% miejsc, odkryto błędy w komunikacji tej najważniejszej cechy produktu leżącego na półce. Przedmiotem badania była nie tylko liczba marketów, w których odkryto uchybienia, ale też część towaru którego dotyczyły błędy. Inspekcja Handlowa skontrolowała 280 tysięcy partii towaru i tu zakwestionowano sposób oznakowania w co 7 partii. Z kolei w 1022 sklepach stwierdzono, że 5% towarów miało zawyżona cenę podczas kasowania zawartości koszyka przy kasie, w stosunku do ceny znajdującej się na półce. Nieprawidłowości obejmowały przede wszystkim: brak ceny produktu niewłaściwą wartość, w tym...

Polacy zrezygnują ze schabowego dla ratowania klimatu? Wyniki badania zaskakują
Adobe Stock
Newsy
Polacy zrezygnują ze schabowego z tego zaskakującego powodu? Wyniki badania zaskakują
Przeprowadzono badania dotyczące opinii Polaków w sprawie pogarszania się klimatu na ziemi. Czy bylibyście w stanie ograniczyć spożywanie mięsa w imię ekologii?

Dyskusja o globalnym ociepleniu i nadciągającej katastrofie klimatycznej ma się w Polsce coraz lepiej. Częściej mówi się między innymi o jak najpilniejszym zamykaniu kopalni węgla, zero emisyjności i po prostu o ekologii. „Zielona” kampania trwa więc w najlepsze. Jednym z punktów walki o lepszą przyszłość dla planety stała się dla niektórych potrzeba ograniczenia spożycia mięsa. Nie tylko ze względu na los zwierząt hodowlanych, ale także z powodu innych czynników. Czy działanie człowieka ma wpływ na globalne ocieplenie? Wśród nich znajduje się między innymi to, że światowa hodowla bydła ma znacząco przyczyniać się do emisji CO2 do atmosfery – według niektórych badań nawet bardziej, niż szkody czynione przez samochody i ich spaliny. Drugim powodem przywoływanym przez ekologów jako argument za ograniczeniem  jedzenia mięsa jest koszt produkcji szynki, wędliny i innych podobnych smakołyków. Wiąże się to nie tylko z cierpieniem zwierząt, ale także z wykorzystaniem dużej ilości energii, wody i pasz. Mięsożercy na razie twardo stoją na swoich stanowiskach. Zwolennicy tradycyjnego odżywiania uważają, że to nie człowiek winny jest pogarszającemu się klimatowi i postępującej degradacji środowiska. Przyczyn w tym stanie rzeczy upatrują w czynnikach zewnętrznych, niezależnych od ludzi. Czy Polacy są gotowi odstawić schabowego dla natury? Odrzućmy na razie te bardziej ideologiczne niż naukowe spory i przyjrzyjmy się faktom i liczbom. Tak zwane cyferki zawarte w badaniu Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego mówią co nieco o tym, jakie jest podejście Polaków do ekologicznych przewartościowań i transformacji. Raport pt. „Polacy o globalnym ociepleniu” może niektórych zaskoczyć. Okazało się, że niemal 40%...

Właścicielerestauracji karmią nas przeterminowanym jedzeniem? Wyniki kontroli sanepidu zatrważają
AdobeStock
Newsy
Właściciele restauracji karmią nas przeterminowanym jedzeniem? Wyniki kontroli sanepidu zatrważają
Przeterminowane jedzenie, brud, niespełnione wymagania techniczne - to codzienność w wielu polskich restauracjach. Właśnie wziął się za nie sanepid.

Rzeszowska  stacja sanitarno-epidemiologiczna  przeprowadziła ostatnio kontrolę 90 lokali gastronomicznych na Podkarpaciu. Ta niestety obnażyła brutalną prawdę. Właściciele restauracji nie tylko karmią swoich klientów przeterminowanym jedzeniem, ale też dopuszczają się wielu innych zaniedbań w prowadzeniu swoich lokali. W związku z naruszeniami, policja wystawiła 8 mandatów na łączną kwotę 2,3 tys. złotych. Zaniedbania w podkarpackich restauracjach Przedstawiciele sanepidu postanowili skontrolować działalność podkarpackich restauracji, barów, lodziarni i innych punktów gastronomicznych. Wyniki ich kontroli szokują. Tylko w dniach od 26 lipca do 1 sierpnia, właściciele tych lokali dopuścili się szeregu zaniedbań takich jak m.in. podawanie klientom przeterminowanego jedzenia, brak porządku i czystości w restauracji czy niewłaściwy stan techniczny wyposażenia. Rzeszowski sanepid skontrolował: 9 restauracji 3 stołówki 12 zakładów małej gastronomii 4 wytwórnie ciast i lodów 7 automatów do lodów oraz 55 innych obiektów żywnościowo-żywieniowych (m.in. sklepy spożywcze, piekarnie, mobilne punkty gastronomiczne i punkt sprzedaży żywności) Lista uchybień może szokować W wyżej wymienionych lokalach stwierdzono: niewłaściwy stan sanitarno-techniczny ścian, podłogi, sufitów i regałów, brak pełnego wyposażenia przy umywalkach do mycia rąk – brak środków myjących, dezynfekcyjnych, środków do higienicznego osuszania rąk, niewłaściwy stan sanitarno-techniczny urządzenia chłodniczego i zamrażalniczego, brak udokumentowanych szkoleń personelu zakładu z zakresu higieny, brak dostępu do umywalki do mycia rąk w pomieszczeniu produkcyjnym, wprowadzanie do obrotu środków spożywczych po upływie...