Przemysław Koperski jadł w restauracji podczas lockdownu
Pixabay
Newsy

Polityk Lewicy stołował się w restauracji mimo lockdownu. Jego tłumaczenia szokują

Znana cieszyńska restauracja „U Trzech Braci”, mimo zakazów rządu postanowiła obsługiwać swoich gości na miejscu. To wzbudziło zainteresowanie policji, która regularnie legitymuje przebywające w niej osoby. W obronie praw przedsiębiorstwa stanął polityk Lewicy, Przemysław Koperski.

Z racji szalejącej nie tylko w Polsce, ale również na świecie pandemii, punkty i lokale gastronomiczne mogą sprzedawać jedzenie tylko i wyłącznie na wynos. Trwające od miesięcy ograniczenia sprawiły, że wiele przedsiębiorstw zbankrutowało, a te które przetrwały ledwo zipią. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Cieszyńska restauracja działa mimo zakazów

Na skraju wytrzymałości znalazła się między innymi niewielka cieszyńska restauracja „U Trzech Braci”. Mimo panujących w Polsce zakazów, właściciele postanowili przyjmować swoich gości, tak jak kiedyś – stacjonarnie. Zamówienia na wynos nie zapewniały im bowiem płynności finansowej.

Wieść szybko rozniosła się po mieście. Dotarła nie tylko do spragnionych normalności mieszkańców, ale również policji, która zaczęła regularnie odwiedzać lokal i legitymować spożywających posiłek klientów. 

W sprawę zaangażował się Przemysław Koperski

Dwa dni temu przed restauracją pojawiło się 10 radiowozów i ok. 30 stróżów prawa. Na miejscu był również Przemysław Koperski. Polityk Lewicy nie krył zdziwienia związanego nie tylko ze skalą tego zdarzenia, ale również podstawami prawnymi.

To niewielki lokal. Zagrożenie epidemiczne wywołali nie siedzący we dwie czy trzy osoby przy stolikach klienci, a kilkunastu tłoczących się podczas interwencji policjantów – stwierdził w rozmowie z Interią Koperski.

Polityk stołuje się w trakcie lockdownu

Urodzony w Opolu Przemysław Koperski, jest częstym gościem cieszyńskiej restauracji „U Trzech Braci”. Odwiedza ją nawet podczas lockdownu, bo jak sam podkreśla - stoi murem za wszystkimi mikroprzedsiębiorcami, którzy na co dzień muszą mierzyć się z tą kuriozalną sytuacją. Czyżby polityk bagatelizował ryzyko zarażenia się koronawirusem i przeniesienia go na inne osoby? Najwyraźniej.

Jestem klientem restauracji U Trzech Braci w Cieszynie. W niedzielę nie tylko interweniowałem w sprawie restauracji, ale także byłem jej klientem. Na prośbę właścicieli zapłaciłem gotówką, choć można było też płacić kartą – zdradził w rozmowie z Interią polityk Lewicy.

Ustalenia rządu są niezgodne z prawem?

W związku z zaistniałą sytuacją, polityk postanowił złożyć stosowny wniosek do Sanepidu i policji cieszyńskiej w celu wyjaśnienia sytuacji. Jak się bowiem okazuje, wprowadzone przez rząd ograniczenia nie są zgodne z prawem, a nakładane za ich łamanie kary nie mają podstaw.

To nie jest mój pogląd, ale pogląd Wojewódzkiego Sądu Apelacyjnego w Opolu, który orzekł, że nie wolno ograniczać praw i wolności obywatelskich takich jak np. wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Takie rozwiązanie (...) przysługuje tylko po wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. (...) Nic takiego w Polsce się nie stało – skomentował w rozmowie z Interią.

A wy co myślicie o tej sytuacji?

Myśleliście, że w kinach obowiązuje zakaz konsumpcji? Nic podobnego, własnie tak omijane są przepisy
Adobe Stock
Newsy
Myśleliście, że w kinach obowiązuje zakaz konsumpcji? Nic podobnego, właśnie tak omijane są przepisy
Ograniczenia antycovidowe wprowadzane są po to, żeby zmniejszyć rozprzestrzenianie się wirusa. Czy ludzie się z nimi liczą?

W związku z utrzymująca się dużą ilością zachorowań na Covid-19, trwającą 4. falą pandemii koronawirusa i pojawieniem się nowego wariantu wirusa, Rada Ministrów wprowadziła rozporządzeniem nowe obostrzenia antycovidowe. Zgodnie z nimi została ograniczona liczba osób mogących przebywać jednocześnie w niektórych miejscach publicznych. Ograniczenie dotknęło między innymi kin. Jak na nie zareagowały kina? Na czym polegają nowe obostrzenia i jak przestrzegają ich kina? W miejscach, w których dotychczas obowiązywał limit 50% zapełnienia, został on obniżony do 30%. Oznacza to, że tylko 30% miejsc w restauracjach kinach i teatrach może być zapełniona przez gości i widzów. Gdzie dokładnie może przebywać tylko 30% osób? Zakaz dotyczy: Restauracji Barów Hoteli Dyskotek Klubów Obiektów sportowych Obiektów sakralnych Teatrów i Kin Dodatkowo w bufetach umiejscowionych na terenie kin, został wprowadzony zakaz konsumpcji. Na stronie rządowej można przeczytać:  - Kina funkcjonują w ścisłym reżimie sanitarnym — maks. 30 proc. obłożenia. Konieczne jest zakrywanie ust i nosa. Nie można spożywać posiłków ani napojów w kinach. I to właśnie ten zakaz jest obchodzony. Kinowe bufety są nadal działają, zakupiony popcorn, słodycze i napoje pakują do toreb i nazywają to sprzedażą na wynos. Jednocześnie w kinach pojawiły się kartki z informacją, że na terenie obiektu obowiązuje zakaz konsumpcji: - Zakaz spożywania napojów i posiłków na sali kinowej. - Sprzedaż napojów i posiłków tylko na wynos. - Spożycie napojów i posiłków tylko w wyznaczonych miejscach. Jednak widzowie, którzy po kupieniu popcornu kierują się z torbami do sali kinowej nie są przez nikogo...

Ile kosztuje schabowy u Magdy Gessler? Trzeba za niego zapłacić majątek
ONS/AdobeStock
Newsy
Ceny potraw na wynos z restauracji Magdy Gessler zwalają z nóg. Ile życzy sobie za schabowego?
Postanowiliśmy rzucić okiem na menu w restauracji Magdy Gessler „U Fukiera”. Gwiazda TVN-u słono liczy sobie za swoje dania na wynos.

Restauracja  „U Fukiera” to prawdziwe oczko w głowie Magdy Gessler. Gospodyni „Kuchennych rewolucji” jest właścicielką tego miejsca od 1991 roku. Na stronie internetowej knajpy czytamy, że to najstarsza restauracja w Warszawie, tradycjami sięgająca aż XVI stulecia. Czy to jednak tłumaczy tak wysokie ceny? Wiele o historii i procesie tworzenia tego miejsca Gessler opowiada w swojej autobiografii , którą właśnie promuje. Dlaczego ceny w knajpie Magdy Gessler są tak wysokie? Restauracja „U Fukiera” może się pochwalić całą listą laurów, nagród i odznaczeń od wielu organizacji badających punkty gastronomiczne na całym świecie. Nic więc dziwnego w tym, że słynna restauratorka nawet za klasyczne polskie zupy liczy sobie naprawdę słono. Niedawno pisaliśmy o tym, że rosół u Magdy Gessler może kosztować nawet 75 zł! Pierogi, żur, rosół czy kotlet schabowy – komplet takich dań zjecie w barze mlecznym za mniej niż łącznie 40 zł. Tymczasem w tej cenie u Magdy Gessler nie zobaczycie nawet słoika rosołu! Aż trudno sobie to wyobrazić… A oto mała próbka z menu „U Fukiera” na wynos. Uwaga, poniższe ceny nie dotyczą porcji dla całej rodziny, a tylko dla jednej osoby! Jedyny wyjątek stanowi deska polski, kozich serów, którą Magda Gessler proponuje dwóm osobom, na przykład do wina. Ceny na wynos w restauracji Magdy Gessler „U Fukiera” Podczas lockdownu restauracja sygnowana nazwiskiem Gessler zaczęła oferować swoim klientom specjalną selekcję potraw dostępnych na wynos. Wśród nich znalazły się m.in.: Pierogi ruskie z siekaną miętą i prawdziwą wiejską śmietaną: 36 zł Żur na prawdziwkach z białą kiełbasą – słoik 0,9 l: 50 zł Rosół na wielu mięsach, czysty – słoik 0,9 l: 49 zł Barszcz...

Polscy restauratorzy: „Nie damy się więcej zamknąć”. Nie boją się 4 fali koronawirusa?
Pixabay
Newsy
Polscy restauratorzy: „Nie damy się więcej zamknąć”. Nie boją się 4. fali koronawirusa?
Mimo ostrzeżeń przed zbliżającą się czwartą falą pandemii, restauratorzy jasno deklarują, że nie dadzą się ponownie zamknąć.

Pandemia koronawirusa odcisnęła ogromne piętno na restauratorach oraz właścicielach pubów i barów. Z powodu szalejącego w Polsce koronawirusa, byli oni zmuszeni zamknąć na kilka miesięcy swoje lokale. Nie wszyscy jednak zdecydowali się na ten krok. Byli tacy, którzy działali mimo pandemii i ogłaszanych przez rząd obostrzeń. Jak na tym wyszli? Niektórzy do dziś walczą w sądzie z sanepidem. Jak się jednak okazuje, większość restauratorów wygrywa tę batalię. Nic dziwnego, że teraz, gdy eksperci wyraźnie mówią o zbliżającej się wielkimi krokami 4 fali koronawirusa, restauratorzy głośno zapewniają, że nie dadzą się ponownie zamknąć. Restauratorzy wygrywają z sanepidem? W trakcie pandemii, wielu polskich restauratorów działało normalnie i przez cały czas miało otwarte restauracje, w których przyjmowało gości. Przedsiębiorców bardzo szybko namierzał sanepid , co skutkowało tym, że sprawa trafiała do sądu. Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej poinformowała, że jedna z takich osób, pani Ewa z Radomia, właśnie wygrała wielomiesięczną walkę z sanepidem. Kobieta mimo obostrzeń zdecydowała się otworzyć swoją restaurację i gościć w niej klientów. Do jej lokalu wielokrotnie przychodziła policja a sprawa została przekazana sanepidowi. Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej poinformowała, że pani Ewa ostatecznie wygrała jednak proces. Ponad trzymiesięczna postawa obywatelska doprowadziłaby tę pizzerię do bankructwa, ponieważ wszystkie swoje oszczędności zainwestowała w biznes gastronomiczny, a tzw. tarcza nie została przyznana Pani Ewie. Wreszcie 1 lutego 2020 roku, gdy zaczęto luzować obostrzenia w galeriach handlowych, podjęła decyzję, aby przeciwstawić się organom władzy Państwowej i otworzyć swoją pizzerię stacjonarnie - donosi Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej....

które restauracje są otwarte
AdobeStock
Newsy
W Polsce otwarto już... nawet 20 tysięcy restauracji? Wiceminister rozwoju Olga Semeniuk nie przebierała w słowach
Mimo obowiązujących obostrzeń, aż 20 tysięcy restauracji normalnie działa. Przedstawicielka rządu zabrała głos.

Zapowiedziany pod koniec grudnia lockdown miał potrwać do 17 stycznia. Zakładał on całkowity zakaz działalności, w tym galerii handlowych i restauracji. Z jednym tylko wyjątkiem – restauracje mogą realizować zamówienia wydawane na wynos. Jednak takie rozwiązanie nie ratuje wielu lokali. Restauratorzy czekali na zniesienie obostrzeń, jednak lockdown postanowiono przedłużyć co najmniej do 31 stycznia i brakuje jasnych informacji co do tego, kiedy restauracje będą mogły znów się otworzyć. Mówi się nawet o przełomie marca i kwietnia, ale przedsiębiorcy nie mogą aż tyle czekać. Bunt restauratorów Właściciele restauracji zaczęli się więc buntować. Na pewno zachęciły ich do tego kolejne wyroki sądów w sprawie otwartych w trakcie lockdownu działalności. Uznano, że zakaz działalności wydany rozporządzeniem, nie jest ważny w świetle prawa i lokale mogą normalnie funkcjonować. Dlatego coraz więcej restauracji się otwiera. Restauratorzy mówią wprost – albo zapłacą karę od Sanepidu i będą pracować, albo zbankrutują siedząc z założonymi rękami. W dodatku mówi się, że w mniejszych miejscowościach służby sanitarne nie wydają tak chętnie mandatów. Niepewność rządu Zdaje się, że rządzący nie wiedzą, jak zachować się w tej sytuacji. Nie potępiają głośno działań niepokornych przedsiębiorców, ponieważ w rządzie mówi się o tym, że większość Polaków (nawet zwolennicy partii rządzącej) nie popiera tak długiego lockdownu. Politycy niechętnie komentują bunt restauratorów. Ostatnio mówiło się o 80 otwartych restauracjach, podczas gdy w rzeczywistości w całym kraju może być otwartych aż 20 tysięcy lokali!   W końcu głos zabrała wiceminister rozwoju Olga Semeniuk. Zapowiedziała pomoc dla przedsiębiorców, którzy w akcie desperacji...