choinka
unsplash.com/@frostroomhead
Newsy

Polacy chcą spędzić święta z rodziną. Wpadli na zaskakujący pomysł

To było do przewidzenia. Polacy mają dość samoizolacji, kwarantanny i koronawirusa w ogóle. Nie zabraknie takich, którzy chcą spędzić święta z rodzinami.

Święta jak dawniej. O tym właśnie marzy w tym momencie zdecydowana większość Polaków.
Po wiosennym „odwołaniu” świąt wielkanocnych, po zamknięciu cmentarzy 1 listopada, teraz rządowe obostrzenia uderzyły w tradycję bożonarodzeniową.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Nakaz czy zalecenie?

Przypomnijmy. Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosili, że święta Bożego Narodzenia będziemy mogli spędzić w towarzystwie jedynie 5 osób spoza domu. Oznacza to, że wszelkie duże zjazdy rodzinne są po prostu niezgodne z prawem.

O tej sprawie pisaliśmy już w artykule, który znajdziecie pod tym linkiem: KLIK! Oburzenie Polaków na decyzję rządu było zrozumiałe. Postanowienia rozporządzenia skomentował szybko rzecznik rządu, Piotr Muller, który uspokoił, że to tylko rodzaj zalecenia.

Do domów Polaków nie zapukają podczas Wigilii kolędnicy w mundurach. I całe szczęście. Jednak poruszenie w narodzie nie minęło. Wielu z nas szuka sposobów, by przy wigilijnym stole myśleć tylko o rzeczach związanych ze świętowaniem, a nie z koronawirusowymi restrykcjami.

Pomysł Polaków

Wielu Polaków nie chce narażać na zarażenie starszych członków swoich rodzin. Szczególnie tych, którzy cierpią już na inne choroby i ewentualne zakażenie mogłoby skończyć się tragedią. Dlatego, dla pewności, niektórzy zdecydują się na wykonanie prewencyjnych testów na obecność COVID-19 w organizmie.

Czy w takiej sytuacji ograniczenia do 5 gości spoza domu będą dalej obowiązywały? Niestety tak. Posiadanie negatywnego wyniku testu na koronawirusa nie zwalnia z obowiązku zachowania zasad ostrożności wprowadzonych przez rząd.

Jak mówią eksperci, to nie tylko kwestia nieścisłej treści samego rozporządzenia. To także sprawa niepewności samych testów, które mogą być wykonane w złym momencie, a wynik może być fałszywie ujemny. W takiej sytuacji wciąż możemy być potencjalnym roznosicielem wirusa.

To jednak nie koniec całego święteczno-koronawirusowego zamieszania. Rząd Mateusza Morawieckiego, już niejako w swoim stylu, w połowie grudnia planuje podać jeszcze więcej konkretów na temat świąt w dobie pandemii. Co tym razem wymyśli premier z ministrem?

Święta koronawirus
Adobe Stock
Newsy
5 gości na Wigilię? To jakaś kpina. Co 3 Polak nie ma zamiaru stosować się do zaleceń rządu
Zapowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i premiera Mateusza Morawieckiego spadły na Polaków jak grom z jasnego nieba.

Po „odwołaniu” świąt wielkanocnych w czasie trwania pierwszej fali koronawirusa, w listopadzie spotkała nas kolejna niemiła niespodzianka – rząd zdecydował o zamknięciu cmentarzy. Polacy z trudem przełknęli tę gorzką pigułkę. Po miesiącu spotkał nas kolejny cios. Rząd ogłosił, że święta Bożego Narodzenia będziemy musieli spędzić z maksymalnie 5 gośćmi spoza domu. Morawiecki i Niedzielski chcieli w ten sposób ograniczyć przemieszczanie się Polaków po kraju i zmniejszyć ilość zakażeń COVID-19. Jak obejść zakaz? Z góry było wiadomo, jakich reakcji można było się spodziewać. Wiedzieli to także rządzący, dlatego ustami rzecznika rządu Piotra Mullera ogłosili, że to obostrzenie nie będzie piętnowane karami pieniężnymi.   W swoim założeniu miało być jedynie odwołaniem się do poczucia zbiorowej odpowiedzialności Polaków. Tak czy siak, Polacy od razu zaczęli zastanawiać się jak obejść ten nieprzyjemny zapis w strategii walki rządu ze skutkami epidemii COVID-19. Jedni myślą o odbyciu 10-dniowej samoizolacji przed udaniem się na święta do swoich bliskich, inni starają się o zrobienie zawczasu testów. Obywatelskie (nie)posłuszeństwo Jeden z portali postanowił sprawdzić nastroje panujące w narodzie. Okazało się, że 64% Polaków postara się spędzić święta Bożego Narodzenia w wąskim gronie (2-5 osób przy stole). Z kolei aż 31% z nas uznało, że ograniczenia ograniczeniami, ale ukochane święta trzeba spędzić w tradycyjny sposób, z najbliższymi. Huczne Boże Narodzenie wraz z dalszymi krewnymi (więcej niż 20 osób) zapowiedział w sondażu jedynie 1% z nas. 26% ankietowanych zapowiada spędzenie świąt z 6-10 osobami, a 3% zgromadzi się przy stole w gronie 11-15 osób. Jak wynika z tego badania, nasze społeczeństwo zaczyna mieć...

10 dni kwarantanny przed wigilią
Adobe Stock
Newsy
Chcesz spędzić Wigilię z rodziną? Wirusolog radzi, by zrobić sobie przed świętami 10 dni kwarantanny
Mimo, że tegoroczne święta Bożego Narodzenia powinniśmy spędzić w niewielkim gronie, z pewnością nie brakuje osób, które planują odwiedzić całą swoją rodzinę. Wirusolog radzi, jak w tej sytuacji uniknąć zakażenia COVID-19.

Szalejąca od marca pandemia zmusiła rząd Mateusza Morawieckiego do podjęcia wielu nieprzyjemnych decyzji. Mimo że istotnie COVID nie daje za wygraną, Polacy nie są zachwyceni obostrzeniami dotyczącymi zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Zawsze spędzaliśmy je przecież w gronie najbliższych, nie tylko rodziny, ale również przyjaciół. W tym roku niestety wszystko stanęło na głowie. Możesz zaprosić maksymalnie 5 osób Pod koniec listopada premier ogłosił, że w święta każdy dom będzie mogło odwiedzić maksymalnie 5 osób spoza gospodarstwa. W praktyce oznacza to, że jeśli dotychczas cała twoja 20-osobowa rodzina zjeżdżała się do mieszkającej samotnie babci, w tym roku nie będzie to możliwe. Ta decyzja oburzyła Polaków.  Jak twierdzą prawnicy, tego typu rozwiązanie jest w zasadzie nielegalne. Natomiast nie ulega wątpliwości, że w czasie pandemii należy zachować szczególną ostrożność. W końcu nikt nie chciałby wrócić z Wigilii z prezentem w postaci koronawirusa. Wirusolog radzi, jak uniknąć zakażenia Głos w tym gorącym temacie postanowił więc zabrać jeden z wirusologów. - Przed wyjazdem do bliskich należy jak najdłużej zachowywać się rozsądnie. Samo wykonanie testu czy zmierzenie temperatury nie wystarczy, bo owszem badanie może ujawnić zakażenie, ale pamiętajmy, że zarażamy wcześniej. Jak się chce jechać do rodziny i być bezpiecznym, to trzeba sobie zrobić 10-dniową kwarantannę. Jeszcze jest na to czas – stwierdził w rozmowie z jednym z portali, prof. Włodzimierz Gut. Należy jednak pamiętać, że za nieprzestrzeganie obostrzeń związanych z liczbą osób na świętach grozi kara nawet do 30 tysięcy złotych. 

Rząd dziś ogłosił, jak będą wyglądały obostrzenia w czasie Wielkanocy. Czy będzie można zjeść śniadanie z rodziną?
Adobe Stock
Newsy
Rząd dziś ogłosił, jak będą wyglądały obostrzenia w czasie Wielkanocy. Czy będzie można zjeść śniadanie z rodziną?
Rekordowa liczba zakażeń, konferencja premiera Mateusza Morawieckiego i kolejne obostrzenia – tak w skrócie można opisać dzisiejsze przedpołudnie. To będą samotne Święta Wielkanocne.

Trzecia fala pandemii uderzyła w Polskę z ogromną siłą. Podczas ostatniej konferencji premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że zbliżamy się do granic wydolności służby zdrowia. Sytuacja jest krytyczna, a ma być jeszcze gorzej. Szkoda, że szczyt zachorowań na COVID-19 po raz kolejny przypadł na okres świąt. Co w takim razie z Wielkanocą? Rząd wprowadził nowe obostrzenia  Ministerstwo zdrowia poinformowało o blisko 35 tysiącach zachorowań na COVID-19 w ciągu doby i kolejnych ponad stu zgonach. Sytuacja w kraju staje się dramatyczna. Takich liczb nikt się nie spodziewał, a to jak ostrzegają eksperci, dopiero początek. Szczyt trzeciej fali ma przypaść na koniec kwietnia lub początek maja.  Nic więc dziwnego, że rząd postanowił zorganizować konferencję i poinformować Polaków o kolejnych obostrzeniach, które zaczną obowiązywać już od najbliższej soboty, 27 marca.  Zamknięte żłobki oraz przedszkola, działalność obiektów sportowych ograniczona tylko i wyłącznie do sportu zawodowego, zamknięte salony urody, zakłady fryzjerskie oraz kosmetyczne – to tylko niektóre z nowych wytycznych ogłoszonych przez rząd. Co z tegorocznymi Świętami Wielkanocnymi? Podczas konferencji premier Mateusz Morawiecki poruszył między innymi kwestię zbliżających się Świąt Wielkanocnych . Choć nie wprowadzono oficjalnego zakazu poruszania się, władze państwa apelują o ostrożność i rozsądne decyzje. W końcu każdy z nas wyczekuje powrotu do normalności. Spędźmy Święta Wielkanocne w wąskim gronie, w gronie najbliższej rodziny – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Premier zwrócił również uwagę na fakt, że koronawirus dotyka już nie tylko seniorów, ale także coraz częściej osób poniżej 40 roku życia. Dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy więc ograniczać kontakty...

Wigilia
MNstudio/Adobe Stock
Newsy
Kary do 30 tys. złotych za złamanie limitu osób na Wigilii? Rzecznik rządu wyjaśnia
Te święta będą inne niż wszystkie do tej pory. Ze względu na pandemię, przy świątecznym stole powinno zasiąść mniej osób niż zwykle. Czy będą kary za złamanie obostrzeń?

Treść ostatniego rozporządzenia rządu nie pozostawia złudzeń. Przy świątecznym stole będzie mogło zasiąść jedynie 5 osób. Limit nie będzie dotyczył osób wspólnie zamieszkujących jedno mieszkanie. Więcej pisaliśmy o tym w tym artykule. Z dziadkami, czy bez dziadków? Kiedy tylko Rada Ministrów ogłosiła swoje nowe postanowienia w kwestii zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19, ruszyła lawina domysłów. Wszyscy zaczęli zastanawiać się, w jaki sposób państwo będzie mogło weryfikować to, ile osób zasiadło w danym domu do wigilijnej kolacji. Ponadto, bardziej dociekliwi Polacy zaczęli zastanawiać się, jak to możliwe, że sześcioosobowa rodzina może bezpiecznie przyjąć dziadków u siebie, ale z wyjazdem do babci może być już kłopot. Tego typu kombinacji powstała już cała masa. Kolędnicy w mundurach Zostawmy te dywagacje na razie na boku. Ważniejszą kwestią w tej chwili jest to, czy grozi nam wizyta nieproszonych gości w mundurach, gdy 24 grudnia za oknem zaświeci się już pierwsza gwiazdka. I czy grożą nam jakieś kary pieniężne z tytułu przekroczenia limitu osobowego, a jeżeli tak, to w jakiej wysokości. Podczas konferencji prasowej, na której przedstawiciele rządu podali do wiadomości nowe rozporządzenia, nie dowiedzieliśmy się o tym wszystkim niczego. Sytuację rozjaśnił dopiero rzecznik rządu Piotr Muller w wypowiedzi dla jednej ze stron internetowych. Jak informuje Muller, z limitem biesiadników przy wigilijnym stole jest trochę tak jak z czerwonym światłem. Czyli: nie można przejeżdżać skrzyżowania, gdy zapali się czerwona lampka, ale policja nie jest w stanie i nie kontroluje każdej sygnalizacji świetlnej na drogach. Szczególna ostrożność W skrócie – rozporządzenie o limicie jest głównie zaleceniem dla Polaków....