rosół na kościach przepis
AdobeStock
Newsy

Pobolewają was stawy? Zróbcie kolagenowy rosół. Wywar z tego przepisu dosłownie postawi was na nogi

Na ból stawów nie ma nic lepszego, niż domowy rosół na kościach. Wypróbujcie ten przepis!
Katarzyna Wyborska
styczeń 21, 2021

Ból stawów to jedna z bardziej męczących dolegliwości. Skutecznie utrudnia codziennie czynności i dosłownie odbiera smak życia. Jeżeli wcześniej nie mieliście problemów ze stawami, to koniecznie powinniście udać się do lekarza, ponieważ może to być objaw poważniejszej choroby. W przypadku, gdy przyczyna bólu jest już rozpoznana, możecie spróbować za pomocą domowych sposobów nieco złagodzić dyskomfort. Co powiecie na rosół kolagenowy?

Kotlety schabowe bez bułki tartej

Dlaczego stawy bolą?

Przyczyn bólu w stawach jest bardzo wiele. Są to m.in.:

  • Nadmiar aktywności fizycznej
  • Nadwaga lub otyłość
  • Choroby reumatyczne
  • Choroby jelit
  • Dna moczanowa
  • Infekcje
  • Choroba zwyrodnieniowa stawów
  • Urazy mechaniczne

Przepis na rosół kolagenowy

Gdy przyczyna bólu tkwi w zdegenerowaniu chrząstki stawowej, należy ją uzupełniać. A najlepszy będzie do tego naturalny kolagen zawarty w kościach! Spróbujcie tego przepisu na naturalny i bardzo zdrowy rosół z dużą ilością kolagenu:

  • 2 kilogramy cielęcych, wołowych lub wieprzowych kości szpikowych przeciętych na pół
  • 1 kilogram kurzych łapek, szyjek i skrzydełek drobiowych
  • 1 kilogram nóżek wieprzowych
  • Pół kilo drobiowych podrobów
  • 2 marchwie
  • 2 pietruszki
  • Pół selera
  • 1 por
  • 1 cytryna
  • 2 cebule
  • 1 liść kapusty
  • Pieprz ziarnisty
  • Liście laurowe
  • Ziele angielskie
  • Sól

Przygotowanie:

  1. Kości oraz mięso umyjcie i włóżcie do dużego garnka.
  2. Zalejcie wszystko wodą tak, by przykryła całe mięso i kości. Wlejcie sok z jednej cytryny.
  3. Gotujcie wywar przez minimum 3 godziny, a najlepiej od 6 do 8 godzin.
  4. Pod koniec gotowania (około godzinę przed zakończeniem) wrzućcie do garnka obrane i pokrojone w kostkę warzywa, przyprawy i opalone cebule.

Gotowe! 

Komentarze