Oszuści przyłapani na gorącym uczynku. Sprowadzali te owoce z zagranicy i sprzedawali jako polskie
AdobeStock
Newsy

Oszuści przyłapani na gorącym uczynku. Sprowadzali te owoce z zagranicy i sprzedawali jako polskie

Bądźcie czujni przy kupowaniu owoców. Niektórzy handlarze wprowadzają klientów w błąd.

Bezczelność nie zna granic. I to dosłownie! Portal sadyogrody.pl opisał sytuację, jaka miała miejsce na jednym z rynków hurtowych owoców i warzyw. Okazało się, że pewien sprzedawca oferował sprowadzane z zagranicy owoce jako polskie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

„Oszukane” morele

Oburzające praktyki zostały opisane na portalu sadyogrody.pl. Sprzedawane na jednym z hurtowych rynków morele wcale nie pochodzą z Polski, choć ich sprzedawcy twierdzą, że to produkt krajowy! Co więcej, sprzedają je w cenie 180 zł za skrzynkę o wadze 18 kilogramów. Czytelnik, który był świadkiem tej sytuacji twierdzi, że na własne oczy widział, jak handlarz przesypuje owoce do skrzynek

A w tym roku niestety nie ma co liczyć na tanie morele. Przez wiosenne przymrozki plantacje bardzo ucierpiały i tegoroczne zbiory wynoszą zaledwie 20-30% tych z zeszłego roku. W takiej sytuacji oczywiste jest importowanie owoców z zagranicy, jednak oszukiwanie jest absolutnie niedozwolone! Chodzi oczywiście przede wszystkim o szacunek dla konsumentów, którym zależy na kupowaniu produktów pochodzących z Polski. Celowe wprowadzanie ich w błąd jest wysoce nieetyczne.

Zobacz także
Ministerstwo Finansów rusza z akcją: „Weź paragon”. O co w niej chodzi?

Ministerstwo Finansów rusza z akcją: „Weź paragon”. Po co?

sklep spożywczy

Z mapy Polski zniknie sporo sklepów znanej sieci. Nie wytrzymują starcia z potężną konkurencją? 

Podrabiane owoce i warzywa

O oszustwach przy sprzedaży owoców i warzyw mówi Michał Kołodziejczak z AgroUnii. W rozmowie z portalem money.pl przyznał, że niestety taka praktyka nie jest nowa i zdarza się na rynkach hurtowych:

Niestety, łatwo jest pojechać na rynek hurtowy i zobaczyć, jak ziemniaki czy ogórki z Rumunii są sprzedawane jako polskie albo nie mają żadnych oznaczeń. Potem klient myśli w sklepie, że wspiera polskie rolnictwo

Przy okazji Kołodziejczak krytykuje rząd zwracając uwagę na to, że nikt nie wyciąga konsekwencji wobec nieuczciwych handlarzy:

Nie ma w Polsce organu, który zajmuje się ściganiem tego typu procederów i czyszczeniem rynku z tak nieuczciwych praktyk. Jest to tylko oznaką słabości państwa i świadczy, że rząd nie przypilnował tematów, które są dla rolników istotne

Źródło: sadyogrody.pl

AgroUnia zarzuca Biedronce sprzedaż czereśni zza granicy. Sieć odpowiada
AdobeStock
Newsy
AgroUnia zarzuca Biedronce sprzedaż czereśni zza granicy. Sieć odpowiada
Lider AgroUnii pokazuje, jakie czereśnie sprzedawane są w sklepach Biedronki. Sieć w oficjalnym komunikacie odpowiada na zarzuty.

Wczoraj pisaliśmy o dramacie na rynku czereśni w Polsce . Ceny tych owoców są teraz bardzo niskie, ale chętnych do zakupu brak. Sprawa dotyczy czereśni w hurcie, którymi nie są zainteresowane nawet zakłady produkujące przetwory! Popyt na czereśnie jest dość niski ze względu na wciąż wysokie ceny tych owoców w detalu, podczas gdy czereśnie sprzedawane przez rolników na rynku gniją, ponieważ nikt ich nie kupuje. Zarzut AgroUnii wobec Biedronki O sprawie zrobiło się głośno dzięki działaczom rolniczego ruchu AgroUnia. Twierdzą oni bowiem, że za dramat na rynku czereśni jest odpowiedzialna m.in. Biedronka, która sprowadza te owoce zza granicy, zamiast kupować polskie czereśnie. Na Twitterze pojawił się film, gdzie lider AgroUnii Michał Kołodziejczak mówi o dramatycznej sytuacji sadowników i pokazuje, skąd pochodzą owoce sprzedawane w Biedronce: Jest potężny problem ze sprzedażą czereśni. Dochodzi do tego, że ludzie jadą na giełdę z zerwanymi owocami, wracają do domu i muszą je wyrzucić, bo się nie sprzedały (…). Ukazał się ostatnio w internecie film, jak ktoś wyrzucił do tzw. dziury za stodołą kilka ton czereśni. Wiecie jaka jest tego przyczyna? Kołodziejczak następnie pokazał, co jest napisane na kartonach, w których sprzedawane są czereśnie w Biedronce. Na każdym z nich widnieje napis „Kraj pochodzenia: Turcja”. Wzburzony podkreślał, że owoce gniją i są niskiej jakości: Tutaj nie chodzi kompletnie o jakość tych czereśni. Przecież widać, że one nie są świeże. Tu zgniła, kolejna zgniła. To się wszystko psuje, bo przecież przywóz trwa, to nie powinno być na półkach sklepowych. Dostajemy informacje od sadowników, że pośrednicy nie są zainteresowani kupowaniem czereśni. Wiecie dlaczego? Właśnie tutaj macie odpowiedź. Największa sieć...

Największe sieci handlowe biją się o tych dostawców. Wcale nie chodzi o najniższą cenę
AdobeStock
Newsy
Największe sieci handlowe biją się o tych dostawców. Wcale nie chodzi o najniższą cenę
Lidl, Biedronka i Kaufland – wszystkie te sieci starają się o szczególną grupę dostawców produktów do sklepów.

Konsumenci wybierając produkty w sklepach nie kierują się tylko ceną , ale również jakością. Wiele osób zwraca uwagę przede wszystkim na ich kraj pochodzenia. Doskonale wiedzą o tym sieci handlowe, które konkurują o dostawców produktów lokalnych! Produkty regionalne w Kauflandzie Kaufland jako jeden z pierwszych wprowadził do swojej oferty produkty regionalne. To rozwiązanie jest bardzo popularne w Niemczech, gdzie ludzie chcą kupić w supermarkecie produkty typowe dla swojego regionu. Obecnie to samo rozwiązanie jest wprowadzane w Polsce i teraz w Kauflandzie dostępne są aż 4 tysiące produktów pochodzących od lokalnych dostawców. Sieć jest cały czas otwarta na współpracę i zachęca producentów żywności do składania ofert: Aby ułatwić nawiązanie kontaktu regionalnym producentom z naszą siecią, uruchomiliśmy specjalną platformę internetową "Regionalny Kaufland", dzięki której można w prosty sposób zgłaszać swoje produkty, a po pozytywnej weryfikacji wprowadzić je na półki naszych sklepów - powiedziała Maja Szewczyk, dyrektor działu Komunikacji Korporacyjnej Kaufland Polska. Dalej dyrektor wymienia wymagania, jakie sieć Kaufland stawia lokalnym producentom: Jednym z warunków nawiązania współpracy jest odpowiednia zdolność produkcyjna, która pozwala pokryć zapotrzebowanie konsumentów na dany produkt. Po stronie dostawcy leży również transport towaru do naszych centrów dystrybucyjnych. Kluczowe znaczenie przy wyborze producenta ma również jakość dostarczanego towaru. Wspólnie z naszymi dostawcami dbamy o to, aby produkcja nie tylko przebiegała w sposób bezpieczny dla konsumentów, ale także dla środowiska. Od dostawców owoców i warzyw oczekujemy m.in. stosowania naszych wewnętrznych zasad...

Biedronka tłumaczy się ze skandalicznego nagrania Agrounii. Nie pokazano całej prawdy
AdobeStock, Agrounia/Facebook
Newsy
Biedronka tłumaczy się ze skandalicznego nagrania Agrounii. Nie pokazano całej prawdy?
Michał Kołodziejczak z Agrounii oburzony prezentował zaplecze jednego ze sklepów Biedronka. Sieć odpowiada na zarzuty.

Ostatnio pisaliśmy o oburzającym nagraniu udostępnionym na profilu Agrounii na Facebooku. Jej lider Michał Kołodziejczak pokazywał, jak przechowuje się produkty przeznaczone na sprzedaż – znajdowały się one na nasłonecznionym zapleczu sklepu, co źle wpływa na wiele z nich - mowa choćby o plastikowych butelkach z wodą. Kołodziejczak wielokrotnie podkreślał, że taki stan rzeczy go „oburza” oraz, że jest to przykład nieradzenia sobie zarządu Biedronki z dostawami do sklepów. Sieć szybko zareagowała na oskarżenia. Agrounia krytykuje Biedronkę Lider Agrounii Michał Kołodziejczak wyraźnie obrał sobie na cel duże sieci spożywcze działające w Polsce. Niedawno krytykował Lidl za sprzedawanie czereśni sprowadzanych z zagranicy , a później wziął się za Biedronkę, która jego zdaniem nie radzi sobie z dostawami . Użył przy tym bardzo ostrych słów: To odbywa się kosztem zwykłych ludzi, bo ja nie czuję się bezpiecznie, widząc zaplecze sklepu w centrum Warszawy. Tu jest bałagan większy niż w chlewni, syf, kiła i mogiła – mówił Kołodziejczak na nagraniu opublikowanym na profilu Agrounii na Facebooku. Odpowiedź Biedronki na ataki Agrounii Na reakcję sieci Biedronka nie trzeba było długo czekać. W rozmowie z Wprost.pl Michał Śmieszny, starszy menedżer sprzedaży, wyjaśnił, co dokładnie widać na nagraniu. Zwrócił uwagę na to, że Kołodziejczak nie pokazał całej prawdy: W tej konkretnej sytuacji nagranie zostało wykonane blisko dwa miesiące temu w trakcie rozładunku, zaraz po odjeździe naszego auta dostawczego. Zgodnie z panującymi w naszej sieci zasadami każdy rozładunek rozpoczynamy od umieszczenia produktów wymagających ciągu chłodniczego w mroźniach w sklepie, i dlatego tych produktów nie ma na nagraniu Dodał też, że na filmiku nie...

Nowalijki w zastraszających cenach. Nawet 68 zł za kilogram!
Pixabay
Newsy
Nowalijki w zastraszających cenach. Nawet 68 zł za kilogram fasolki szparagowej!
Wysokie ceny nowalijek to przede wszystkim kwestia przedłużającej się zimy – nie tylko w Polsce. Ile trzeba zapłacić za pierwszą fasolkę szparagową czy truskawki?

Pierwsze sezonowe warzywa i owoce zawsze uzależnione są od pogody, a ta w tym roku nie dopisała. Nie tylko polscy hodowcy musieli zmierzyć się z przymrozkami i brakiem słońca – chłodniej niż zwykle było w tym roku także w Hiszpanii czy w Holandii, skąd często importowane są nowalijki, zanim dojrzeją te polskie. Dlaczego nowalijki są takie drogie? „Z Hiszpanii już przyjeżdżają ładniejsze warzywa, ale tam też było długo zimno. Nie ma się jednak co oszukiwać. W zeszłym roku 25 kwietnia już sprzedawałem polskie truskawki. Teraz pierwsze pojawiają się gdzieś ze szklarni w okolicach Warszawy. Sezon na nowalijki ewidentnie się przesunął o 2-3 tygodnie” – powiedział portalowi Money.pl pan Łukasz, który jest właścicielem sklepu warzywnego we Wrocławiu.  Z tego właśnie powodu pierwsza fasolka szparagowa w tym roku kosztowała u pana Łukasza aż… 68 zł za kilogram! Dlaczego? Sprzedawca tłumaczy, że jego marża wcale nie uległa zmianie i jest taka sama, jak w sytuacji, kiedy warzywa są tańsze. Niestety klienci stale dopytują o nowalijki, dlatego skupuje je od hodowców po wysokich cenach. Kiedy nowalijki będą tańsze? Macie szczególną ochotę na truskawki czy szparagi? Wstrzymajcie się jeszcze kilka tygodni. Już wkrótce będą nie tylko znacznie tańsze, ale i lepsze. „Szparagi sprzedaję teraz za 17-18 zł. Już po pierwszym wysypie w zeszłym roku kosztowały 8 zł. Jeśli ktoś jest bardzo spragniony warzyw po zimie, to zapraszam, ale oczywiście za kilka tygodni ceny będą dużo niższe. Zauważyłem, że często klienci się na te pierwsze rzucają, a potem nasyceni nie kupują lepszych i tańszych” – wyjaśnił pan Łukasz. Źródło: money.pl Czytaj też: Truskawki szklarniowe są znacznie droższe niż przed rokiem. Cena? Lepiej nie pytajcie! Ile...