Olej słonecznikowy będzie droższy, nawet o 70%. Jego ceny mogą przebić ceny oliwy, wyobrażacie to sobie? Oto powód
Adobe Stock
Newsy

Olej słonecznikowy będzie droższy nawet o 70%. Jego ceny mogą przebić ceny oliwy. Znamy przyczynę

Olej w cenie oliwy, a margaryna w cenie masła? Te niecodzienne zmiany być może czekają nas już wkrótce.

Jeśli macie w pamięci szokująco wysokie podwyżki oleju rzepakowego i słonecznikowego sprzed kilku miesięcy i nadal dziwicie się, że litrowa butelka kosztuje nawet 11 zł, to zapomnijcie już o tej cenie. Jedna z sieci nieoficjalnie zdradziła „Rzeczpospolitej”, że szykuje duże wyższe ceny przynajmniej na olej słonecznikowy. Zobaczymy je już w maju.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Wojna w Ukrainie zmieniła podaż i ceny oleju

Ukraina, która od 24 lutego broni swoje terytoria przed agresją Rosji, była wcześniej kluczowym eksporterem oleju słonecznikowego na świecie. Nasi wschodni sąsiedzi byli światowym liderem pod względem ilości uprawianego słonecznika na świecie. Jakby tego było mało, Ukraińcy razem z Rosją odpowiadają za więcej niż połowę całej światowej produkcji tego surowca! 

Działania wojenne, a właściwie dwa problemy związane z wojną spowodowały, że dotychczasowi odbiorcy, w tym Polska, już odczuwają niedobór na swoich rynkach tego roślinnego tłuszczu:

  • Wojna uniemożliwia prace na roli. Pola i dojazdy do pól są minowane przez najeźdźców i prawdopodobnie te nie będą obsiane jak co roku. Praca na polach jest niebezpieczna, a do tego mężczyźni zajmujący się na co dzień rolnictwem służą w wojsku lub w oddziałach obrony terytorialnej, a kobiety z dziećmi w dużej części uciekły w kraju.
  • Rosja odcina korytarze transportowe. Uniemożliwia to wysyłkę na Zachód towarów, które zostały wyprodukowane przed wojną i mogłyby być już wysłane. Rosjanie m.in. zablokowali ukraińskie wybrzeże Morza Czarnego i odcięli kraj od handlu morskiego.

To spowodowało, że do Polski, Niemiec czy Francji dociera znacznie mniej ukraińskich produktów, w tym oleju. Pojawia się deficyt tych towarów i rosną ich ceny.

Do tego mieszkańcy Europy, obserwując wojnę u wschodnich sąsiadów, zaczęli gromadzić więcej żywności. Z danych firmy badawczej Nielsen wynika, że wojna spowodowała w 30 największych sieciach spożywczych skok sprzedaży o 12 do 17%. Polacy kupują więcej niż normalnie konserw i produktów o długiej trwałości, olejów oraz produktów żywnościowych dla dzieci.

Zobacz także
Jak sprawdzić czy olej na patelni jest już rozgrzany? Przyda wam się… drewniana łyżka

Jak sprawdzić czy olej na patelni jest już rozgrzany? Przyda wam się… drewniana łyżka

Przetrzyjcie tym patelnię a zapomnicie o pryskającym oleju. Na pewno macie to w kuchni

Przetrzyjcie tym patelnię, a zapomnicie o pryskającym oleju. Na pewno macie to w kuchni

Kolejna podwyżka cen oleju nawet o 70%

„Rzeczpospolita” otrzymała nieoficjalną informację, że jedna z sieci handlowych przygotowuje podwyżkę cen oleju słonecznikowego o 70%. Wzrost cen ma nastąpić już w maju tego roku.

Taka podwyżka oznacza, że ceny tego złocistego oleju zbliżą się do cen oliwy, która zawsze była tłuszczem dużo droższym. Oliwa importowana do Polski pochodzi z regionów Europy Zachodniej i Południowej, gdzie ceny nie będą rosły aż tak szybko. Wyobrażacie sobie, że tłuszcz do smażenia mielonych może wkrótce być tak drogi jak włoskie oliwy dodawane do sałatek?

Podobnie nienaturalna zmiana czeka kolejny segment rynku. Chodzi o masła i margaryny. „Rzeczpospolita informuje, że inna sieć handlowa zapowiada wzrost cen margaryny, do której produkcji masowo wykorzystuje się właśnie olej słonecznikowy:

- Drożeć będą także margaryny, które już niedługo mogą być w cenach zbliżonych do masła.

Źródło: businessinsider.pl, money.pl

Popularny producent soków i przetworów zapowiada: Będzie jeszcze drożej 
Pixabay
Newsy
Popularny producent soków i przetworów zapowiada: Będzie jeszcze drożej 
Artykuły spożywcze wciąż drożeją. Co jest powodem rosnących cen? Na to pytanie odpowiada przedstawiciel dużego polskiego koncernu spożywczego.

Rosnąca inflacja nie oszczędza nikogo. Każdy z nas odczuł ją w swoim portfelu, a to nie koniec podwyżek. Cały czas rosną ceny podstawowych, codziennych produktów spożywczych i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić.   Kolejna fala podwyżek w lipcu Maspex jest producentem znanych i lubianych przez Polaków produktów, takich marek jak Łowicz, Kubuś i Tymbark. Prezes firmy, Krzysztof Pawiński w rozmowie z PAP Biznes zapowiedział, że koncern w lipcu po raz trzeci podniesie ceny swoich produktów. I niewykluczone, że to nie jest ostatnia podwyżka - kolejna planowana jest na jesień tego roku.   — Jesteśmy po podwyżkach cen naszych produktów. Pierwszą przeprowadziliśmy w październiku 2021 roku, mieliśmy już podwyżkę w marcu, kolejna będzie w lipcu. Chcielibyśmy, żeby to była ostatnia runda, ale wszystko wskazuje na to, że należy się przygotować jeszcze do jesiennych podwyżek, chyba że nagle wzrost cen w zaopatrzeniu wyhamuje — tłumaczy Krzysztof Pawiński z koncernu Maspex.   Żywność będzie coraz droższa  Jak podkreśla Pawiński, wzrost cen produktów pod markami Łowicz, Tymbark i Kubuś wynika z podrożenia płodów rolnych potrzebnych do wyprodukowania tych towarów:  — Będziemy mieli nowe zbiory, nową rundę w zaopatrzeniu w artykuły rolne, ale nie oczekuję, że będą one tańsze, skoro rolników dotknęła również mocno inflacja. Nawozy zdrożały trzykrotnie, paliwo kilkadziesiąt procent. W takich warunkach nie ma innego wyjścia dla producentów – ten wzrost musi mieć odzwierciedlenie w cenach.  Problem nie dotyczy tylko Polski — ceny żywności rosną na całym świecie. Obecnie głównym powodem jest wojna Rosji z Ukrainą. Konflikt spowodował gwałtowny wzrost cen zbóż i...

Rosja zakazuje eksportu cukru i zbóż. Łańcuszek sankcji: Rosjanie już stoją w kolejkach, Polacy zapłacą więcej za chleb
Adobe Stock
Newsy
Rosja zakazuje eksportu cukru i zbóż. Rosjanie już stoją w kolejkach, a Polacy zapłacą więcej za chleb
Tak się skończą dla Polski, Europy i świata braki żywności, które już dziś obserwują u siebie Rosjanie.

Po tym jak Rosja zaatakowała niepodległą Ukrainę, kolejne kraje europejskie, a także te leżące poza Europą, nakładają na rosyjskiego agresora sankcje gospodarcze. Celem sankcji jest odcięcie Rosji od cywilizowanego świata, z jego handlem żywnością i innymi dobrami, produktami bankowymi, jak obsługa przelewów czy kart kredytowych, a także wszelkimi innymi udogodnieniami dzisiejszego świata dotyczącymi zarówno kraju, jak i jego obywateli. Konsekwencje już są widoczne. Większość państw świata odcina Rosję od swoich produktów Sankcje, jakie Zachód ogłosił wobec Rosji, są już coraz bardziej odczuwalne przez obywateli tego kraju. I nie dotyczy to tylko ograniczeń w przepływie pieniędzy czy braku gotówki w bankomatach, przed którymi od pierwszych dni wojny ustawiały się długie kolejki. Kolejne korporacje wstrzymują swoją aktywność na terenie Federacji Rosyjskiej. Tak się stało z globalnymi markami Coca-Cola, Sturbucks czy McDonald's. Wycofanie się z rynku rosyjskiego tego ostatniego, spowodowało wyprzedaż burgerów w ciągu ostatnich dni pracy sieci w Rosji i pojawienie się ich na aukcjach internetowych po wielokrotnie wyższych cenach. W Rosji już zaczęto odczuwać problemy z codziennym zaopatrzeniem gospodarstw domowych. Do kraju, w którym wielu ludziom z prowincji nie przelewało się nawet w czasie pokoju, powróciły ogromne kolejki w sklepach, jakie starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze z czasów ZSRR. Brakuje nawet tak podstawowych produktów, jak cukier i mąka. Półki produktów spożywczych pustoszeją na oczach rosyjskich klientów. Władze lokalne zaczęły apelować do rządu o wprowadzenie systemowych rozwiązań. Pojawiły się pierwsze przypadki reglamentacji żywności. Rosja wstrzymuje eksport niektórych towarów na Zachód Żeby...

Ekonomista: " Obecnie ceny żywności rosną wolno". Będą podwyżki po pandemii?
Adobe Stock
Newsy
Ekonomista: "Ceny żywności rosną wolno". Portfele temu przeczą. Po pandemii będzie jeszcze drożej?
Koronawirus nikomu nie sprzyja, przez co stale można obserwować wzrost cen produktów. Wiele osób obawia się gwałtownych podwyżek żywności po zakończeniu pandemii. Ekonomista odpowiada na obawy Polaków.

Trwająca pandemia wpłynęła nie tylko na życie towarzyskie Polaków i możliwość swobodnego podróżowanie, ale też - przede wszystkim - na sytuację polskiej gospodarki.  Odczuwamy ją też w naszych portfelach - stale rosnące ceny materiałów i surowców, przyczyniają się do wzrostu cen gotowych produktów. Tylko w ubiegłym miesiącu koszty produkcji polskiego przemysłu wzrosły o 3,9% rok do roku. To najwyższy wynik od czterech lat.  Wzrost cen Wzrosła również inflacja. W marcu koszty dóbr oraz usług podniosły się o 3,2%. Według ekspertów, śledzących rynek na bieżąco, inflacja już w kwietniu może wynieść aż 4%. Taka sytuacja ma się utrzymać przez kolejnych kilka miesięcy. Ta perspektywa niepokoi wielu Polaków. Czy słusznie? Kiedy będzie taniej?  Specjaliści uspokajają, że sytuacja z rosnącymi kosztami produktów i surowców jest przejściowa. Wszystko powinno uspokoić się w drugiej połowie roku, wtedy też część cen nieco spadnie. To optymistyczna myśl, która powinna uspokoić niepewnych przyszłości Polaków.  Według ekonomistów, zmiany zachodzące na rynku są dość powolne i nie powinny w większym stopniu odcisnąć się na sytuacji Polaków. Podkreślają, że aktualny wzrost cen jest chwilowy i sytuacja unormuje się w kolejnych miesiącach.  Ekonomista uspokaja Ogólnopolski dziennik, „Rzeczpospolita” przytacza słowa głównego ekonomisty Credit Agricole Bank Polska, Jakuba Borowskiego, według którego ceny żywności po zakończeniu pandemii nie wzrosną drastycznie. „Kluczowe jest obecnie to, czy pojawią się tzw. efekty drugiej rundy, czyli presja na wzrost płac, spowodowana wzrostem oczekiwań inflacyjnych konsumentów i próbą obrony siły nabywczej płac. Oczekiwania inflacyjne...

Czy jajka zostaną nowym rekordzistą podwyżek? Eksperci: „Za kilka miesięcy, późną jesienią i zimą”
Pixabay
Newsy
Ceny jaj poszybują najwyżej w historii? Eksperci przewidują: „Za kilka miesięcy, późną jesienią i zimą”
Polacy powinni już przyzwyczaić się do tego, że wszystko drożeje na potęgę. Jednak niektóre przewidywane zmiany cen są zatrważające i trudne do zaakceptowania. Tak jest w przypadku jajek. 

Cukier, olej, masło, mięso... a zaraz najprawdopodobniej jajka. Eksperci przewidują niepokojące zmiany cen tego towaru już niebawem, bo na jesieni i zimą. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz ostrzega, że ceny jajek mogą poszybować w górę nawet o kilkadziesiąt procent. Czy będzie nas jeszcze stać na jajecznicę?  Spadek liczby kur niosek wpływa na prognozy cenowe  Przyczyną prawdopodobnej, drastycznej podwyżki cen jest zmniejszająca się liczba kur niosek w całym kraju. Mariusz Szymyślik, dyrektor ds. analiz w KIPDiP, cytowany przez portalspozywczy.pl, tak tłumaczy te pesymistyczne prognozy cenowe:  - W przemyśle drobiarskim prognozy dotyczące przyszłości buduje się przede wszystkim w oparciu o wylęgi piskląt, które są dla branży rodzajem wskaźników wyprzedzających. W czerwcu i lipcu tego roku dostępna na rynku liczba jednodniowych kur nieśnych były katastrofalnie niska.    Niechęć hodowców do uzupełniania stad uderza w podaż jajek  W lipcu 2022 wylęgi niosek były o ponad 50 proc. mniejsze niż w analogicznym miesiącu 2021. Podobnie rzecz się miała również w czerwcu bieżącego roku, gdzie zauważono różnicę 47 proc. w stosunku do czerwca roku poprzedniego. Według Mariusza Szymyślika jest to spowodowane także niechęcią hodowców kur do uzupełniania swoich stad:  – W ostatnich tygodniach niechęć hodowców do uzupełniania stad przybrała na sile w sposób nieoglądany w naszym kraju od kilkunastu lat. Szacujemy, że od początku roku baza produkcji jaj zmniejszyła się już o około 10 procent i nadal dynamicznie maleje.   Specjalista z branży drobiarskiej dodaje również, że tej sytuacji nie da się odwrócić z dnia na dzień:  - Musimy pamiętać, że produkcja zwierzęca charakteryzuje się dużą inercją czasową. Tu nie da się po prostu jednego dnia...