Kobieta z wózkiem na zakupy
Adobe Stock
Newsy

Niewiarygodne w jak prosty sposób obeszli godziny dla seniorów. W tym sklepie bez problemów zrobili zakupy spożywcze między 10 a 12

Podczas godzin dla seniorów „Świata Warzyw” nie odwiedza prawie nikt. Między 10 a 12 sklep praktycznie nie zarabia. Zarządzający nim młody przedsiębiorca wpadł jednak na pomysł, jak temu zaradzić. W zwiększeniu dziennego obrotu pomogły mu… media społecznościowe.

„Świat Warzyw” to biznes jakich mnóstwo. Jednak zlokalizowany na nowym osiedlu warszawskiego Żoliborza sklep odwiedzają przede wszystkim młodzi ludzie, seniorów jest tam jak na lekarstwo. Taki stan rzeczy sprawia, że w godzinach 10-12 warzywniak niemal świeci pustkami.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Świeże spojrzenie na rządowe obostrzenia

Ustanowione przez rząd godziny dla seniorów z dnia na dzień coraz bardziej dawały się we znaki prowadzonemu przez pana Piotra Kuźmińskiego biznesowi. Młody przedsiębiorca postanowił więc spróbować dotrzeć do swoich klientów w niestandardowy i bardziej kreatywny sposób. O pomoc poprosił siostrę, która dobrze zna świat mediów.

Jedna transmisja i tysiące oglądających

Na facebookowym profilu „Świata Warzyw” zorganizowano transmisję na żywo, podczas której rodzeństwo opowiadało o znajdującym się w sklepie asortymencie. Przekaz obejrzało aż 25 tysięcy osób. W czasie trwania nagrania wiele z nich złożyło zamówienia na oferowane produkty. Taki odzew zmotywował przedsiębiorcę do dalszego działania.

„Nasza transmisja wywołała sporo pozytywnych emocji, odezwało się do nas mnóstwo osób, dostaliśmy mega kopa do działania! A to wszystko dzięki wam, jesteście najlepsi! Serdecznie wszystkim dziękujemy za wspólnie spędzone 2 godziny i na pewno będziemy kontynuować naszą ciężką pracę!” – czytamy na facebookowym profilu „Świata Warzyw”.

Co sądzicie o tej inicjatywie?

Warzywniak
Flickr/Piotrek Krzaczek
Newsy
Godziny dla seniorów wzbudzają mieszane uczucia. Ten warzywniak obchodzi obostrzenia w genialny sposób
Przedsiębiorcy ratują się jak mogą - właściciel tego sklepiku wpadł na ciekawy pomysł na to, jak obejść przepisy.

Można odnieść wrażenie, że im dłużej obowiązują godziny dla seniorów, tym więcej ludzi ma wątpliwości, czy takie rozwiązanie ma w ogóle sens. Dotyczy to nawet samych zainteresowanych! Coraz więcej seniorów skarży się, że nie prosili o specjalne godziny na zakupy i woleliby, żeby sklepy były otwarte dla wszystkich przez cały dzień. Problem mają także właściciele sklepów, a zwłaszcza małych, osiedlowych sklepików. Te miejsca nie zarabiają kokosów, a przez to, że zabiera im się dwie godziny z całego dnia, tracą bardzo dużo. Pustki w trakcie godzin dla seniorów Czasami dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy podczas godzin dla seniora do sklepu nie przychodzi ani jeden klient. To częste zjawisko na nowych osiedlach, gdzie mieszkają głównie młodzi ludzie. Tak właśnie było w sklepie „Świat Warzyw” w Warszawie, małym warzywniaku na osiedlu „Żoliborz Artystyczny”. Właściciel sklepiku przyznał, że przez godziny dla seniorów obroty bardzo spadły, ponieważ w tym czasie dosłownie nikt nie przychodzi na zakupy. Zdarzy się jeden klient raz na dwa dni. W związku z tym, by ratować swój biznes przedsiębiorca wpadł na ciekawy pomysł! Pomysł na obejście przepisów Pan Piotr Kuźmiński, który jest właścicielem sklepu „Świat Warzyw” kilka dni temu zaprosił klientów na zakupy… online. W trakcie godzin dla seniorów zrobił transmisję na żywo na Facebooku. Wszystkie osoby obserwujące profil warzywniaka dostały powiadomienie o transmisji i na pewno bardzo się zdziwili widząc swój osiedlowy warzywniak, gdzie prowadzona była sprzedaż na żywo, przez internet. Ktoś stwierdził, że to zupełnie jak telezakupy Mango – trzeba przyznać, że coś w tym jest! Pan Piotr powiedział, że już od dłuższego czasu planował wprowadzić taki innowacyjny...

Cejrowski nie zje karpia i barszczu w wigilię: "To nie spotkanie rodzinne z prezentami"
ONS.pl
Newsy
Wojciech Cejrowski nie zje karpia i barszczu w Wigilię? „To nie spotkanie rodzinne z prezentami"
Przedświąteczna gorączka powoduje, że w biegu nie zauważamy, że nie wszyscy szykują się do świąt. Zakupy, sprzątanie czy pieczenie nie zajmują na przykład Wojciecha Cejrowskiego. Oto, co podróżnik myśli o świętach.

Wojciech Cejrowski, dziennikarz i podróżnik, autor książek i publikacji prasowych, znany jest z kontrowersyjnych poglądów i ostrego języka. Zaczynał karierę telewizyjną występując razem z Wojciechem Mannem w programie „Non stop kolor”. Prowadził wiele programów telewizyjnych, zasłynął cyklem „Boso przez świat”. Brał udział w dziesiątkach wypraw, podróżując po całym świecie, jest autorem 11 książek podróżniczych. Za swoje niekontrolowane i nieraz obraźliwe wypowiedzi został nawet skazany na karę grzywny. Czym dla podróżnika jest Wigilia Bożego Narodzenia? Dlaczego Wojciech Cejrowski nie obchodzi świąt? Dziennikarz o swoim stosunku do świąt Bożego Narodzenia opowiadał podczas programu realizowanego dla telewizji TVP. Program opowiadał historię Bożego Narodzenia. Cejrowski powiedział wtedy, że święta to urodziny Jezusa Chrystusa, a nie spotkanie rodzinne z choinką i prezentami. Z tego powodu nie przyłącza się do celebrowania tego dnia, a nawet działa aktywnie przeciw celebrowaniu ich przez innych Kiedyś na swoim profilu facebookowym ogłosił akcję „Świąteczne, to mnie wkurza”. Był to rodzaj konkursu, na który uczestnicy mieli zgłaszać zrobione przez siebie zdjęcia najbardziej absurdalnych interpretacji świąt Bożego Narodzenia: - Rozgrzewamy Święta! Czy Wy też natrafiacie czasami na zupełnie absurdalną interpretację Świąt Bożego Narodzenia? Wiele osób zapomina o genezie zbliżających się dni. Święta zaczynają być pełne paradoksów i absurdów. Też macie takie wrażenie? Zatem jeśli zauważyliście coś świątecznego, przy czym mogliście powiedzieć TO MNIE WKURZA! – zróbcie zdjęcie i umieśćcie je w komentarzu pod tym postem. Stwórzmy razem Galerię Świątecznych Dyrdymałów! - pisał Cejrowski....

Surowe obostrzenia dla gastronomii
Adobe Stock
Newsy
Polakom puszczają już nerwy. Mówią „dość!” i otwierają restaurację wbrew rządowym obostrzeniom 
Restauratorom puszczają już nerwy. Obostrzenia uderzyły w branżę gastronomiczną tak mocno, że właściciele lokali nie mają już wyjścia. Zaczynają otwierać swoje knajpy wbrew poleceniom rządu.

Zaczęło się od prób ominięcia przepisów. W jednej z łódzkich knajp jeszcze w zeszłym roku proponowali swoim klientom „szkolenia z obsługi sztućców”. Proceder „szkoleń” z obowiązkowym „poczęstunkiem” szybko ukróciła wizyta policji. Funkcjonariusze byli biernymi wykonawcami poleceń rządu. Obostrzenia, które miały na celu ograniczenie transmisji koronawirusa między Polakami, doprowadziły wiele przedsiębiorstw na skraj bankructwa. Nieposłuszni obywatele W obliczu tak poważnych kłopotów, bunt był do przewidzenia. Jako pierwsi sygnał o gotowości do zastosowania „obywatelskiego nieposłuszeństwa” dali górale. Zebrani w inicjatywie „Góralskie veto” Podhalanie ogłosili, że 17 stycznia otwierają swoje restauracje, bary, puby, a także hotele i noclegownie. Hardzi górale za nic mają sobie groźby kar ze strony rządowych organów. Wszystko to jest zasługą zapowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Niedzielski oświadczył, że nie ma co liczyć na poluzowanie większości obostrzeń po 17 stycznia. Wszystko dla sprawnego przeprowadzenia akcji szczepień. Po tej deklaracji ruszyła lawina. Za przykładem górali, poszło wiele punktów gastronomicznych w całym kraju. Do odważnych świat należy? Jeszcze inni poszli o krok dalej. Restauracje otwierają się dla klientów jeszcze przed 17 stycznia! Dość obostrzeniom powiedzieli właściciele takich knajp jak na przykład „Wesołe gary” z krakowskiej Nowej Huty czy Restauracja „Tesone” także z Krakowa. Wszystko to jest pokłosiem wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z Opola, który orzekł, że nie ma podstaw prawnych do odmawiania klientom jedzenia posiłków na miejscu. To orzeczenie rozochociło restauratorów i...

Czy wrócą godziny dla seniorów?
Adobe Stock
Newsy
Trwa trzecia fala koronawirusa. Czy wrócą godziny dla seniorów?
Liczby zakażeń przekraczające 20 tysięcy na dobę to nowa rzeczywistość, z którą aktualnie mierzą się medycy. Trzecia fala koronawirusa może zwiastować powrót do pełnego lockdownu.

W związku z rosnącą liczbą zakażeń wiele osób zadaje sobie pytanie, czy wrócą „godziny dla seniorów”? Te, od początku pandemii, wywołują nie małe emocje i burzliwą dyskusję społeczną.  Czym są „godziny dla seniorów”? 4 marca 2020 roku ówczesny minister zdrowia - Łukasz Szumowski - potwierdził pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Polsce. Niedługo później rząd postanowił ogłosić restrykcje dotyczące funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Obok zamkniętych szkół, galerii handlowych, ośrodków kulturalnych, ogłoszono również tak zwane godziny dla seniorów.  Inicjatywa zakładała, że w godzinach 10-12 z usług otwartych placówek – zarówno sklepów spożywczych, jak i poczty czy apteki mogą skorzystać tylko osoby, które ukończyły 60 rok życia. Początkowo rozwiązanie miało przede wszystkim zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa wśród seniorów. W rzeczywistości pomysł rozwścieczył i ograniczył funkcjonowanie większości Polaków. Zasada od samego początku była szeroko krytykowana nie tylko przez klientów, ale również przedsiębiorców oraz handlowców. Wiosenne luzowanie pandemicznych obostrzeń W kwietniu 2020 roku rząd postanowił poluzować ustalone zasady. Tym samym godziny dla seniorów obowiązywały już tylko w dni robocze, a nie jak wcześniej, przez cały tydzień. W maju, z racji odmrażania gospodarki, godziny dla seniorów zostały całkowicie zniesione. Druga fala COVID-19 i wielki powrót „godzin dla seniorów” Niestety, wraz z drugą falą koronawirusa, do Polski powróciły „godziny dla seniorów”. Odmrożono je 15 października. Pomysł był szeroko krytykowany przez opinię publiczną....