Niektórzy chodzą do sklepu, by zjeść. „Najedzą się do syta, napiją i dyskretnie wyrzucają opakowania”
Adobe Stock
Newsy

Niektórzy chodzą do sklepu, by zjeść. „Najedzą się do syta, napiją i dyskretnie wyrzucają opakowania”

Słyszeliście kiedyś o takich przypadkach? Przeczytajcie, do czego zdolni są ludzie w sklepach.

Niektórzy ludzie chodzą do dużych sklepów spożywczych z zamiarem najedzenia się i opuszczenia budynku bez wydania nawet złotówki. Czy słyszeliście kiedyś o podobnych przypadkach?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Chodzą do sklepu, by zjeść

Nie wszyscy ludzie chodzą do sklepu z czystymi zamiarami. Nie od dziś wiadomo, że w sklepach grasują złodzieje. Ale czy słyszeliście kiedyś o przypadkach, w których ktoś idzie do sklepu, żeby porządnie się najeść i napić i jak gdyby nigdy nic, opuścić sklep bez wydania w nim złamanego grosza?

Często widywanym w sklepach obrazkiem są też tacy klienci, którzy będąc na terenie sklepu, otwierają napoje lub opakowania z jedzeniem, konsumują je a następnie podchodzą z nimi do kasy.

Zobacz także
Boczek i bekon to dwie zupełnie inne rzeczy. Czym się różnią?

Kierowca tira z Ełku ukradł 130 kilogramów boczku. Co chciał zrobić z taką ilością mięsa?

Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu 10 lat więzienia

Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu teraz 10 lat więzienia

Czy to jest legalne?

Jeżeli należycie do tej drugiej grupy osób, pamiętajcie że towar, który znajduje się w waszym koszyku, ale jeszcze za niego nie zapłaciliście, tak naprawdę do was jeszcze nie należy.

Portal haps.pl przytoczył słowa swoich rozmówców, którzy przyznali, że zdarza im się jeść na terenie sklepu, jeszcze przed udaniem się do kasy:

- Ja na przykład nie mam problemu z odkręceniem butelki i wypiciem przed zapłatą, ale już z jedzeniem tak - powiedziała Marta z Warszawy.

- Ostatnio pan, który stał obok mnie w kolejce do kasy, zjadł całą rzodkiewkę i oddał kasjerce same liście - dodała.

Niektórzy klienci są tak bardzo spragnieni, że zdarza im się odkręcić w sklepie wodę, napić się, po czym włożyć ją do koszyka. Część z nich powołuje się na kwestie zdrowotne i tłumaczy, że woli się napić niż zemdleć lub mówi, że musi coś zjeść, bo przykładowo cierpi na hipoglikemię. A co z tymi, którzy nie płacą? To już zwykła kradzież.

Jedzenie bez płacenia to nic innego, jak kradzież

Jedna z osób, które wypowiedziały się na forum haps.pl przytoczyła historię pewnej znajomej pary, która regularnie chodzi do sklepu, żeby się za darmo najeść:

- Moja koleżanka, gdy robi ze swoim facetem większe zakupy w hipermarkecie, to zawsze najedzą się tam do syta, napiją i dyskretnie wyrzucają opakowania, nie płacą za zjedzone kiełbaski, bułki czy wypitą colę. Podobno ani razu jeszcze ich na tym nie przyłapali - powiedziała.

Warto dodać, że nie tylko kradzież w tradycyjnym tego słowa rozumieniu, podlega karze, ale również – o czym mało kto wie – rozpoczynanie towaru na terenie sklepu i konsumowanie go, nawet z zamiarem zapłacenia. Przypominała o tym w 2014 roku Federacja Konsumentów (newsletter 14/2014).

Źródło: haps.pl

Oszust z tupetem przy kasie samoobsłogowej. Zważył odkurzacz jako cebulę
AdobeStock/Pixabay
Newsy
Oszust z tupetem przy kasie samoobsługowej. Zważył odkurzacz jako cebulę
Tego jeszcze nie grali. Oszust postanowił zapłacić za odkurzacz jak za cebulę...

W ostatnim czasie na naszym portalu zamieściliśmy artykuł o tym, jak w naszym kraju rozprzestrzeniły się kasy samoobsługowe. Kaufland, Lidl, Biedronka, Carrefour czy Auchan – w tych wszystkich sklepach takie rozwiązanie stało się już normą. Wygoda, szybkość, brak kontaktu z obsługą sklepu – to dla wielu klientów szczególnie ważne zwłaszcza w obliczu zagrożenia zarażeniem Sars-Cov-19. Jak widać, koronawirus odcisnął swoje piętno nawet na systemie kas w sklepach wielkopowierzchniowych… Powszechność kas samoobsługowych poza wygodą i nowoczesnością, to niestety także ułatwiona możliwość oszustwa. Nieuczciwi klienci wykorzystują nagminnie luki w systemach bezpieczeństwa sklepów. Dla oszustów mamy jednak złe wiadomości – system te stają się jednak coraz bardziej odporne na kombinacje złodziei. W jaki sposób oszust zapłacił za odkurzacz jak za cebulę? Tak było na przykład w Wyszkowie. Do nietypowej próby oszustwa doszło w jednym ze sklepów w tej właśnie miejscowości położonej w województwie mazowieckim. 37-latek postanowił wykorzystać nieuwagę pracowników sklepu w naprawdę cwany sposób. Mężczyzna podszedł do kasy z odkurzaczem. Oszust nie miał jednak ochoty płacić za sprzęt całej ceny. Wpadł na pomysł, by zważyć na kasie odkurzacz jako… cebulę. Po przeprowadzeniu tej nietypowej transakcji, sprawę w miarę szybko odkryli pracownicy sklepu. Jaka kara grozi nieuczciwemu klientowi z Wyszkowa za kradzież odkurzacza? Sprzęt AGD, który upatrzył sobie kombinator z Wyszkowa miał wartość 499 zł. 37-latek ostatecznie „postanowił” zapłacić za odkurzacz zaledwie około 17 zł. Mężczyzna zdążył odejść ze sprzętem do swojego domu. Dzięki systemowi monitoringu, na jego trop szybko wpadli jednak wyszkowscy policjanci. Po...

Sprzedawczyni z Augustowa okradła sklep na… 640 tys. zł. Kobieta usłyszała wyrok
AdobeStock
Newsy
Sprzedawczyni z Augustowa okradła sklep na… 640 tys. zł. Usłyszała śmieszny wyrok
Sprzedawczyni ze sklepu mięsnego w Augustowie regularnie przywłaszczała sobie ze sklepowej kasy gotówkę. Sąd w Suwałkach skazał kobietę na 1,5 roku więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Pewna sprzedawczyni z Augustowa systematycznie okradała sklep mięsny, w którym pracowała. W ciągu czterech lat kobieta łącznie przywłaszczyła sobie aż 640 tys. złotych... W piątek usłyszała wyrok, który może niektórych zszokować. Za swój czyn kobieta została skazana na jedyne 1,5 roku pozbawienia wolności. Sąd nakazał jej również zapłacenie 4500 zł grzywny. Jak informuje portal dlahandlu.pl, wyrok nie jest prawomocny. Jak oszukiwała ekspedientka z Augustowa? Nieuczciwa sprzedawczyni znalazła prosty sposób na zarobek. Najpierw naliczała paragony a później je wycofywała, zabierając pieniądze. Czasami wycofywała też część artykułów, a gotówkę brała dla siebie: - Prokuratura Okręgowa w Suwałkach zarzuciła oskarżonej Ewie B. kradzież 640 tys. zł z kasy sklepu mięsnego, w którym pracowała. Kobieta w latach 2015 - 2019 obsługiwała klientów. Naliczała im paragony za zakupy, a po wyjściu klientów ze sklepu albo anulowała paragony albo wycofywała z nich część artykułów. Pieniądze brała dla siebie – czytamy na portalu dlahandlu.pl. Jak odkryto oszustwa ekspedientki? Nieuczciwy proceder jako pierwsze wypatrzyły koleżanki kobiety z pracy. W 2019 roku kobiety zauważyły, że Ewa B. oszukuje swojego pracodawcę i postanowiły udać się do niego na skargę. Mężczyzna powołał biegłych, którzy potwierdzili, że w ciągu czterech lat kobieta ukradła ze sklepowej kasy aż 640 tysięcy złotych. Wszystko potwierdziły kamery ze sklepowego monitoringu. Sprzedawczyni oddała swojemu szefowi zaledwie 70 tys. złotych. Co zresztą przywłaszczonych pieniędzy? - W sprawie pozostałej kwoty nie doszło jednak do ugody i sprawą zajęły się organy ścigania. Prokuratura nie wykluczyła złożenia apelacji od wyroku sądu – donosi portal dlahandlu.pl....

aldi ciche godziny
AdobeStock
Newsy
Znana sieć sklepów wprowadza „ciche godziny”. Kogo dotyczą?
Współcześnie supermarkety to bardzo ruchliwe i głośne miejsca, w których część osób czuje się niekomfortowo. Pewna sieć sklepów wyszła tym oczekiwaniom naprzeciw i wprowadza ciche godziny.

Zarząd sieci sklepów Aldi zadecydował, że od 1 lutego we wszystkich sklepach wprowadzone zostaną tak zwane „ciche godziny”. Co to dokładnie znaczy i dlaczego sieć zdecydowała się na taki krok? Techniki handlowe Sklepy chcąc uprzyjemnić swoim klientom robienie zakupów, umilają im ten czas muzyką, kuszącymi zapachami oraz dostosowują barwę światła tak, by prezentowane towary wyglądały jeszcze atrakcyjniej. Dotyczy to szczególnie owoców i warzyw, które oświetlane są ciepłym światłem – dzięki temu wydają się być bardzo świeże i dojrzałe. Ważna jest też muzyka, która wydobywa się ze sklepowych głośników. Jeżeli jest szybka i rytmiczna, to klienci mają więcej energii, poruszają się szybciej po sklepie i niestety też prędzej z niego wychodzą. Zwróćcie uwagę na to, jakie jest tempo muzyki granej w waszym ulubionym sklepie. W supermarketach najczęściej używa się spokojnych, powolnych utworów, które mają za zadanie wprowadzać relaksujący i spokojny nastrój. To sprawia, że w sklepie zaczyna się tracić poczucie czasu, klienci chodzą powoli i zostają w sklepie dłużej, a to oznacza większe zakupy! W sklepach nic nie dzieje się przypadkiem – ustawienie regałów i rozłożenie towarów na półkach jest ściśle zaplanowane. Specjaliści od handlu cały czas badają zachowania klientów w sklepach, znają ich sposób poruszania się, a nawet to, w którą stronę patrzą wchodząc do sklepu! W ten sposób właśnie projektuje się całe supermarkety. Ciche godziny w Aldi Techniki stosowane przez specjalistów od handlu sprawdzają się, ponieważ są projektowane z myślą o większości ludzi. Pomijają jednak tych klientów, którzy znajdują się w mniejszości. Mowa o osobach niepełnosprawnych lub cierpiących na różne...

W Niemczech pojawiły się sklepy, w których sprzedają produkty bez opakowań. Popieracie ten pomysł?
AdobeStock
Newsy
W Niemczech pojawiły się sklepy, w których sprzedają produkty bez opakowań. Popieracie ten pomysł?
Od 2016 roku przez Niemcy przetoczyła się prawdziwa fala sklepów bez opakowań. Zakupy w takich sklepach są teraz możliwe w prawie każdym większym mieście. Czemu właściwie to służy?

Opakowania w sklepach towarzyszą nam niemal na każdym kroku. Praktycznie każdy produkt spożywczy ma jakieś opakowanie – najczęściej foliowe. Czym to skutkuje? Oczywiście górą niepotrzebnych odpadów. W supermarketach nawet warzywa i owoce coraz częściej sprzedawane są w foliowych opakowaniach. Niemieccy przedsiębiorcy znaleźli jednak sposób, jak temu przeciwdziałać. W imię ekologii. W Niemczech powstały sklepy bez opakowań W wielu niemieckich miastach a nawet mniejszych miejscowościach, możemy zrobić zakupy w sklepach, w których nie używa się opakowań. Zdaniem Niemców, opakowania są nie tylko nieekologiczne, ale też zupełnie zbędne. Jak wyglądają zakupy w takich sklepach? Na zakupy z własnym słoikiem Przychodząc do takiego sklepu na zakupy, warto zaopatrzyć się we własny słoik, zakręcany kubek lub worek. Dla tych, którzy o tym zapomnieli, ekspedienci mają przygotowane papierowe torby. Co ciekawe, w sklepach tych nie znajdziemy mięsa, ryb ani serów, czyli produktów, które łatwo się psują. Możemy w nich za to kupić owoce, warzywa, makarony, ryż, słodycze czy kaszę. Wystarczy podejść do dozownika i nabrać do własnego opakowania tyle produktu, ile nam potrzeba i gotowe! W sklepach bez opakowań poza jedzeniem, możemy też kupić kosmetyki oraz detergenty, które są sprzedawane w szklanych buteleczkach. Czy to się opłaca? Sklepy bez opakowań nie są tanie Sklepy bez opakowań być może są ekologiczne, ale wcale nie są tanie. Robienie w nich zakupów jest droższe niż w niemieckich marketach czy dyskontach, które sprzedają artykuły w standardowych opakowaniach. Z czego to wynika? Jak przekonują pomysłodawcy tego typu sklepów, sprzedawany w nich towar jest wyższej jakości i pochodzi z ekologicznych upraw. To dlatego ma on „swoją cenę". Czy klienci...