Nie uwierzycie co stało się przez ostatnie 20 lat z rybami z Bałtyku. Czy jecie polskie ryby?
Adobe Stock
Newsy

Jecie polskie ryby? Nie uwierzycie, co stało się przez ostatnie 20 lat z rybami z Bałtyku

Też wciąż słyszycie, że zanieczyszczenie środowiska jest coraz większe? To prawda, ale gdzieniegdzie zanieczyszczenie spada! Dzięki ludziom i temu, że są bardziej świadomi.

Mamy bardzo dobrą wiadomość. Badacze potwierdzili, że polskie ryby z Morza Bałtyckiego zawierają mniejsze stężenie dioksyn niż jeszcze 20 lat temu. Wyjaśniamy, czym są dioksyny, czy są szkodliwe dla zdrowia i jak to się stało, że zanieczyszczenie bałtyckich ryb tym rodzajem toksyn ostatnio spadło.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czym są dioksyny i na czym polega ich szkodliwość?

Dioksyny to bardzo ogólna nazwa trujących związków chemicznych. To substancje silnie toksyczne, które mogą się znajdować w otaczającym nas środowisku, a z niego przenikać do żywności.

Jeśli spożywamy produkty spożywcze z dioksynami, ma to negatywny wpływ zarówno na nasze samopoczucie, jak i na zdrowie. Ich obecność może wywoływać problemy związane z płodnością, trucizny te wywołują też mutacje w kodzie genetycznym i mogą zwiększać ryzyko wystąpienia niektórych chorób.

Najczęściej mówi się, że konsekwencją narażenia organizmu na tego rodzaju toksyny są:

  • Problemy rozrodcze
  • Zaburzenia rozwojowe
  • Uszkodzenie układu odpornościowego
  • Problemy hormonalne
  • Nowotwory

Spada ilość dioksyn w Morzu Bałtyckim

Morski Instytut Rybacki w Gdyni to instytucja badawcza podlegająca Ministerstwu Infrastruktury. Instytut cyklicznie bada stężenie toksyn w środowisku morskim oraz to, jaki wpływ ma ono na żyjące w Morzu Bałtyckim ryby. Gazeta Trójmiejska o spadku stężeń toksyn w badanych rybach rozmawia z prof. Joanną Szlinder-Richert, zastępczynią dyrektora ds. naukowych Instytutu.

Ekspertka podkreśla, że w ostatnich latach w polskich wodach nie obserwuje się zwiększenia stężeń szkodliwych substancji. To samo dotyczy ryb żyjących na tym terenie. Jeszcze 20 lat temu były przypadki pobieranie próbek ryb, w których dopuszczalny poziom dioksyn był przekroczony.

Były to pojedyncze próbki, na które trafiali naukowcy,. Od tego czasu zostało podjętych szereg działań mających wpływ na zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska.

Prof. Szlinder-Richert wyjaśnia, z czego wynika ta pozytywna zmiana:

- Tego spadku można było się spodziewać. Rośnie świadomość społeczna dotycząca środowiska, dbałości o nie i podejmowanych jest szereg działań, żeby zmniejszyć emisję dioksyn do środowiska.

Profesor mówi, że część zanieczyszczeń trafiających do Bałtyku spływa rzekami uchodzącymi do morza, jednak większość pochodzi z zanieczyszczenia powietrza:

- Duże znaczenie mają nasze paleniska domowe, czyli to, czym palimy w piecach. Sytuacja poprawia się, więc obserwujemy to w środowisku i w naszej żywności.

Zobacz także
sok z suszonych śliwek

Ten napój dosłownie wymiata złogi i zanieczyszczenia z jelit. Wystarczy 1 szklanka codziennie

łosoś

Kupujecie łososia? Uważajcie na niebezpiecznego wirusa atakującego ryby

Co zrobić, by jeszcze poprawić stan wód morskich?

Poprawa nie jest możliwa bez zaangażowania nas wszystkich. Ekspertka przypisuje spadek zanieczyszczeń wody morskiej i pochodzącej z niej żywności, większej świadomości proekologicznej, jaką mają Polacy.

Uważa, że aby w dalszym ciągu poprawiać sytuację w tym zakresie, nie należy straszyć ludzi tym, że jedzą zanieczyszczone ryby, bo to nie jest prawda. Żywność, której zanieczyszczenie przekracza normy, nie może trafić do sprzedaży, a więc na nasze stoły.

Straszenie więc nie tylko nie będzie odnosiło skutków, ale też nie będzie zgodne z prawdą. Prof. Szlinder-Richert jest zdania, że najlepsze efekty dotyczące ochrony środowiska przynosi edukacja ludzi:

- Dlatego każdy z nas powinien poczuć się odpowiedzialny za środowisko, a co za tym idzie i za zdrowie nas wszystkich. Ograniczenie emisji zanieczyszczeń nie będzie możliwe bez zaangażowania obywateli.

Źródło: trójmiasto.wyborcza.pl, medonet, poradnikzdrowie.pl

Ryby
Flickr/magro_kr
Zdrowie
Tych ryb nie kupuj na święta Bożego Narodzenia. Są szkodliwe
Myślisz, że wszystkie ryby są zdrowe? Jesteś w błędzie. 5 gatunków najlepiej omijać szerokim łukiem.

Jeśli należycie do sympatyków ryb, musicie wiedzieć, że nie wszystkie z nich służą naszemu zdrowiu.  Apel lekarzy Zwiększone spożycie mięsa wiąże się z zaleceniami ze strony lekarzy i dietetyków. Jednym głosem, od lat, proszą o rezygnację z czerwonego mięsa na rzecz ryb. Są pyszne i niskokaloryczne. Łatwo się do nich przekonać. Są bogate w witaminę A oraz E i kwasy omega. Możemy zaleźć w ich składzie fosfor, magnez, żelazo, cynk itd. Czy aby na pewno we wszystkich? Zanieczyszczenia mórz i oceanów wpływają w bezpośredni sposób na jakość ryb. Czyli hodowlane? Niekoniecznie. Nie każda bowiem ryba hodowana jest etycznie. Nie wszystkie są odpowiednio karmione. Lista szkodliwych ryb Zanim sięgniemy po rybę w sklepie, warto zapoznać się z listą tych, które powinny pójść w odstawkę w pierwszej kolejności.  Panga Jakiś czas temu święciła tryumfy na polskich stołach. Miała być pyszna. Była niezdrowa i tania. Cena była jej jedynym atutem. To słodkowodna ryba występująca w mocno zanieczyszczonej rzece – Mekongu. W Polsce sprzedawana głównie z hodowli, które nie napawają konsumenckim optymizmem. Wietnamskie hodowle są brudne i przerybione. Ryby nie mogą w nich naturalnie rosnąć. Oszukany wzrost jest zasługą faszerowania ich antybiotykami i hormonami.  Mięso pangi ma minimalne wartości odżywcze. W celu zwiększenia objętości jest także zazwyczaj nastrzykiwane wodą.  Łosoś hodowlany Niektórzy nadal uważają go za rybę najsmaczniejszą i najzdrowszą. Nie tak dawno polecano go dosłownie wszystkim, młodszym, starym, kobietom w ciąży. Szybko stał się rybą modną. Norwescy lekarze dziś nie są już tacy pewni. Lawinowo odradzają spożywanie łososia hodowlanego. Głównie z...