Nie uwierzycie, ale Polacy piją coraz mniej piwa. Branża piwna jest w opałach
Flickr
Newsy

Nie uwierzycie, ale Polacy piją coraz mniej piwa. Branża piwna w opałach 

Wakacyjny wyjazd, grill u znajomych, wieczorne wyjście na miasto czy do restauracji - tak do tej pory wyglądał okres lipca i sierpnia dla większości Polaków. Aktywnościom letnim towarzyszyło zazwyczaj piwo. Zimne piwo wielu kojarzy się właśnie z wakacjami. Nic więc dziwnego, że producenci z nadzieją wyglądali tego właśnie czasu. Wyglądali, zdaje się jednak nadaremnie. 

Trudne czasy dotykają wszystkich, również branży piwnej. Podobnie jak restauracje, puby i kluby, także i browary odczuły bardzo mocno pandemię. Po zniesieniu lockdownów uderzyła w nie ponownie inflacja i wojna za wschodnią granicą. 

Trudna sytuacja branży piwnej 

Niewątpliwie największą zmorą dla branży piwnej była w ostatnich latach pandemia koronawirusa i związane z nią ograniczenia. Branża ta jest ściśle połączona z funkcjonowaniem barów, pubów i lokali, w których serwowany jest alkohol. Jak wiadomo obostrzenia covidowe „zamknęły” na dłuższy czas te właśnie miejsca wpływając w ten sposób nie tylko na branżę gastronomiczno-klubową, lecz również na branże ściśle z nimi powiązane, np. branżę piwną. 

Kolejną przyczyną słabej sytuacji browarów są również rosnące koszty produkcji, które wiążą się z wszechobecną inflacją. Branżę dotykają przede wszystkim rosnące ceny energii oraz transportu, jak również zwiększające się stale ceny surowców, opakowań czy pracy. Wszystko to sprawia, że produkcja piwa staje się coraz mniej opłacalna, a browary ratują się kolejnymi pożyczkami, pogłębiającymi ich zadłużenie. 

Jak by tego wszystkiego było mało, kolejny cios nadszedł od strony akcyzy. Od roku 2020 branża doświadczyła dwóch 10-proc. podwyżek podatku akcyzowego. Teraz czekają ją najprawdopodobniej kolejne. Zgodnie z zapowiedziami, do roku 2027 planowane są coroczne 5-proc. podwyżki tego podatku. 

Ratunku dopatrywano się w tegorocznym okresie letnim, nieobwarowanym już żadnymi obostrzeniami. Wakacje nadeszły, a Polacy zaczęli pić mniej... 

Zobacz także
Dlaczego warto dodać piwo do prania? Sporo na tym zaoszczędzicie

Dlaczego warto dodać piwo do prania? Sporo na tym zaoszczędzicie

Joanna Jabłczyńska zdradza kulisy "Na Wspólnej". Wiemy co aktorzy mają w kieliszkach gdy piją wino, a co gdy piją piwo

Joanna Jabłczyńska zdradza kulisy „Na Wspólnej". Co aktorzy mają w kieliszkach, gdy piją wino albo piwo?

Dlaczego Polacy rezygnują z piwa? 

W obecnych czasach ogromna część Polaków doświadcza problemów z bieżącymi zobowiązaniami finansowymi i podstawowymi wydatkami. W takich warunkach na liście zakupowych priorytetów zazwyczaj nie figurują takie rzeczy jak np. piwo.  

Cytowany przez biznes.interia.pl Sławomir Grzelczak, prezes Rejestru Dłużników BIG Info Monitor wypowiedział się w kwestii ograniczeń, jakie mają zamiar wprowadzić Polacy w swoich budżetach domowych: 

- Na pytanie o zmiany zakupowe w związku z drożyzną i konfliktem na Ukrainie Polacy przyznali, że ze względu na rosnące ceny, w pierwszej kolejności ograniczą wydatki na wyjścia do restauracji i jedzenie na mieście oraz rozrywkę taką jak kino, teatr czy koncerty (po 54 proc.). Wysoko na liście znalazły się także wydatki na używki, które chce ograniczyć 46 proc. z nas. Mowa tu o papierosach i alkoholu, czyli również o piwie. 

Niekorzystna sytuacja finansowa na poziomie kupujących wciąż się pogłębia. Cięcia budżetów są coraz bardziej radykalne. Wygląda na to, że branża piwna nie może raczej liczyć na ratunek ze strony pijących rodaków...

Źródło: biznes.interia.pl 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy można się upić piwem bezalkoholowym? Lepiej to sprawdźcie
AdobeStock
Newsy
Sprzedaż piwa w Polsce spadła do zera?! Jak to możliwe?
Nie jest tajemnicą, że gastronomia bardzo ucierpiała na skutek pandemii koronawirusa. W pewnym momencie sprzedawcy piwa beczkowanego odnotowali… zerowy przychód!

Ilość sprzedawanego piwa w gastronomii spadła aż o 42 proc. w całej Europie podczas 2020 roku. Chociaż statystyka ta nie powinna dziwić, ze względu na przedłużający się lockdown w wielu krajach, skutki tej sytuacji mogą być odczuwalne jeszcze długo. Zerowa sprzedaż piwa „Lokale gastronomiczne są ważnym partnerem również dla polskiej branży piwowarskiej. Pozostawały całkowicie zamknięte przez dwa wiosenne miesiące 2020 roku, otwarte dla klientów w okresie wakacyjnym, by jesienią znów zamknąć swe drzwi dla gości, zachowując jedynie możliwość sprzedaży z dostawą. Ta nie objęła jednak napojów alkoholowych” – oznajmił Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. W pierwszych kilku miesiącach 2021 roku miała miejsce pierwsza taka sytuacja w historii branży: sprzedaż piwa w beczkach spadła o 100 proc. Chociaż restauratorzy i właściciele pubów próbowali odbić straty i sprzedawali jedzenie na wynos czy też przeprowadzali „szkolenia gastronomiczne”, które w praktyce były potajemnymi wizytami gości – sprzedaż alkoholu nie podniosła się nawet o 1 proc. Niska sprzedaż piwa to wielka strata dla państwa Straty w branży piwowarskiej to znacznie mniejszy dochód dla budżetu państwa. Tak twierdzi raport Europe Economics. Podatki ze sprzedaży piwa w Europie wyniosły az o 11 mld euro mniej niż rok temu.  „Dobrze prosperujący sektor gastronomiczno-hotelarski jest kluczem do odbudowy gospodarki, również jako ważny symbol poprawiających się nastrojów konsumenckich” - skomentował Pierre-Olivier Bergeron ze stowarzyszenia The Brewers of Europe. Kiedy branża piwowarska będzie mogła znowu ruszyć? Pełne odmrożenie przewidywane jest na lato tego roku, jednak, jak przewidują...

Ryba nad morzem to dzisiaj luksus, mało kogo na nią stać. Na restauratorów padł blady strach
AdobeStock
Newsy
Ryba nad morzem to dziś luksus, mało kogo na nią stać. Na restauratorów padł blady strach
Przyzwyczajajmy się do „paragonów grozy” - w restauracjach będzie tylko drożej. Szczególnie przerażeni wydają się restauratorzy znad morza...

Rosnące ceny martwią dziś każdego. Polacy w trakcie zakupów teraz uważniej śledzą ceny i promocje, by kupić ulubione towary w niższych cenach. Coraz mniej osób decyduje się też z tego względu na wyjścia do restauracji - nawet ci, których stać było na regularne jedzenie na mieście coraz częściej decydują się na zjedzenie kolacji w domu. Powód? Ceny w lokalach też są coraz wyższe, ze względu na koszty produktów, mediów i czynszu. Restauratorzy są zrozpaczeni obecną sytuacją. Z restauracji pierwsi odpłynęli mniej zarabiający Portal wszczecinie.pl opublikował fragmenty rozmów przeprowadzonych ze szczecińskim restauratorami. Według części z nich sytuacja jeszcze nie jest tak trudna i nie narzekają na brak klientów. Zauważyli jednak, że pierwszą grupą osób, które przestały odwiedzać restauracje, są najmniej zarabiający. To naturalna kolej rzeczy - oszczędzając najpierw rezygnujemy z tego, co nie jest nam konieczne do życia, więc zamiast jeść na mieście, zostajemy w domu. Dorsz podrożał o 100% Właściciele lokali gastronomicznych musieli jednak przyznać, że sytuacja jest trudna. W hurtowniach ogromnie wzrosły ceny ryb, które są obowiązkową pozycją w menu nadmorskich knajp i restauracji. Nic dziwnego, że w tym roku pojawia się tak wiele doniesień na temat niebotycznie wysokich cen w restauracjach. Na przykład bardzo popularna ryba jaką jest dorsz zdrożała nawet o 100%.  Restauratorzy robią, co mogą, by klienci tak mocno nie odczuwali podwyżki cen. Na przykład zamiast robić zapasy towaru, jeżdżą po niego codziennie, sprawdzają uważnie ceny i szukają okazji, by kupić produkty potrzebne do restauracji jak najtaniej. Podkreślają jednak, że w szukaniu oszczędności nie można przesadzić, bo ucierpiałaby na tym jakość serwowanych przez nich dań.  Powód rosnących cen w restauracjach Drożeją nie tylko produkty,...

Polacy wybierają coraz tańsze produkty
Adobe Stock
Newsy
Polacy wybierają najtańsze produkty z półek, bo nie stać ich na markowe. Co będzie dalej?
Polaków nie stać już na markowe produkty. Coraz częściej sięgają po te najtańsze, które… wcale nie są już takie tanie.

Inflacja sprawia, że Polacy mogą sobie pozwolić na coraz mniej produktów. O przyjemnościach często muszą zapomnieć. Według badania przeprowadzonego przez firmę Numerator, już 80 proc. konsumentów odczuwa skutki inflacji . Polacy wybierają coraz tańsze produkty Aż 55 proc. badanych zmieniła swoje wybory w sklepach spożywczych, a dwie trzecie ankietowanych przygotowuje się na jeszcze gorsze czasy. Konsumenci są bardzo zaniepokojeni i zastanawiają się coraz częściej nad tym, co pakują do koszyka. Już teraz wielu z nich zamieniło marki, które na ogół wybierało, na znacznie tańsze. Część z nich sięga po marki własne supermarketów , które przeważnie oferują najniższe ceny w całym sklepie. Oznacza to, że klienci zaraz mogą praktycznie przestać sięgać po liderów rynku, którzy wypracowali sobie nieco droższe ceny oparte o zaufanie i jakość. Jeszcze gorszy los może czekać producentów marek premium. Najtańsze marki oferowane przez supermarkety także notują wzrosty cen, co oznacza, że tańszy, często niższej jakości produkt, kosztuje dziś tyle, co jeszcze niedawno ten markowy. Klient więc często ponosi tę samą cenę, co przed inflacją, ale kosztem jakości tego, co ląduje na jego talerzu. Podwyżki kosztem przyjemności Niektórzy klienci nie są jednak gotowi na poświęcenia kosztem jakości swojego koszyka. Zadeklarowali więc w badaniu, że, w przypadku kolejnych wzrostów cen, będą odmawiać sobie tzw. wydatków ekstra. Tutaj zgodni są również eksperci: kolejne podwyżki ograniczą wydatki „na przyjemność”, czyli wyjścia do restauracji , barów czy kin. Wzrost inflacji może uderzyć także w sprzedaż elektroniki oraz odzieży. Umiarkowana inflacja nie jest dla zysków sklepów groźna. Inaczej jednak wygląda sytuacja, kiedy wynosi...

Cola zmienia swój skład, mniej cukru
Flickr
Newsy
Cola zmieni swój smak? Przez podatek cukrowy firmy zmieniają receptury napojów
Ten scenariusz był do przewidzenia. Wielcy producenci słodzonych napojów nie mieli wyjścia. Cola będzie miała inny skład!

Podatek cukrowy przewrócił do góry nogami rynek słodkich napojów gazowanych w Polsce. Ceny coli, toniku i innych kolorowych oranżad mocno podskoczyły. Wprowadzona na początku bieżącego roku nowa danina nie wprawiła producentów Coca-Coli, Fanty, Sprite’a i innych napojów w dobry nastrój. Zmiana ceny i smaku? Również amatorzy gazowanych napitków z bąbelkami mogli być nieprzyjemnie zaskoczeni, kiedy zobaczyli, że ich ulubione produkty podrożały niemal o złotówkę na  1 litr. Niemal tyle wynosi właśnie wysokość podatku cukrowego w naszym kraju w przypadku wspomnianej Coca-Coli. Producenci natychmiast przerzucili koszty podatku na klientów. Jedno jest pewne – fanom słodkich napojów taka decyzja na pewno była nie w smak. Im mniej, tym taniej Jeszcze bardziej frapującą sprawą jest to, czy zwolennicy orzeźwiającej coli czy gorzkiego toniku zaakceptują zmiany w smaku ich napojów. Zapytacie – nie dość, że cola podrożała, to jeszcze zmieni się jej smak? Niestety jest na to duża szansa. Producenci zapowiedzieli zmiany w recepturach. Wszystko po to, by ograniczyć ilość cukru w każdym litrze coli. Coca-cola już wcześniej zapowiedziała redukcję ilości cukru w swoich wyrobach Teraz ten proces będzie tylko i wyłącznie przyspieszał. Prawdopodobnie tropem tego giganta w branży podążą także inne firmy. Mniej cukru oznaczać może pewne różnice w smaku, ale paradoksalnie nie wpłynie na mniejszą słodycz napojów. Dlaczego? Technolodzy z najbardziej zaawansowanych laboratoriów od dawna pracują już nad zamiennikami cukru i innymi słodzikami. Polacy obchodzą przepisy Czy zaakceptujecie nowe ceny i zmiany w składzie coli i innych słodkich napojów? Czy będziecie szukali jakiejś alternatywy? Podatek cukrowy od...