wirus
Pixabay
Newsy

Naukowcy ostrzegają przed możliwym wybuchem NOWEJ, śmiertelnej choroby. Zabija 90% osób!

Nie zdążyliśmy się jeszcze uporać z pandemią koronawirusa a naukowcy już ostrzegają nas przed wybuchem kolejnej śmiertelnej choroby. Jakiej?

Magda Gessler odpowiada na pytania

To wirus Nipah

Amerykańscy naukowcy stwierdzili, że wirus Nipah przenoszony z nietoperzy na ludzi, może spowodować wybuch nowej śmiertelnej choroby. Wyniki badania opublikowano w najnowszym wydaniu magazynu „Express”.

Występuje w Bangladeszu i Indiach

Eksperci ostrzegają, że w Bangladeszu i Indiach, gdzie co roku odnotowuje się przypadki zakażenia tą infekcją, ich częstotliwość znacznie ostatnio wzrosła. Podczas gdy wcześniej sądzono, że wirus Nipah rozprzestrzenia się głównie na obszarach z dużą ilością owoców, teraz nie uważa się tego za "warunek konieczny".

Naukowcy twierdzą, że epidemie mogą wystąpić w dowolnej części Azji Południowo-Wschodniej. Jak w przypadku koronawirusa, mogą się później rozprzestrzenić na cały świat.

Czym jest wirus Nipah?

Zakażenie Nipah jest to zakażenie wirusowe powodowane przez wirusa Nipah. Objawy infekcji są różne, od gorączki, kaszlu, bólu głowy, po duszności i poczucie dezorientacji. Choroba ta jest niezwykle groźna. W ciągu jednego lub dwóch dni może dojść do śpiączki, a 50% do 90% zakażonych umiera.

Wirus Nipah może wywołać zapalenie mózgu lub choroby układu oddechowego. Choroba przenoszona jest na ludzi poprzez owoce, które mają na swojej skórce ślinę zakażonego zwierzęcia, w tym przypadku nietoperza. Na szczęście, infekcja nie przechodzi z człowieka na człowieka tak łatwo, jak na przykład koronawirusa. Nie ma jednak ani lekarstwa ani szczepionki na tę chorobę, a jej śmiertelność sięga aż 90 procent! Rozprzestrzenianie się zazwyczaj wymaga bezpośredniego kontaktu z zainfekowanym źródłem. Rozpoznanie opiera się na objawach i jest potwierdzane badaniami laboratoryjnymi. Do 2017 roku opisano około 200 zgonów z powodu zakażenia wirusem Nipah.

 

Źródło: Express, Wikipedia

Mutacja wirusa od norek
Pixabay
Newsy
WHO bije na alarm! W Europie szaleje teraz...
Światowa Organizacja Zdrowia bada nowe niepokojące zjawisko. Problem pojawił się już w Danii, USA, Włoszech, Holandii, Hiszpanii i Szwecji. O co chodzi?

Pierwszy przypadek obecnie panującego koronawirusa odnotowano w Chinach w listopadzie ubiegłego roku. Choroba rozprzestrzeniła się niemal błyskawicznie. Pierwsze przypadki zakażenia pojawiły się w Polsce już w pierwszych dniach marca. Na początku naukowcy podejrzewali, że wirus pochodzi od zwierząt. Potem jednak udowodnili, że nie są one w stanie zarazić ludzi, a sama choroba ma pochodzenie naturalne. Mutacja wirusa W ostatnim czasie na świecie zaczęto jednak obserwować nowe niepokojące zjawisko - po kontakcie z norkami ludzie zaczęli skarżyć się na objawy COVID-19. Jako pierwsza problem zgłosiła Dania będąca największym na świecie producentem futer z norek. Niedługo potem historia powtórzyła się w Stanach Zjednoczonych, Włoszech, Holandii, Hiszpanii i Szwecji. Reakcja na ten stan rzeczy była niemal natychmiastowa. Władze Danii podjęły decyzję o odstrzelaniu 17 mln norek żyjących na terenie kraju, tak, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia do minimum. Mimo że w państwie póki co odnotowano tylko 12 przypadków tego typu zakażenia, Wielka Brytania zamknęła granice dla osób przyjeżdżających z Danii. WHO bije na alarm Jak twierdzą naukowcy, nowa mutacja wirusa jest o wiele bardziej niebezpieczna od tej, która panuje obecnie. Oprócz tego, że odznacza się ona mniejszą wrażliwością na atak przeciwciał, to jest kolejną nieznaną chorobą, która może prowadzić do wybuchu zupełnie nowej pandemii. Źródło: o2.pl

Mity o koronawirusie
Pixabay
Zdrowie
Najpopularniejsze mity dotyczące COVID-19! Prawda może niektórych zaboleć!
Pojawił się „znikąd”. Na początku zarówno lekarze, jak i rządzący nie wiedzieli nic: czym jest, jak go leczyć, jak się objawia, jak się rozprzestrzenia. Ludzie zaczęli więc spekulować i tworzyć liczne mity na jego temat! Dzisiaj już wiemy, jaka jest prawda.

Przerażenie i wszechobecna dezinformacja sprawiły, że ludzie zaczęli tworzyć liczne historie na temat pandemii koronawirusa. Kto nie słyszał choć raz, że to spisek, który ma sprawić, że słabsza część społeczeństwa umrze, ten musiał nie mieć internetu. Od podobnych mitów wręcz huczało. Przecież "to tylko grypa" Choć koronawirusa i grypę wiele łączy, naukowcy i lekarze wciąż podkreślają, że nie należy ich ze sobą mylić. Podstawową i najgroźniejszą różnicą jest fakt, że na grypę jest szczepionka, a na koronawirusa nie. Dlatego tysiące ludzi w Polsce wciąż na niego choruje i umiera. Mało tego, lekarze ostrzegają, że w czasie zimy choroby mogą zaatakować razem, co będzie niesamowicie groźnym zjawiskiem. Odporność zbiorowa Niektórzy twierdzą też, że kiedy większość ludzi zachoruje na COVID-19, a następnie się z niego wyleczy społeczeństwo zacznie być odporne na wirusa. To jednak tak nie działa. Nikt nie wie, czy powrót do zdrowia będzie długotrwały, czy choroba nie wróci nawet do tych, którzy ją przeszli. Dystans fizyczny osłabia organizm Są też tacy, którzy twierdzą, że zachowywanie dystansu społecznego osłabia odporność na choroby. To jednak nieprawda. Dystans społeczny to coś, co od wieków chroni ludzi przed różnego typu zakażeniami. Nie bez powodu zostajemy w domu, kiedy gorzej się czujemy, nie chodzimy do pracy, nie odwiedzamy znajomych. Wszystko po to, aby nie zarażać. "To przez 5G" 5G to technologia piątej generacji pozwalająca na szybszy i bardziej jakościowy przepływ danych pomiędzy urządzeniami. Do tej pory nikt nie znalazł dowodów na to, by miała ona jakikolwiek wpływ na częstotliwość i transmisję wirusów. Po co te maski? Niektórzy uważają też, że noszenie masek szkodzi naszemu zdrowiu i...

Gorączka covid
nischaporn/Adobe Stock
Zdrowie
Czy można mieć koronawirusa BEZ gorączki? Ta wiedza może ci się przydać!
Trwa druga fala pandemii koronawirusa. Zagrożenie zakażaniem jest już znacznie większe, dlatego warto dobrze poznać szczegóły dotyczące objawów i symptomów COVID-19.

Już przez 8 miesięcy żyjemy w Polsce z wirusem. Są zakażeni, są ofiary, są także potencjalnie nowi chorzy. W grupie szczególnego ryzyka są oczywiście osoby starsze. Zaraz za nimi znajdują się wszyscy inni – jednak zakażenie wirusem może przebiegać u wielu osób w inny sposób. Różne objawy, ten sam wirus Kaszel, brak smaku, brak zapachu, duszności, problemy z oddychaniem, osłabienie, czy wreszcie - gorączka – wszystko to pacjenci chorujący na chorobę wywołaną wirusem COVID-19 często uwzględniają jako główne objawy zakażenia. Mimo ośmiomiesięcznego doświadczenia lekarzy i naukowców z tym koronawirusem, wciąż nie wiem o nim wszystkiego. Także o potencjalnym przebiegu choroby u różnych osób. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zakażenie koronawirusem objawia się różnymi symptomami w trakcie mutacji wirusa w naszym organizmie. Pierwszymi objawami mogą być zwykle: mokry kaszel, ból mięśni, nudności połączone z wymiotami, a także problemy z układem trawiennym na czele z biegunką. Koronawirus a gorączka Różnice mogą następować z kolei w dalszym przebiegu choroby, podczas którego pojawiają się choćby problemy pacjentów z oddychaniem, z brakiem tlenu – stąd właśnie biorą się nieustanne medialne doniesienia o potrzebie zapewnienia większej ilości wolnych respiratorów. Często ich dostępność decyduje o szansach na powodzenie terapii. Teraz słów kilka o gorączce albo jej braku w czasie przebywania zakażenia koronawirusem. Badanie wykonane już w kwietniu 2020 roku wykazało, że gorączkę obserwuje się u nieco ponad 55% zakażonych wirusem COVID-19. To dużo, czy mało? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest oczywista. Co prawda mierzenie temperatury stało się niejako symbolem wykrywania koronawirusa na całym świecie, to przypadki...

koronawirus węch
AdobeStock
Zdrowie
Jednym charakterystycznym znakiem możesz odróżnić COVID-19 od grypy. Naukowcy przeprowadzili badania
Jeden z możliwych skutków zakażenia koronawirusem SARS-Cov2 to m. in. utrata węchu. Zaburzenia w tym obszarze w przypadku zachorowania na COVID-19 są jednak inne. Jak rozpoznać tę różnicę?

COVID-19 i grypa - mylące objawy Nadal można spotkać osoby, które twierdzą, że COVID-19 to "trochę groźniejsza grypa". Nie brakuje również tych, które twierdzą, że COVID-19 to wymyślony twór polityczny, na którym zyskają wszyscy oprócz nas. W gąszczu domysłów, ale już i mnogości faktów, zgodzić można się co do jednego. Obie choroby są zakaźne i atakują układ oddechowy. Zakażenie jest przenoszone drogą kropelkową, ale możliwe jest także zakażenie poprzez kontakt osobisty jak i również ze skażonymi przedmiotami. Wszędzie apeluje się o mycie rąk i unikanie dotykania twarzy. Czy słusznie? Mając na uwagę dbałość o siebie i innych, a także znane "lepiej zapobiegać niż leczyć", zasadne wydaje się każdy z proponowanych środków ostrożności. Szczególnie, że podobne mogą być pierwsze objawy zakażenia: kaszel, gorączka, bóle gardła, biegunka. Do tego z czasem dochodzą duszności płytki oddech, przy COVID-19. Przy przeziębieniu zauważamy coś innego - katar i zatkany nos. Obydwa zakażenia mogą jednak przebiegać także  bezobjawowo. Nie znaczy to jednak, że nie mając objawów, nie zarazimy innych. Utrata węchu przy COVID-19 różni się od tej charakterystycznej dla grypy  Światowa Organizacja Zdrowia wymienia utratę węchu (anosmię) jako mniej powszechny objaw zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zaburzenia powonienia wystąpić mogą również w przypadku grypy i przeziębienia. Jak zaznacza BBC, utrata węchu towarzysząca koronawirusowi różni się od tej, która występuje przy znanej bardziej powszechnie grypie. Rodzaj utraty węchu niejako decyduje o rodzaju zakażenia, którą może być COVID-19 (nagła utrata węchu, swobodne oddychanie) lub sezonowe przeziębienie (stopniowa utrata węchu,...