Mówicie, że jest drogo? Zdziwicie się ile cukier kosztował "za Gierka" a ile przed denominacją
Adobe Stock
Newsy

Mówicie, że jest drogo? Zdziwicie się, ile cukier kosztował "za Gierka", a ile przed denominacją

Pewnie nie pamiętacie, ile kosztował cukier czy mąka 30 i 15 lat temu, a także czy produkty te były tańsze, czy droższe niż dziś, jeśli cenę porównamy ze średnią pensją? Oto jak było dawniej.

Przeglądanie cen z przeszłości, to jak oglądanie zdjęć. Dawne czasy od razu stają przed oczami. Do utrwalonych wydarzeń mamy sentyment, nawet jeśli działy się w trudnych czasach. Przypominamy, jakie ceny mieliśmy w sklepach 50, 30, 15 lat temu i jakie mamy dziś.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Ceny w sklepach w latach 70.

Dziś ludzie pamiętający i wspominający czasy PRL-u za rządów Edwarda Gierka, często z rozrzewnieniem dodają: „wtedy to było lepiej". Czy rzeczywiście żyło się łatwiej i za przeciętną pensję można było kupić więcej? Porównajcie sami:

  • Szynka około 90 zł/kg
  • Cukier - 10,50 zł/kg
  • Pomarańcze – 40 zł/kg
  • Kawa 100 g/250 g – 27-40 zł
  • Mąka pszenna – 4 zł/1 kg
  • Czekolada – 19 zł/100 g
  • Herbata Madras – 20 zł/100 g
  • Mleko – 4,40 zł/1 l
  • Wódka 100 zł/0,5 l

W tych czasach średnia pensja wg publikacji „Historia Polski w liczbach. Tom IV. Statystyka Polski. Dawniej i dziś” opracowanej przez Główny Urząd Statystyczny, wynosiła około 3700 zł. Dziś mąka pszenna kosztuje około 3,20 zł, a średnia pensja wynosi 5800 zł, czyli 4200 zł „na rękę”.

Zobacz także
Pamiętacie kolejki przed mięsnym. Ludzie stali w nich godzinami. Mieli więcej czasu czy byli bardziej cierpliwi?

W kolejkach przed mięsnym stało się w PRL-u godzinami. Byliśmy cierpliwsi czy mieliśmy więcej czasu?

Ten niepozorny, szary kartonik, w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?

Ten niepozorny, szary kartonik w PRL-u był cenniejszy od pieniędzy. Kto go miał?

W latach 70. można więc było za 1 pensję kupić 925 kg mąki, dziś 1312 kg. To obala mit, że „dawniej było lepiej”.

Ceny w sklepach przed denominacją, w latach 90.

Lata 90. to bardzo trudy czas dla polskiej gospodarki i szybko rosnąca inflacja. Doszło do tego, że litr mleka kosztował ponad 5 tys. zł.

Oto ceny wybranych produktów:

  • Mleko - 5 700 zł/litr
  • Jogurt - 8000 zł
  • Kiełbasa zwyczajna - 61 200 zł/kg
  • Cukier - 1400 zł/kg
  • Hot-dog - 1500 zł/szt

Średnie wynagrodzenie wynosiło wtedy 5300 tys. zł. Oznacza to, że mogliśmy za 1 pensję kupić 929 litrów mleka, dziś przy cenie mleka 3,20 zł, możemy kupić nieco więcej, bo 1312 litrów.

W 1994 roku Polacy po raz ostatni dostawali milionowe wypłaty. Rok później nastąpiła denominacja, która spowodowała „obcięcie” czterech zer. Przez rok po reformie monetarnej w kraju używane były podwójne ceny. Pamiętacie te czasy?

Wzrost cen na przestrzeni ostatnich lat

Czy w ostatnich latach ceny naprawdę tak bardzo wzrosły? Porównajmy.

Ceny wybranych produktów w 2005 r:

  • Makaron jajeczny – 3,79 zł/400 g
  • Mąka pszenna – 1,60 zł/kg
  • Mięso wołowe – 15,21 zł/kg
  • Mięso wieprzowe – 14,10 zł/kg
  • Mleko – 2,57 zł/1 l
  • Twaróg – 9,16 zł/kg

Średnia pensja w 2005 r. wynosiła 2690 zł. Mogliśmy wtedy kupić 1680 kg mąki, dziś tylko 1312 kg, ale z kolei 1046 l mleka, przy dzisiejszych 1312 litrów. W 2005 roku mogliśmy kupić też 176 kg mięsa wołowego za średnią pensję, dziś już tylko 158 kg.

Źródło: stronakuchni.pl, czerwonaskarbonka.pl, carrefour.pl

Pustki na półkach sklepowych, dostępny jedynie ocet. Zakupy na kartki. Dziś mija 40. rocznica stanu wojennego
Wikipedia Commons
Newsy
Pustki na półkach sklepowych i zakupy na kartki. Dziś mija 40. rocznica stanu wojennego. Pamiętacie?
Dokładnie 40 lat temu, 13 grudnia 1981 roku, na terenie całej Polski został wprowadzony stan wojenny. Ten trudny czas kojarzony przez większość między innymi z pustymi półkami, trwał o wiele dłużej niż mogłoby się wydawać.

Już od 1979 sklepowe półki niemalże świeciły pustkami. Brakowało podstawowych produktów i żywności. Wprowadzenie stanu wojennego tylko pogorszyło panującą wówczas niezwykle trudną sytuację gospodarczą. Choć władze zapowiedziały wdrożenie odpowiednich reform, dzięki której życie obywateli miało stać się łatwiejsze, w rzeczywistości ceny żywności zostały podniesione o ponad 200 procent. Ponadto, w tym samym czasie, średnia wynagrodzeń spadła aż o 30 procent.  Zakupy na kartki w stanie wojennym Kryzys gospodarczy pogłębiał się również przez fakt, że większość środków budżetowych była przeznaczana na spłatę zadłużenia zagranicznego. Aby wypełnić zobowiązania i wyjść cało z sytuacji Polska musiała zwiększyć eksport żywności. To z kolei sprawiło, że na rynku wewnętrznym coraz bardziej brakowało podstawowych produktów.  Władze były więc zmuszone rozpocząć kontrolę ich dystrybucji. Wtedy też pojawiły się kartki na żywność, które uprawniały do zakupu tylko ściśle określonych ilości towarów takich jak chleb, mąka, cukier, mleko, kasza, ziemniaki, sól oraz herbata.  Zaopatrzenie sklepów kiedyś i dziś Dla obecnej młodzieży taki stan rzeczy jest nie do pomyślenia. Bowiem dzisiaj mamy w sklepach wszystko, czego dusza zapragnie i to pod dostatkiem. Jeśli macie ochotę kupić 10 batoników, to po prostu to robicie. Kiedyś rzeczywistość była bardziej skomplikowana. W latach 80. nie było też takiego wyboru w rodzajach produktów, o firmach i jakości nie wspominając. Chleb był po prostu chlebem, a ziemniaki ziemniakami. Dzisiaj, idąc do sklepu można dostać oczopląsu. Nad wyborem herbaty spędza się przecież co najmniej 15 minut. I choć pandemia przypomniała nieco czasy, w których stało się przed sklepem w...

Niebieskie mleko w proszku dla niemowląt jedli w PRL-u wszyscy. Ktoś pamięta dlaczego?
własne
Newsy
Niebieskie mleko w proszku dla niemowląt jedli w PRL-u wszyscy. Ktoś pamięta dlaczego?
Mleko w proszku, w niebieskim kartoniku miało niepowtarzalny smak. Mamy używały go do karmienia niemowląt i pieczenia ciast. Ale miało też inne przeznaczenie.

Jeśli coś jest słodkie, smaczne, a do tego nie brakuje tego w sklepach, to nie ma się co ograniczać. Można jeść choćby na sucho, zlizując z łyżeczki. I nikt nie myślał, że przeznaczone jest tylko dla niemowląt lub do ciast. Według rzeszy dzieciaków w PRL-u, które podkradały mleczny proszek mamom z kuchennych szafek, mleko w proszku przeznaczone było do jedzenia. Też tak robiliście? Mleko w proszku nie tylko dla niemowląt Mleko produkowane było z myślą o niemowlętach. Lekarze w latach 50., 60., i 70. zalecali podawanie takiego mleka małym dzieciom, w tym gotowanie na nim kaszek mlecznych. Podrośnięte już dzieci nadal wyciągały ręce do słodkiego przysmaku w proszku i z wielką przyjemnością jadały go na sucho. Pośliniony palec zanurzały w proszku i zlizywały sproszkowaną słodycz, a na podniebieniu tworzyła im się skorupka z zaschniętego mleka. Tak to unikalne doznanie opisują dziś internauci na profilu facebookowym Pewex: - Fajnie do podniebienia się lepiło. - I kiedy przychodzi ten moment, włożyć palec do buźki i odkleić mleko od podniebienia. Blok czekoladowy tylko z niebieskim mlekiem w proszku Mleko w proszku było kupowane także przez mamy, podrośniętych już dzieci. Stanowiło wtedy zapas mleka w domu, na wypadek,  gdyby to świeże — kupne donosiło się do domu już skwaśniałe. Mleko w proszku można było dodać do ciasta, naleśników. Za blok czekoladowy nikt nawet się nie zabierał, jeśli nie miał pod ręką mleka w proszku. To właśnie ono nadawało blokowi charakterystyczny, unikalny smak. Można je było dodać do ciasta albo bloku pod warunkiem, że wcześniej dzieci nie podebrały mamie z szafki tego smakołyku. Fani facebookowego profilu Pewex, przypominającego czasu PRL-u potwierdzają, że mleko często było jadane po kryjomu: - Podkradłam kiedy się...

pensja minimalna 2021
AdobeStock
Newsy
Jak wygląda życie za najniższą krajową w Polsce? Niektórym zostaje niecałe 300 zł miesięcznie na jedzenie
Minimalne wynagrodzenie rośnie, ale czy da się za to przeżyć? Wielu ludziom po opłaceniu mieszkania ledwo zostaje na jedzenie.

Choć pensja minimalna wciąż jest podnoszona przez rząd i wynosi kilkaset złotych więcej niż kilka lat temu, to wciąż osoby zarabiające najmniej skarżą się na niski poziom życia. Jaka jest minimalna płaca w Polsce w 2021 roku? Czy da się za nią przeżyć? Sprawdzamy. Ile wynosi pensja minimalna w 2021 roku? Decyzją rządu, wysokość pensji minimalnej jest od kilku lat konsekwentnie zwiększana. Część osób przyjęła tę wiadomość z dużym entuzjazmem, a część z dużym niepokojem. Wzrost płacy minimalnej nie oznacza bowiem, że automatycznie wzrośnie poziom życia ludzi zarabiających najmniej. Wyższa pensja oznacza większe wydatki ponoszone przez pracodawców, co zmusza ich do podniesienia cen za sprzedawane towary lub usługi. To właśnie dlatego jakość życia osób zarabiających minimalną pensję, wcale znacznie się nie polepsza. Produkty sprzedawane w sklepach są coraz droższe. Drożeją też usługi, zwłaszcza budowlane. Jak wygląda życie za minimalną w 2021 roku? Wysokość pensji minimalnej w 2021 roku Obecnie pensja minimalna wynosi 2800 zł brutto , co daje około 2061 złotych „na rękę” . Czy da się za to przeżyć? Życie za minimalną pensję Pensja minimalna wszędzie jest taka sama, jednak koszty życia różnią się w zależności od regionu. Inaczej wygląda życie za minimalną krajową w niewielkiej miejscowości, a inaczej w dużym mieście wojewódzkim. Dużą rolę gra położenie – im dalej od dużych miast, które są centrami dla przemysłu i usług, tym pensje są niższe, ale za to życie jest tańsze. Sprawdziliśmy, ile trzeba wydać na podstawowe potrzeby w dużym mieście i małej miejscowości. Koszty życia w miastach i małych miejscowościach Największe polskie miasta, w których można liczyć na wysokie wynagrodzenie to:  Poznań, Kraków, Wrocław, Gdańsk,...

Inflacja podniosła ceny żywności, tymczasem Kaczyński chce podniesienia zarobków do... 9600 zł
ONS/AdobeStock
Newsy
Inflacja podniosła ceny żywności, a Kaczyński chce podniesienia zarobków do 9600 „na rękę"
Prezes Prawa i Sprawiedliwości – Jarosław Kaczyński – zapowiada podniesienie zarobków Polaków. Polityk chce, żeby Polska stała się „drugą Słowenią”. Proponowane przez niego zarobki przyprawiają o zawrót głowy!

Życie w Polsce z roku na rok staje się coraz droższe . Jak wskazują dane opublikowane przez GUS, ceny żywności w polskich sklepach wciąż będą rosły. Wiele osób zastanawia się, czy za jakiś czas starczy im jeszcze na jedzenie, a nie zapominajmy, że do tego dochodzą jeszcze rachunki za prąd, gaz i wodę oraz cała masa innych potrzeb. Prezes Prawa i Sprawiedliwości ma jednak dla nas dobre wieści. Polityk zapowiedział, że chce, żeby w ciągu najbliższej dekady zarobki Polaków wzrosły do prawie 10 tysięcy złotych. Czy to w ogóle możliwe? Jarosław Kaczyński chce podniesienia zarobków Wielu Polaków narzeka na stan swoich zarobków. Obecnie najniższa krajowa na umowę o pracę wynosi 2800 zł brutto, co daje „na rękę” 2061,67 zł, zaś w przypadku stawki godzinowej jest to 13,37 zł. Jak pokazują dane GUS, pod koniec 2012 r. najniższą krajową pobierało ok. 1,3 mln Polaków, podczas gdy na koniec 2018 r. – ok. 1,5 mln. Oczywiście, wielu naszych rodaków zarabia znacznie więcej niż 2000 zł. Przykładowo w sektorze przedsiębiorstw, średnia krajowa wyniosła w maju 2021 roku 5637 zł brutto, co daje 4062 zł netto przy zatrudnieniu na umowę o pracę. Wielu z nas wciąż narzeka jednak na swoje wynagrodzenie i z zazdrością patrzy na zarobki, jakie panują na Zachodzie. Prezes PiS ma jednak dla nas dobre wieści. Polityk zapowiedział, że będzie dążył do tego, aby nasz kraj dogonił z czasem Europę i stał się drugą Słowenią - to obecnie najbogatszy kraj postkomunistyczny. Nowy Polski Ład doprowadzi do zwiększenia pensji? W niedzielę Jarosław Kaczyński odwiedził wraz z wicepremierem Wysokie Mazowieckie na Podlasiu, gdzie mówił m.in. o nowym Polskim Ładzie oraz Krajowym Planie Odbudowy. Lider PiS zapewnił, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby zarobki...