Morawiecki nie wie, ile kosztuje w Polsce chleb? Sprawdzamy to dla niego
ONS/Pixabay
Newsy

Morawiecki nie wie, ile kosztuje w Polsce chleb? Sprawdzamy to za niego

Inflacja galopuje i wszyscy zastanawiają się czy ktoś jeszcze ma nad nią kontrolę. Premier Morawiecki nie wie nawet, ile kosztuje w Polsce chleb.

Zapytany o ceny chleba podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, premier Mateusz Morawiecki odpowiadał na pytanie dziennikarza długo i kwieciście.

Ktoś policzył, że wypowiedź premiera trwała 1,5 minuty. Szef rządu dotknął w niej tematu rolników i emerytów, ale nie doszedł do sedna i nie odpowiedział na zadane pytanie. Czyżby nie miał pojęcia, ile muszą zapłacić Polacy za bochenek chleba?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Szybująca inflacja to kłopoty zwykłych ludzi

W zeszłym miesiącu Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że inflacja w Polsce osiągnęła już 5,4% i jest najwyższa od 20 lat. Ceny rosną bardzo szybko, a wiodącymi pozycjami, które napędzają wzrost cen żywności i produktów pierwszej potrzeby są paliwa, energia elektryczna i gaz. To powoduje, że wzrastają koszty wytwarzania żywności oraz jej transportu, a to z kolei wpływa na końcową cenę jedzenia na półkach.

Wypowiadając się podczas Forum Ekonomicznego, premier co prawda nie odpowiedział na pytanie o ceny chleba, jednak dotknął tematu sytuacji rolników, podkreślając, że wzrost cen zbóż to dla tej grupy dobra wiadomość. Nie skomentował sytuacji zwykłych Polaków, dla których drożejące jedzenie staje się prawdziwym problemem, wykorzystał jednak pytanie do przypomnienia, że Polski Ład, który przygotował rząd, w zakresie podniesienia kwoty wolnej od podatku obejmując emerytury do 2500 zł, oznacza, że emerytom zostanie w kieszeniach około stu złotych miesięcznie więcej.

Nie pierwszy raz premier mierzy się z pytaniami dziennikarzy o ceny. Wcześniej został skrytykowany za to, że starał się udowodnić, że co prawda ceny rosną, jednak pensje Polaków rosną szybciej.

Zobacz także
Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”

Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”

Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?

Polacy bardziej boją się wzrostu cen żywności niż... wojny! Inflacja dobije konsumentów?

Codzienny chleb Polaków najdroższy od 10 lat

Portal dlahandlu.pl, który od lat monitoruje tzw. koszyk cenowy obliczył, że w sierpniu średnia cena chleba wyniosła 3,69 zł, natomiast miesiąc wcześniej, w lipcu 4,99zł i był on najdroższy od 10 lat.

Koszyk cenowy to cykliczna analiza cen produktów pierwszej potrzeby. Badaniu podlega nie tylko żywność, ale także środki higieny, kosmetyki i wszystko to, co stanowi nasz codzienny zestaw niezbędny do życia. Badanie obejmuje kilka wybranych kategorii i jest prowadzone w 20 różnych rodzajach sieci i sklepów: delikatesach, dyskontach, supermarketach, hipermarketach, a także sklepikach osiedlowych, w różnych regionach Polski.

Pozwala ustalić średnie ceny w kraju, ale też zauważyć różnice pomiędzy regionami, miastami, miasteczkami i rejonami wiejskimi.

Czy ceny pieczywa dalej będą rosnąć?

Według analiz rynkowych prowadzonych przez Business Insider Polska, obejmujących nie tyle gotowe produkty na półkach sklepowych, co notowania cen płodów rolnych jak ceny zbóż, w tym pszenicy, możemy spodziewać się, że ceny produktów zbożowych będą nadal rosły.

Prognozy pokazują, że ceny mąki, chleba i makaronów mogą wzrosnąć nawet o 15%, a to, że ceny jakie widzimy w sklepach nie poszybowały jeszcze tak wysoko, zawdzięczamy tylko temu, że sieci marketów podpisują z producentami i dostawcami długoterminowe umowy, które zawierają klauzule nakazujące utrzymanie się ustalonych warunków.

Umowy, które podczas stabilnej sytuacji rynkowej pozwalały utrzymywać ceny, podczas wysokiej inflacji powodują wyraźny  spadek opłacalności produkcji. Rolnicy zaczynają więc protestować i naciskać na sieci zmuszając je do zmiany warunków umów.

Protesty rolników już się zaczynają.  Dziś  pod siedzibą zarządu Biedronki zapowiadane są protesty rolników spod Grójca. 

Źródło: dlahandlu.pl, onet.pl

Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. Wygląda na to, że polityków PIS nie interesują rosnące ceny.
Instagram/TVN24/Pixabay
Newsy
Marek Suski nie wie, ile kosztuje kostka masła. „Nie znam cen, bo są paski”
To kolejny polityk partii rządzącej, który nie interesuje się tak zwykłymi sprawami, jak rosnące ceny żywności w sklepach. Jego tłumaczenie jest niedorzeczne.

Nie uważamy, że politycy muszą znać cenę każdego produktu, pewnie zakupy żywnościowe i tak robią ich żony. Jednak jeśli nie wiedzą ile trzeba zapłacić za chleb czy masło , jak bardzo rosną ceny i z jakimi problemami borykają się zwykli ludzie, to czy potrafią skutecznie rządzić i wyprowadzić kraj z rosnącej inflacji? Znajomość każdej ceny nie jest konieczna, ale brak orientacji o pogarszającej się sytuacji, w jakiej znalazły się polskie gospodarstwa domowe, to już poważny problem . Suski jak Morawiecki, kompletnie nie zna cen  Inflacja galopuje . Według Głównego Urzędu Statystycznego ceny w sierpniu wzrosły o 5,4% i inflacja jest w tej chwili najwyższa od 20 lat. Ceny żywności szybują także i na przykład zwykły, powszedni chleb w lipcu był najdroższy tego lata i kosztował aż 4,99zł, to najwyższa cena chleba od 10 lat. Do tego, choć przedstawiciele rządu uspokajają, że wzrost cen zahamuje na przełomie roku, to ekonomiści nie są już takimi optymistami i zapowiadają że spodziewane podwyżki kosztów paliw i energii, dalej pociągną ceny w górę. Premier Mateusz Morawiecki zapytany o ceny chleba, kluczył z odpowiedzią i widać było, że kompletnie nie wie ile trzeba zapłacić za bochenek. Wywołał przy tym wściekłość opinii publicznej, bagatelizując rosnące ceny i mówiąc, że nie ma się czym martwić, bo pensje rosną szybciej i Polacy mają na chleb. Tym razem poseł PiS Marek Suski został zapytany, w programie Gość Radia Zet, o cenę masła. Poseł nie tylko nie znał odpowiedzi, ale też w absurdalny sposób wyjaśniał, dlaczego. Suski: „Nie znam cen, bo są paski” Poseł PiS tłumaczył swoją nieznajomość cen tym, że nie kupuje pojedynczych produktów, tylko realizuje zakupy z całej listy przygotowanej przez żonę. Dodał też dość zaskakujący argument, że...

Facebook/Kabaretnazywo
Newsy
Ile kosztuje bochenek chleba? Kabareciarze nabijają się z Mateusza Morawieckiego i „dzwonią" do premiera
Słynna już wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego została wykpiona przez kabareciarzy w skeczu przypominającym popularny teleturniej. Widzieliście już to?

Nie milkną echa ostatniej wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego dotyczącej ceny bochenka chleba. Zapytany o ceny chleba podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, premier Mateusz Morawiecki odpowiadał na pytanie dziennikarza przez 1,5 minuty. To jednak nie wystarczyło, aby udzielić konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Szef rządu wspomniał o sytuacji rolników i emerytów, ale nie dotarł do sedna sprawy. Wiele osób zaczęło mu zarzucać, że najzwyczajniej w świecie nie wie, ile kosztuje w Polsce chleb . Cała rozmowa poniżej:  Premier Morawiecki na celowniku kabareciarzy Wątek z Morawieckim w roli głównej wzięli ostatnio na celownik kabareciarze, którzy w jednym ze swoich show wcielili się w rolę uczestników „Milionerów” i w komiczny sposób wyśmiali niewiedzę premiera. Skecz został wyemitowany w Polsacie w programie „Kabaret na żywo". Widzowie śmiali się do łez, gdy zobaczyli parodię „Milionerów". Ich bohaterem był uczestnik - Roman, który nie miał pojęcia, ile kosztuje w Polsce chleb, więc poprosił o „telefon do przyjaciela". Gdy prowadzący zapytał go, do kogo chce zadzwonić, ten odpowiedział, że „do Matiego". Następnie usłyszeliśmy prawdziwe nagranie z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Dzień dobry, witam państwa, pozdrawiam z Karpacza – powiedział. Premier Morawiecki „podpowiada" w kabaretowym skeczu Po tym, jak uczestnik odczytał pytanie, wyemitowana została słynna już odpowiedź premiera na pytanie o cenę chleba. Staram się od czasu do czasu robić zakupy, żeby właśnie w sklepie spożywczym zobaczyć, jakie są ceny. Porównuję je do cen w skupie - mówił premier. Odpowiedź „Matiego" wywołała złość u uczestnika „Milionerów”....

„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?
ONS/AdobeStock
Newsy
„Koszyk Kaczyńskiego” wciąż drożeje. Czy inflacja w końcu przystopuje?
Ceny jedzenia rosną w zastraszającym tempie. Ile obecnie kosztuje „koszyk Kaczyńskiego" i kogo na niego stać?

Jarosław Kaczyński bardzo głośno krytykował przed laty rząd za szalejącą inflację . Dziś inflacja jest najwyższa od wielu lat i dalej rośnie w zastraszającym tempie. Mimo to, premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że inflacja wcale nie uderza w kieszenie Polaków, ponieważ ceny w polskich sklepach rosną wolniej niż nasze zarobki: Jeśli płace rosną szybciej niż ceny, oznacza to, że możemy kupić więcej, a inflacja jest kwestią, którą należy odnosić do wzrostu wynagrodzeń - powiedział niedawno premier Mateusz Morawiecki. Czy na pewno dotyczy to jednak wszystkich grup społecznych? Ile kosztuje „koszyk Kaczyńskiego"? Jak pokazują najnowsze dane, w sierpniu inflacja sięgnęła rekordowy poziom 5,4 proc. w skali roku, co oznacza, że była największa od 20 lat. Mimo to, szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński uważa, że wynagrodzenia Polaków rosną szybciej niż ceny w sklepach, więc nawet tak wysoka inflacja nie ma negatywnego wpływu na kieszenie Polaków. Portal money.pl obliczył, ile kosztuje koszyk Kaczyńskiego. Chodzi o produkty, które szef Prawa i Sprawiedliwości włożył w 2011 roku do koszyka podczas robienia zakupów w niewielkim sklepie osiedlowym w Warszawie. Kaczyński pojawił się w nim z grupą fotoreporterów i próbował upokorzyć Donalda Tuska za to, jak wysokie były za jego rządów ceny w sklepach, wkładając do koszyka najdroższe produkty dostępne w owym sklepie. Kaczyński wybrał siedem produktów: ziemniaki, chleb, jajka, jabłka, piersi z kurczaka, mąka i cukier, za które zapłacił 55 zł 60 gr. Okazuje się, że koszyk podobnych produktów według cen podawanych przez GUS (średnia dla całej Polski) w lipcu 2011 roku kosztował o wiele mniej, bo 39 zł. Pojawia się pytanie o ile zdrożał od tamtego czasu „koszyk Kaczyńskiego"?...

Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”
Adobe Stock
Newsy
Jedzenie drożeje, a Mateusz Morawiecki odcina się od wpływu rządu na inflację: „Płace rosną szybciej”
Czy ceny rosną? W jakim tempie? To osobiście widzi każdy z nas. Dziś, za te same zakupy zapłacimy dużo więcej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Zawartość portfeli topnieje nam błyskawicznie. Czy powinniśmy się martwić?

Premier Mateusz Morawiecki coraz częściej jest pytany o powody wzrostu cen , które w sierpniu w stosunku do zeszłego roku, poszły w górę o 5,4% W rozmowie z RMF premier podkreślał, że inflacja nie zależy od działań rządu, a reakcja na nią nie należy do rządzących, bo polityka monetarna prowadzona jest całkowicie niezależnie, przez bank centralny, czyli Narodowy Bank Polski. To ciekawe spojrzenie, zwłaszcza jeśli pamięta się, co o poprzedniej 3%-owej inflacji za czasów rządów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego mówili dzisiejsi rządzący, raz po raz organizując przed kamerami pokazowe zakupy. Od kogo zależy inflacja i kto ma na nią wpływ? Tym razem premier uważa, że rosnące ceny nie są winą rządu, wskazuje na makroekonomiczne powody inflacji, leżące poza obszarem działania Polski, jak podwyżki cen ropy i surowców na świecie. Premier przekonuje też, że inflacja nie ma miejsca jedynie u nas, bo borykają się z nią także Węgry, Czechy czy inne państwa Europy środkowej. Szef rady ministrów dodaje, że ceny co prawda rosną, ale pensje rosną jeszcze szybciej dzięki czemu w kieszeniach Polaków zostaje wystarczająca ilość gotówki na tzw. życie. Co drożeje szybciej, a co wolniej? GUS ogłaszając, że ceny w sierpniu wzrosły aż o 5,4% potwierdził, że takiej inflacji nie było w Polsce od 20 lat. Jednak nie wszystkie ceny podnoszą się równomiernie. Przytaczany wskaźnik inflacji na poziomie 5,4% pokazuje tylko, że w gospodarce ceny wzrosły właśnie o tyle. Najwyższe wzrosty ekonomiści widzą w cenach paliw, energii elektrycznej oraz gazu. Np. koszty transportu wzrosły w skali roku aż o 16%, a to one mają kluczowy wpływ na wszystkie inne produkty. Transport żywności, ale też jej produkcja, do czego wykorzystywana jest energia elektryczna, to tylko...