Masowe zatrucie w hotelu w Rewalu. „Brudny sprzęt, przeterminowane produkty”
Pixabay
Newsy

Masowe zatrucie w hotelu w Rewalu. „Brudny sprzęt, przeterminowane produkty”

W jednym z hoteli w Rewalu doszło ostatnio do masowego zatrucia. Goście prawdopodobnie zatruli się salmonellą. Sprawą zajął się już sanepid.

Do bulwersującego zajścia doszło ostatnio w jednym z hoteli w Rewalu w woj. zachodniopomorskim. Wypoczywający w ośrodku goście prawdopodobnie zatruli się salmonellą. Z zeznań jednego z poszkodowanych wynika, że władze hotelu bardzo obojętnie podeszły do tego, że część gości doznała zatrucia. Co więcej – po całym incydencie hotelowa kuchnia nadal wydawała posiłki.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Masowe zatrucie w Rewalu

W gronie zatrutych znalazło się aż kilkudziesięciu osób. Sprawa jest o tyle niepokojąca, że hotel całkowicie zignorował i zlekceważył ten problem:

Przyjechaliśmy grupą na zorganizowane wczasy. Około 12 godzin po pierwszym posiłku podanym w hotelu zaczęliśmy mieć objawy. Obecnie całe rodziny chorują, dzieci mają temperaturę dochodząca do 40 stopni. Władze hotelu nie chciały ani wezwać lekarza, ani zorganizować nam przejazdu na SOR. Sami musieliśmy poinformować sanepid, ponieważ próbują zamieść sprawę pod dywan. Przyjechaliśmy tu odpocząć, a od 4 dni nie wychodzimy z pokoi, mamy silne biegunki i bóle brzucha. Kuchnia nadal wydaje posiłki. Dziś poinformowali nas, że nie wolno nam opuszczać pokoi. Donoszą nam jedzenie do pokoi, w tym czasie zmieniono całą obsługę stołówki, dziś było widać jak osoby, które obsługiwały nas - dotychczas obywatele Ukrainy - wyjeżdżają – powiedziała portalowi gs24.pl jedna z poszkodowanych.

Zobacz także
Nigdy nie popijajcie mięsa tym napojem. Możecie się nabawić anemii

Nigdy nie popijajcie mięsa tym napojem. Możecie się nabawić anemii

GIS wycofuje olej, który zawiera niedozwolony ekstrakt. Nie spożywajcie go

PILNE: GIS wycofuje popularne jajka. Wykryto na nich salmonellę!

Czy w Rewalu zatruto się salmonellą?

Sprawą zajęła się lokalna stacja sanitarno-epidemiologiczna, która szczegółowo bada to zajście. Istnieje realne podejrzenie, że doszło do zatrucia salmonellą. Na chwilę obecną pobierane są wymazy do badań.

06.07.2021 PPIS w Gryficach otrzymał zgłoszenie o objawach zatrucia w obiekcie w Rewalu. Zgłoszenia dokonała grupa, która przebywa w obiekcie w ramach wypoczynku letniego - powiedziała Małgorzata Kapłan, rzecznik WSSE.

Badania cały czas trwają i czekamy na wyniki. Jest podejrzenie salmonelli – dodała.

W kuchni restauracji w Rewalu było brudno

Sanepid dokonał bulwersującego odkrycia. Okazało się, że wykryto wiele nieprawidłowości w bloku żywienia hotelowej restauracji. W kuchni było brudno – brudne były nie tylko urządzenia zamrażalnicze, ale także sprzęt do obróbki warzyw.

Ponadto, przetrzymywano w niej przeterminowane produkty a część środków spożywczych była przechowywana niezgodnie z zaleceniami producenta.

Właściciele hotelu dostali mandat

W związku z zajściem, właściciele hotelu zostali ukarani mandatem. W ośrodku dokonano też kilku kluczowych zmian.

Osobom chorym zalecono dietę lekkostrawną i podawanie posiłków do pokojów oraz by zostały skonsultowane z lekarzem, który w razie konieczności skieruje ich do szpitala - tłumaczy Kapłan.

Na miejscu przeprowadzono dezynfekcję oraz zatrudniono nowe osoby do pracy.

Przypominamy, że wskazana jest bezwzględna higiena. Myjąc i dezynfekując ręce można uniknąć zachorowań. Wydawałoby się, że epidemia COVID-19 nauczyła obywateli higieny rąk, jednak nie wszystkich, a skutkiem braku tej higieny są chociażby zatrucia pokarmowe. Ponadto, salmonella jest chorobą zakaźną, dlatego trzeba bezwzględnie zachować reżim sanitarny, a osoby chore do czasu ustąpienia objawów mogą być źródłem zakażenia dla innych, dlatego bardzo ważne jest zachowanie higieny w kontaktach bezpośrednich i pośrednich - dodaje Małgorzata Kapłan.

Lubicie tak ugotowane jajka? Uważajcie - możecie się zatruć salmonellą.

Źródło: gs24.pl

Ponad 80 osób z objawami zatrucia pokarmowego na kolonii na Mazurach. Jak do tego doszło?
AdobeStock
Newsy
Ponad 80 osób z objawami zatrucia pokarmowego na kolonii na Mazurach. Jak do tego doszło?
Masowe zatrucie pokarmowe na Mazurach. W jednym z ośrodków wypoczynkowych zatruło się ponad 60 dzieci i kilkanaście osób dorosłych.

Jak poinformował warmińsko-mazurski oddział sanepidu , ponad 80 osób przebywających na kolonii w Kruklankach na Mazurach, ma objawy zakażenia norowirusami. Chodzi nie tylko o uczestników kolonii, ale także o personel. Wszyscy mają objawy zatrucia – bóle brzucha oraz wymioty. Jak do tego doszło? Ponad 80 osób zatruło się na Mazurach W Kruklankach nieopodal Giżycka na Mazurach, doszło do masowego zatrucia pokarmowego , którego doznały przebywające na kolonii dzieci oraz osoby z personelu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do zakażenia norowirusami. Badania laboratoryjne póki co potwierdziły takie zakażenie u sześciu osób. Wśród skarżących się na dolegliwości, głównie bóle brzucha i wymioty, było do tej pory 68 dzieci i 13 osób z personelu – poinformował warmińsko-mazurski sanepid. Najczęściej źródłem zakażenia jest kontakt z człowiekiem chorym lub rekonwalescentem lub styczność z zanieczyszczoną powierzchnią albo przedmiotami np. toaletą, bielizną, meblami, znajdującymi się w otoczeniu chorego - dodaje sanepid. Jest też możliwość zarażenia się drogą pokarmową poprzez spożywanie żywności lub wody zanieczyszczonej norowirusami. Jak zaznacza sanepid, do zakażenia może również dojść przez wdychanie cząstek wirusa unoszących się w powietrzu. Co zrobić, żeby nie zarazić się norowirusem? Przede wszystkim trzeba pamiętać o podstawowych zasadach higieny – zarówno tej osobistej, jak i tej dotyczącej przygotowywania posiłków. Wylęganie norowirusów następuje w ciągu 1-2 dni, a samo zatrucie i towarzyszące mu objawy, mogą się utrzymywać przez 2-3 dni. Znacznie dłużej, bo nawet około tygodnia, występują one u dzieci. To nie jedyny przypadek zatrucia pokarmowego, jakie miało w ostatnim czasie...

Afgańskie dzieci ewakuowane z Kabulu zatruły się w Polsce grzybami. Konieczny przeszczep wątroby
Adobe Stock
Newsy
Afgańskie dzieci ewakuowane z Kabulu zatruły się w Polsce grzybami. Konieczny przeszczep wątroby
Pięć osób zatruło się grzybami. Dwoje poszkodowanych dzieci z Bliskiego Wschodu znajduje się w ciężkim stanie. Lekarze poszukują dawcy płata wątroby.

Dopiero co premier Mateusz Morawiecki ogłosił koniec akcji ewakuacyjnej afgańskich współpracowników polskiej misji wojskowej w tamtym kraju, a już doszło do poważnego wypadku z ich udziałem w Polsce. Do całego zajścia doszło w ośrodku migracyjnym w Podkowie Leśnej w woj. mazowieckim, gdzie czasowo zakwaterowano przybyszów z Bliskiego Wschodu. Poszkodowane w wyniku zatrucia grzybami zostały także dzieci. Dlaczego ewakuowani Afgańczycy zatruli się grzybami? Przebywający w obozie dla uchodźców Afgańczycy zostali zobowiązani do odbycia koronawirusowej kwarantanny. Dlatego też ich pobyt w Polsce został ograniczony w pierwszym etapie tylko i wyłącznie do przebywania w obrębie ośrodka. Pobyt w zamkniętym obozie skłonił Afgańczyków do skorzystania z jednej z nielicznych możliwości rekreacji w postaci grzybobrania w lasku znajdującym się w obrębie ośrodka. Część portali sugeruje w swoich doniesieniach, że afgańscy grzybiarze mieli w ten sposób uzupełniać swoje mizerne racje żywnościowe. Informacje te prostował burmistrz Podkowy Leśnej, Artur Tusiński, który poinformował, że Afgańczycy dostają trzy posiłki dziennie. O tym jak ważna jest znajomość grzybów i wiedza na temat gatunków trujących w Polsce wiedzą nawet najmłodsi. Jednak przybysze z Afganistanu w naturalny sposób tej wiedzy posiąść nie mogli. Ich nierozważne zachowanie skończyło się tragicznie. Pięciu Afgańczyków zgłosiło się w końcu do polskich władz z problemami żołądkowymi. Ministerstwo dementuje informacje o śmierci afgańskiego dziecka W pierwszej chwili imigranci z Afganistanu nie poinformowali lekarzy o przyczynach złego samopoczucia. Szybko okazało się, że medycy mają do czynienia z zatruciem grzybami. Wśród poszkodowanych były dzieci. W mediach przez pewien czas krążyła informacja, jakoby jedno...

Masowe zatrucie sushi. 81 osób w szpitalu. Ostrożność to klucz w przypadku jedzenia ryby na surowo
Adobe Stock
Newsy
Masowe zatrucie sushi. 81 osób w szpitalu. Ostrożność to klucz w przypadku jedzenia ryby na surowo
W przypadku takich zdarzeń trudno mówić o nieszczęśliwym wypadku. Blisko setka osób odczuła skutki zatrucia po zjedzeniu sushi, a 81 z nich musiano poddać hospitalizacji.

Masowe zatrucie przydarzyło się w dwóch restauracjach „Jakitoria” tej samej sieci japońskiej kuchni w ukraińskim Charkowie. Miejscowe media doniosły, że w wyniku masowego zatrucia, w charkowskich szpitalach zabrakło wolnych łóżek dla otrutych osób. Lokalne władze nie miały wyjścia i wysyłały pacjentów do placówek medycznych w okolicznych miastach. Obraz klęski dopełnia fakt, że aż 18 spośród zatrutych osób to dzieci. Zdiagnozowano u nich ostre zapalenie jelit. Co było przyczyną zatrucia sushi? Także i u dorosłych pacjentów-klientów japońskich restauracji, określono podobne symptomy zatrucia, którymi były także bóle brzucha, osłabienie i bardzo wysoka temperatura ciała, sięgająca ponad 40 st. C. Większość otrutych osób skosztowało w barach sushi z surowym łososiem. Służby sanitarne wciąż jednak sprawdzają, gdzie leży dokładna przyczyna nagłego wypadku zatrucia, który objął na raz tak wielką liczbę osób. Charkowski Sanepid pobrał próbki produktów z obu restauracji, które dysponowały jedną, wspólną kuchnią. Inspektorzy przeprowadzili też obowiązkową dezynfekcję, by uniknąć dalszych zakażeń z nieznanego źródła. Jaka kara grozi właścicielom restauracji sushi po zatruciu klientów? Sytuację próbowali także ratować przedstawiciele sieci japońskich sushi barów. Restauracje skontaktowały się z otrutymi osobami i zaproponowały im rekompensatę kosztów leczenia w szpitalach i zwrot kosztów zamówienia felernego sushi. Knajpy w tej chwili nie są już czynne dla klientów. Oprócz kontrolnego zamknięcia i dokładnego badania wszystkich produktów i składników sushi, szczegółowo sprawdzani byli także kucharze i cała załoga obydwu...

Ferrero wycofuje z Polski kilka partii Kinder jajek i innych produktów. Są skażone salmonellą
AdobeStock
Newsy
3-latka z Wielkiej Brytanii zatruła się Kinder jajkiem. „Była ledwo przytomna”
Pewna dziewczynka zjadła czekoladowe jajko skażone salmonellą. Mimo iż od zdarzenia minął już tydzień, 3-latka wciąż jest w ciężkim stanie.

Na początku ubiegłego tygodnia producent słodyczy Ferrero wycofał kilka swoich produktów czekoladowych Kinder, w tym jajka niespodzianki, po tym, jak wystąpiło ryzyko, że mogły one zostać skażone salmonellą. Do zdarzenia doszło w fabryce słodyczy w Belgii. Mimo iż zakład został tymczasowo zamknięty, a produkt wycofano ze sklepów, niektóre dzieci zdążyły go niestety zjeść. Wśród nich była niespełna 3-letnia Brooklyn-Mai z Dorset w Wielkiej Brytanii, która zatruła się skażonym czekoladowym jajkiem. W jakim jest obecnie stanie? 3-latka z Wielkiej Brytanii zatruła się Kinder jajkiem O sprawie poinformowała media matka dziewczynki - Charlotte Wingfield z Dorset. Angielka na początku myślała, że jej trzyletnia córka Brooklyn-Mai doznała zatrucia pokarmowego, ale z czasem zrozumiała, że dziewczynka zjadła jajko skażone salmonellą, co potwierdziło  badanie u lekarza. Wingfield twierdzi, że jej córka „była przez cały tydzień ledwo przytomna" i miała „martwe oczy". Dziewczynkę bardzo bolał brzuch a jej temperatura sięgnęła 39 st. Celsjusza. Ponadto, była bardzo osowiała i prawie nie było z nią kontaktu: - Jej temperatura wzrosła do ponad 39 st. [...] Wiedziałam, że coś jest nie tak i zadzwoniłam do lekarza, który przejrzał listę tego, co to może być. Rozłączyłam się, myśląc, że ma wirusa. Trzy dni później potwierdzono, że zatruła się salmonella z czekolady, którą zjadła w niedzielę - powiedziała Wingfield. Mimo iż minął już tydzień, dziewczynka nadal nie wyzdrowiała. Boli ją brzuch, jest zmęczona i nie ma energii. Mama 3-latki zaapelowała do rodziców, aby nie kupowali swoim dzieciom czekolady Kinder: - To bolesne widzieć, jak moja zwykle ognista, żądna przygód i bardzo aktywna...