Masowe zatrucie sushi. 81 osób w szpitalu. Ostrożność to klucz w przypadku jedzenia ryby na surowo
Adobe Stock
Newsy

Masowe zatrucie sushi. 81 osób w szpitalu. Ostrożność to klucz w przypadku jedzenia ryby na surowo

W przypadku takich zdarzeń trudno mówić o nieszczęśliwym wypadku. Blisko setka osób odczuła skutki zatrucia po zjedzeniu sushi, a 81 z nich musiano poddać hospitalizacji.

Masowe zatrucie przydarzyło się w dwóch restauracjach „Jakitoria” tej samej sieci japońskiej kuchni w ukraińskim Charkowie. Miejscowe media doniosły, że w wyniku masowego zatrucia, w charkowskich szpitalach zabrakło wolnych łóżek dla otrutych osób.

Lokalne władze nie miały wyjścia i wysyłały pacjentów do placówek medycznych w okolicznych miastach. Obraz klęski dopełnia fakt, że aż 18 spośród zatrutych osób to dzieci. Zdiagnozowano u nich ostre zapalenie jelit.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Co było przyczyną zatrucia sushi?

Także i u dorosłych pacjentów-klientów japońskich restauracji, określono podobne symptomy zatrucia, którymi były także bóle brzucha, osłabienie i bardzo wysoka temperatura ciała, sięgająca ponad 40 st. C.

Większość otrutych osób skosztowało w barach sushi z surowym łososiem. Służby sanitarne wciąż jednak sprawdzają, gdzie leży dokładna przyczyna nagłego wypadku zatrucia, który objął na raz tak wielką liczbę osób.

Charkowski Sanepid pobrał próbki produktów z obu restauracji, które dysponowały jedną, wspólną kuchnią. Inspektorzy przeprowadzili też obowiązkową dezynfekcję, by uniknąć dalszych zakażeń z nieznanego źródła.

Jaka kara grozi właścicielom restauracji sushi po zatruciu klientów?

Sytuację próbowali także ratować przedstawiciele sieci japońskich sushi barów. Restauracje skontaktowały się z otrutymi osobami i zaproponowały im rekompensatę kosztów leczenia w szpitalach i zwrot kosztów zamówienia felernego sushi.

Knajpy w tej chwili nie są już czynne dla klientów. Oprócz kontrolnego zamknięcia i dokładnego badania wszystkich produktów i składników sushi, szczegółowo sprawdzani byli także kucharze i cała załoga obydwu lokali gastronomicznych.

Sprawę zatrucia w restauracjach sieci sushi „Jakitoria” wyjaśnia policja. Trwa dochodzenie sprawdzające, czy doszło do naruszenia sanitarnych norm i zasad. Osobom odpowiedzialnym za ten wypadek grozi kara  50 tys. hrywien, sześciomiesięczny areszt, a nawet pozbawienie wolności do lat 3.

Zobacz także
łosoś

Kupujecie łososia? Uważajcie na niebezpiecznego wirusa atakującego ryby

Nie kupicie już żywego karpia? Politycy pracują nad zakazem sprzedaży żywych ryb

Nie kupicie już żywego karpia? Politycy pracują nad zakazem sprzedaży żywych ryb

Jakich zasad należy przestrzegać jedząc surowe mięso ryby?

Jeśli zdecydujecie się na przyrządzenie sushi we własnym domu, koniecznie stosujcie się do kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa, takich jak:

  • Ograniczenie wyboru jedzenia surowych ryb do łososia, tuńczyka, makreli i śledzia
  • Kupowanie ryby tylko ze sprawdzonych źródeł, które zostały przebadane przez weterynarzy
  • Mięso surowej ryby powinno nieustannie przebywać przed spożyciem w warunkach chłodniczych
  • Niepodawanie surowego mięsa osobom starszym, dzieciom, kobietom w ciąży i karmiącym, a także chorym

Źródło: TV NASZ

Otworzył pizzerię pomimo zakazu, a teraz grozi mu więzienie. Należy mu się?
Adobe Stock
Newsy
Otworzył pizzerię pomimo zakazu, a teraz grozi mu więzienie. Należy mu się?
Według obowiązujących obostrzeń wszystkie lokale gastronomiczne są zamknięte. Wielu przedsiębiorców podejmuje jednak ryzyko i otwiera swoje restauracje. Jednym z nich jest właściciel pizzerii, który za taką decyzję może trafić do więzienia.

Pandemia koronawirusa daje się we znaki wszystkim, a szczególnie przedsiębiorcom z branży gastronomicznej. Obowiązujące obostrzenia uniemożliwiają normalne funkcjonowanie gospodarki, co oznacza niestety ogromne straty. Do grona najbardziej poszkodowanych należą właśnie właściciele restauracji i barów, gdyż ich lokale są zamknięte od ponad pół roku.  Interwencja policji we wrocławskiej pizzerii W ubiegłą sobotę, 17 kwietnia, funkcjonariusze policji oraz pracownicy sanepidu interweniowali w jednej z pizzerii na Starym Mieście we Wrocławiu. W lokalu przebywało wówczas 43 klientów. Policja poinformowała o złożeniu wniosków do sądu o ukaranie gości danej restauracji. Popełnili oni wykroczenie z art. 116 punktu 1a Kodeksu wykroczeń o następującej treści: „Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny lub karze nagany”. Więzienie dla właściciela pizzerii Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja w przypadku właściciela otwartej mimo zakazu pizzerii, któremu grozi nawet kara więzienia. Według art. 165 Kodeksu Karnego popełnił przestępstwo: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Poprzez jednoczesną interwencję sanepidu, właścicielowi grozi również kara grzywny w wysokości 30 tysięcy złotych. Otwarte lokale w pandemii Obostrzenia i nakaz zamknięcia lokali gastronomicznych dał się we znaki ich właścicielom, którzy przez taką sytuację odnoszą znaczne straty. Część z...

Właściciel tej restauracji każe gościom płacić za jedzenie, którego nie zjedli. Dobry pomysł?
Adobe Stock
Newsy
Właściciel tej restauracji każe gościom płacić za jedzenie, którego nie zjedli. Dobry pomysł?
Zapłacilibyście za resztki, które pozostawiliście na talerzu? Na taki krok zdecydował się właściciel jednej ze szwajcarskich restauracji.

Pamiętacie, jak rodzice straszyli karami za nie zjedzenie obiadu? Właściciel pewnej restauracji postanowił zastosować tę metodę na swoich klientach. Kara jest oczywiście odpowiednia do wieku - czyli finansowa. Zobaczcie, czym grozi pozostawienie resztek na talerzu w tej restauracji. Marnowanie jedzenia w restauracji To niecodzienne rozwiązanie zostało wprowadzone w restauracji „Casanova”, w szwajcarskim Baden. Lokal jest prowadzony przez mężczyznę pochodzącego z Indii, którego tak irytowało marnowanie jedzenia przez gości, że postanowił to ukrócić i wprowadzić „kary” za wyrzucanie żywności.  W restauracji tej można bowiem zamówić dania na dwa sposoby - tradycyjnie z menu lub, za stałą opłatą, wybrać sobie dowolne jedzenie z ogólnodostępnego bufetu. Takie rozwiązanie miało swoje minusy. Goście, którzy mieli dostęp do bufetu czasami nie zjedli nawet połowy jedzenia, które sobie nałożyli i wstawali po dokładkę, by spróbować czegoś innego. W rezultacie, pracownicy restauracji „Casanova” codziennie wyrzucali bardzo dużo jedzenia pozostawionego przez klientów na talerzach.  Kara za resztki na talerzu w restauracji Rozwiązanie problemu wymyślone przez właściciela restauracji jest bardzo proste. Każdy klient, który zostawił jedzenie na talerzu po posiłku, musiał zapłacić dodatkowe 5 franków szwajcarskich, czyli około 24 złote. To aż ¼ wartości całego obiadu - dostęp do bufetu i korzystanie z opcji „jem, ile chcę” w tej restauracji kosztuje 20 franków szwajcarskich (około 95 złotych).  Właściciel zdecydował się na taki krok, ponieważ nie mógł już patrzeć na marnowaną żywność. Mężczyzna pochodzi z Indii, gdzie wielu ludzi żyje w ubóstwie i wyrzucanie jedzenia jest tam nie do pomyślenia.  – Jedzenie jest w Indiach bardzo cenne i nie wyrzucamy go tak po...

Policja mandaty restauracje
Pixabay, Adobe Stock
Newsy
Czy policja może ukarać klientów przychodzących do restauracji? Lepiej to przeczytajcie            
Blisko 2 tygodnie trwa już bunt części restauratorów przeciwko rządowym obostrzeniom. Co grozi klientom korzystającym z ich usług?

Właściciele knajp, barów i innych lokali gastronomicznych, powiedzieli donośnym głosem: „dość!”. W połowie stycznia zaczął się ich bunt. Zarzewie konfliktu na linii restauratorzy-rząd, miało miejsce na południu Polski. Podhalańscy przedsiębiorcy spod znaku „Góralskie veto”, jako pierwsi ogłosili otworzenie swoich restauracji na taką skalę. Kryzys finansowy spowodowany koronawirusem, najmocniej uderzył właśnie w branżę gastronomiczną. Kolejne transze z rządowych tarcz antykryzysowych nie wystarczyły. Właściciele knajp nie mieli więc wyjścia i poszli na wojnę z rządem Mateusza Morawieckiego. Na ripostę premiera i podległych mu służb, nie trzeba było długo czekać. Obiad w „nielegalnej” knajpie W pierwszej kolejności rząd zagroził zbuntowanym restauratorom odebraniem im należnej pomocy finansowej z tarczy antykryzysowej. Po stronie restauratorów stanęli jednak klienci, którzy spragnieni wolności i swobodnego jedzenia posiłków na mieście tłumnie przybyli do otwartych lokali. Właściciele restauracji zaczęli liczyć pierwsze zyski, a w tym samym czasie razem z prawnikami ustalali, w jaki sposób będą walczyli z kontrolami policji. Jakby z boku całego zamieszania znaleźli się klienci. O tym, jak wysokie kary grożą zbuntowanym właścicielom knajp, było głośno. Sanepid w toku postępowania administracyjnego jest w stanie „wlepić” niesfornym restauratorom nawet 30 tys. złotych kary. A jakie konsekwencje za wizytę w „nielegalnej” restauracji grożą zwykłym klientom? Postarajmy się nieco rozjaśnić tę sprawę. Spór w doktrynie Część środowiska prawniczego utrzymuje, że klienci restauracji powinni odpowiadać tylko i wyłącznie za łamanie przepisów skierowanych tylko do nich. Krótko mówiąc, klienci...

Kobieta chora na koronawirusa jeździła na zakupy spożywcze. Kwota grzywny zwali was z nóg
Adobe Stock
Newsy
Kobieta chora na koronawirusa jeździła na zakupy spożywcze. Kwota grzywny zwali was z nóg
To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie! Sprawdźcie, jaką może dostać karę!

Niestety koronawirus dalej zagraża mieszkańcom Polski. Trzecia fala pandemii ma ogromną siłę. Z dnia na dzień pobijane są kolejna niechlubne rekordy w ilości zakażeń. Szpitale są przepełnione, a system opieki zdrowotnej jest na skraju wytrzymałości. Zachowanie każdego z was jest teraz na wagę złota. Tylko społeczeństwo jest w stanie powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Kobieta, która złamała zasady izolacji Skrajną nieodpowiedzialnością wykazała się w ostatnim czasie pewna mieszkanka Słubic. Lubuska policja poinformowała o zatrzymaniu 51-letniej kobiety w związku z łamaniem zasad izolacji. Kobieta przebywała na izolacji nałożonej przez sanepid, ale mimo to opuszczała miejsce swojego zamieszkania i jeździła po zakupy. Zachowanie tej kobiety było naprawdę lekceważące. Mimo pozytywnego wyniku testu na SARS-CoV-2, jeździła ona po mieście swoim samochodem, wchodziła do sklepów i potencjalnie zarażała innych ludzi! Oprócz tego kobieta zabierała na pokład swojego samochodu swoją własną mamę. Narażała przy tym zdrowie starszej osoby, która znajduje się w grupie ryzyka. Policja otrzymała zgłoszenie o łamaniu zasad izolacji przez słubiczankę i natychmiast wysłała patrol na miejsce. Kobieta została zatrzymana przez policjantów w specjalnych kombinezonach ochronnych i przebywa w areszcie do wyjaśnienia sytuacji. Przyznała się do winy. Kara za łamanie izolacji Kobieta będzie musiała liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Sanepid może nałożyć na nią karę administracyjną o wysokości 30 tysięcy złotych! W trakcie śledztwa policjanci ustalą, czy kobieta nie sprowadziła na innych ludzi niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia powodując zagrożenie epidemiologiczne, lub szerzenie się choroby zakaźnej. Jeśli władze uznają, że zachowanie podlega pod ten rodzaj paragrafu, grozi jej kara pozbawiania wolności do...