Martyna Wojciechowska:"nigdy nie ciągnęło mnie do gotowania". Oto co rodzice jej przywożą wpadając z wizytą.
ONS.pl
Newsy

Martyna Wojciechowska: „Nigdy nie ciągnęło mnie do gotowania”. Robią to za nią jej rodzice

Dziennikarka pokazała na swoim koncie na Instagramie co dostaje od rodziców, pomimo że jest już dorosła i sama jest mamą. Wygląda smakowicie.

Jedni spełniają się w kuchni, inni trzymają się od niej z daleka. Martyna Wojciechowska już jako dziecko wolała chłopięce zabawy, więc w czasie gdy inne dziewczynki podglądały jak mamy gotują, ją zajmowały całkiem inne sprawy. W efekcie jak sama mówi została „warszawskim słoikiem”.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Kim są warszawskie słoiki?

„Słoik” to pogardliwe określenie, jakim część warszawiaków nazywa osoby, które przyjechały do tego miasta na studia czy do pracy. Nazwa wzięła się od słoików, które po weekendzie nowi warszawiacy przywożą z rodzinnego domu.

Bo tak jest chyba w każdej rodzinie, że jak dorosłe dziecko wraca z weekendu spędzonego u rodziców do miasta, to trzeba je zaopatrzyć w domowej roboty przysmaki, żeby nie głodowało w tym dalekim świecie.

Zobacz także
Przepis na śląską kartoflankę Magdy Gessler. Idealna zupa na chłodne dni

Przepis na śląską kartoflankę Magdy Gessler. Idealna, mięsna zupa na chłodne dni

Domowa konserwa

Przepyszna domowa konserwa w słoiku. Wymieszajcie te 2 rodzaje mięsa i doprawcie według wskazówek

Gdy stolica zaczęła się dynamicznie rozrastać i pojawiało się w niej wielu nowych mieszkańców, część zarozumiałych warszawiaków, która w mieście zamieszkała wcześniej, zaczęła z wyższością traktować przyjezdnych, nazywając ich „słoikami”.

Co ciekawe, raczej nie robili tego zwykle rdzenni mieszkańcy miasta, które od pokoleń się rozrastało. Warszawiacy z dłuższym stażem byli oswojeni ze wciąż pojawiającymi się nowymi sąsiadami. Warto wiedzieć, że po II wojnie światowej miasto liczyło tylko 430 tys. mieszkańców, a w latach 80. już półtora miliona. Dziś w Warszawie mieszka ich ponad 2 mln.

Dziennikarka pokazała na swoim Instagramie słoiki z zupą, które dostała od rodziców i żartem nawiązała do popularnego przezwiska:

- Tak, też jestem słoikiem, choć urodziłam się i wychowałam w Warszawie! Kiedy masz 47 lat, a rodzice nadal ci przywożą wyprawkę z jedzeniem. Tak bardzo wierzą w moje zdolności kulinarne…

Co Martyna Wojciechowska robiła, gdy inni uczyli się gotować?

Martyna Wojciechowska jest dziennikarką i podróżniczką. Przez wiele lat była redaktorką naczelną magazynu „National Grographic”, a potem dyrektorką programową kanału podróżniczego TVN „Travel Channel”.

Jest trzecią Polką, która wspięła się na wszystkie dziewięć szczytów tzw. Korony Ziemi, m.in. Mount Everest. Jako pierwsza kobieta z Europy Środkowo-Wschodniej ukończyła morderczy rajd Paryż-Dakar, a od 2009 realizuje cykl znanych programów dokumentalnych „Kobieta na krańcu świata”.

Osiągnęła tak dużo, że nie ma czasu na gotowanie. Zresztą od wczesnego dzieciństwa nie interesowały jej kuchenki i garnki, zamiast tego bawiła się pojazdami:

- Mama pozwalała mi robić to, co lubiłam. Nie ciągnęło mnie do garnków, więc, zamiast gotować zupę, zmieniałam klocki hamulcowe. To, że dziś jestem tu, gdzie jestem, zawdzięczam wielkiemu wsparciu, które dostałam w domu. Dzięki temu mogłam wszystkiego doświadczyć, nie słysząc, że dziewczynce to czy tamto nie wypada.

W efekcie, choć dziś ma już 47 lat i wychowuje kilkuletnią córkę, nadal nie gotuje. Z wdzięcznością przyjmuje za to obiady w słoikach przynoszone przez rodziców. Zupy wyglądają tak apetycznie, że szybciej pewnie wybierze się w kolejną podróż niż nauczy się gotować...

Źródło: Instagram/Martyna Wojciechowska, Viva.pl

Wygrał ukraińskiego „MasterChefa”. Dziś piecze za darmo chleb dla mieszkańców Chersonia
Instagram/Pavlo Servetnyk
Newsy
Wygrał ukraińskiego „MasterChefa”. Dziś piecze za darmo chleb dla mieszkańców okupowanego Chersonia
Zwycięzca ukraińskiego „MasterChefa” codziennie wypieka chleb dla głodnych mieszkańców miasta. To postawa godna najwyższego podziwu.

Pawło Serwetnyk z Chersonia to popularny na Ukrainie kucharz i piekarz, który jest zwycięzcą tamtejszego „MasterChefa". Dziś, w obliczu wojny, piecze on za darmo chleb dla mieszkańców swojego okupowanego miasta. Jak wygląda obecnie życie jego mieszkańców? Zwycięzca „MasterChefa" piecze za darmo chleb Pawło Serwetnyk, zwycięzca ukraińskiego „MasterChefa" z 2019 roku, opowiedział w wywiadzie telefonicznym dla PAP, jak wygląda obecnie życie w jego mieście: - Rosyjscy żołnierze rozmieścili się wśród cywilnych domów. Nie siedzą w mieszkaniach, ale blisko domów mieszkalnych. Specjalnie strzelają z tych miejsc, żeby ukraińscy żołnierze ich nie ostrzelali. Nikt nie będzie przecież odpowiadał im ogniem w kierunku, gdzie żyją mieszkańcy Chersonia. Od 7 rano do wieczora jest dość spokojnie i można się przemieszczać. Jednak słychać, jak rosyjscy żołnierze, którzy są w Chersoniu, ostrzeliwują Mikołajów - zdradził Serwetnyk.         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez Pavlo Servetnyk (@pashaservetnyk) W dniu, w którym zaczęła się wojna, Pawło jak zwykle upiekł chleb, ale nie miał gdzie go zawieźć. Postanowił więc, że odda go mieszkańcom swojego miasta: - 24 lutego, w dniu inwazji, upiekliśmy chleb, ale nigdzie nie mogliśmy go zawieźć, bo zaczęła się wojna. Początkowo chciałem wyjechać, ale rozmawiałem z rodzicami i pytali „Dokąd masz jechać?". Zmieniłem zdanie. Później pomyślałem, że mamy 1,5 tys. upieczonych chlebów. Wszystko było pozamykane,...

Martyna Wojciechowska radzi, co zrobić z czerstwym chlebem. Przygotujcie... kostkę lodu
ONS.pl, AdobeStock
Newsy
Martyna Wojciechowska radzi, co zrobić z czerstwym chlebem. Przygotujcie... kostkę lodu
W Polsce co roku marnują się miliony ton żywności. Części jedzenia nie trzeba od razu wyrzucać – na przykład chleb można w łatwy sposób odświeżyć, by znów był chrupiący. Poznajcie ciekawy trik Martyny Wojciechowskiej!

Znana podróżniczka Martyna Wojciechowska znana jest z prowadzenia programów podróżniczych oraz angażowania się w różne społeczne inicjatywy. Ostatnio dziennikarka zwróciła uwagę na duży problem, jakim jest marnowanie jedzenia oraz zdradziła swój sposób na odświeżenie pieczywa. Dzięki temu prostemu trikowi, z łatwością dacie suchemu chlebowi „drugie życie” i nie trzeba go będzie wyrzucać. Sprawdźcie sami! Problem marnowania żywności W Polsce co roku marnują się tony jedzenia. Co ciekawe, według badań przeprowadzonych w ramach projektu PROM, za aż 60% odpadów są odpowiedzialne gospodarstwa domowe! Aż o połowę mniej, bo 30% śmieci z jedzenia generują zakłady przemysłowe. Z kolei jedzenie wyrzucane przez supermarkety (za co są często krytykowane) stanowi niecałe 7% marnowanej w Polsce żywności. W gastronomii wyrzuca się jeszcze mniej jedzenia: 1,17% z 4,8 mln ton zmarnowanej żywności w całym kraju. Robert Łaba z Instytutu Ochrony Środowiska, zwrócił uwagę na duży problem, jakim jest marnowanie jedzenia przez gospodarstwa domowe: W Polsce w każdej sekundzie przez cały rok wyrzucanych do kosza jest blisko 153 kg żywności w całym łańcuchu żywnościowym, a aż 92 kg w polskich domach. To tak jakby każdego dnia, przez cały rok, w każdej sekundzie Polacy tylko w swoich domach wyrzucali 184 bochenki chleba Jak odświeżyć czerstwe pieczywo: sposób Martyny Wojciechowskiej Właśnie dlatego tak ważne jest, by nauczyć się sposobów na rozsądne planowanie zakupów tak, by nie wyrzucać jedzenia, które się zmarnowało. Z kolei, takie produkty jak pieczywo, które po kilku dniach są suche i niezbyt smaczne, można w prosty sposób odświeżyć. Na swoim profilu na Instagramie, Martyna Wojciechowska zwróciła uwagę na problem marnowania żywności i...

Rzuciła w rosyjskiego drona… słoikiem z przetworami. Ukraińcy bronią się jak mogą
AdobeStock/AdobeStock
Newsy
Rzuciła w rosyjskiego drona… słoikiem z przetworami. Ukraińcy bronią się jak tylko mogą
O tej walecznej kobiecie mówi dziś cały świat. Jak skutecznie obronić się przed rosyjskimi dronami? Okazuje się, że wystarczy... słoik z przetworami.

Wojna na Ukrainie trwa. W konflikcie tym biorą udział nie tylko zawodowi i wysoce wykwalifikowani żołnierze, ale też zwykli mieszkańcy tego kraju. Wśród nich nie brakuje kobiet. Jedna z nich miała strącić patrolujący teren rosyjski dron przy użyciu... słoika z przetworami. Widząc urządzenie, pani Ołena z obleganego przez Rosjan Kijowa, sięgnęła po to, co akurat znajdowało się jej pod ręką. Był to litrowy słoik z przetworami, a konkretnie popularnymi na Wschodzie kiszonymi pomidorami ze śliwkami. Rzuciła w rosyjskiego drona… słoikiem z przetworami Pani Ołena z Kijowa została na czas wojny w swoim kraju i nie dołączyła do grona uchodźców. W weekend zobaczyła krążący nieopodal jej domu rosyjski dron i wystraszyła się, że może on zacząć do niej strzelać. Ukrainka nie wahała się ani chwili i postanowiła strącić go przy użyciu ciężkiego słoika z przetworami. Na początku pisano, że kobieta użyła słoika z kiszonymi ogórkami, ale tak naprawdę były to kiszone pomidory, które uważane są za wyjątkowy przysmak u naszych wschodnich sąsiadów. Portal noizz.pl informuje, że jedna z ukraińskich dziennikarek skontaktowała się z panią Ołeną. Kobieta powiedziała jej, co w rzeczywistości znajdowało się w jej słoiku z przetworami: - To były kiszone pomidory ze śliwkami. Moje ulubione. Litrowy słoik — tak dzielna kobieta opowiedziała ze szczegółami o sprawie dziennikarce LIGA.Life. Pani Ołena przyznała, że nie wie, skąd wzięły się plotki o kiszonych ogórkach, a fotografie, które obiegły internet nazywa „fałszywkami". Zapytana, dlaczego nie zrobiła zdjęć swojego pobitego słoika z pomidorami, odpowiedziała: - To nie był czas na zdjęcia. Pani Ołena nawet w czasie wojny kontynuuje swoją pracę — pracuje w...

Otwieranie słoika
Adobe Stock
Newsy
Macie problem z odkręceniem słoika? Nie bierzcie go siłą, tylko sposobem. Ten sposób jest genialny
Kiedy w pobliżu nie ma męża, a słoik za nic w świecie nie chce się otworzyć, trzeba działać sposobem. Wypróbujcie nasze metody.

Kobieta oddająca mężczyźnie słoik do odkręcenia – na pewno wszyscy widzieliście w swoim życiu tego typu sceny. To, że delikatne panie domu mają czasem kłopot z niesfornymi nakrętkami, można zrozumieć. Czasem jednak zdarza się, że „oporne” słoiki nie dają się odkręcić nawet silniejszym panom. W takich wypadkach trzeba zmienić metodę działania. Zamiast rozwiązania siłowego, wybierzcie inne sztuczki. Zacznijcie od mało inwazyjnych metod. Przecież raz użyty słoiczek z pokrywką może przydać się także w przyszłości! Ponadto, podczas „walki” ze słoikiem, należy uważać, by szkło nie stłukło się wam w rękach. Od czego więc zacząć? Jak łatwo odkręcić słoik? Poniżej przedstawiamy wam nasz zbiór domowych metod na otwarcie opornych słoików. Któryś z nich na pewno zda egzamin i w waszym przypadku! Na początek po prostu wytrzyjcie ręce i sam słoik. W nerwach często zdarza się, że po prostu się o tym zapomina. Bez suchych rąk, nie ma mowy o gładkim otwarciu słoja! Jeśli tradycyjna metoda odkręcania nie działa, pora na różnego rodzaju kombinacje. Takie choćby, jak delikatne „opukanie” wieczka słoika czymś twardym. Spróbujcie postukać w nakrętkę z kilku stron np. zwykłym nożem stołowym. Czasami delikatne stuknięcie w wieczko może poskutkować zelżeniem zacisku nakrętki na słoiku. Stosując tę metodę, pamiętajcie o tym, że przykrywka może ulec delikatnemu wygięciu i nie będzie się nadawać do ponownego użytku. Jeżeli powyższa metoda także zawodzi, warto spróbować podważenia nakrętki od wewnątrz. Do tego również można wykorzystać zwykły nóż lub łyżeczkę do herbaty. Tym razem nie stukajcie w wieczko, a podważcie je od spodu. dookoła, gdy robicie to nożem, lub w kilku miejscach, gdy używacie łyżeczki. . Taka metoda powinna...