Magda Gessler namawia do zabierania resztek z restauracji.  Wyjaśnia dlaczego to jest takie ważne
ONS.pl, Adobe Stock
Newsy

Magda Gessler namawia do zabierania resztek z restauracji. Wyjaśnia, dlaczego to jest takie ważne

Czy Polacy zaczną zabierać niedojedzone resztki do domu, jak radzi im to Magda Gessler? Obecnie robi to tylko połowa klientów restauracji.

Zdarza wam się zamówić jedzenie w restauracji i nie zjeść wszystkiego? Jak myślicie, co się dzieje z resztkami, które zostawiacie na talerzach? Połową kotleta, 1 kawałkiem pizzy czy niedojedzoną sałatką? Magda Gessler podpowiada, co powinno się z nimi robić.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy wypada prosić w restauracji o zapakowanie resztek?

Niektórzy zostawiają odchodząc od stolika w restauracji pełne talerze, choć chętnie zabraliby niedojedzone dania do domu. Często panuje wśród ludzi przekonanie, że nie wypada zabierać resztek do domu, że prośba o zapakowanie niedojedzonej pizzy będzie źle przyjęta, albo, że może świadczyć o zachłanności czy sknerstwie.

To złe podejście. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy staramy się nie wyrzucać jedzenia i nawet z naci rzodkiewki robimy sałatkę czy pesto, zamiast wyrzucić ją do śmietnika.

Dziś dbałość o niemarnowanie żywności, kupowanie ubrań z drugiej ręki, czy podjechanie do sklepu rowerem, zamiast samochodem, może być powodem do dumy, dobrze o was świadczy i jest przejawem waszych zalet, a nie wad. Magda Gessler w rozmowie z magazynem „Fakt” namawia, żeby zabierać niedojedzone dania z restauracji:

- Wszystkich naprawdę proszę, żeby pakowali niedojedzone potrawy w restauracjach na wynos. Broń Panie Boże wyrzucać te resztki. Zapakujmy ekologicznie to jedzenie i zabierzmy do domu, bo jest za dużo głodnych ludzi, żeby marnować jedzenie.

Jeśli do zabierania torby z resztkami, nie zachęciła was jeszcze popularna restauratorka, to pomyślcie, jak te przyrządzone przez profesjonalnego kucharza końcówki dań, będą wam smakowały w domu:

- To samo zresztą się dzieje u mnie w restauracjach. Jak ktoś nie zje ogromnego schabowego, to połowę kelner pakuje do domu, który smakuje wtedy 10 razy lepiej!

Zobacz także
Powracają zawieszone posiłki. Tym razem mają pomóc ukraińskim matkom z dziećmi

Klienci restauracji „zawieszają obiady”. W ten sposób pomagają ukraińskim matkom z dziećmi

Prowadzi restaurację z rosyjską kuchnią w Warszawie od 40 lat. Właśnie spłynęła na nią fala hejtu

Prowadzi restaurację z rosyjską kuchnią w Warszawie od 40 lat. Teraz spłynęła na nią fala hejtu

Zalety pakowania na wynos

Przychodząc do restauracji z reguły jesteście głodni. Po to w końcu tam idziecie, żeby najeść się, nikt nie wychodzi na obiad z domu… po obiedzie. To oznacza, że czytając menu i składając zamówienie „jecie oczami”. W takich warunkach nie jest trudno zamówić za dużo i już w połowie posiłku wiedzieć, że nie zostanie on dojedzony do końca.

Dotyczy to przede wszystkim dzieci, które bardzo chętnie zgodzą się na zamówienie dla nich osobnych porcji, ale po jednym kęsie tracą zainteresowanie jedzeniem. Zamiast dojadać po nich na siłę, lepiej zabrać pozostawioną porcję do domu.

Restauracje są przygotowane na prośby o spakowanie resztek i mają naszykowane jednorazowe pojemniki oraz torby. Do tego warto pamiętać, że dla restauracji to reklama, jeśli wyjdziecie z lokalu z torbą jedzenia, na której widnieje jego logo.

Oto zalety zabierania niezjedzonych resztek na wynos:

  • Nie marnujecie jedzenia
  • Doceniacie pracę kucharza i zjadacie do końca to, co przygotował
  • Sprawiacie przyjemność personelowi restauracji. Poproszenie o zapakowanie oznacza, że smakowało wam
  • Macie gotowy do zjedzenia dodatkowy posiłek czy choćby przekąskę, oszczędzacie czas i pieniądze

Źródło: Fakt.pl

magda gessler restauracja
Wikipedia
Gwiazdy
GORĄCY APEL Magdy Gessler do restauratorów! "Sama TEŻ będę to robić" – mówi
Restauracje szczególnie mocno odczuły skutki pandemii. Znana restauratorka Magda Gessler wpadła na pomysł, dzięki któremu być może uratuje istnienie wielu lokali! Co takiego wymyśliła?

Słynna restauratorka Magda Gessler znana jest z ciętego języka i świetnych pomysłów. Gwiazda ma głowę nie od parady i nie zwalnia tempa nawet podczas pandemii! Sprawdźcie, co teraz wymyśliła! Ograniczenia w gastronomii W związku z pandemią koronawirusa, rząd podjął decyzję o zamknięciu lokali gastronomicznych. Dozwolone jest jedynie sprzedawanie jedzenia na wynos, więc większość osób zaczęła zamawiać posiłki z dowozem do domu. Restauratorzy jednak przypominają, że ich lokale są cały czas otwarte i można osobiście przyjść, zamówić obiad i odebrać posiłek na wynos. Polacy jednak nieco obawiają się wchodzić do lokali, dlatego restauratorka Magda Gessler wpadła na genialny pomysł, żeby zachęcić klientów do odwiedzania jej restauracji! Placuszki z okienka Magda Gessler zaproponowała restauratorom, żeby w miarę możliwości uruchomili w swoich lokalach okienka, w których będą wydawali posiłki na wynos. Dzięki temu klienci nie będą musieli wchodzić do środka i kontakt między nimi a obsługą będzie maksymalnie ograniczony. Gwiazda telewizji potwierdziła, że sama wypróbuje niedługo swój pomysł w praktyce i niebawem będzie można kupić placki ziemniaczane „z okienka” w jednej z jej restauracji. – W przyszłym tygodniu sama będę w Fukierze ["U Fukiera" – red.] smażyć placki ziemniaczane i z wielką miłością wydawać je ludziom spacerującym po Starówce – zapewnia w rozmowie z "Faktem". – Będę je podawać z musem jabłkowym ze śmietaną i tatarem ze śledzia lub łososia – obiecuje. Droga Magdo – trzymamy za słowo!   Źródło: kobieta.wp.pl

Największe wpadki Polaków w restauracji. Aż wstyd głośno się do tego przyznać
AdobeStock
Newsy
Największe wpadki Polaków w restauracji. Aż wstyd głośno się do tego przyznać
Zachowanie niektórych Polaków w restauracji pozostawia niestety wiele do życzenia. Kelnerzy wymienili nasze największe wpadki. Powinno nam być wstyd?

Zbyt głośne mówienie, mało śmieszne żarty i komentarze, siorbanie... Obsługiwanie osoby, która zachowuje się w ten sposób w restauracji , może być prawdziwym koszmarem. Kelnerzy wymienili największe błędy popełniane przez Polaków w restauracji. Jest tego trochę. Mylenie nazwy espresso z ekspresso Polakom często się zdarza niepoprawnie wymawiać w restauracji nazwę kawy – espresso . Wielu z nich wymawia ją błędnie – jako ekspresso (czyżby od „ekspresu” do kawy?). Jeśli kelner przyniesie nam kawę i szklankę wody, nie powinno to budzić naszego zdziwienia. Właśnie tak prawidłowo podaje się mocną czarną kawę. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Otóż przepłukanie ust czystą wodą oczyszcza kubki smakowe, dzięki czemu możemy lepiej delektować się kawą i docenić jej wyrazisty smak. Klient, który chce sam się obsłużyć Zdarza się, że klient zamawia w restauracji piwo , ale sam chce je otworzyć własnym otwieraczem, który ma w kieszeni. Niestety, nie jest to szczytem elegancji i savoir-vivre. Klienci, którzy jedzą dania zamówione w innym lokalu Bywają też sytuacje, że przy stoliku siedzi kilka osób, ale tylko jedna z nich składa zamówienie z karty menu, a pozostałe konsumują np. kebaby zakupione u konkurencji. To złamanie podstawowej zasady, jaka obowiązuje w restauracji. Nie wnosimy do niej ani swojego jedzenia, ani swoich napojów. Zamawiając stolik w restauracji, płacimy nie tylko za jedzenie, ale również za pełną obsługę. Polacy napiwków nie dają Ile powinien wynieść napiwek? To 10% od kwoty, która widnieje na naszym rachunku. Niestety, Polacy bardzo rzadko dają w restauracjach napiwki, co wytknęła nam jakiś czas temu Magda Gessler . Polacy nie umieją dawać napiwków. Jak są pijani, to czasami dają,...

koronawirus jedzenie na wynos
AdobeStock
Newsy
Zamawiasz do domu jedzenie w czasie pandemii? Dowiedz się, czy to bezpieczne!
W większości restauracji możemy wygodnie zamówić jedzenie na wynos. Jednak czy jest to bezpieczne teraz, w trakcie pandemii koronawirusa? Przekonajcie się!

Pandemia COVID-19 wymusza na właścicielach lokali gastronomicznych wdrażanie rozwiązań, które umożliwią im w miarę normalne funkcjonowanie i pozwolą cały czas pracować i zarabiać. W związku z tym większość restauracji pozostaje otwarta i oferuje swoim klientom posiłki z dostawą na wynos. Niektóre lokale, aby zachęcić do składania zamówień, przywożą jedzenie za darmo! Nie ma co się dziwić – lepiej zarobić mniej, niż nie zarobić wcale. Jednak czy zamawianie jedzenia w trakcie pandemii koronawirusa jest bezpieczne? Sprawdźmy to! Koronawirus i jedzenie na wynos Aby uchronić się przed widmem bankructwa, w obliczu nakładanych na branżę gastronomiczną obostrzeń restauratorzy robią, co mogą by utrzymać się na powierzchni i móc sprzedawać posiłki klientom. Obecnie oferują sprzedaż z odbiorem na zewnątrz lokalu lub dowóz do domu. Wydawałoby się, że taki sposób wydawania posiłków jest dość bezpieczny. A na pewno bezpieczniejszy niż tradycyjne przesiadywanie w lokalu! Ale jaką mamy pewność, że osoba przygotowująca jedzenie oraz dostawca przestrzegają wszystkich zasad higieny? Co, jeżeli sami są chorzy? Czy można się zarazić koronawirusem za pomocą jedzenia na wynos? Część osób na pewno ma wątpliwości, czy zamawianie jedzenia w trakcie pandemii jest bezpieczne. W końcu wystarczy, że zarażony kucharz kichnie do posiłku i zarażenie jest praktycznie pewne! Jednak uspokajamy - po pierwsze, kucharze noszą maseczki i rękawiczki. W dodatku żywność w trakcie przygotowywania poddawana jest wysokim temperaturom, które zabijają zarazki. Wiemy już, że od kucharza raczej się nie zarazimy. Ale co z dostawcą? Bezpieczna dostawa Tak jak wszyscy inni, również dostawcy bardzo dbają o zasady bezpieczeństwa. Przecież im też zależy na własnym zdrowiu! Dlatego gdy...

jedzenie na ulicy kebab
Adobe Stock
Newsy
Czy można zdjąć maseczkę na ulicy, żeby coś zjeść? Co 2 Polak wciąż nie zna odpowiedzi na to pytanie
Obowiązujące obostrzenia zakładają zasłanianie ust i nosa w przestrzeni publicznej. Mimo zamkniętych restauracji, wiele osób decyduje się na zakup jedzenia i spożycie go na świeżym powietrzu. Sprawdźcie, czy ściągnięcie maseczki w takim przypadku jest dozwolone.

Obowiązek noszenia maseczek wszedł w życie jesienią ubiegłego roku. Od tego momentu jest konsekwentnie zalecany i przestrzegany przez służby stróżujące. Ministerstwo Zdrowia na samym początku uprzedziło, iż od tej restrykcji nie ma wyjątków, toteż obowiązek powinien być przestrzegany w każdym przypadku. A co z jedzeniem na mieście, gdy lokale gastronomiczne są zamknięte?  Uciążliwe wymogi w czasach pandemii Pandemia dała się we znaki wszystkim, nie tylko z uwagi na rozprzestrzeniającego się wirusa, ale również z uwagi na obowiązujące od dłuższego czasu restrykcje. Wymogi zarządzone przez rząd, bardzo ograniczają swobodne życie. Oprócz nakazu zasłaniania ust i nosa, zamkniętych jest wiele miejsc, a wśród nich są: siłownie, baseny, restauracje, kawiarnie,  puby,  a także ograniczona działalność kin czy teatrów.  W związku ze wzrostem osób zakażonych, rząd w niektórych województwach ponownie zamyka otwarte obiekty, takie jak galerie handlowe, kina bądź muzea. Zamknięte restauracje nie tylko dla właścicieli Jedną z obowiązujących restrykcji jest ograniczona działalność lokali gastronomicznych, które mogą działać jedynie w opcji na wynos bądź dowóz. Dla wielu osób z tej branży to duży cios, gdyż nie były w stanie działać w ten sposób i zostały zmuszone do zamknięcia na stałe bądź tymczasowe swojego interesu. Jest to również utrudnienie dla klientów, gdyż jedzenie z restauracji nie smakuje tak samo dobrze, jak w domu. To lokal i otoczenie nadaje całości odpowiedniego klimatu. Utrudnione konsumowanie jedzenia na wynos  Restauracje, kawiarnie czy lodziarnie, które zdecydowały się na funkcjonowanie w nowej rzeczywistości, mają nie lada zagwoztkę, podobnie jak i ich klienci. Spowodowane...