Opłatek
Wikipedia commons
Newsy

Będziecie kupować opłatek? Księża ostrzegają

Opłatek to nieodłączny element bożonarodzeniowej tradycji. Zwykle dystrybucją opłatka zajmował się kościół. Nigdy nie brakowało jednak oszustów. W tym roku miał miejsce jeszcze jeden nietypowy incydent.

Cienki wypiek z mąki i wody to esencja całej Wigilii Bożego Narodzenia. Łamiemy się nim w imię pojednania z bliźnimi, przebaczenia, przyjaźni i miłości.

Wydaje się, że niektórzy mogli o tym zapomnieć. Jak na przykład właściciele kawiarni Cafe Kulturalna.
Warszawska kafejka zaoferowała co prawda swoim klientom kupno opłatka, ale za to w innej formie. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Nowa świecka tradycja?

Problem w tym, że zamiast wizerunku Maryi z Józefem i Dzieciątkiem Jezus, widnieje na nim czerwona błyskawica. Dochód ze sprzedaży takich opłatków nie powędruje rzecz jasna do skarbca parafii, a za to na konto  Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Spójrzcie:

 

Ten właśnie znak jest symbolem wciąż trwającego Strajku Kobiet. Protesty wybuchły w kraju na wieść o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za nielegalną aborcję płodów z wadami genetycznymi .

Fala strajków zalała cały kraj. W niektórych miejscach przybrały gwałtowną formę . Protestujący najpierw skierowali swój gniew w stronę kościołów, potem w stronę rządzącej partii – Prawa i Sprawiedliwości.

Każdy z nas z pewnością śledził wydarzenia z końca jesieni i ma na ten temat swoje własne zdanie. Wydaje się jednak, że tak daleka ingerencja w najświętsze dla Polaków tradycje nie spotka się z powszechnym uznaniem.

Księża mówią: „nie”

W społeczeństwie pojawiły się duże emocje, a podziały między Polakami jeszcze bardziej się zaostrzyły – na pewno nie załagodzi ich wprowadzenie symbolu strajków na wigilijny stół w postaci oznakowanych opłatków.

Tego samego zdania są księża, którzy skomentowali poczynania wspierającej strajk kawiarni Cafe Kulturalna. Duchowni zapowiadają, że takich opłatków nie zamierzają święcić:

opłatek z błyskawicą
AdobeStock
Newsy
Szokujące - powstał... świecki opłatek. Przesada?
W tym roku pojawił się nowatorski projekt świeckiego opłatka. Przekonuje was?

Dziś święto Bożego Narodzenia jest jednoznacznie kojarzone z chrześcijaństwem. Jednak zwyczaj świętowania nadejścia zimy jest o wiele starszy i praktykowano go jeszcze w starożytnym Rzymie! Saturnalia odbywały się tydzień przed naszą Gwiazdką i w dużym stopniu przypominały dzisiejsze święta. Wówczas następowało „zawieszenie broni”. Ludzie zapominali o kłótniach i sporach, a panowie zapraszali swoich niewolników do świętowania. Już wtedy istniał nawet zwyczaj obdarowywania się prezentami, choć podarki trafiały głównie do ojców rodzin. Dziś większość mieszkańców naszego kraju obchodzi z rodzinami Boże Narodzenie – nawet wówczas, gdy są niewierzący. Jednak tegoroczna inicjatywa jest mocno zaskakująca. Zwyczaj świętowania Bożego Narodzenia jest bardzo silnie zakorzeniony w naszej kulturze. Choć święto ma charakter chrześcijański to obchodzą je także osoby niewierzące. Traktują Gwiazdkę jako okazję do spotkania się z bliskimi, obdarowywania się prezentami i spędzenia po prostu miło czasu w gronie rodzinnym. Niektórzy pomimo, iż są niewierzący, dzielą się także opłatkiem. Jednakże w tym roku ktoś wpadł na pomysł, by stworzyć opłatki… świeckie. Pozbawione chrześcijańskich symboli, a zamiast tego z wytłoczonym znakiem błyskawicy. Nowoczesny opłatek Na pomysł wpadła Agnieszka Łabuszewska, która jest właścicielką kawiarni Cafe Kulturalna znajdującej się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Przyznała, że choć jest niewierząca, to co roku łamie się opłatkiem z bliskimi podczas Wigilii. Dotychczas nie miała problemu z chrześcijańskimi symbolami, jednak z powodu tegorocznych wydarzeń jej stosunek do Kościoła się zmienił. Tak zrodził się pomysł stworzenia nieco przewrotnego opłatka, na którym znajduje się błyskawica – symbol Strajku Kobiet. Łabuszewska nie...

Ksiądz z Lublina zaprosił 500 bezdomnych do restauracji. „Staramy się przywracać godność ubogim”
Flickr
Newsy
Ksiądz z Lublina zaprosił 500 bezdomnych do restauracji. „Staramy się przywracać godność ubogim”
Gesty takie jak czyn ks. Mieczysława Puzewicza w dzisiejszych czasach to raczej rzadkość. To, co zrobił ten duchowny naprawdę jest godne pochwały.

Wczoraj – 14 listopada – już po raz piąty obchodzony był Światowy Dzień Ubogich, który ustanowił Ojciec Święty Franciszek. Z tej okazji pewien duchowny zorganizował wyjątkowe spotkanie dla ubogich. Delegat metropolity lubelskiego ds. pomocy osobom wykluczonym, współzałożyciel Centrum Wolontariatu w Lublinie ks. Mieczysław Puzewicz, zorganizował uroczystą kolację dla 500 ubogich i bezdomnych osób, które zaprosił do ośmiu różnych restauracji. - Ten rok jest wyjątkowy ze względu na skalę tego wydarzenia, bo na uroczysty obiad zaprosimy do ośmiu restauracji łącznie 500 ubogich. Najpierw zgromadzimy się na mszy św. równocześnie w czterech kościołach, jednej z nich będzie przewodniczyć ksiądz biskup Adam Bab - powiedział w rozmowie z PAP ks. Puzewicz. Przywracanie ubogim ludziom godności Ks. Puzewicz jest przekonany, że udział we wspólnej kolacji ma wieloaspektowy wymiar. Nie chodzi tu tylko o aspekt materialny, ale również o to, by przywrócić ubogim osobom poczucie godności: - Staramy się w ten sposób przywracać godność ubogim. Przy zaścielonych czystymi obrusami stołach siadają obok siebie ludzie, którzy na co dzień nie mają domów, wolontariusze, księża i byli więźniowie, siostry zakonne i uchodźcy, dzieci z zaniedbanych dzielnic wraz ze swoimi opiekunami - powiedział ksiądz. Zapytany, kim jest w obecnych czasach osoba uboga, Puzewicz powiedział, że obecnie nie zawsze jest to osoba bezdomna, ale też może nią być rencista, emeryt lub osoba, której po prostu nie starcza na jedzenie. - Jak rozdzielamy codziennie ciepłe posiłki, to przychodzą do nas ludzie, którzy mają dach nad głową, ale na przykład nie zawsze wystarcza im na przygotowanie obiadu, to są też emeryci, renciści, niepełnosprawni – powiedział....

Polscy rolnicy zaczną uprawiać kawę?! Kawowy przedsiębiorca zaskakuje swoją śmiałą wizją
Adobe Stock
Newsy
Polscy rolnicy zaczną uprawiać kawę?! Kawowy przedsiębiorca zaskakuje swoją śmiałą wizją
Kawa, pomarańcze, herbata zamiast pszenicy, ziemniaków i buraków cukrowych? Taka wizja zmiany uprawianych roślin przez polskich farmerów brzmi jak pomysł wzięty z sufitu. Co jednak przyniesie przyszłość?

Polskie winnice, w których produkuje się najprawdziwsze polskie wino? Jeszcze przed kilkudziesięciu laty taki scenariusz byłby wzięty za czyste science-fiction. Ocieplający się powoli klimat sprawił, że tego typu wizje stały się rzeczywistością. Nic więc w tym dziwnego, że pomysł plantacji kawy w naszym kraju brzmi w tej chwili dla ludzi twardo stąpających po ziemi, jak z mrzonki z księżyca czy inne bzdury wyssane z palca. Czy w przyszłości zabraknie kawy? Przyroda i klimat zmieniają się jednak niemal na naszych oczach. Wspominaliśmy już o uprawie winorośli – na mapie świata coraz więcej jest miejsc,  w których kiedyś produkowano wino, a teraz jest to już niemożliwe – ze względu właśnie na niesprzyjające warunki klimatyczne. Eksperci są zdania, że ten sam proces zaczął się także w przypadku uprawy nasion kawowca. To już niemal pewne, że kawa nie będzie rosła w niektórych miejscach, które dotąd były z tego znane. Co to oznacza? Głosy o tym, że niedługo zabraknie kawy,  są według specjalistów mocno przesadzone. Nieuniknione będzie za to prawdopodobnie przesunięcie upraw w ciut chłodniejsze miejsca. Nie wiadomo także, czy wraz z tymi procesami nie zmienią się właściwości i walory smakowe znanej dotąd kawy. Co o przyszłości branży kawowej sądzą jej przedstawiciele? Czarny napój parzony z polskich ziaren kawowca? Przyznacie sami, że brzmi to doprawdy fantastycznie. Jednak z polskiej branży kawowej już słychać odważne głosy o tym, że taki scenariusz ziści się szybciej niż nam się wydaje. Jako jeden z pierwszych przed szereg wystąpił Łukasz Mrowiński, zawiadujący siecią kawiarni i palarni kawy Etno Cafe:  – Cała przemiana polskiego rynku winiarskiego pokazuje, że Polska staje się coraz większym rynkiem producentów wina, co jeszcze kilkanaście...

Znamy ceny pączków u Magdy Gessler. znacznie drożej niż w zeszłym roku......
ONS.pl, Instagram/U Fukiera
Newsy
Znamy ceny pączków u Magdy Gessler. Kosztują dużo drożej niż w zeszłym roku
Zastanawiacie się na ile pączków będzie was stać w tym roku? Jeśli zamiast zajadać się pączkami, będziecie mogli zjeść tylko jednego, nie martwcie się. Będzie z tego inna korzyść.

Magda Gessler prowadzi kilka restauracji w całej Polsce, jednak ta najbardziej znana, to warszawska restauracja mieszcząca się na rynku Starego Miasta, „U Fukiera”. Z powodu karnawału, restauracja od początku tygodnia promuje swoje nowe słodkości, które będzie sprzedawać do samego tłustego czwartku. Nie uwierzycie, ile kosztuje jeden pączek. Podwyżki w restauracji Magdy Gessler dużo wyższe niż inflacja Trzeba przyznać, że pączki sprzedawane przez Magdę Gessler, wyglądają zjawiskowo. Są miękkie, mięsiste i pachnące. Ciastkarze wyraźnie nie żałowali ani lukru, ani dodatków. Pączki możecie kupić w wersjach: Z wiśnią Z różą Z malinami Sprzedawane są w delikatesach przy restauracji „U Fukiera” oraz na świąteczno-noworocznym straganie. W tym roku kosztują aż 13 zł za sztukę. To dużo drożej niż w zeszłym roku, gdy można było je kupić, w zależności od wersji, w cenach od 8 do 11 zł. To oznacza, że restauratorka postanowiła podnieść ceny o 60 proc, porównując ceny do najtańszych zeszłorocznych wersji, i o 20 proc. jeśli porównamy bieżącą cenę do tej wyższej, za jaką sprzedawała w zeszłym roku. To znacznie więcej niż wynosi obecna inflacja. Przypominamy, Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że inflacja w grudniu wyniosła 8,6 proc.         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez „U Fukiera” Magda Gessler (@u.fukiera) Po ile pączków zjecie w tłusty czwartek w tym roku? O tym dlaczego pączki sprzedawane przez Gesslerów są tak drogie, opowiadała portalowi...