Kupujecie taką musztardę? Lepiej jej nie jedzcie. Jest bardzo szkodliwa dla zdrowia
Adobe Stock
Newsy

Kupujecie taką musztardę? Lepiej jej nie jedzcie. Jest bardzo szkodliwa dla zdrowia 

Wkrótce ponownie zacznie się sezon grillowy, który nie może obyć się bez ukochanej przez Polaków musztardy! Ale czy ta, którą kupujesz na pewno jest bezpieczna dla zdrowia?

Musztarda tworzona jest z nasion gorczycy, a także octu, soli i wody. Po raz pierwszy powstała ona w Rzymie, gdzie zachwycano się jej leczniczymi właściwościami: musztarda miała pobudzać trawienie, działać antybakteryjnie, zwalczać grzyby oraz niwelować nieprzyjemne objawy reumatyzmu! Dzisiaj rzadko się słyszy o zbawiennym wpływie musztardy na zdrowie – sięgamy po nią głównie dla smaku. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czym różnią się musztardy?

Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów musztardy o różnych smakach. Wśród najpopularniejszych odmian musztard znajdują się:

  • musztarda stołowa – uniwersalna, najbardziej podstawowa, może być łagodna lub lekko pikantna
  • musztarda sarepska – jest ona średnio ostra i wytwarza się ją z gorczycy sarepskiej
  • musztarda Dijon – to francuska odmiana musztardy, która zawdzięcza swoją nazwę miastu w Burgundii. Jest mocno ostra i dość słona
  • musztarda francuska – posiada widoczne ziarna gorczycy, które nie są mielone. Często także dodaje się do niej białe wino
  • musztarda rosyjska – ostra w smaku, dla prawdziwych miłośników pikantnych sosów.

Które musztardy posiadają dobre składy?

Eksperci przeanalizowali receptury najpopularniejszych musztard dostępnych na naszym rynku. Na niektóre z nich warto uważać! 

Najczęściej w składach pojawiały się: woda, gorczyca, ocet (winny, jabłkowy, spirytusowy), przyprawy, cukier. W wielu produktach zauważono jednak także regulatory kwasowości i konserwanty takie jak kwas cytrynowy czy pirosiarczyn potasu. Konserwanty syntetyczne nie są obojętne dla zdrowia i należy bezwzględnie unikać ich dużych ilości.

Zobacz także
kiełbasianka przepis

Kiełbasianka jak dawniej. Bez dodatku konserwantów. Można ją długo przechowywać w lodówce

Schab z pończochy bez chemii i konserwantów. Nie ma lepszej domowej wędliny. Zrobi ją nawet dziecko

Schab z pończochy bez chemii i konserwantów. Nie ma lepszej domowej wędliny. Zrobi ją nawet dziecko

Co oznacza chemia w składzie musztardy?

  • Kwas cytrynowy [E330] to regulator kwasowości, który dodaje się, aby wzmacniał aromat. Chroni przed rozwojem bakterii i przedłuża świeżość produktu. Nie jest jednak obojętny dla zdrowia, jeśli spożywa się go w dużych ilościach!
  • Pirosiarczyn potasu [E224] to konserwant i przeciwutleniacz. Stosowany jest, aby produkt był dłużej świeży i odpowiedni do spożycia.
  • Kurkuma [E100] słynie ze swojego intensywnie żółtego koloru, dlatego stosowany jest w celu nadania pożądanej barwy.

Niestety, ze składów popularnych musztard wynika, że prawie wszystkie z nich zawierają niekorzystne dla zdrowia składniki. Najlepszą recepturę posiadają musztardy Dijon Bio marki Auchan oraz musztarda imbirowa Vitapol.

Na co należy zwracać uwagę przy zakupie musztardy?

  • Cukier powinien być na 4 lub dalszej pozycji w składzie
  • Zawartość konserwantów i dodatków chemicznych powinna być jak najmniejsza

Warto pamiętać, że musztardę można także przygotować samodzielnie w domu przy użyciu 6 łyżek gorczycy (wybranej odmiany: białej, czarnej czy sarepskiej), 3 łyżek wody lub białego wina, łyżki octu winnego i dużej szczypty soli. Wszystkie składniki wystarczy dokładnie zmielić w blenderze, a powstała w ten sposób domowa musztarda może być przechowywana w lodówce maksymalnie 2 miesiące.

Czytaj też:

Keczup, musztarda, majonez
Adobe Stock
Newsy
Ketchup, musztarda czy majonez? Co jest najbardziej kaloryczne?
Do sezonu grillowego jeszcze daleko, ale keczup, musztardę i majonez jemy przez okrągły rok. Co wybrać do parówek czy kiełbasek z pożytkiem dla zdrowia?

Te trzy dodatki, a także chrzan tarty, to stały zestaw w lodówkach większości polskich kuchni. Jedni wolą dodać do swoich kiełbasek musztardę lub chrzan, inni (zwłaszcza młodsi) lubią na przykład eksperymentować z mieszaniem majonezu i ketchupu. Jak to mówią – o gustach się nie dyskutuje. Porozmawiać możemy za to o tym, czy wszystkie te dodatki są zdrowe i bezpieczne, czy kaloryczne i szkodliwe. Jak, ile i kiedy? Ta sprawa jest oczywiście złożony problemem. Dlaczego? W końcu ketchup ketchupowi nierówny. Na półkach sklepowych znajdziemy całą armię różnych rodzajów musztard. Coraz więcej wyboru mamy także w kwestii majonezów. Oprócz tego, że produkty te występują w różnych odmianach, problematyczne jest także ich „dawkowanie”. Mało kto przełknie więcej niż odrobinkę tartego chrzanu przez gardło. Taka ilość musztardy to także końska dawka. Inaczej z majonezem i ketchupem. Są tacy, co jedzą te dodatki razem z mięsem i pizzą niemalże łyżkami. W naszym porównaniu weźmiemy to pod uwagę. Co jeść, czego nie jeść? Zaczniemy od najmniej kalorycznego produktu. Jest nim musztarda – wzięliśmy pod lupę najpopularniejszy jej rodzaj, czyli zwykłą musztardę delikatesową, którą standardowo nakładamy na talerzyk do parówek. I czego się dowiedzieliśmy? Łyżeczka (czyli ok. 10 g produktu) musztardy stołowej to zaledwie ok. 7 kalorii. Nie 17, nie 70, jedynie 70 kcal. To bardzo mało, biorąc pod uwagę fakt, że ten wyrób z gorczycy jemy w dość małych ilościach. Musztardę polecamy więc z czystym sercem. Na dodatek od lat przypisuje się jej wiele właściwości leczniczych – podobno działa kojąco na bóle reumatyczne, pobudza trawienie, a nawet obniża ciśnienie krwi. Kolejny w naszej „tabeli zdrowia” jest chrzan...

Bakalie
Adobe Stock
Newsy
Kupujecie te produkty na święta? Uważajcie, bo mają mnóstwo szkodliwych substancji
Bakalie jemy przez cały rok, ale szczególnie dużo zużywamy ich do świątecznych dań i wypieków. Uważajmy, by nie wybrać tych niebezpiecznych dla naszego zdrowia.

Czym byłby makowiec bez solidnej dawki bakalii? Czy kutia może obyć się bez orzechów włoskich? A sernik bez rodzynek sułtańskich? Odpowiedź może być tylko jedna. Oczywiście, że nie. Dlatego też przed świętami ruszamy do sklepów w poszukiwaniu bakalii. Zwykle kierujemy się czynnikiem ekonomicznym. Czyli jak najwięcej za jak najmniej. Takie postępowanie na dobre wyjdzie naszym portfelom. Ale czy nam samym i naszym organizmom również? Bakalie tradycyjnie należały zawsze do drogich produktów. W dawnych czasach przemierzały długą i daleką drogę z Bliskiego Wschodu lub z innych ciepłych krajów i dopiero trafiały na polskie stoły. Dzisiaj cena za daktyle, suszone figi czy morele jest już znacznie niższa. Po pierwsze jest to zasługą lepszego transportu, a po drugie jest to spowodowane użyciem konserwantów, które przedłużają przydatność bakalii do spożycia. Konserwanty i inne dodatki utrzymują także właściwości różnego rodzaju bakalii, a także powodują, że te nie tracą swojego smaku i gdy trafiają do naszych kuchni są dalej świeże i nie zwietrzałe. Szkodliwe konserwanty i dodatki O jakich substancjach mówimy? Lepiej uważnie czytać etykiety bakaliowych opakowań. Zwróćcie uwagę, czy na przykład na waszych rodzynkach nie ma takich substancji jak: Dodatkowy cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy Dosładzanie samo w sobie nie jest poważnym zagrożeniem dla naszego organizmu, ale nie po to kupujemy przecież daktyle czy morele, by dodatkowo zaśmiecać nasze ciało kolejnymi cukrami prostymi. Sztuczne barwniki Niektóre bakalie zawierają w sobie groźne barwniki, które mogą wywoływać reakcje alergiczne. Uważajmy na produkty oznaczone w składzie literką E. Oleje Zdarza się, że bakalie są spryskiwane olejami w celu poprawy ich wyglądu. To jednak może...

konserwy czy są zdrowe
AdobeStock
Zdrowie
Jedzenie z puszki nie warte trzech groszy! Trucie na własne życzenie! Głównym winowajcą jest...
Jeżeli chętnie korzystasz w kuchni z konserw, to koniecznie przeczytaj ten artykuł! Możesz tym uratować własne zdrowie i swoich bliskich.

Każda gospodyni używa konserw. Przydają się do sałatek i obiadów, nie wymagają żadnego przygotowania, a zamknięte mogą bardzo długo stać na półce. Jednak zakonserwowana w puszce żywność nie jest taka zdrowa, jak nam się wydaje! Trucizna z puszki Puszki szkodzą – dosłownie. Metalowe opakowania zawierają toksyczną substancję bisfenol. Co ciekawe, nikt temu nie przeczy. Po prostu uważa się, że ilość bisfenolu zawartego w puszkach i przechodzącego do żywności nie jest trująca dla ludzi. Jednak niektórzy mają co do tego wątpliwości i prowadzi się badania które dowodzą, że związek ten wpływa na układ hormonalny ludzi. Może prowadzić do takich chorób jak otyłość, bezpłodność, a nawet powodować nowotwory. Szkodzi też kobietom w ciąży i dzieciom. Niektóre kraje wprowadzają nawet powoli zakazy stosowania bisfenolu w produkcji opakowań! Groźne substancje konserwujące Powyższe zdanie może trochę dziwić. W końcu czymże jest konserwa? Przecież to właśnie zakonserwowane jedzenie, dzięki czemu jest zdatne do spożycia nawet kilka lat po zamknięciu w puszce. Jednak konserwant konserwantowi nierówny! Koniecznie sprawdzajmy etykiety na opakowaniach. Unikajmy najtańszych produktów konserwowych, ponieważ zawierają one niebezpiecznie dla naszego zdrowia konserwanty. Mogą one wywoływać alergie pokarmowe, w tym astmę alergiczną u dzieci. Zwracajmy uwagę na podaną ilość soli, ponieważ ta w nadmiarze jest szkodliwa.   Źródło: hellozdrowie.pl

Szynka w plastiku
Adobe Stock
Newsy
Większość wędlin w plastikowych opakowaniach to sama chemia.  Co tak naprawdę zawierają?
Szynki, kiełbasy, salami, parówki – kupujemy je w sklepach kilogramami. Warto poświęcić trochę czasu na właściwy wybór.

Wędliny to podstawa naszej diety. Uwielbiamy jeść  kanapki z szynką, dodawać kiełbasę do bigosu, czy przygotowywać na śniadanie frankfuterki. Tymczasem większość z nas nie za bardzo zastanawia się nad tym, co kupuje . W sklepowych lodówkach aż roi się od produktów słabej jakości, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Wybór wędliny w plastikowym opakowaniu to często konieczność. Nie zawsze mamy przecież czas, by samemu przygotować szynkę z mięsa zakupionego u rzeźnika. Kolejnym argumentem za wędlinami ze sklepu jest wysoka cena dobrej jakości mięsa. Czasem do zakupu tańszych wędlin zachęcają nas promocje i rabaty. Na co zwrócić uwagę kupując wędlinę? W tym momencie powinniśmy powiedzieć sobie: „hola, hola!”. Przed zakupieniem wędliny warto rzucić okiem na podstawowe informacje, które znajdziemy na opakowaniu. Pierwszą rzeczą, na którą należy popatrzeć jest oczywiście skład mięsnego produktu . I to właśnie jest słowo klucz: „mięso”. To właśnie ono powinno znajdować się na pierwszym miejscu wśród składników. Zwróćmy uwagę także na jego ilość użytą do wytworzenia wędliny. Niektóre parówki zawierają choćby fatalnej jakości mięso oddzielone mechanicznie (skóry, pazury, resztki itd.). Okropieństwo!   Kolejną sprawą jest długość listy składników . Jeżeli dana wędlina została przygotowana przez producenta z kilkunastu obco brzmiących składników, lepiej odłożyć ją na półkę. Konserwanty, barwniki, sztuczne dodatki na literkę „E” – tego właśnie się wystrzegajmy. Zasada jest krótka. Im prostszy skład, tym lepszy.   Zwracajmy uwagę na termin przydatności do spożycia danej wędliny. Z jednej strony należy unikać każdego mięsa, które...