Kościoły świecą pustkami, więc zamieniają je na… sklepy spożywcze. W planach są też restauracje
AdobeStock
Newsy

Kościoły świecą pustkami, więc zamieniają je na… sklepy spożywcze. W planach są też restauracje

Mieszkania, sklepy spożywcze, restauracje w kościołach? To nie fikcja! I to dzieje się w Polsce.

Zakupy w kościele? To możliwe w tej miejscowości. Postał tam nowy sklep spożywczy, który umiejscowiono w budynku kościoła. Mieszkańcy cieszą się takiej decyzji i wcale nie uważają, że to coś złego.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Sklep spożywczy w kościele

W miejscowości Zabór koło Zielonej Góry powstał nowy sklep spożywczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego oryginalne umiejscowienie. Sklep powstał bowiem w budynku… dawnego kościoła. Budynek po starym kościele od wielu lat był nieużywany, postanowiono więc powtórnie go zagospodarować.

Mieszkańcy miejscowości cieszą się z powstania nowego sklepu i nie mają nic przeciwko temu, że mieści się w kościele. Budynek wiele lat temu był kościołem ewangelickim. Już od wielu lat pełnił różne funkcje. Służył m.in.  jako magazyn, a teraz jest sieciowym sklepem. Taki widok może być zaskakujący dla wielu osób, ale mieszkańcy tej miejscowości nie widzą w tym nic nadzwyczajnego:

„Przez lata kościół stał pusty, więc dobrze, że zrobili tam ten sklep" – opowiada w money.pl starsza mieszkanka miejscowości

Plany na zagospodarowanie starych kościołów

Niektórzy uważają, że budynek, w którym mieścił się kiedyś kościół, jest święty i nie powinien być używany w innym celu. Większość osób jest jednak przeciwnego zdania. Na Dolnym Śląsku i na terenach Wielkopolski jest wiele takich przypadków. Budynki starych kościołów trafiają pod licytację. Nie ma więc problemu z tym, żeby stworzono w nich jeszcze inne biznesy, jeśli nabywca będzie miał takie życzenie. W takich starych kościołach mogą powstać na przykład:

  • Restauracje
  • Sale konferencyjne
  • Gabinety usługowe
  • Mieszkania.

W Polsce likwidowanie parafii i kościołów nie jest jeszcze aż tak nasilone jak na Zachodzie. Tam czymś normalnym jest widok budynku kościoła wykorzystywanego w zupełnie innym celu. Niektórzy otwierają w kościołach bary i restauracje, korzystając z nieprzeciętnego klimatu starych murów. Popularne jest też tworzenie w kościołach sal do nauki i świetlic.

Źródło: money.pl

Czytaj także:

Magda Gessler Zakopane
Wikipedia
Newsy
BURZA wokół restauracji Magdy Gessler! Zbluzgali ją i zagrozili sądem!
Restauratorka Magda Gessler ma poważne kłopoty! Odmówiła poddania się karze i sprawa jest w sądzie. O co poszło?

Gwiazda programów „Kuchenne Rewolucje” i „Masterchef” znana jest ze swojego wybuchowego charakteru. Jednak tym razem to ona padła ofiarą krytyki i niezadowolenia! Kogo tak rozsierdziła? Przedsiębiorcza restauratorka od wielu lat ratuje bistra, bary i restauracje Polaków. Wydawałoby się więc, że skoro ma tak ogromne doświadczenie, to jej własne przedsięwzięcia powinny działać bez zarzutu. Dlatego tak ogromnym zdziwieniem jest najnowsza informacja o tym, że restauracji Magdy Gessler grozi… zamknięcie. Jak to możliwe? Restauracja Gessler do rozbiórki? Jak donosi "Gazeta Krakowska", Magda Gessler naraziła się urzędnikom z Bukowiny Tatrzańskiej. W tej malowniczej, górskiej miejscowości działa restauracja gwiazdy TVN pod nazwą „Schronisko Smaków”. Lokal bardzo dobrze prosperuje, o czym świadczy niedawna rozbudowa budynku oraz otwarcie w nim sklepu ze specjałami restauracji. Jak się jednak okazało, rozbudowa oraz postawienie Spiżarni Schroniska Smaków Magdy Gessler są nielegalne! Nadzór budowlany domaga się wyjaśnień Według "Gazety Krakowskiej", Starostwo Powiatowe w Zakopanem zwróciło uwagę na fakt, że zarówno rozbudowa restauracji jak i postawienie nowego budynku w którym znajduje się sklep nie zostały zgłoszone. Starostwo nie dostało żadnego wniosku o pozwolenie na budowę ani rozbudowę. To oznacza, że przeprowadzone zostały one nielegalnie. Magdzie Gessler grozi rozbiórka nowego budynku oraz zapłata grzywny! Restauratorka jednak odwołała się od tej decyzji i sprawa trafiła do sądu. Źródło: pudelek.pl

wigilia
AdobeStock
Newsy
Obostrzenia na Boże Narodzenie. Tegoroczne święta spędzimy inaczej niż zwykle
Święta już niedługo - zapoznajcie się koniecznie z najnowszymi obostrzeniami, które prawdopodobnie będą obowiązywały.

Wszystko wskazuje na to, że do wigilijnego wieczoru nic się nie zmieni w kwestii sytuacji związanej z koronawirusem i zapowiadane obostrzenia wejdą w życie. Co nas czeka i jak spędzimy tegoroczne święta? Zdecydowanie będą one zupełnie inne niż zwykle. Decyzja rządu Według rządowych statystyk ilość zachorowań na koronawirusa zmniejsza się, jednak nie na tyle, by wycofano się z zapowiedzianych już kilka tygodni temu nowych zasad dotyczących gromadzenia się w święta Bożego Narodzenia. Wiele rodzin co roku spotyka się w naprawdę dużym gronie. Część czeka na przyjazd najbliższych z zagranicy i dalekich części kraju. Wiele wskazuje na to, że tegoroczne święta spędzimy w towarzystwie najbliższej rodziny, ponieważ szykowane obostrzenia zakładają jedynie 5 dodatkowych osób. Dokładne zasady podawane przez polityków są dość niejasne, jednak można domyślać się, że chodzi o dodatkowe 5 osób spoza tych przebywających na stałe w naszym gospodarstwie domowym. Czyli trzyosobowa rodzina może zaprosić na wigilię 5 osób, niezależnie od tego czy są rodziną, czy nie.   Obostrzenia nie będą jednak dotyczyły tylko spędzania wigilii! Czekają nas także nowe zasady dotyczące gromadzenia się w kościołach. Najprawdopodobniej decyzja ta podyktowana jest faktem, że pomimo pandemii część osób jednak ruszy do kościołów na wigilijną pasterkę. W związku z tym w święta dozwolona liczba osób przebywająca w kościele to 1 osoba na 15 metrów kwadratowych. Trzeba też pamiętać o tym, że należy zachowywać dystans nie mniejszy niż 1,5 metra od innych ludzi, zasłaniać usta i nos oraz założyć rękawiczki. Dzięki temu zminimalizujemy ryzyko zarażenia koronawirusem zarówno siebie, jak i innych – lekarze alarmują bowiem, że u części zakażonych choroba nie daje żadnych objawów, jednak te osoby mogą zarażać...

karp 2020
AdobeStock
Newsy
Karpia może zabraknąć na wigilijnym stole. O tę rybę może być trudno
Czas przypomnieć sobie przedwojenne przepisy na wigilijne dania, ponieważ prawdopodobnie w tym roku karp będzie bardzo trudno dostępnym towarem!

Trudno sobie wyobrazić Wigilię bez karpia na stole. Jednak w tym roku całkiem możliwe, że będziemy musieli znaleźć alternatywę dla tej tradycyjnej ryby! Kryzys ekonomiczny spowodowany koronawirusem dotyka wszystkich – także hodowców ryb. Tradycyjny karp? Dziś myśląc o Wigilii oczami wyobraźni widzimy na stole pierogi z kapustą i grzybami, śledzie i inne potrawy, ale zawsze musi się między nimi znaleźć karp. Wydaje się nam, że święta bez tej ryby nie mogą się odbyć. A jedzenie karpia w wigilię to bardzo świeża tradycja! Została zapoczątkowana w latach 70. XX wieku przez komunistyczne władze. Dawniej w Polsce jadano w Wigilię wiele gatunków ryb, które w PRL-u były trudno dostępne lub po prostu drogie. Natomiast karp był łatwy i tani w hodowli, dlatego niespełna 50 lat temu zaczęto gorąco zachęcać Polaków do przyrządzania tej ryby na święta. I tak powstał zwyczaj przygotowywania panierowanego karpia na Boże Narodzenie. Święta bez karpia Bardzo możliwe, że w tym roku będziemy musieli obejść się smakiem i w Wigilię zamiast karpia zjemy coś innego. Wszystko przez pandemię koronawirusa! Z powodu obostrzeń sklepy zamawiają znacznie mniej towaru, ponieważ nie mają pewności, że uda im się wszystko sprzedać. Z tego powodu hodowcy ograniczają rozmnażanie ryb lub wyprzedają nadmiary, ponieważ nie chcą zostać z niesprzedanym towarem. Karp potrzebuje trzech lat, by osiągnąć wagę 1,5 kg – takie ryby najchętniej kupujemy na święta. Hodowcy doskonale wiedzą, że za rok, gdy ich karpie będą ważyły ponad 2 kg, to nikt nie będzie chciał ich kupić. Brak zamówień ze sklepów nie jest jedynym problemem. Zamknięte zostały restauracje, a wiele przedsiębiorstw przeszło na zdalny tryb pracy. W związku z tym odwołane zostały coroczne wigilie firmowe, na których też podawało się karpia. Wpływ na popyt na karpie...

Ksiądz po kolędzie
Pexels/RODNAE Productions
Newsy
Po Wigilii i świętach czeka nas kolęda. Ksiądz zdradził, jakiej kwoty oczekuje w kopertach
Ksiądz po kolędzie to tradycyjna wizyta duszpasterska realizowana zaraz po świętach. Ile wrzucicie księdzu w kopertę?

Wobec sytuacji pandemicznej w Polsce kolęda stoi pod znakiem zapytania. Od kilku miesięcy nawołuje się do ograniczania kontaktów towarzyskich i nieodwiedzania siebie w domu ani w miejscach publicznych. Kolęda w Polsce Kolęda to prawdziwie polska tradycja. To popularne określenie wizyty duszpasterskiej proboszcza lub osoby go reprezentującej, wikariusza parafialnego lub diakona, w domach parafian.  Kościół katolicki w Polsce na czas odwiedzin wyznaczył okres po świętach Bożego Narodzenia, zazwyczaj trwający do początku lutego. Podstawowym celem kolędy jest modlitwa księdza wraz z parafianami w ich domach, poświęcenie domu oraz błogosławieństwo dla rodziny na cały nadchodzący rok. W ten sposób zapoznają się również parafianie i kapłani danej parafii. To moment na głęboką i długą rozmowę na tematy rodzinne oraz przedstawienie programu duszpasterskiego na najbliższy rok. Zwyczajowo księża zostawiają dla najmłodszych pamiątki w formie obrazków. W niedalekiej przeszłości, kiedy katecheza odbywała się we wszystkich szkołach, księża mieli również za zadanie sprawdzenie wiedzy religijnej dzieci i młodzieży. Ksiądz mógł pytać dzieci z zagadnień religijnych. Kolęda może mieć różną formę. Jak będzie w tym roku? Najczęściej do kolędy przygotowuje się stół z krzyżem i świecami, a także z wodą święconą i kropidłem. Przy okazji kolędy parafianie składają dobrowolną ofiarę na rzecz wspólnoty parafialnej. W niektórych przypadkach mogliście wcześniej zaprosić księdza na wspólny poczęstunek. Zdarza się, że księdzu towarzyszą ministranci lub organista. Wobec słabnącej pozycji kościoła, kolęda budzi dziś coraz większe kontrowersje. Coraz więcej wiernych uważa, że kolęda ma na celu jedynie zebranie ofiar.  Potrzebujemy...