Kobieta wprasza się na stypy
Adobe Stock
Newsy

Kobieta chodzi na obce pogrzeby, żeby... się najeść. Ludzie mówią o niej „hiena”

Pewna staruszka z Irlandii jest stałą bywalczynią lokalnych pogrzebów. Ma w tym jednak swój cel...

Brytyjskie media rozpisują się o Irlandce z miejscowości Slough — Theresa Doyle jest regularną bywalczynią pogrzebów. 65-latka od 14 lat regularnie bierze udział w uroczystościach, na które nie jest zapraszana. Jednego dnia jest w stanie obskoczyć nawet kilka pogrzebów! Po co? Żeby się najeść…

Magda Gessler odpowiada na pytania

Irlandka jeździ na pogrzeby, żeby zjeść za darmo

Theresa mieszka w komunalnym mieszkaniu i nie należy do zamożnych osób. Znalazła więc nietypowy sposób na życie najniższym kosztem. Staruszka codziennie wyjeżdża z domu rowerem. Pakuje ze sobą zmianę odzieży w kolorze żałobnej czerni i po kolei odwiedza cmentarze i kościoły, gdzie miesza się z tłumem opłakujących zmarłego znajomych i krewnych. Kobieta często posuwa się nawet do małego aktorstwa… uważa, że wypada wiarygodniej, kiedy bardziej przeżywa czyjąś śmierć.

Zobacz także
Biedni emeryci odkładają z koszyka jedzenie. Ten polski ksiądz ma większą emeryturę niż sam papież

Biedni emeryci odkładają z koszyka jedzenie. Ten polski ksiądz ma większą emeryturę niż sam papież

Będzie spory dodatek do emerytury. Wiemy, kto go otrzyma

Będzie spory dodatek do emerytury. Wiemy, kto go otrzyma

Następnie „fałszywa żałobniczka” podąża za tłumem krewnych na stypę. Tam najada się do syta, a nawet pakuje coś na wynos do zabranych z domu plastikowych pojemników

Fałszywa żałobniczka pod lupą

Na jednym z pogrzebów, „żałobniczkę” zaczęła obserwować Margaret Whithead. Jej córka Catherine zmarła w wieku 42 lat. Jej pogrzeb był jedną z uroczystości, na którą postanowiła wprosić się Theresa. Po mszy, poprosiła nawet rodzinę zmarłej o podwiezienie na stypę. Matka zmarłej pomyślała, że kobieta może pracowała kiedyś z jej córką.

Wydało ją kłamstwo. Zapytana o to, skąd znała zmarłą, powiedziała, że były kiedyś razem kelnerkami. Catherine jednak nigdy w życiu nie pracowała jako kelnerka.

Chociaż udało się ustalić, że Theresa zrobiła z bywania na pogrzebach swój sposób na życie, nie wszyscy ją potępiają. Bliżsi znajomi uważają, że rodzina w żaden sposób jej nie wspiera, a emerytka „musi z czegoś żyć”. Niektórzy jednak podkreślają, że sposób na życie staruszki jest oznaką braku szacunku dla zmarłych, a Theresa jest zwykłą „hieną”.

Kiedy zginął pewien człowiek, ona wybrała się na jego pogrzeb. Za rogiem krematorium przebrała się w czarną sukienkę. Gdy dowiedziała się, że nie będzie poczęstunku, zdjęła żałobne ubranie i zdegustowana wróciła do domu na rowerze — zrelacjonowała jedna z sąsiadek.

Lokalny ksiądz również rozpoznaje staruszkę. Nie może jednak wyprosić jej z nabożeństwa. Jak widać, nic nie stoi na przeszkodzie, aby Theresa nadal… objadała zmarłych. Co o tym sądzicie?

Źródło: Metro.co.uk, jestpozytywnie.pl

Głodowe zarobki w restauracjach Magdy Gessler. Można za tyle przeżyć?
AdobeStock
Newsy
Magda Gessler pokazała piękne zdjęcie z okazji Dnia Mamy! „Najtrudniejsza rola w moim życiu”
Z okazji Dnia Mamy wiele gwiazd podzieliło się w sieci swoimi przemyśleniami na temat macierzyństwa. Dołączyła do nich także Magda Gessler.

Magda Gessler opublikowała piękne zdjęcie swoich dzieci: Lary i Tadeusza, które opatrzyła wzruszającym podpisem. „Dzień mamy. Jestem szczęśliwa, że mogę nią być dla tej kochanej dwójki… najcudowniejsza i najtrudniejsza rola w moim życiu” – napisała Gessler. Niewielu fanów o tym wie, ale jurorka MasterChefa tak naprawdę została mamą trzykrotnie. Jej druga córeczka jednak zmarła w wieku niemowlęcym: Magda Gessler wspomina rodzinną tragedię . Chociaż dziś relacje między sławną restauratorką, a jej dziećmi układają się dobrze (sama Lara Gessler opublikowała dziś post wychwalający jej mamę) – dawniej bywały one napięte.  Jaką mamą była Magda Gessler? Prowadząca „Kuchennych rewolucji” zawsze podkreślała, że dzieci są dla niej bardzo ważne, jednak aby osiągnąć wielki sukces, musiała często poświęcać życie rodzinne dla kariery. Jej barwne życie prywatne i zawodowe może doczekać się nawet ekranizacji: powstanie film o Magdzie Gessler? „Jest parę osób w kolejce, które chcą go realizować” . Szczerze opowiedziała o tym kiedyś jej córka na łamach „Twojego Stylu”. „Mama nie miała wtedy dla mnie czasu, pracowała dzień i noc. Widywałyśmy się, ale nie były to spotkania, o jakich marzy dziewczynka – wyznała Lara. Zarzucała nas prezentami, jakby chciała zrekompensować to, że nas zostawiła. Myślałam: „Wolałam, żebyś była prawdziwą matką, a nie dawała kolejną drogą rzecz”, ale milczałam. Tylko mój brat Tadeusz starał się sprowadzić mamę na ziemię, mówiąc, że żadne prezenty nie zastąpią dzieciom matki i że w życiu nie liczy się wyłącznie praca” – opowiadała Lara Gessler. Jak ujawniła córka restauratorki, która od niedawna sama jest mamą,...

Mateusz Borkowski z „Googlebox” o sobie sprzed przemiany: „Spoczywaj w pokoju smutny, spocony wieprzku”
Instagram/Mateusz Borkowski/ONS.pl
Newsy
Mateusz „Big Boy” Borkowski o sobie sprzed przemiany: „Spoczywaj w pokoju smutny, spocony wieprzku”
Big Boy żegna się z przeszłością i motywuje innych do zmiany. Tak wyglądał kiedyś. Nie zamierza do tego wracać.

Mateusz Borkowski stał się znany jako Big Boy, gdy uczestniczył w telewizyjnym show „Googlebox. Przed telewizorem”. Podczas programu przeszedł spektakularną przemianę i zrzucił 170 kg. Działo się to 5 lat temu. Pomimo upływu lat nadal waży jedynie około 80 kg, czyli 3 razy mniej niż gdy rozpoczynał przemianę. Dla Dzień Dobry TVN mówił o problemach, które powodowała nadwaga. A był ogromna, bowiem Mateusz Borkowski ważył 240 kg: Już wtedy, kiedy osiągnąłem taki pułap otyłości, zaczęły się problemy ze zdrowiem — bóle kręgosłupa, problemy z chodzeniem. Moje życie nie było już tak mobilne, jak teraz jest. 5 lat po metamorfozie Big Boy nadal inspiruje Uczestnikowi reality show dzięki ogromnej determinacji i przy wsparciu lekarzy udało się zrzucić 170 kg. Już tak wielka przemiana była inspiracją dla jego fanów, czyli osób, które podobnie jak on zmagają się z nadwagą. Celebryta nie tylko pokazał, że pozbycie się ogromnej nadwagi jest możliwe. Wciąż utrzymuje prawidłową wagę, w lipcu tego roku obchodził 5. rocznicę swojej metamorfozy. Z kolei dziś celebruje pogrzeb swojego dawnego życia. Znów zwraca się do fanów, tłumacząc, że warto podjąć wysiłek, odzyskać życie, zdrowie i sprawność. Pokazuje też archiwalne zdjęcie, na którym dokładnie widać jak wyglądał przed laty: Jeśli nadal myślisz, że się nie da, że nie warto lub co najgorsze "po co", to na jednym zdjęciu masz odpowiedzi na wszystkie twoje wątpliwości. Spoczywaj w pokoju smutny, spocony, lekko pijany WIEPRZKU. Jedyna zaleta ciebie teraz to wielka wyżerka, którą mają robaki od 6 lat zamieszkujące dół, w którym sobie leżysz         Wyświetl ten post na Instagramie  ...

Jak odżywia się Hanna Lis?
ONS.pl
Newsy
50-letnia Hanna Lis zdradziła sposób na idealną figurę. Nie uwierzycie czym zajada się po 23
Nogi do nieba i zachwycająco szczupła sylwetka – właśnie tak można w skrócie opisać przepiękną Hannę Lis. Dziennikarka zdradziła, jak dba o figurę.

Znana dziennikarka, prezenterka telewizyjna i autorka książek kulinarnych, Hanna Lis, od lat olśniewa wyglądem i urokiem osobistym. Nie brakuje osób, które twierdzą, że to najpiękniejsza kobieta show-biznesu. Figury, bez dwóch zdań, mogłaby jej pozazdrościć niejedna nastolatka.  Jak odżywia się Hanna Lis? Dziennikarka ma 170 cm wzrostu i warzy tylko… 52 kilogramy! Zwarzywszy na to, że kobieta ma za sobą dwa porody, a z wiekiem jej metabolizm zwolnił, to naprawdę niesamowite, że wciąż udaje jej się utrzymać taką sylwetkę. Fani nie mogą wyjść z podziwu i wciąż pytają, jak ona to robi.  Prezenterka postanowiła w końcu zdradzić, jak wygląda jej dieta. Być może was to zaskoczy, ale Hanna Lis nie odmawia sobie niczego. Jada to, na co ma w danej chwili ochotę. Oczywiście w rozsądnych ilościach. Wszystko jest idealnie zbilansowane i dopasowane do jej potrzeb. – Pasta i winko o 23? Nie ma nic lepszego. Ale nie jem tak codziennie, bo pewnie musiałabym się ewakuować z domu za pomocą dźwigu, mam resztki zdrowego rozsądku i po kilku dniach pasty przechodzę na coś w stylu kaszy quinoa – zdradziła w jednym z wywiadów Hanna Lis. Okazuje się, że miłość dziennikarki do makaronu nie wzięła się znikąd. Kobieta spędziła aż 6 lat we Włoszech. Bez sycylijskich przysmaków nie wyobraża sobie życia. – Spędziłam 6 lat w We Włoszech, nie mogłabym być na diecie bezglutenowej. Nawet ktoś mi ostatnio zasugerował, żebym zrobiła sobie testy na nietolerancję glutenu, bo teraz wszyscy ją mają. Jeśli nawet tak jest, to wolę żyć w nieświadomości. Bo nie odstawię makaronu ani pizzy, nie ma mowy – stwierdziła prezenterka. Fani podziwiają figurę Hanny Lis Hanna Lis jest aktywną użytkowniczką Instagrama, na którym jej życie obserwuje blisko 120 tysięcy osób. Pod...

pizza
Pixabay
Newsy
Polka dostanie ponad 122 tys. zl odszkodowania, bo... szef nie zamówił dla niej pizzy!
Pracownica salonu samochodowego wygrała sprawę sądową ze swoim pracodawcą, który… pominął ją przy zamawianiu posiłków służbowych.

Polka pracująca w salonie Forda w Wielkiej Brytanii otrzyma 23 tysiące funtów odszkodowania od swojego pracodawcy. Sprawę opisał popularny brytyjski dziennik „Daily Mirror”, który zdradził szczegóły procesu. Odszkodowanie za… niezamówienie pizzy! Pani Małgorzata do 2019 roku pracowała w salonie samochodowym Forda w miejscowości Watford jako recepcjonistka. Kobieta pełniła swoje obowiązki w wymiarze połowy etatu. Firma oferowała swoim pracownikom możliwość zamówienia dowolnego posiłku fast food raz w miesiącu (na koszt pracodawcy). Recepcjonistka została pominięta przy zbiorowym zbieraniu zamówienia, przez co pozwała swojego pracodawcę o dyskryminację i… wygrała proces! Koncern Ford musi zapłacić pani Małgorzacie 23 tysiące funtów. Okazuje się jednak, że podłoże sprawy było znacznie poważniejsze, a pominięcie recepcjonistki w zamówieniu mogło być spowodowane jej wcześniejszym zgłoszeniem dyskryminacji płciowej. W 2018 roku kobieta złożyła już nawet oficjalną skargę dotyczącą swojego wynagrodzenia, godzin pracy, a także wyżej wymienionej dyskryminacji płciowej, której miał dopuścić się jeden z pracowników. Otrzymał on pisemne ostrzeżenie, a sąd potwierdził dużą część zarzutów kobiety wobec firmy. Pracodawca tłumaczył się, że kobieta nie została zaproszona na służbowy obiad, ponieważ pracowała na pół etatu i jej godziny pracy kończyły się o 13. Nie przekonało to jednak wymiaru sprawiedliwości. Polska recepcjonistka vs. Ford Recepcjonistka z Polski podkreśliła także, że padła ofiarą mobbingu, a współpracownicy i szefostwo unikali z nią kontaktu, a także nie odbierali od niej telefonów. Pani Małgorzata uznała także, że została bezprawnie zwolniona z pracy po tym, jak firma uznała, że bardziej potrzebuje...