Kielce: mężczyzna w różowej sukience ukradł 4 kg lodów i okradł sklep spożywczy. Szuka go policja
Facebook/AleBabeczka
Newsy

Kielce: mężczyzna w różowej sukience ukradł 4 kg lodów i okradł sklep spożywczy. Szuka go policja

Do niecodziennego zdarzenia doszło ostatnio w Kielcach. Mężczyzna przebrany za kobietę wtargnął do miejscowej lodziarni i ukradł 4 kg lodów.

W Kielcach doszło ostatnio do bardzo nietypowej sytuacji. Do jednej z tamtejszych lodziarni przyszedł mężczyzna ubrany w różową sukienkę, który ukradł z lodówki pojemnik z 4 kilogramami lodów.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Mężczyzna w różowej sukience ukradł 4 kg lodów

Do zdarzenia doszło w kawiarnio-lodziarni AleBabeczka w Kielcach. Do lokalu w pewnym momencie wtargnął łysy mężczyzna w różowej sukience z falbankami, który postanowił ukraść 4 kg lodów. Wcześniej złodziej okradł aptekę oraz sklep spożywczy.

Zgłosili sprawę na policję

Właściciele lokalu natychmiast zgłosili sprawę na policję, która szczegółowo obecnie przegląda zapisy z miejskiego monitoringu.

Zobacz także
Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu 10 lat więzienia

Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu teraz 10 lat więzienia

Czy wiecie, skąd pochodzą produkty, które kupujecie w sklepie? Można to łatwo sprawdzić

Czy wiecie, skąd pochodzą produkty, które kupujecie w sklepie? Można to łatwo sprawdzić

Pracują u mnie młode dziewczyny, one się boją. Poza tym sama bańka do lodów kosztuje 150 zł, jeszcze jej nie dostanę tu w Kielcach, tylko muszę ją zamawiać - przyznaje właściciela lokalu Ale Babeczka.

Na Facebooku kawiarni napisano, że ustalono już, kim jest mężczyzna, a nawet gdzie mieszka. Wystosowano też pewien apel.

Wyróżniający się ubiorem mężczyzna (*zazwyczaj w różowej sukience, ale nie hejtujemy ani nie wyśmiewamy, jest to jednak jego znak szczególny) kilka dni temu okradł sklep spożywczy, wczoraj nas, a dzisiaj aptekę. Prośba jest taka, aby KAŻDĄ TAKĄ KRADZIEŻ zgłaszać na policję. Facet nie może czuć się bezkarny, bo za każdym razem kradnie do 500zł! Ile razy mamy być jeszcze okradzeni, aby poniósł odpowiedzialność za to co robi?

Mężczyzna prawdopodobnie jest chory

Właścicielka lokalu podejrzewa, że mężczyzna, który dopuścił się u niej kradzieży, prawdopodobnie jest chory psychicznie.

Dochodzą mnie słuchy, że ta osoba być może jest chora. Ale czy to oznacza, że może nas okradać? Ja mam sprawę w sądzie (ponad 10 wniosków policja skierowała do sądu o ukaranie mnie) za to, że kawiarnia była w kwietniu otwarta, być może dostanę karę finansową za to. A on chodzi po ulicach i kradnie dalej? Nie zgadzam się na to! PROSZĘ, ZGLASZAJCIE KAŻDĄ KRADZIEŻ - czytamy na Facebooku. 

Źródło: Facebook

Kradł wózki i koszyki sklepowe. Może spędzić 5 lat w więzieniu
AdobeStock
Newsy
29-latek kradł wózki i koszyki sklepowe. Może spędzić 5 lat w więzieniu
Pewien mężczyzna regularnie przywłaszczał sobie sklepowe wózki. Teraz odpowie za to przed sądem.

Pewien 29-latek regularnie kradł ze sklepów wózki i sklepowe koszyki. Mężczyzna został złapany przez policję i odpowie teraz za swój czyn przed sądem. Jak i dlaczego kradł wózki i koszyki? Jego tłumaczenia są wprost absurdalne. Kradł wózki i koszyki sklepowe 29-letni mężczyzna z powiatu siedleckiego kradł ze sklepów spożywczych wózki i koszyki. Z czasem udało mu się zgromadzić pokaźną kolekcję, na którą składały się 4 metalowe wózki sklepowe oraz 16 plastikowych koszyków na zakupy. Mężczyzna kradł ze sklepów wózki i koszyki, aby przetrzymywać w nich później m.in. opał, różne narzędzia oraz produkty spożywcze.  Wpadł po tym, jak jeden z właścicieli okradzionych sklepów, wniósł doniesienie na policję, że z jego sklepu zniknęły koszyki. Został złapany przez policję Jak relacjonuje „Tygodnik Siedlecki", 29-latek został złapany i usłyszał zarzuty. Policjanci z posterunku w Łosicach powiedzieli, jakie były tłumaczenia 29-latka tuż po zatrzymaniu. Ten próbował ich przekonać, że po zrobionych zakupach za każdym razem „zapominał odnieść koszyk do sklepu". Wartość skradzionych przedmiotów oszacowano na kilkaset złotych. Wszystkie wózki zostały już zabezpieczone. Takie zachowanie może go teraz słono kosztować. Za kradzież sklepowych wózków i koszyków, może dostać nawet pięć lat więzienia: - Zatrzymany usłyszał już zarzuty. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności - poinformowała sierż. sztab. Emilia Matejczuk z KPP w Łosicach. Kara, jaką dostanie mężczyzna prawdopodobnie będzie karą w zawieszeniu. Na pewno powstrzyma jednak mężczyznę przed kolejnymi kradzieżami sklepowych wózków. Źródło: tygodniksiedlecki.com

30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz
Adobe Stock
Newsy
30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz
Kłopoty czekają pewnego 30-letniego mężczyznę, który został złapany na kradzieży czekolad w jednym ze sklepów na terenie Lublina. Złe obliczenia mogą być konsekwencją kary więzienia.

Do niefortunnego zdarzenia doszło w godzinach wieczornych w Lublinie w jednym z dyskontów spożywczych przy ulicy Lwowskiej. Policjanci ze zgłoszeniem ruszyli pod wskazany adres, jednak złodzieja wcześniej zdążyli ująć pracownicy danego sklepu na parkingu. 30-latkowi za kradzież czekolad grozi kara więzienia.  Czekolady jako żyła złota Mężczyzna około godziny 19 w ubiegłą sobotę ukradł z jednego ze sklepów spożywczych w Lublinie aż 43 czekolady. Uciekając ze swoim łupem przez parking przy markecie został zatrzymany przez pracowników dyskontu. Zawiadomiona policja pojawiła się chwilę później. Dodatkowo 30-letni mieszkaniec Lublina w momencie zatrzymania miał w organizmie prawie 2 promile alkoholu. Niefortunna liczba produktów Przy zatrzymaniu policja znalazła przy mężczyźnie 43 skradzione czekolady tego samego producenta. Po przeliczeniu kosztu skradzionych produktów okazało się, iż ten czyn nie kwalifikuje się już jako wykroczenie, a jako przestępstwo. Ostateczna suma pieniędzy, jakie należały się za dane artykuły spożywcze wynosi ponad 511 złotych, co oznacza iż mężczyzna zabrał o jedną czekoladę za dużo z półki. Wobec takiego stanu rzeczy mieszkaniec Lublina będzie odpowiadał przed sądem z kwalifikacji przestępstwa. Gdyby kradzież byłaby mniejsza o jedną czekoladę, czyn byłby liczony jako wykroczenie i nie sądzono by go wówczas z takiego paragrafu. Ewidentnie mężczyzna przeliczył się w tabliczkach, czego poniesie konsekwencje. Sankcje popełnionego czynu  W konsekwencji popełnionego czynu mężczyzna nie otrzyma mandatu jak w przypadku wykroczenia, a usłyszy zarzut kradzieży z Artykułu 278 paragrafu 1. Kodeksu karnego brzmiącego: „ Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat ”. To oznacza, że grozi...

Mężczyzna kupił ślinę zarażoną COVID-19 i wlał ją szefowi do napoju. Jak zakończyła się ta historia?
Adobe Stock
Newsy
Mężczyzna kupił ślinę zarażoną COVID-19 i wlał ją szefowi do napoju. Jak zakończyła się ta historia?
Pracujący w jednym z tureckich salonów samochodowych mężczyzna, postanowił zabić swojego szefa. Zaserwował mu napój z kupioną w internecie śliną od pacjenta z COVID-19.

Pandemia COVID-19, co prawda doprowadziła do zamknięcia wielu biznesów, ale jednocześnie stworzyła nowe możliwości zarobku. Okazuje się, że ludzie handlują w internecie już nie tylko negatywnymi testami na koronawirusa, ale również zakażoną śliną. Z takiej oferty skorzystał jeden z pracowników tureckiego salonu samochodowego. Mężczyzna chciał zabić szefa Jak wiadomo, wirus SARS-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową, czyli głównie przy pomocy śliny. Toteż w internecie nie brakuje pacjentów, którzy postanowili sprzedać swoje zarazki. Za 500 lirów tureckich (czyli 246 złotych) zakupił go jeden z pracowników tamtejszego salonu samochodowego. Jak się okazało, chciał zabić swojego szefa. Mężczyzna był zatrudniony u Ibrahima Unverdiego od blisko trzech lat. Szef bezgranicznie mu ufał – przekazywał duże sumy pieniędzy, a nawet klucze do osobistego sejfu. Niestety, pewnego dnia, po sprzedaży samochodu, mężczyzna zamiast zabrać pieniądze do biura, po prostu je ukradł. Później okazało się, że chciał również zabić swojego szefa. Ibrahim Unverdi dowiedział się od jednego ze swoich pracowników, że złodziej kupił w sieci ślinę od pacjenta z COVID-19, a następnie próbował ją zmieszać z należącym do szefa napojem. Na szczęście, przedsiębiorca nie wypił śmiertelnego drinka, a sprawę zgłosił na policję. Ibrahim Unverdi dostawał groźby od pracownika Właściciel salonu z samochodami zdradził policji, że pracownik, który chciał go zabić, wysyłał mu wiadomości z pogróżkami. Jedna z nich brzmiała „Nie mogłem cię zabić wirusem. Następnym razem strzelę ci w głowę”. Po raz pierwszy słyszę o tak dziwnej technice zabijania. Dzięki Bogu nie zachorowałem. Wolałbym, żeby mnie zabił, a nie próbował zarazić mnie wirusem. Moja...

Policja wystawiła mandat za grzebanie w śmietniku Biedronki. Sprawa skończy się w sądzie
AdobeStock
Newsy
Policja wystawiła mandat za grzebanie w śmietniku Biedronki. Sprawa skończy się w sądzie
Pewna kobieta z Białegostoku sądziła, że można bezkarnie brać produkty ze sklepowego śmietnika. Niestety, bardzo się pomyliła.

Myśleliście, że wyrzucając różne rzeczy do śmietnika automatycznie pozwalacie w ten sposób skorzystać z nich innym? Okazuje się, że to pozornie oczywiste założenie wcale takie nie jest w rzeczywistości. Pewna kobieta, która wyjęła ze śmietnika stojącego na zapleczu sklepu Biedronka kilka artykułów żywnościowych, mocno się zdziwiła, gdy zatrzymał ją ochroniarz.  Mandat za grzebanie w śmietniku Sprawa miała miejsce w Białymstoku, przy sklepie Biedronka znajdującym się przy ulicy Transportowej. Ewelina Głowacka, białostoczanka i freeganka, podjechała pod sklep, jednak zamiast do środka, udała się w kierunku śmietników. Stamtąd wyjęła kilka produktów wyrzuconych przez pracowników, w tym banany, marchewkę, pomidory, winogrona, jogurt i śmietanę. Freeganizm bowiem polega na prowadzeniu antykonsumpcyjnego stylu życia, a jedną z aktywności uprawianych przez freeganów jest „skip", czyli buszowanie po sklepowych śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia.  Gdy białostoczanka przeniosła wszystkie łupy ze śmietnika do samochodu, podszedł do niego nieznajomy mężczyzna. Kobieta domyślała się, że może to być ochroniarz, jednak nie przedstawił się. Zamiast tego, kazał Ewelinie Głowackiej wyjąć z samochodu skrzynkę z produktami ze śmietnika i udać się z nim na zaplecze sklepu. Podobno groził kobiecie, że użyje przeciwko niej gazu, więc zablokowała drzwi samochodu.  – Mężczyzna przez uchylone okno prysnął gazem pieprzowym. Zaczęłam się dusić, otworzyłam drzwi. Wtedy ochroniarz chwycił kajdanki i chciał mnie zakuć. Włączył mi się instynkt przetrwania. Siedząc na fotelu próbowałam go odepchnąć nogami –  mówi Ewelina Głowacka, cytowana przez Kurier Poranny.  Na miejsce została wezwana policja, która ukarała kobietę mandatem w wysokości 200 złotych za kradzież. Głowacka mandat...