Twardy lockdown
Adobe Stock
Newsy

Kiedy "twardy lockdown" w Polsce? Nawet wyjście do sklepu będzie wyzwaniem!

Szalejąca na świecie pandemia nie pozostawia złudzeń. Nawet najwięksi optymiści rozkładają ręce. Jeśli w najbliższych dniach sytuacja nie ulegnie poprawie Polaków czeka „twardy lockdown”.
Weronika Kępa
listopad 11, 2020

Druga fala pandemii zalała nas z ogromną siłą. Trudno nawet porównać to co działo się w marcu z sytuacją panującą obecnie. Wiosną w Polsce notowano zaledwie kilkaset zakażeń dziennie. Dzisiaj władze informują o kolejnych tysiącach. Mimo że ostrzegano nas przed jesienią, takiej skali nikt się nie spodziewał.

Chcąc chronić kraj rząd co tydzień publikuje nowe decyzje dotyczące codziennego funkcjonowania. I tak w tej chwili mamy już zakaz zgromadzeń, obowiązek noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, ograniczenia w sklepach, „godziny dla seniorów”, zamknięte siłownie, baseny, kina, galerie handlowe i restauracje. To jednak dopiero początek.

Kasia gotuje z Polki.pl - Ciasto marchewkowe z orzechowym kremem

"Twardy lockdown"

Jeżeli w najbliższych dniach średnia zachorowań na koronawirusa w skali kraju wyniesie 27-29 tysięcy rząd ogłosi tak zwany „twardy lockdown”. Z kolei jeśli liczby te przekroczą 70 przypadków na każde 100 tysięcy osób Polskę czeka „narodowa kwarantanna”. Wszystko będzie wyliczane na podstawie danych tygodniowych. Sprawdźmy więc jak te wyglądają na chwilę obecną.

W ostatnim tygodniu średnia zachorowań na COVID-19 wyniosła 24,6 tysięcy. Wówczas notowaliśmy nawet 27 tysięcy zakażeń dziennie. Z kolei w bieżącym tygodniu, biorąc pod uwagę dane z poniedziałku i wtorku, łatwo policzyć, że średnia już wynosi ponad 30 tysięcy! Specjaliści twierdzą, że na decyzji rządu zaważą najbliższy czwartek i piątek (12, 13 listopada). To właśnie wtedy może zostać ogłoszony "twardy lockdown".

Wyjście do sklepu będzie wyzwaniem

W praktyce lockdown ten oznacza jeszcze większe niż do tej pory ograniczenia, między innymi w zakupach. Na pewno wiele osób pamięta jak wyglądało wyjście do sklepu w marcu, tak będzie i tym razem. Po ulubione smakołyki będziesz musiał uzbroić się w maseczkę, rękawiczki i cierpliwość. Zanim kupisz swoją idealną szyneczkę czeka cię bowiem kilkumetrowa kolejka pod sklepem.

Aby zachować największą możliwą izolację takie zakupy powinny należeć do rzadkości. Oznacza to, że najlepiej będzie zrobić je raz, a porządnie, zamiast chodzić codziennie. Zapasy mrożonek i mięsa z dłuższą datą przydatności nieraz uratują twój obiad. Wybieraj mądrze i nie marnuj jedzenia. Na taki czas warto zaopatrzyć się również w konserwy, słoiki, puszki, a nawet dania z proszku, na przykład zupki chińskie.

Największym problemem dla wielu z pewnością okaże się pieczywo. Przechowywane zbyt długo sczerstwieje. Na szczęście istnieje rozwiązanie! W sklepach oprócz świeżych bułek znajdziesz też takie do samodzielnego odpiekania w zaciszu domowym. Sięgaj właśnie po nie!

Źródło: o2.pl

Komentarze
Kobieta w ciąży
Adobe Stock
Newsy Chcąc ratować życie CIĘŻARNA weszła do sklepu w godzinach dla seniorów. To, co się tam wydarzyło zakrawa o pomstę!
Ciężarna kobieta potrzebowała tylko jednego produktu, który miał uchronić ją przed omdleniem. Ekspedientka odmówiła pomocy i wyprosiła ją ze sklepu z powodu "godzin dla seniorów".
Weronika Kępa
listopad 10, 2020

W związku z pandemią koronawirusa od połowy października w sklepach ponownie zaczęły obowiązywać "godziny dla seniorów". W praktyce oznacza to, że pomiędzy 10 a 12 zakupy, między innymi spożywcze, zrobią tylko osoby w wieku 60+. Choć przepis został ustanowiony odgórnie przez rząd, a za jego nieprzestrzeganie grozi kara, w uzasadnionych przypadkach można przecież od niego odstąpić. Wszystko zależy od dobrej woli i empatii osoby odpowiedzialnej za wpuszczanie ludzi do sklepu. Źle się czuła Pani Natalia nie miała w tej kwestii szczęścia. Będąc w drugim trymestrze ciąży stale zmaga się z nagłymi spadkami cukru i energii, które prowadzą do omdlenia. W tym stanie pomaga jej tylko zjedzenie czegoś słodkiego. Poszła do sklepu w godzinach dla seniorów Mimo że było chwilę przed 12, kobieta postanowiła wejść do pobliskiego sklepu, aby szybko poradzić sobie z dolegliwościami. Czuła, że nie zdąży już dojechać do domu. - Myślałam, że zemdleję. Kręciło mi się w głowie, oblał mnie zimny pot. Weszłam do sklepu, żeby kupić batona i… zostałam z niego wyproszona. Pusty sklep, chwilę przed 12. Nie było kogo chronić, poza mną. To ja wtedy potrzebowałam pomocy. Ale ze sprzedawczynią nie było dyskusji. Na szczęście widząc zły stan pani Natalii pomocy postanowiła udzielić jej pracownica innego pobliskiego lokalu. Źródło: WP Kobieta

Przeczytaj