Kaucja na szklane i plastikowe butelki to tylko kwestia czasu. Znamy szczegóły nowych przepisów.
Adobe Stock
Newsy

Kaucja na szklane i plastikowe butelki to tylko kwestia czasu. Znamy szczegóły nowych przepisów.

Szykują się ciekawe zmiany. W niedalekiej przyszłości już nie tylko butelki po piwie wymienicie w sklepach na pieniądze.

Walka z ilością produkowanych odpadów trwa. Wszystko to oczywiście w imię dobrostanu naszej planety i szeroko pojętej ekologii.

Z tego oto właśnie względu jedna sieć, czyli Carrefour zapowiedział już, że niedługo wprowadzi możliwość zwrotu butelek szklanych bez konieczności okazywania paragonu.

W tym momencie trwają właśnie testy takiego rozwiązania w jednym z warszawskich sklepów tej francuskiej sieci.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Na czym będzie polegała tzw. ustawa ROP?

Przełom w sprawie butelek szklanych to jedno. Rząd szykuje projekt ustawy idącej jeszcze dalej w sprawie zwrotu butelek w sklepach.

Chodzi oczywiście o próbę ograniczenia wykorzystywania przez Polaków plastikowych butelek i poprawę systemu ich sortowania i recyklingu.

Szczegóły tego kroku mają znaleźć się w tzw. ustawie o rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP).

Projekt tego aktu prawnego przewiduje przerzucenie na sklepy odpowiedzialności za zbiórkę i zagospodarowanie butelek plastikowych i szklanych.

W tym celu na butelki obu rodzajów nałożona zostać ma kaucja w wysokości ok. kilkudziesięciu groszy, którą klienci będą mogli odebrać po zwrocie pustych butelek w sklepach.

W jaki sposób będzie wyglądał zwrot butelek plastikowych w sklepach?

Cała operacja zwrotu miałaby odbywać się oczywiście nie przy kasie, jak to zwykle ma miejsce w przypadku butelek po piwach, ale za to w tzw. butelkomatach.

Klienci sami przeprowadzaliby proces odbioru kaucji w specjalnym automacie. Jak ta procedura będzie wyglądała dokładnie, na razie nie wiadomo.

Ministerstwo Środowiska zaprzeczyło jednak informacjom, jakoby sklepy miały być zmuszone do nabycia drogich butelkomatów.

Być może takim obowiązkiem zostałyby obłożone tylko i wyłącznie sklepy wielkopowierzchniowe i hipermarkety.

Jak więc przeprowadzić całą operację? Na razie pozostaje to tylko w sferze domysłów. Pewne jest w tym momencie co innego. A mianowicie litraż butelek przeznaczonych do objęcia kaucją.

Będą to szklane butelki do pojemności 1,5 l, a także plastikowe butelki do pojemności 3 litrów. W projekcie ustawy nie ma mowy za to o opakowaniach aluminiowych (np. puszki).

Zobacz także
W sklepach zabraknie kawy? Niecodzienna sytuacja na Kanale Sueskim spowoduje braki w zaopatrzeniu

W sklepach zabraknie kawy? Niecodzienna sytuacja na Kanale Sueskim spowoduje braki w zaopatrzeniu

Co za paskudztwo... Ta kobieta już nigdy więcej nie zje pakowanej sałaty

Co za paskudztwo... Ta kobieta już nigdy więcej nie zje pakowanej sałaty

O ile podrożeją słodkie napoje ze względu na kaucje?

Polscy ustawodawcy być może kierują się wzorcem, jaki płynie do Polski zza zachodniej granicy. W sąsiednich Niemczech system kaucyjny na butelki już obowiązuje.

Wysokie ceny słodkich napojów w Polsce po wprowadzeniu podatku cukrowego wykluczają jednak tak wysokie kaucje na butelki jak w Niemczech.

Nad Renem i Łabą wynoszą one od 25 do 30 eurocentów. Przy dzisiejszym kursie złotówki to w przeliczeniu ok. 1,14-1,37 zł. Dla polskiego klienta zdecydowanie za dużo.

Jak widać, na razie projekt ustawy zamiast rozwiązywać problemy z plastikiem i szkłem, piętrzy niezliczoną ilość dodatkowych komplikacji.

Niezależnie od tego wszystkiego, jego wprowadzenie jest podobno już nieodwołalne. To kwestia niedalekiej przyszłości.

Pierwotną datą wprowadzenia nowej ustawy w życie był 1 stycznia 2022. Eksperci uważają, że ustawodawcy mogą nawet przyspieszyć wprowadzenie systemu kaucyjnego.

Zakupy spożywcze, regały sklepowe
Pixabay/Tariq Abro
Newsy
Od 1 stycznia wchodzi nowy podatek. Ceny popularnych produktów zdrożeją nawet o 40 procent 
Rząd planuje zmiany podatków w branży spożywczej. Wraz z początkiem nowego roku zapłacimy więcej m.in. za napoje.

Nowe prawo ma dotyczyć głównie słodzonych napojów. Podatek od cukru może podnieść ceny popularnych marek. Podatek cukrowy Dodatkowa opłata ma dotyczyć każdego litra słodzonego napoju. Na pewno zdrożeje wszystkim dobrze znana Coca-Cola, a także jej pozbawiony cukru odpowiednik czyli Coca-Cola Zero. Pierwsze prognozy szacują, że cena podobnych produktów może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Efekty wzrostu cen odbiją się przede wszystkim na klientach. Marka produkująca sławny, ciemny napój ubolewa nad takim obrotem spraw. Rząd 4 lutego 2020 roku przyjął projekt ustawy przygotowanej przez ministra zdrowia. Zakłada ona nałożenie dodatkowego podatku na napoje zawierające cukier. Małe małpki, duża cena Oprócz napojów z zawartością cukru, których cena ma wzrosnąć nawet o 1,2 zł, podrożeją też „małpki”. Kupowane przez Polaków mini alkohole mogą być od stycznia droższe o prawie 2 zł na sztuce. W przypadku marek najtańszych wzrost cen może osiągnąć nawet 100%. Opłata będzie naliczana na poziomie 50 groszy od każdego litra plus 5 groszy na każde 100 ml, jeśli będzie w nich więcej niż 5 gramów cukru. Przykładowo oznacza to, że zamiast 4,99 zł zapłacimy za Coca-Colę aż 6,79 zł. Oczywiście cena zależy także od regionu kraju, choć podwyżka dotknie wszystkich. Słodzone słodzikiem Podatek cukrowy dotyczy również napojów słodzonych słodzikiem. Przewidywany wzrost ceny wyniesie 1,20 zł, tak więc za dwulitrową butelkę zapłacimy 6,19 zł. Podrożeją również napoje w mniejszych butelkach. Za mniejsze butelki 0,33 l zapłacimy 30 groszy więcej. Ostatnim rodzajem napojów, których nie ominie styczniowy podatek, są napoje energetyczne. Głównie ze względu na dodatek substancji aktywnej, takiej jak kofeina czy tauryna....

Żywy karp
Pavel Wrangel/Adobe Stock
Newsy
Kupowanie żywych karpi w torebkach foliowych będzie niezgodne z prawem
Karp to z jednej strony nasza świąteczna tradycja. Z drugiej strony jego jedzenie to dużo ości, tłuszczu i nierzadko wyczuwalny smak mułu.

Do kompletu dyskusji o karpiu jest jeszcze kwestia losu żywych karpi, które według obrońców praw zwierząt przechodzą trudne chwile zwłaszcza podczas transportu w siatce do naszego domu. Tradycja i rzeczywistość Ten widok kojarzymy chyba wszyscy. Wanna napełniona wodą i karp, który czeka na wyrok pływając sobie ku uciesze najmłodszych mieszkańców domu. Znany jest powiedzenie o nieświadomych karpiach głosujących za przyspieszeniem świąt Bożego Narodzenia. Tym razem los karpi ma być chociaż odrobinę lepszy. Nad trudnym bytem tych ryb pochylili się obrońcy praw zwierząt i grupa parlamentarzystów. Działania parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt przyniosły skutek. Od tej pory żywych karpi nie będzie można transportować w siatkach. Od instancji do instancji Los karpi nie został uregulowany w drodze specjalnej ustawy, jak było choćby w słynnej sprawie norek i tzw. piątki dla zwierząt. Projekt ustawy, który wstrząsnął naszą sceną polityczną i tak zresztą wylądował w końcu w sejmowej "zamrażarce" i na razie nie wejdzie w życie. A co z karpiami? Tutaj droga do poprawy ich bytu przebiega w nieco inny sposób. I to wcale nie szybciej. Kwestia karpi w siatkach ciągnie się już od 10 lat. To właśnie wtedy do sądu trafiła sprawa pracowników jednego z supermarketów sieci E.Leclerc. Na terenie sklepu przed świętami Bożego Narodzenia odbywał się tradycyjny handel żywymi karpiami. Ryby były przechowywane niemalże bez wody, a pracownicy wydawali je klientom w plastikowych torebkach. Sprawa zbulwersowała opinię publiczną i zwróciła oczy Polaków na cierpiące zwierzęta. Widoki na poprawę Od tamtej pory minęła już dekada. Sprawa karpi z E.Leclerca trafiała z jednego sądu do drugiego, instancja po instancji. Sądowa...

supermarket
Adobe Stock
Newsy
Nowe obostrzenia od 28 grudnia. Jakie sklepy będą otwarte? Co z godzinami dla seniorów?
Kiedy na horyzoncie pojawiła się akcja szczepienia Polaków przeciwko COVID-19, rząd ogłosił kolejne obostrzenia.

Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił jeszcze przed świętami, że Polaków znów czeka „narodowa kwarantanna”. Powoli można zacząć już się gubić we wszystkich określeniach kolejnych restrykcji, którymi raczą nas członkowie rządu Mateusza Morawieckiego. Politycy obozu rządzącego uściślili zapowiedzi Niedzielskiego i Morawieckiego. Narodowa kwarantanna ma być przede wszystkim przedłużeniem tzw. etapu solidarności. W każdym razie nazwa nadana przez rządzących nie ma znaczenia. Istotniejszy jest cel wprowadzonych obostrzeń i utrzymania starych restrykcji, a także ich wymiar. Mateusz Morawiecki i jego ministrowie podkreślają, że chodzi tutaj o utrzymanie stabilnej liczby dziennych zakażeń koronawirusa. Wszystko po, by udało się sprawnie przeprowadzić akcję szczepienia. To z kolei wymusiło na rządzie wprowadzenie nowych obostrzeń od 28 grudnia. W handlu nowe restrykcje potrwają przynajmniej do 17 stycznia. Restrykcje od 28 grudnia 2020 Galerie handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe pozostaną otwarte, ale za to w ścisłym reżimie sanitarnym. W sklepach będą obowiązywały limity klientów. 1 osoba na 10 metrów kwadratowych – to ograniczenie będzie dotyczyło małych sklepów, tych z powierzchnią do 100 mkw. Z kolei w dużych sklepach, z większą powierzchnią do 100 mkw, limit będzie wyglądał następująco: 1 osoba na 15 mkw. Podobnie jak przed okresem świątecznym, działalność galerii będzie mocno ograniczona. O zakupach w sklepach odzieżowych będziemy mogli zapomnieć. Otwarte pozostaną tylko niektóre punkty usługowe, takie jak np. usługi fryzjerskie, kosmetyczne, medyczne, a także apteki, sklepy z artykułami spożywczymi, kosmetycznymi, artykułami toaletowymi oraz środkami czystości. Otwarte pozostaną także sklepy z artykułami remontowo-budowalnymi, artykułami dla zwierząt,...