avocado vegan bistro
AdobeStock
Newsy

Gość zapłacił w restauracji 2700zł. Nigdy nie zgadniecie, co zamówił. Powód? Wzruszający

Dobrzy ludzie są wśród nas! Pewien klient gdańskiej restauracji wpłacił oszałamiającą kwotę na szczytny cel.

Można pokusić się o stwierdzenie, że współcześnie w Polsce żyje się bardzo dobrze. Szczególnie w porównaniu np. do czasów przedwojennych. Analfabetyzm jest problemem marginalnym, a większość ludzi ma gdzie mieszkać i co jeść. Niestety, wciąż pewien procent społeczeństwa żyje na skali ubóstwa. Ci ludzie codziennie zastanawiają się, czy będą mieli za co jeść, a ciepły posiłek jest luksusem. Na szczęście można znaleźć ludzi o wielkich sercach, którzy chcą pomagać potrzebującym. Czasami wydają na to naprawdę zawrotne kwoty!

Magda Gessler odpowiada na pytania

Zawieszony posiłek

Znajdująca się w Gdańsku restauracja Avocado Vegan Bistro współpracuje z Fundacją Droga i przyjaciele. W lokalu można zawiesić wybrane posiłki. Co to oznacza? Klienci podczas zamawiania jedzenia mogą przeznaczyć dowolną kwotę na jedzenie, które zostanie przekazane podopiecznym Fundacji. Akcja działa bardzo prężnie i dzięki niej bardzo wiele potrzebujących osób nie musi się martwić o jedzenie. Zwykle klienci wpłacają niewielkie kwoty, jednak pewien szczególny dobroczyńca doprowadził właścicieli restauracji do łez!

Hojny klient w Avocado Vegan Bistro

Restauracja Avocado Vegan Bistro ma bardzo hojnego klienta, który wspiera Fundację dużymi kwotami, choć woli pozostać anonimowy. Właściciele lokalu chwalili się na Facebooku, że otrzymali wpłatę na zawieszenie posiłków na kwotę aż 600 złotych! Jednak tego, co stało się później nikt się nie spodziewał. Restauracja wystawiła rachunek na… 2700 złotych! Ten sam anonimowy darczyńca ponownie wpłacił pieniądze na posiłki dla potrzebujących. Właściciele przyznali, że nadal nie wiedzą kim jest ten wyjątkowy darczyńca, ale bardzo mu dziękują. Byli tak wzruszeni, że na początku nie wiedzieli co powiedzieć!

Całość środków jest przeznaczana na posiłki przekazywane następnie podopiecznym Fundacji, wśród których znajdują się osoby dotknięte kryzysem bezdomności, a także osobom starszym.

 

Dziś kolejny raz wzruszyliśmy się do łez, bo po raz drugi odwiedził nas anonimowy klient zawieszając posiłki dla...

Opublikowany przez Avocado vegan bistro Poniedziałek, 6 lipca 2020
Powracają zawieszone posiłki. Tym razem mają pomóc ukraińskim matkom z dziećmi
Facebook/Z LIŚCIA
Newsy
Klienci restauracji „zawieszają obiady”. W ten sposób pomagają ukraińskim matkom z dziećmi
Gorący obiad, w cywilizowanym miejscu to ogromna wartość dla ludzi, którzy uciekli przed wojną, a teraz czekają na dalszy etap podróży na dworcach polskich miast. Oto kolejny piękny sposób Polaków na niesienie pomocy.

Już prawie 10 lat temu z dużych zachodnich miast przyszedł do Polski trend „zawieszania kawy” dla osób, których nie stać na gorący napój w kawiarni. Polegał on na kupieniu przez klienta kawy lub całego posiłku dla siebie i zapłaceniu za drugą porcję, dla kogoś potrzebującego. Najczęściej taki właśnie zawieszony posiłek pojawiał się na tablicy korkowej w knajpie w postaci opłaconego paragonu - symbolu wolnego posiłku dla potrzebujących. W czasach wojny na Ukrainie i pojawienia się ogromnej fali uchodźców zza wschodniej granicy idea zawieszonych posiłków powraca. Każdy może się włączyć. Wyjaśniamy jak to dziś działa.  Zawieszone, gorące posiłki dla Ukraińskich uchodźców Chyba nikt dziś już nie wie, która restauracja jako pierwsza wyszła z pomysłem zawieszonych obiadów dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce. Pierogarnia z centrum Warszawy, do której zaczęły zaglądać Ukrainki koczujące na Dworcu Centralnym w pierwszym odruchu po prostu nie przyjmowała od nich pieniędzy: - Coraz częściej gotując pierogi, łzy ściskają nam gardła. Zwłaszcza gdy po drugiej strony lady zamawiają ciepły posiłek osoby uciekające przed wojną. Nie potrafimy wziąć wtedy choćby symbolicznej złotówki - mówią osoby pracujące w pierogarni. - Gdy podajemy obiad tym osobom i mówimy, że nie weźmiemy za niego pieniędzy, widzimy wzruszenie i łzy - dodają. Jednak pojedyncza restauracja nie udźwignie pomocy finansowanej dla wielu potrzebujących, wcześniej zbankrutuje. Taka pomoc powinna się rozdzielić na więcej osób, dlatego właściciele lokalu „Pierogi Vegan” wyszli do swoich klientów z pomysłem zawieszania posiłków: - Zawieszone rachunki, czyli opłacone zamówienia, chętnie będziemy...

Mimo obostrzeń ta restauracja jest otwarta. Karę nałożoną przez sanepid pomagają opłacić klienci
Adobe Stock
Newsy
Mimo obostrzeń ta restauracja jest otwarta. Karę nałożoną przez sanepid pomagają opłacić klienci
Pandemia koronawirusa spowodowała dramatyczną sytuację na rynku gastronomicznym. Na przestrzeni ostatniego roku, właściciele restauracji mieli możliwość gościć klientów jedynie w sezonie letnim. Obecnie możliwa jest jedynie sprzedaż na wynos, ale niektóre lokale postanowiły złamać te obostrzenia…

Według obecnych zaleceń premiera i Ministra Zdrowia, wszelkie obiekty gastronomiczne mogą prowadzić sprzedaż na wynos. Coraz częściej słychać jednak dramatyczne apele restauracji, które nie otrzymują wsparcia rządowego i są na skraju bankructwa. Spowodowało to masowe łamanie obostrzeń przez restauratorów – niektórzy z nich postanowili otworzyć swoje lokale pomimo zakazu. Otwarta restauracja w Puławach Restauracja Central Park Bistro w Puławach to pierwszy lokal w mieście, który zdecydował się na otwarcie na przekór rządzącym. Właściciele otworzyli restaurację już w lutym i goszczą klientów w formie stacjonarnej. Transmitowane były także mecze, które gromadziły większą ilość gości.  Chociaż lokal regularnie odwiedzany jest przez policjantów i pracowników sanitarnych, nadal pozostaje otwarty. Pierwsza wizyta spowodowana łamaniem obostrzeń zakończyła się mandatem w wysokości 10 tysięcy złotych. Niedawno odbyła się także kolejna kontrola, w wyniku której najprawdopodobniej zostaną zastosowane podobne środki. O pomoc w opłaceniu kar restauracja poprosiła jednak… klientów! Zrzutka na karę za łamanie obostrzeń Chociaż powiat puławski zmaga się z natarciem trzeciej fali koronawirusa, mieszkańcy miasta rozumieją decyzje restauratorów, dla których nielegalne otwarcie jest jedyną szansą na zachowanie biznesu – nawet po otrzymaniu kary. Właściciele Central Park Bistro opublikowali zrzutkę na opłacenie kar Sanepidu. Do wtorku udało się uzbierać już ponad 5,5 tysiąca złotych. W zamian za pomoc restauracja oferuje bony na zamówienia ze swojego menu. Menedżer lokalu podkreśla, że kary, które otrzymuje restauracja są niezgodne z Konstytucją, a placówka jest regularnie dezynfekowana i utrzymywana w rygorze sanitarnym. Liczba gości...

Ta restauracja oferuje darmowy koktajl tylko dla zaszczepionych. „Dzielicie ludzi” – krytykuje internauta
AdobeStock
Newsy
Ta restauracja oferuje darmowy koktajl tylko dla zaszczepionych. „Dzielicie ludzi” – krytykuje internauta
Czy warto wprowadzać specjalne przywileje tylko dla osób zaszczepionych? Co o tym sądzicie?

Coraz więcej polskich barów i restauracji wprowadza specjalne obostrzenia dla niezaszczepionych. Nie wszystkim to się jednak podoba. Niektórzy mówią tu wręcz o dyskryminacji i segregowaniu ludzi na zaszczepionych i niezaszczepionych. Pisaliśmy ostatnio o warszawskiej restauracji Veganda, która spotkała się z dużymi nieprzyjemnościami po tym, jak poinformowała na swoim profilu na Instagramie, że zmienia zasady wpuszczania do środka klientów i odtąd będzie wpuszczała tylko i wyłącznie osoby zaszczepione, osoby z aktualnym negatywnym testem na koronawirusa oraz ozdrowieńców. Po opublikowaniu takiej informacji, właściciele lokalu spotkali się zarówno z pozytywnym, jak i z negatywnym odzewem. Pojawiły się ostre wyzwiska, krytyka, a nawet poważne groźby. Lokalowi grożono nawet podłożeniem bomby za „segregację sanitarną''. Z kolei, pewien warszawski lokal zaoferował swoim zaszczepionym klientom darmowy koktajl do zamówionego dania. Nie musieliśmy długo czekać, aż rozpęta się z tego prawdziwa medialna burza. Darmowy koktajl dla zaszczepionych Liczba zakażeń koronawirusem sięga na chwile obecną 20-30 tys. nowych przypadków dziennie. Nic dziwnego, że właściciele restauracji w obawie przed kolejnym lockdownem, zaczęli wprowadzać w swoich lokalach obostrzenia. Warszawska restauracja ORZO napisała na Facebooku, że zaprasza swoich klientów na darmowy koktajl. Warunkiem jest jednak pokazanie paszportu covidowego. Promocją objęto wszystkie lokale ORZO - dwa warszawskie oraz w Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu: - Z uwagi na obostrzenia przypominamy o naszej akcji! Pokaż certyfikat COVID i odbierz cocktail do zamówienia gratis! Do zobaczenia w ORZO! - napisano na Facebooku Orzo. Zdania klientów, jak zwykle są bardzo podzielone. Jedni chwalą...

napiwek w USA
Adobe Stock
Newsy
Kupił w restauracji tylko jedno piwo. Kelner oniemiał, gdy zobaczył paragon
Mimo że restauracja liczy sobie już 55 lat, taka sytuacja wydarzyła się w niej po raz pierwszy. Jeden z przybyłych gości postanowił napić się piwa. Wychodząc zostawił ogromny napiwek!

Jak wiadomo, szalejąca na całym świecie pandemia w sposób szczególny dotknęła osoby pracujące w gastronomii. Koronawirus dał się we znaki między innymi właścicielowi jednej z amerykańskich restauracji. Brendan Ring, z uwagi na brak gości, postanowił na pewien czas zawiesić swoją działalność.  Kupił tylko jedno piwo Ostatniego wieczoru przed planowanym zamknięciem w lokalu pojawił się mężczyzna, który zamówił tylko jedno piwo . Po opróżnieniu szklanki poprosił o rachunek. Na paragonie widniała kwota 7 dolarów , co w przeliczeniu wynosi ok. 26 złotych. Mężczyzna postanowił jednak zapłacić za tę usługę o wiele więcej. Napiwki w Polsce i w USA W Polsce dawanie napiwków nie jest obowiązkowe, jednak coraz częściej spotykane. Zwykle nie są to duże pieniądze. Polacy przyjęli bowiem wygodną formę zaokrąglania danej kwoty do pełnych dziesiątek . Oczywiście niekiedy, zdarzy się, że klient zostawi więcej pieniędzy, ale to należy do rzadkości. Z kolei w Stanach Zjednoczonych dawanie napiwków to tak zwany „dobrowolny obowiązek” . Zarówno dla gości, jak i pracowników restauracji jest to sprawa na tyle oczywista, że na rachunkach jest nawet specjalne miejsce na wpisanie jego ilości. Przyjmuje się, że napiwek nie powinien być niższy niż 15 proc. kwoty, za którą zjedliśmy, bądź wypiliśmy. Kelner oniemiał, gdy zobaczył paragon Biorąc pod uwagę tę zasadę ów mężczyzna powinien dać zaledwie 1 dolar napiwku. Jednak kwota, którą wpisał na paragonie była czterocyfrowa! Z początku kelner myślał, że jest to 300 dodatkowych dolarów, więc bardzo się ucieszył. Kiedy jednak założył okulary okazało się, że nie zauważył jednego zera. Gość zostawił bowiem aż 3 tysiące dolarów napiwku, czyli ok. 11 tysięcy złotych!...