supermarket
AdobeStock
Newsy

Eksplozje w dwóch supermarketach „Biedronka”. Niepokojące informacje z zagranicy

Dziś nad ranem doszło do wybuchu w dwóch polskich sklepach - poszkodowane osoby odwieziono do szpitala.

W nocy z 7 na 8 grudnia doszło do eksplozji w dwóch polskich sklepach. Zdarzenie miało miejsce w Holandii, w miastach Aalsmeer i Heeswijk-Dinther. Udało się ustalić, że oba supermarkety nie należą do sieci Biedronka, choć nosiły tę samą nazwę – większość polskich sklepów w Holandii ją wykorzystuje.

 

Jak podają serwisy informacyjne, pierwszy wybuch mieszkańcy usłyszeli około godziny trzeciej w nocy. Natychmiast wezwali straż pożarną, której przekazali, że poza tym jednym wybuchem było słychać jeszcze kilka mniejszych. Pożar gaszono do godziny 4:20. Supermarket znajdował się na parterze kamienicy – jej mieszkańców natychmiast ewakuowano, na szczęście nikomu nic się nie stało. Sklep został doszczętnie zniszczony przez ogień, który wybuchł w następstwie eksplozji.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Lokalne porachunki?

Służby wypytywały właściciela supermarketu, czy ma informacje o osobach, które mogłyby przeprowadzić zamach na jego sklep. Mohamad Mahmoed, który prowadził ten supermarket wyznał, że nie ma żadnych wrogów, którzy mieliby zniszczyć jego sklep. O sytuacji dowiedział się krótko po wybuchu, gdy obudzony sygnałem alarmowym sprawdził nagranie z monitoringu na którym nic nie było widać. Chwilę później zadzwonili do niego mieszkańcy kamienicy z informacją o eksplozji.

 

Kolejny wybuch miał miejsce 100 kilometrów dalej, w dużym supermarkecie w mieście Heeswijk-Dinther. Z miejsca wypadku ewakuowano 20 osób. Holenderska policja poinformowała, że na razie nic nie wiadomo o tym, by eksplozje były ze sobą powiązane.

 

pilne
Newsy
To już oficjalne: będzie narodowa kwarantanna. Nowe zasady i obostrzenia w sklepach już po świętach
Pandemia koronawirusa nie daje za wygraną. Przygotowania do jednej z najważniejszych kolacji w całym roku zostały zmącone kolejnymi, smutnymi doniesieniami. Zaraz po świętach na terenie całego kraju zacznie obowiązywać narodowa kwarantanna.

Galerie handlowe ponownie zamknięte Ogłoszone podczas czwartkowej konferencji obostrzenia będą dotyczyć między innymi funkcjonowania galerii handlowych. Od 28 grudnia zakupy będzie można zrobić tylko w sklepach spożywczych, zajmujących się sprzedażą książek i prasy, a także drogeriach oraz aptekach.   Wszelkie punkty obuwnicze i odzieżowe pozostaną zamknięte. Gastronomia będzie funkcjonowała tak jak dotychczas – na wynos. Wciąż konieczne będzie zachowywanie dystansu społecznego. Na każde 15 m2 powierzchni będzie przypadać tylko 1 klient. „Kolejnym elementem jest ograniczenie funkcjonowania galerii handlowych - z wyłączeniem m. in. sklepów spożywczych, z książkami i prasą, drogerii, aptek. Dodatkowo, wszyscy przyjeżdżający do Polski transportem zorganizowanym będą objęci kwarantanną” – mówił minister zdrowia, Adam Niedzielski. Hotele tylko dla służb mundurowych i medyków Wprowadzone obostrzenia obejmą także funkcjonowanie hoteli. Okazuje się bowiem, że zasady mówiące o możliwości przebywania w nich tylko osób w podróżach służbowych nie przyniosły rezultatów. Zakaz był powszechnie łamany.  Dlatego też, od 28 grudnia hotele nie będą mogły już przyjmować osób legitymujących się numerem NIP. Pokoje będą dostępne tylko dla służb mundurowych, medyków oraz pacjentów szpitali specjalistycznych. Zamknięte stoki narciarskie Z racji, że zaraz po przerwie świątecznej rozpoczynają się ferie dla uczniów ze wszystkich województw, rząd postanowił zamknąć również stoki narciarskie. Te będą nieczynne już od najbliższego poniedziałku, 21 grudnia do 17 stycznia. Decyzja ma na celu maksymalne ograniczenie przemieszczania się ludzi przez kolejny miesiąc.  Niestety sytuacja epidemiczna, nie tylko...

polska lockdown
AdobeStock
Newsy
Rok temu podczas lockdownu Polacy wykupili niemal całe jedzenie ze sklepów. Czy w tym roku sytuacja się powtórzy?
W trakcie pierwszego lockdownu w Polsce, ludzie spanikowali i ruszyli do sklepów po zapasy. Też tak zrobiliście?

Przed rokiem, gdy koronawirus pokonał długą drogę z Chin do Europy i pojawił się w Polsce, na ludzi padł blady strach. To, co dotychczas było tylko sensacyjną wiadomością w telewizji, stało się faktem. Nikt wówczas nie wiedział jak groźny i zaraźliwy jest koronawirus, a panikę napędzała bezradność lekarzy, którzy również pierwszy raz zetknęli się z tym wirusem i nie byli w stanie skutecznie go wyleczyć. Nikt nie wiedział, jak sytuacja się rozwinie. W sieci plotkowano o zamykaniu kraju, a nawet miast! Ludzie bali się wychodzić z domów i odwiedzać sklepy, w obawie przed zarażeniem się koronawirusem. Dlatego zaraz przed ogłoszeniem pierwszego lockdownu Polacy tłumnie ruszyli na zakupy i wykupili praktycznie cały asortyment. Co wtedy kupowali? Szał zakupowy przed lockdownem Najszybciej ze sklepowych półek znikały produkty, które mają bardzo długi termin przydatności. Pracownicy supermarketów nie nadążali z uzupełnianiem zapasów, dlatego po raz pierwszy od wielu lat Polacy mogli zobaczyć puste półki w sklepach. Makaron na wagę złota Wielkim wzięciem cieszyły się suche produkty, takie jak makarony, kasze i ryż . Nie psują się, są sycące i można z nich zrobić wiele różnych dań, dlatego właśnie te towary zniknęły ze sklepów najszybciej – kto się spóźnił, ten zastał całkowicie puste półki! Prędko zaczęło także brakować mąki i drożdży . Powód jest oczywisty – ludzie postanowili samodzielnie piec w domu bułki i chleb, by maksymalnie ograniczyć wychodzenie do sklepu. Cenne środki do dezynfekcji Ogromną popularnością zaczęły się cieszyć mydła antybakteryjne – nawet te w małych opakowaniach, które można wrzucić do torebki i nosić cały dzień przy sobie! Te produkty zniknęły ze sklepów praktycznie natychmiast, a...

paragon
Adobe Stock
Newsy
Znany aktor dał taki napiwek, że kelner nie wierzył własnym oczom. Przesadził?
Znany amerykański aktor, producent i scenarzysta, Tom Selleck, postanowił wesprzeć akcję #2020TipChallenge mającą na celu pomoc upadającym restauracjom. Gwiazda zostawiła ogromny napiwek, przedsiębiorcy byli wniebowzięci.

#2020TipChallenge to ruch społeczny promowany między innymi przez amerykańskiego aktora i producenta muzycznego, Donniego Wahlberga . Rozpoczęta w styczniu 2020 roku akcja miała na celu zachęcenie ludzi, którym nie brakuje pieniędzy do wsparcia gastronomi napiwkiem w wysokości 2020 dolarów.  Akcję #2020TipChallenge wsparł Tom Selleck Pomysłodawca nie miał pojęcia, że inicjatywa spotka się z tak pozytywnym odbiorem. Z kolei Wahlberg był w szoku kiedy odkrył, że do grona wspierających upadające restauracje osób dołączył jego serialowy tata, Tom Selleck.  Mężczyźni od ponad 10 lat grają rodzinę w amerykańskim dramacie „Zaprzysiężeni”. Przez 11 sezonów zdążyli się ze sobą bardzo zaprzyjaźnić. Mimo że wiedzą o sobie niemal wszystko, to w końcu gentlemani nie rozmawiają o pieniądzach. Tak było i tym razem.  Na planie Wahlberg ani razu nie zająknął się na temat wspomnianego projektu. Uważał, że jeśli coś ma dotrzeć do ludzi to tak czy inaczej to się stanie. Po wielu miesiącach okazało się, że akcję po cichu wsparł również jego przyjaciel z planu. Wzruszenie nie miało końca. Serialowy syn podziękował Tomowi na Twitterze W ramach wdzięczności za dobry uczynek Toma, Wahlberg postanowił opublikować na swoim Twitterze kilka słów wraz ze zdjęciem rachunku przyjaciela. „Dowiedziałem się, że mój telewizyjny tata zaakceptował #2020TipChallenge w restauracji Elios Upper East Side! Kocham cię tato. Nie ja to rozpocząłem, ale jestem dumny, że jestem tego częścią. Do wszystkich, którzy podzielili się choć trochę swoimi pieniędzmi w tym roku – DZIĘKUJĘ” – czytamy na Twitterze Wahlberga. Na załączonym zdjęciu widać, że aktor miał do zapłaty niecałe 205 dolarów. Jednak finalnie zapłacił niemal 2225 dolarów...

protest rolników
ons
Newsy
Rozwścieczeni rolnicy pod domem prezesa PiS. Wyrzucili na ulicę tonę kapusty i jajek 
W nocy z soboty na niedzielę, pod domem prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, odbył się kolejny protest przeciwko „Piątce dla zwierzą” i zamkniętej gastronomii. Zdenerwowani rolnicy rozrzucili na ulicy tony jajek oraz główek kapusty. Podłożyli również martwą świnię…

Wszystko przez "Piątkę dla zwierząt" W 39. rocznicę stanu wojennego pod domem Jarosława Kaczyńskiego pojawili się wściekli rolnicy. Po raz kolejny chcieli dać do zrozumienia jak bardzo krzywdząca dla ich działalności jest nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt. Przedsiębiorcy chcieli również podkreślić fakt, że zamknięte restauracje to dla nich koszmar. „Zamknęli gastronomię, odcięli od eksportu, zmonopolizowali rynek wewnętrzny, pozwalają na wyzysk rolników. Oszukują, nie dbają, więc mają za swoje”. Podłożyli martwą świnię Na Facebookowym profilu organizacji rolniczej Agrounia pojawiły się zdjęcia i filmiki z nocnego protestu. Widać na nich między innymi leżące na ulicy martwą świnię, tony wysypanych jajek i porozrzucane główki kapusty.  „Nie będzie nam Kaczyński rolnictwa niszczył‼ Nie widzi dramatu rolników⁉ Nie widzi, że my wyrzucamy nasze produkty⁉ Nie widzi co robi z rolników handel oparty na korporacjach⁉ To 13 grudnia zobaczył. Niech się w końcu obudzą‼ My nie odpuścimy, my nie będziemy udawać, że to nas nie boli!”. Reakcja ludzi na nocny protest rolników Post w ciągu zaledwie 7 godzin uzyskał niemal 5 tysięcy reakcji, blisko tysiąc komentarzy i tyle samo udostępnień. Przeważająca część komentujących poparła działania rolników. „I prawidłowo!! Jestem z wami Panowie i Panie!!”, „Bardzo dobrze robicie Rolnicy. Cudze chwalicie, swego nie znacie. Tego głupi nie wymyślił. Nasze produkty i tylko nasze polskie z polskiej ziemi”, „Brawo za odwagę, trzymajcie tak dalej, niech wszyscy zobaczą problemy polskiego rolnictwa”, „Bez was nie ma nas!!! Tak trzymać i nie poddawać się”. A wy co uważacie na ten temat? Rolnicy są wkurwieni na patologie rządu!!! I nigdy...