Dzieci medyków normalnie mogą chodzić do przedszkoli. Sprzedawczynie w sklepach spożywczych twierdzą, że to „nie fair”. Czy słusznie?
Adobe Stock
Newsy

Dzieci medyków mogą normalnie chodzić do przedszkoli. Sprzedawczynie w sklepach spożywczych twierdzą, że to „nie fair”. Czy słusznie?

Nowe obostrzenia uderzyły w pracowników wielu branż. Wyznaczenie uprzywilejowanych grup, które mogą uczęszczać do żłobków i przedszkoli, rozwścieczyło przede wszystkim sprzedawców.
Weronika Kępa
marzec 29, 2021

Od soboty, 27 marca, w całej Polsce obowiązują nowe zasady. Kolejny lockdown to nie tylko zamknięte galerie handlowe, sklepy budowlane czy salony fryzjerskie oraz kosmetyczne. To również żłobki i przedszkola funkcjonujące w nowej rzeczywistości. Dla samotnych i pracujących rodziców to prawdziwy koszmar. 

Kotlety schabowe bez bułki tartej

Nowe zasady dotyczące funkcjonowania żłobków i przedszkoli

Dzisiaj, 29 marca, rodzice maluchów w wieku żłobkowym oraz przedszkolnym, po raz pierwszy musieli zmierzyć się z nową rzeczywistością, w której placówki opiekuńcze zostały tymczasowo zamknięte. Dla tych, którzy nie mogą liczyć na pomoc bliskich, to prawdziwy koszmar. Okazuje się jednak, że od tej reguły są pewne odstępstwa.

Wprowadzamy jeden wyjątek. Dotyczy on dzieci medyków i służb mundurowych - żołnierzy, policji, funkcjonariuszy straży pożarnej i personelu medycznego - dla których opieka nad dziećmi ma zostać zapewniona, aby nie odciągać ich od pracy w szpitalach - poinformował na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Pracownicy innych branż czują się poszkodowani. Na decyzję rządu narzekają w szczególności właściciele i dyrektorzy sklepów spożywczych. W końcu markety, podobnie jak szpitale, muszą funkcjonować, by ludzie mieli co jeść. 

To bardzo nie fair działanie ze strony rządu - stwierdził w rozmowie z portalem money.pl Alfred Bujara, szef handlowej "Solidarności".

Zobacz także

Polska Izba Handlu wystosowała apel do premiera

Polska Izba Handlu postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce i wystosować apel do premiera. Dokument zawiera mnóstwo przekonujących argumentów, opowiadających się za możliwością wysłania do żłobków i przedszkoli nie tylko dzieci medyków, ale również osób pracujących w handlu.

Pracownicy handlu są niezbędni, by zapewniać społeczeństwu dostęp do żywności i produktów pierwszej potrzeby, od których zależy funkcjonowanie społeczeństwa i pośrednio kraju. Eliminacja funkcjonowania przedszkoli i żłobków dla tej grupy zawodowej automatycznie wpłynie na dyspozycyjność i gotowość do pracy tysięcy osób zatrudnionych w placówkach handlowych w całym kraju - czytamy w piśmie.

A wy co o tym myślicie?

Komentarze