Drożyzna w barach mlecznych. Rząd rozważa specjalną akcję ratowania jadłodajni
Wikipedia Commons
Newsy

Drożyzna w barach mlecznych. Rząd rozważa specjalną akcję ratowania jadłodajni

Powstał projekt rozporządzenia, które ma w optymistycznej wersji obniżyć ceny posiłków w barach, a w realistycznej utrzymać je na obecnym poziomie. Czy zostanie przyjęte?

Z powodu opłat i wzrastających cen produktów drożeje dosłownie wszystko. Bankrutują restauracje i piekarnie, problem nie omija też tych miejsc, które mają służyć najbiedniejszym. W barach mlecznych pomimo dotacji, jakie te placówki otrzymują, żeby utrzymywać niskie ceny, także koszty rosną.

Rząd dostrzegł w jak trudnej sytuacji znalazły się „mleczaki” i ruszył na ratunek. Czy pomoc będzie skuteczna, a bary z leniwymi przetrwają?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Rządowa pomoc dla barów mlecznych — konsultacje

Bary mleczne to placówki zbiorowego żywienia, które korzystają z dotacji rządowych polegających na dofinansowaniu sprzedawanych posiłków. Dzięki wsparciu te prywatne w dużej części placówki są w stanie utrzymywać się, zapewniając jednocześnie klientom niskie ceny dań.

Tak było wcześniej, jednak od ponad dwóch lat bary mleczne są w bardzo trudnej sytuacji. Najpierw do kryzysu przyczyniła się pandemia, teraz gwałtownie rosnące ceny. Inflacja powoduje, że pomimo dofinansowania, bary muszą podnosić ceny, żeby przetrwać. Dorota Cisowska z wrocławskiego baru „Miś” skarżyła się w rozmowie z serwisem finanse.wp.pl:

- Czasem musimy podnosić ceny naszych potraw nawet dwa razy w tygodniu. My „stoimy” na nabiale, a on teraz mocno drożeje. Tak samo, jak jaja czy olej, który niedawno kosztował 7 złotych, a teraz już 10.

Z kolei Magdalena Goździaszek z baru „Mewa” wspomniała, że klienci widzą każdą zmianę ceny:

- W grudniu pierogi miałam po cztery złote, teraz po pięć, a będzie zaraz więcej, bo drożeje ser. Podnoszę ceny raz w miesiącu, choć powinnam dwa. Ludzie widzą te zmiany, ale i tak przychodzą, bo taniej nigdzie nie zjedzą.

Ministerstwo Finansów zauważyło trudną sytuację barów i wyszło z projektem rozporządzenia, które ma wejść w życie w czerwcu bieżącego roku. Projekt jest obecnie w fazie konsultacji. Właściciele barów wypowiadają się, czy propozycja rzeczywiście pozwoli im utrzymać biznesy, a jednocześnie zapewni niskie ceny klientom.

W rozporządzeniu można przeczytać, że rząd z jednej strony podniesie dotacje dla barów mlecznych z 40% do 55% rekompensaty za produkty zakupione do przygotowania jedzenia. Z drugiej oczekuje od barów zmniejszenia narzutu z 56% do 45%.

Autorzy rozporządzenia liczą na to, że w optymistycznej wersji pozwoli to obniżyć ceny posiłków, w realistycznej – utrzymać je na dotychczasowym poziomie. Czy właściciele pozytywnie ocenia projekt, przekonamy się wkrótce.

Zobacz także
"Leniwe proszę odebrać" - tak kiedyś wydawano posiłki. Były ceramiczne kubki, blaty z laminatu i krzesła z prętów.

„Leniwe proszę odebrać!” Pamiętacie stare bary mleczne? Sprawdzamy, jak wyglądają dzisiaj

Kluski leniwe

Jak zrobić mięciutkie kluski leniwe w 10 min?  Będziecie potrzebowali tylko 4 składników

Co można zjeść w barach mlecznych i kto tam się stołuje?

Koncepcja barów mlecznych powstała w XIX-wiecznej Polsce i dość szybko się rozpowszechniła jako prywatne, dochodowe jadłodajnie. W okresie PRL-u większość barów należała do Spółdzielni Spożywców „Społem”, by dziś znów przejść w prywatne ręce. Bary mleczne to jadłodajnie z tanim jedzeniem dla najbiedniejszych, serwujące kuchnię jarską, tworzoną w założeniu głównie z mleka, jajek, maki i olejów roślinnych.

Bary mleczne, od zawsze chętnie odwiedzają studenci, a w ostatnim okresie także pracownicy lokalnych zakładów pracy, którzy wolą przyjść do baru na tani obiad, niż stołować się w droższych kantynach pracowniczych.

Co w barach można zjeść? Spójrzcie na tę kartę, macie na coś ochotę?

  • Ziemniaki z wody
  • Kluski śląskie
  • Kopytka Leniwe
  • Pierogi z serem lub owocami
  • Naleśniki
  • Kasze
  • Do dań serwowane są sosy, np. pieczarkowy, śmietanowy czy zwykły tłuszcz, którym polewane są ziemniaki i kasze
  • Kotlety: jajeczne lub ziemniaczane, a często także mięsne
  • Surówki i jarzynki: buraczki lub kapusta zasmażana, marchewka ze śmietaną, surówka z czerwonej czy białej kapusty
  • Zupy: pomidorowa, ogórkowa, jarzynowa

Źródło: msn.com.pl, finanse.wp.pl

"Leniwe proszę odebrać" - tak kiedyś wydawano posiłki. Były ceramiczne kubki, blaty z laminatu i krzesła z prętów.
własne
Newsy
„Leniwe proszę odebrać!” Pamiętacie stare bary mleczne? Sprawdzamy, jak wyglądają dzisiaj
Bary mleczne rozkwitały w czasach PRL-u. W samej Warszawie było ich ponad 40. Przypominamy jak działały i co można było w nich zjeść.

Stanisław Bareja w swoim kultowym filmie „Miś” jak w krzywym zwierciadle pokazał życie w Polsce, w latach 70. Podobnie, z pewną przesadą przedstawił sceny z baru mlecznego. Brud, opryskliwe kucharki i sztućce na łańcuchu, żeby nikt ich nie ukradł... To wszystko w przejaskrawiony sposób pokazywało obsługę w barach. Jak bary wyglądały naprawdę? Długa historia polskich barów szybkiej obsługi Bary mleczne były początkowo jadłodajniami serwującymi dania jarskie. To potrawy z mleka, jajek, kasz i mąki. Pierwszy lokal otworzył w 1896 r. hodowca bydła mlecznego, ziemianin  Stanisław Dłużewski. Chodzi o mleczarnię „Nadwiślańska” znajdującą się w Warszawie, przy ulicy Nowy Świat. Ponieważ interes okazał się dochodowy, wkrótce także inni przedsiębiorcy poszli w jego ślady. Po I wojnie światowej, w czasach kryzysu, popularność barów mlecznych zaczęła rosnąć. W trosce o byt ludzi ubogich, ówczesne władze przystąpiły do dotowania prywatnych barów. Subsydiowanie związane jednak było z pewnymi obowiązkami właścicieli: rozporządzenia rządowe określały wielkość porcji, skład potraw i cenę. W czasie PRL-u dotowane placówki zbiorowego żywienia rozkwitły. W latach 70. w Warszawie było otwartych 41 takich miejsc. Większość z nich była upaństwowiona, należała do Spółdzielni Spożywców „Społem”. Jak działały bary mleczne? Lokale w czasach PRL-u wyposażone były bardzo skromnie. Używano w nich naczyń z grubej ceramiki z charakterystyczną niebieską obwódką i logo „Społem”. Kubki zwykle były wyszczerbione od wielokrotnego używania i mycia, a sztućce z miękkiego aluminium wciąż były powyginane. Jadano na stolikach z blatami z laminatu, który z czasem namiękał. Metalowe krzesła miały...