Laura Łącz
Eryk Nogga/ons.pl
Newsy

Dramatyczne wyznanie gwiazdy „Klan”. 1000 złotych emerytury nie starcza jej na godne życie

Laura Łącz zaszokowała swoim wyznaniem. Aktorka przyznała, że musi dorabiać do emerytury, bo inaczej nie starczy jej na godne życie.
Hubert Rój
listopad 25, 2020

Pandemia koronawirusa uderza we wszystkie branże. Także w sektor rozrywkowy. Piosenkarze nie grają koncertów, muzycy schowali swoje instrumenty do futerałów, a aktorzy nie mogą grać w teatrach. Los nie oszczędza także Laury Łącz, która ostatnio głośno narzeka na wysokość swojej emerytury.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Los emeryta

Co na to wielka grupa polskich emerytów i emerytek, którzy za około 1000 zł muszą związać koniec z końcem? Możemy się tylko domyślać ich reakcji.
Seniorzy, którzy oglądają 66-letnią Łącz na ekranie telewizji z pewnością trochę inaczej spojrzą teraz na postać Gabrieli Wilczyńskiej, którą odtwarza aktorka.

Czynsz, prąd, opłata za śmieci, do tego lekarstwa i wyżywienie – lista najpilniejszych potrzeb emerytów nie jest krótka. Często bilans finansowy naszych seniorów dopinany jest z wielkim trudem. Mimo wszystko, najstarsi Polacy nie psioczą za bardzo na swój los.

Co innego Laura Łącz. Aktorka pożaliła się jednemu z największych polskich dzienników. Łącz stwierdziła, że miałaby problemy z utrzymaniem się, gdyby nie to, że dorabia na planie serialu i na swoim prywatnym biznesie.

Wyłącznie ciężka praca

Serialowa Gabriela nie ukrywa, że musi oszczędzać i odkładać ciężko zarobione pieniądze, by na koniec kariery aktorskiej móc cieszyć się spokojnym życiem emerytki. Na razie Laura Łącz pobiera świadczenie emerytalne i wciąż udziela się zawodowo.

Aktorka przyznała także, że w życiu nie radzą sobie tylko i wyłącznie ludzie leniwi i pozbawieni wykształcenia. Podkreśla, że zapracowała na swój dorobek tylko i wyłącznie ciężką pracą przez całe życie.

Aktorki
Paweł Kibitlewski/ons.pl
Newsy Aktorka z serialu "M jak miłość" szuka pracy. "Nie mam zupełnie nic"
Koronawirus nie oszczędza nikogo. Także artystów, muzyków i aktorów. Wielu z nich żali się w mediach społecznościowych na swój los. Są też inne przypadki…
Hubert Rój
listopad 27, 2020

Pisaliśmy ostatnio choćby o gwieździe klanu, Laurze Łącz, która narzekała na łamach prasy, że 1000 zł emerytury nie wystarcza jej na godne życie. O stan swojego konta w grudniu boi się także Marzena Kipiel-Szczuka, serialowa Halinka ze „Świata wg Kiepskich”. Nie trzeba przeczesywać całego internetu, by nadziać się na wiele tego typu wynurzeń aktorów i aktorek. Cóż, koronawirus jest dla nich ciężką próbą. Są jednak i tacy, którzy zamiast narzekania, wybrali walkę o swój los. Chlubne wyjątki Do grona takich przypadków należy zaliczyć Joannę Sydor. Być może kojarzycie ją z roli Teresy Jakubczyk, dawnej narzeczonej Pawła Zduńskiego. Pani Joanna to kobieta, która nie boi się żadnych wyzwań. Wobec problemów w branży filmowo-kinowej, postawiła wziąć sprawy w swoje ręce. 45-latka oprócz wykształcenia aktorskiego może się pochwalić także wyższym wykształceniem z zakresu architektury wnętrz. Sydor ukończyła studia na prestiżowej Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie! Nie da się ukryć, że przez to stanowi wyjątek wśród aktorów. Postawa aktywna Jakby tego było mało, Joanna Sydor z otwartą przyłbicą stanęła wobec problemów ze znalezieniem ról w ostatnim czasie. Nie zdecydowała się na płaczliwy wywiad w prasie kolorowej jak jej niektóre koleżanki po fachu, a postanowiła działać. Co takiego zrobiła Sydor? Aktorka i projektantka zdjęć po prostu wystawiła ogłoszenie o pracę z adnotacją „szukam!”. Serialowa Teresa z rozbrajającą szczerością przyznała, że obecnie z zajęć typowo aktorskich „nie ma zupełnie nic”. Nie znamy reakcji kolegów po fachu, ale fani pani Asi na facebooku byli pod wrażeniem odwagi aktorki.   Wydaje się jednak, że problemy Joanny Sydor z rolami to tylko chwilowa...

Przeczytaj
mężczyzna nie ma na chleb
Adobe Stock
Newsy Fatalne wieści dla przyszłych emerytów. Czy taka kwota wystarczy im kiedyś na chleb?
Czy emerytury w Polsce wystarczają na godne życie? O tym najlepiej przekonać się można podczas rozmowy z emerytem. Mamy inną smutną wiadomość. W przyszłości ma być jeszcze gorzej…
Hubert Rój
grudzień 29, 2020

Liczba problemów trawiących polski system opieki społecznej jest długa i niezwykle dołująca. Emeryci nie skaczą z radości, gdy przychodzi im patrzeć na odcinek przynoszony co miesiąc od listonosza. W przyszłości ma być podobno jeszcze gorzej. Nie są to dobre wieści dla przyszłych emerytów, którzy w większości na razie jeszcze nie zaczęli się nawet interesować swoim losem na starość. Eksperci grzmią Starzejące się społeczeństwo, zła struktura zatrudnienia (umowy śmieciowe), niewydolność Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. To wszystko sprawia, że emerytury przyszłych emerytów będą po prostu głodowe. Eksperci twierdzą, że lekiem na całe zło, mogłoby być ponowne podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat. I oczywiście zrównanie wieku odejścia na emeryturę dla kobiet i mężczyzn. Czytanie tych wieści przysparza wielu o palpitację serca. Nic w tym dziwnego. Nikomu nie widzi się długa praca do mocno zaawansowanego wieku. Niepewność jutra zachęca przecież do jak najszybszego odejścia na zasłużony wypoczynek. Takie rozwiązanie skutkuje jednak tym, że przyszłe emerytury będą niezwykle niskie. Dyskusja na ten temat powoli powraca przy okazji wprowadzenia Państwowych Planów Kapitałowych. Ten mechanizm pozwala na odłożenie do emerytury środków poprzez trzy podmioty – państwo, pracodawcę i pracownika. Czas oszczędzać na starość PPK powoli wkracza w świat pracodawców i pracowników i razem z nim znów, jak bumerang, powraca temat niskich emerytury, które czekają osoby, które zaczęły pracę po 1999 roku, a więc po roku w którym wprowadzono reformę emerytalną. "Nowi" emeryci, którzy późno zaczynali pracę zawodową, a często długi okres swojej pracy spędzili na zatrudnieniu bez odkładania ZUS-owskich składek,...

Przeczytaj
Hanka Bielicka
Michał Florek/ons.pl
Gwiazdy "Żadnej diety nigdy nie stosowałam, po prostu instynktownie niewiele jadłam". Pamiętacie wspaniałą Hankę Bielicką?
Już kilkanaście lat minęło od odejścia tej wielkiej gwiazdy polskiej estrady. Hanka Bielicka czarowała urokiem, zachrypniętym głosem i pogodą ducha. A co artystka mówiła o swoim odżywianiu?
Hubert Rój
listopad 13, 2020

Czas płynie dla nas wszystkich nieubłaganie szybko. Kto by pomyślał, że w marcu przyszłego roku minie już 15 lat od śmierci niezapomnianej Hanki Bielickiej. Bawiła nas swoimi piosenkami, przyciągała uwagę efektownymi kapeluszami. Jej wizerunek odbiegał znacznie od ogólnie przyjętej mody siermiężnego PRL-u. A w jaki sposób gwiazda dbała o swoją formę?  Sekrety pani Hani W jednym z wywiadów dla Gazety Pomorskiej Bielicka przyznała, że uwielbiała letnie wypoczynki w Ciechocinku albo w Szczawnicy. Do stolicy polskich sanatoriów pani Hanka jeździła przez 35 lat. Rok w rok! Dla Bielickiej takie wczasy były formą naładowania akumulatorów na długi, całoroczny okres pracy w teatrach i kabaretach. A jak słynna aktorka dbała o swój wygląd? Tutaj niektórzy z nas mogą być zaskoczeni. Okazuje się bowiem, że pani Hanka stawiała przede wszystkim na swój wrodzony instynkt. Oto wypowiedź Bielickiej na temat swojego odżywiania: – Wieczorami nigdy się nie objadałam. Co najwyżej szklanka gorącego lub zsiadłego mleka. Nigdy nie stosowałam żadnego rodzaju diety, po prostu instynktownie niewiele jadłam – tak mówiła Bielicka Gazecie Pomorskiej tuż przed swoją śmiercią, choć zaraz potem dodała, że całe życie była ponoć „całkiem tłusta” i stroniła od uprawiania sportów. Ulubione danie gwiazdy dawnej polskiej estrady? – Zawsze najbardziej smakowały mi kluski – bez zastanowienia odpowiedziała Bielicka.  O jaki rodzaj kluseczek chodziło pani Hani? Tego się już niestety nie dowiemy... Pozostają nam wyłącznie strzępy wspomnień zachowane w starych wywiadach, artykułach i różnego rodzaju wydawnictwach. Z nich czerpiemy wiedzę o tym, czym kierowali się w swoim życiu nasi dawni sceniczni idole.  Róbmy swoje Jak...

Przeczytaj
marzena kipiel sztuka
ONS
Newsy Marzena Kipiel-Sztuka nie ma za co jeść. Pomogła jej pewna kobieta. Święta aktorki są uratowane?
Święty Mikołaj to niekoniecznie brzuchaty mężczyzna z siwą brodą! Znanej aktorce w potrzebie pomogła pewna starsza kobieta o wielkim sercu.
Katarzyna Wyborska
grudzień 22, 2020

Jakiś czas temu aktorka znana z roli Halinki ze Świata Według Kiepskich wyznała, że znajduje się w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Z powodu pandemii koronawirusa zdjęcia do serialu zostały zawieszone, a teatry, w których aktorka również pracuje, zostały zamknięte.   Teraz Marzena Kipiel-Sztuka żyje z oszczędności, które bardzo szybko się kończą. Miesiąc temu aktorka zrozpaczona mówiła o tym, że z ostatnich pieniędzy kupuje jedzenie dla psa, bo na nic więcej jej nie wystarcza. Niestety, w Polsce aktorzy nie zarabiają tyle, co w Hollywood – a zwłaszcza aktorzy serialowi. Często ich pensje wynoszą tyle, co wynagrodzenie za średnie stanowisko w hierarchii korporacyjnej. Dla większości z nich rola w serialu lub spektaklu teatralnym jest głównym źródłem utrzymania się, które przez pandemię koronawirusa stracili.   Marzena Kipiel-Sztuka została naprawdę brutalnie potraktowana przez los. Po rozwodzie z pierwszym mężem poznała Mariusza Piesiewicza. Pobrali się, jednak w 2005 roku mężczyzna zmarł z powodu udaru. Cztery lata później aktorka pochowała trzeciego męża, który zaledwie dwa lata po ślubie zmarł. Marzena nie ma dzieci i aktualnie jest niezamężna. Dobro zawsze wraca Aktorka jest bardzo zaangażowana w działalność charytatywną. Aktywnie wspiera akcje dobroczynne organizowane przez policję w Legnicy, z której Marzena pochodzi. Dostała nawet Krzyż Niepodległości z Gwiazdą klasy I za swoją działalność i zasługi. Tym razem, gdy sama potrzebuje pomocy, znaleźli się ludzie dobrej woli. Pewna starsza kobieta zaoferowała się, że podzieli się z Marzeną rosołem, a w święta przyniesie jej świąteczne krokiety i barszcz. Aktorka była bardzo wzruszona tym gestem i początkowo krępowała się przyjąć pomoc, ponieważ jej zdaniem inni potrzebują jej bardziej niż ona. Obiecała, że...

Przeczytaj