Dominika Gwit o swojej wadze: „Przyszedł taki dzień, że przytyłam 25 kilogramów”
ONS
Newsy

Dominika Gwit o swojej wadze: „Przyszedł taki dzień, że przytyłam 25 kilogramów”

Dominika Gwit udzieliła wywiadu, w którym po raz kolejny odniosła się do swojej wagi. „W d*pie mam, co ludzie nieżyczliwi o mnie myślą" - powiedziała.

Dominika Gwit ma za sobą wiele nieudanych prób zrzucania nadmiernych kilogramów. Dziś otwarcie jednak przyznaje, że „wie, że jest gruba” i nie zamierza przechodzić już więcej na dietę.

Ciałopozytywna aktorka ma dość liczenia kalorii i ciągłego ważenia się. Jak sama twierdzi, okres, w którym próbowała schudnąć, to „najgorszy czas w całym jej życiu”.

W jednym z ostatnich wywiadów Gwit opowiedziała o swojej chorobie i o tym, jak nagle przytyła 25 kilogramów. Aktorka zdradziła też, jak udało jej się pokonać towarzyszące jej przez wiele lat kompleksy.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Dominika Gwit nie wstydzi się swojego ciała

Mimo, iż Dominika Gwit od lat cierpi na otyłość, nie wstydzi się tego, jak wygląda jej ciało. Wręcz przeciwnie – aktorka bardzo chętnie nosi wydekoltowane kreacje, a nawet pokazuje się w bikini. W ostatnim wywiadzie dla portalu Oh!me, Gwit powiedziała, że nie zamierza się już dłużej ukrywać i wstydzić się swojego ciała. To samo radzi wszystkim tym, którzy tak jak ona, zmagają się z nadwagą.

Co przyjdzie nam z tego, że zakryjemy się na plaży albo będziemy w upale siedzieć w ubraniu? I tak przecież widać, że jesteśmy grube! Jesteśmy grube, bo jesteśmy ludźmi, a ludzie są różni. Ale każdy ma prawo korzystać z życia. Jak pójdziesz na plażę, to co? Podejdzie ktoś do ciebie? Ubliży ci? Czasem tak, ale nie zdarza się to jednak zbyt często. Ten ktoś musiałby być ostatnim chamem, żeby podejść i powiedzieć ci: "O, gruba świnio, ubierz się!" - mówi.

Zobacz także
Rozwiedziona Maryla Rodowicz nie musi już martwić się dietą? „Rozwód odmładza”

Rozwiedziona Maryla Rodowicz nie musi już martwić się dietą? „Rozwód odmładza”

67-letnia Wiesława z „Sanatorium miłości” pokazała zdjęcie w bikini. Zajada się ciastkami i wciąż zachwyca figurą

67-letnia Wiesława z „Sanatorium miłości” pokazała zdjęcie w bikini. Zajada się ciastkami i wciąż zachwyca figurą

Aktorka przyznaje, że mimo tuszy, chętnie odsłania swoje ciało i w pełni je akceptuje.

Lubię zawsze coś pokazać: nogi, ramiona, dekolt. Dziś już nie wstydzę się niczego właściwie! Jestem, jaka jestem i już! Mam lustro i widzę siebie. Wkładam piękną sukienkę i idę. (...) Mówię dziewczynom: jeżeli nie czujesz się komfortowo, żeby włożyć obcisłą sukienkę, to spróbuj odsłonić najpierw ramię albo nogę. (...) Ja myślę dziś o sobie tak: czy będę nosić rozmiar M czy XXL, to zawsze przecież będę ja, wewnętrznie taka sama - przyznaje.

Gwit zdradziła, że pewnego dnia zorientowała się, że przytyła 25 kilogramów. Mimo to, postanowiła nic z tym nie robić i po prostu być sobą.

Kiedyś przyszedł po prostu taki dzień, że przytyłam z powrotem 25 kilogramów i stanęłam wtedy przed lustrem i zdałam sobie sprawę z tego, że "jestem taka, jaka jestem". Zrozumiałam, że chcę być sobą bez tego ciągłego ważenia się, mierzenia i obsesji na punkcie swojego rozmiaru - mówi.

Aktorka opowiedziała też o chorobie, którą zdiagnozowali u niej lekarze.

Chodziłam po lekarzach latami i nikt mi nie umiał powiedzieć, co mi jest. Aż w końcu trafiłam na świetną lekarkę, która zbadała mnie holistycznie, zleciła szereg badań i okazało się, że mam agresywne choroby autoimmunologiczne, które mnie od środka niszczą i to co, się ze mną działo przez te wszystkie lata, jest wynikiem właśnie tych schorzeń. Dlatego mam taki apel, że jak patrzymy na kogoś plus size, to pamiętajmy, że nie mamy pojęcia, kim on jest, co przeszedł i jak wygląda jego życie. Wiele osób nie wie, co to są choroby metaboliczne, autoimmunologiczne i autoagresywne. Bagatelizują i nie rozumieją mechanizmów, jakie zachodzą wtedy w organizmie - powiedziała.

Aktorka w bardzo ostrych słowach powiedziała, co sądzi o tym, że ludziom może się nie podobać jej „nieidealne” ciało.

To jest moja prywatna sprawa i w d*pie mam - i tak będę mówić, mimo że jest to wulgarne określenie. W d*pie mam, co ludzie nieżyczliwi o mnie myślą - kończy.

Słusznie?

Źródło: Oh!me

ostałowska
ONS
Newsy
Dramatyczna sytuacja gwiazdy „M jak miłość”.  Przez pandemię ledwo wiąże koniec z końcem
Przez pandemię koronawirusa wielu artystów znalazło się w trudnej sytuacji. Gwiazda serialu wyznaje, że jest jej naprawdę ciężko.

Pandemia koronawirusa bardzo poważnie uderzyła we wszystkie sfery naszego życia. Pogarsza się nasze zdrowie psychiczne, martwimy się o siebie i bliskich, a na domiar złego sytuacja na rynku pracy jest bardzo trudna. Ludzie tracą premie, dodatki do pensji lub w ogóle zostają pozbawiani zatrudnienia, a firmy wstrzymują przyjęcia nowych pracowników. Jak w tej sytuacji odnajdują się artyści? Ciężki żywot artysty Trudna sytuacja gospodarcza nie oszczędza nikogo – także artystów. Znana z grania w serialu „M jak miłość” Dominika Ostałowska jest na skraju załamania. Przez pandemię zdjęcia do serialu zostały wstrzymane, podobnie jak przedstawienia teatralne, w których aktorka występowała przed nałożeniem obostrzeń na teatry. Teraz Ostałowska ma duże problemy finansowe i z trudem może utrzymać siebie i swojego syna. Dużo energii kosztuje mnie, żeby utrzymać się psychicznie "ponad poziomem wody". Staram się robić rzeczy, które sprawiają nam jakąś drobną przyjemność, tak żeby nie stracić już resztek optymizmu – wyznaje aktorka w gazecie „Dobry Tydzień”. Aktorzy w trakcie pandemii Ostałowska podobnie jak większość polskich aktorów zarabia na życie grając w telewizyjnych produkcjach oraz na deskach teatru. Myśląc o aktorach mamy przed sobą twarze znanych hollywoodzkich gwiazd, które prowadzą luksusowe życie w swoich wartych wiele milionów willach. Jednak polska rzeczywistość jest zupełnie inna – przeciętna pensja aktora nie różni się wiele od wynagrodzenia pracownika korporacji. W trudnej sytuacji są tacy artyści, jak Ostałowska, którzy skupiają się na swojej pracy i nie są tak obecni w życiu publicznym, jak inni aktorzy o statusie celebrytów, którzy mogą dodatkowo zarobić na występowaniu w reklamach. Myślicie, że sytuacja się...

Katarzyna Cichopek
ons
Newsy
Kasia Cichopek piecze pierniki i narzeka na tegoroczne święta: „Mąż zawsze kupował mi biżuterię”
Na Instagramie Kasi Cichopek czuć już świąteczną atmosferę. Gwiazda „M jak Miłość” podzieliła się z obserwatorami fotografią uwieczniającą rodzinne dekorowanie pierniczków. Mimo iż na jej twarzy maluje się szeroki uśmiech, aktorka przyznaje, że w tym roku jednej tradycji nie stanie się zadość.

Cichopek w świątecznym wydaniu Znane polskie gwiazdy od pierwszych dni grudnia dzielą się ze swoimi fanami pomysłami na świąteczny wystrój mieszkania, prezenty, stylizacje, a także wigilijne dania i wypieki.  Kasia Cichopek również wpadła w wir świątecznych przygotowań. Rozpoczęła je tradycyjnie – od upieczenia pierniczków przygotowanych wraz ze swoimi dziećmi - Helenką i Adasiem.  Sezon świąteczny uważam za otwarty. Kochamy wspólnie z dziećmi piec i ozdabiać pierniczki. To nasza rodzinna tradycja – czytamy na Instagramie aktorki. Na dodanym przez gwiazdę zdjęciu, oprócz pięknej dekoracji stołu, uwagę przyciągają również różnokolorowe przysmaki. Wśród nich można znaleźć uśmiechnięte bałwanki i ludziki, ale także serduszka i jednorożce. Fani docenili twórczość Cichopek i kreatywność jej dzieci. „Wyglądają apetycznie”, „Ale piękne pierniczki”, „Mistrzostwo świata”, „Pierniczki wyglądają przepysznie i mam nadzieję, że moje też takie będą. Pozdrawiam całą Twoją rodzinę”, „Ale wspaniale i słodko i pysznie, a dzieci się świetnie bawią”. Problem z prezentami Jednak święta to nie tylko wypieki. Trzeba przecież zadbać również o prezenty dla najbliższych. Aktorka przyznaje, że o ile z upominkami dla dzieci nie będzie żadnego problemu, wybór niespodzianki dla niej i męża sprawi w tym roku niemałą trudność. „W tym roku to jest duży problem. Mój mąż, kiedy wystartowała moja marka biżuteryjna, powiedział, że strzeliłam mu w kolano. Zawsze kupował mi biżuterię, teraz mam własną markę, więc ten segment jest już zagospodarowany” - zdradziła w wywiadzie dla portalu „Jastrząb Post”. Jak się okazuje, gwiazda nie jest zwolenniczką...

Sylwia Bomba
ONS
Newsy
Sylwia Bomba z "Gogglebox" schudła 30 kg. Całkowicie wykluczyła ze swojej diety ...
Diety pod koniec roku to nic dziwnego. Zazwyczaj po świętach przybywa dodatkowych kilogramów. Niektóre gwiazdy myślą o chudnięciu znacznie wcześniej. Efekty diety zaprezentowała na swoim Instagramie również Sylwia Bomba.

Grudzień to najlepszy czas na noworoczne postanowienia. Wraz z końcem roku poszukujecie z pewnością strojów na Sylwestra i pomysłów, jak oczarować sylwetką swoich bliskich. Nowa figura na Nowy Rok? Tak, to możliwe. Być może potrzebujecie wyeliminować z codziennej diety pewne składniki.  Dieta jako postanowienie noworoczne Najpopularniejsze diety dotyczą ograniczenia cukrów i tłuszczy. Słodkości, mimo że karmią podniebienia, nie zostawiają wiele dobrego organizmowi. Po za tym tuczą i wypełniają ciało pustymi kaloriami. Dobrym nawykiem, który pomoże wam zrzucić kilogramy jest włączenie do codzienności dużych ilości wody, warzyw i owoców. Jeśli zależy wam na długotrwałym schudnięciu, włączcie do diety również sport. Sylwia Bomba z "Gogglebox" schudła nie do poznania "Gogglebox. Przed telewizorem" to polski program telewizyjny typu reality show emitowany od 6 września 2014 na antenie TTV. Oparto go na brytyjskim formacie Gogglebox, którego oryginał jest emitowany na antenie Channel 4. W programie rodziny, grupy przyjaciół lub pary komentują wybrane programy telewizyjne. Do najczęściej komentowanych programów należą rozrywka, seriale i paradokumenty. Polska edycja przyniosła pomysłodawcom ogromne zarobki, a bohaterom serii popularność. Formuła sprawdziła się u widzów aż nadto. Sylwia Bomba jest jedną z gwiazd programu "Gogglebox. Przed telewizorem". Celebrytka nie stroni od dzielenia się swoim prywatnym życiem na Instagramie. Obserwatorzy mogą ostatnio podziwiać jej spektakularną metamorfozą. Gwiazda zmalała w oczach! Sylwia Bomba lżejsza o 30 kg Celebrytka wzięła udział w popularnym jakiś czas temu wyzwaniu  #10yearschallenge. Miało ono na celu pokazanie, jak zmienia ludzi 10 lat życia. Sylwia Bomba chciała tym samym...

Karolina Szostak schudła
ons
Newsy
Nikt nie wie, że Karolina Szostak schudła dzięki tej diecie. Niewiele osób zdecyduje się na takie poświęcenie
Karolina Szostak należy do nielicznego grona kobiet zajmujących się dziennikarstwem sportowym. Mimo że idealne sylwetki to dla niej codzienność, sama bardzo długo zmagała się z nadwagą. Jednak, w ostatnich latach przeszła spektakularną metamorfozę. Prezenterka schudła aż 30 kilogramów!

U Szostak zdiagnozowano niedoczynność tarczycy Karolina Szostak przez lata zmagała się z nadprogramowymi kilogramami. Te były nie tylko wynikiem nieprawidłowego odżywiania oraz stylu życia, ale również choroby. Bowiem u prezenterki zdiagnozowano niedoczynność tarczycy.  Nieodpowiednia dieta z roku na rok potęgowała problemy dziennikarki. W końcu postanowiła skonsultować się z lekarzem i zacząć nowe życie. Po licznych rozmowach ze specjalistami, kobieta rozpoczęła swoją przemianę od popularnej diety doktor Dąbrowskiej. Schudła 30 kg dzięki diecie dr Dąbrowskiej Ten rodzaj odżywiania określany jest jako warzywno-owocowy post. Jak sama nazwa wskazuje, dieta polega na spożywaniu tylko i wyłącznie warzyw i owoców przyrządzonych na różne sposoby – gotowanych, pieczonych, blendowanych, surowych, przez okres 6 tygodni. Będąc na diecie dr Dąbrowskiej, w ciągu dnia powinno się zjadać maksymalnie 3 posiłki i 2 przekąski nieprzekraczające 600 kcal.  To cudownie oczyszcza organizm ze wszystkich zanieczyszczeń. A we wrześniu robię dwa tygodnie tak zwanej przypominajki. Odrzuciłam też wszystko, co działało na mnie destruktywnie. Nie jem nabiału i pszenicy. Zwracam uwagę na to, by nie łączyć białkowych produktów z węglowodanami. Nie mówię już o przetworzonej żywności! W swojej kuchni bazuję na dużej ilości warzyw i owoców – zdradziła w wywiadzie dla Vivy. Dziennikarka czasem skusi się na coś słodkiego Mimo że aktywny tryb życia i zdrowe posiłki na stałe zagościły w życiu dziennikarki, kobieta przyznaje, że nikt nie powinien być niewolnikiem jedzenia. Nie ma przecież ludzi idealnych. Każdy przeżywa chwile słabości i zapomnienia i nie ma w nich nic złego. O ile oczywiście są to tylko chwile. Przyznam, że – jak każdemu – i mnie zdarza się...