jak obrać cebulę
AdobeStock
Newsy

Długo męczycie się z obraniem cebuli? Pewnie nie znacie tej sztuczki. W sekundę łupina w całości odpadnie

Oto sposób dla leniwych! Wypróbujcie go, gdy znów będziecie obierać cebulę.

Praca w kuchni bywa czasami męcząca i monotonna. Zwłaszcza wtedy, gdy trzeba obrać dużo warzyw albo pokroić – nieskomplikowana czynność, ale nużąca. Dlatego warto znać różne kuchenne triki, które zdecydowanie przyśpieszą przygotowanie obiadu! Wiedzieliście, że na przykład cebulę można obrać dosłownie jednym ruchem? Sprawdźcie koniecznie ten sposób – na pewno przyda się następnym razem, gdy będziecie potrzebowali cebuli!

Oczywiście najprostszym rozwiązaniem na szybsze obieranie cebuli, jest po prostu kupowanie tej bez łupin. Jednak po pierwsze obrane cebule są droższe, a po drugie nie wszędzie dostępne. Poza tym część z was na pewno latem korzysta z owoców i warzyw wyhodowanych samodzielnie we własnym ogródku, więc obierać trzeba i tak! Może się wydawać, że kwestia obierania cebuli jest bardzo błahym tematem, ale przestaje się robić zabawnie w momencie, gdy potrzeba jej naprawdę dużo do jakiegoś dania. A z pewnością wiecie, że czasami obieranie tego warzywa może być męczące, szczególnie gdy łupiny jak na złość nie chcą odejść od cebuli! Na szczęście i na to znaleziono rozwiązanie.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Trik na obranie cebuli

Internet pełen jest ciekawych sztuczek na ułatwienie sobie codziennych czynności. Niektóre są ciekawe, a inne sprawiają wrażenie, że autor chyba nigdy sam ich nie wypróbował, ponieważ w ogóle nie działają. Czy tak samo jest w przypadku tego triku na obranie cebuli? W sieci pojawił się filmik, na którym zademonstrowano sposób na pozbycie się łupiny dosłownie w jedną sekundę. Jak to zrobić? Według autora filmiku należy po prostu przekroić cebulę na pół, położyć ją na desce do krojenia i… mocno uderzyć w cebulę pięścią! Jak widać na filmie, łupina schodzi natychmiast. Wypróbujecie ten sposób?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @james_rembo

Ziemniaki
Adobe Stock
Newsy
Musisz obrać kilka kilogramów ziemniaków? W ten prosty sposób zrobisz to w błyskawicznym tempie
Obieranie ziemniaków to bardzo żmudna praca. Wiedzą o tym doświadczone gospodynie domowe. Zwłaszcza te z całą armią domowników do wykarmienia. Jak łatwo sobie z tym poradzić?

Nieprzypadkowo używamy słowa „armia” we wstępie do tego artykułu. Panowie, którzy odbyli obowiązkową do niedawna służbę w wojsku, na pewno wiedzą już, o co chodzi. Co takiego? Chodzi tu oczywiście o obieranie kartofli dla kolegów z jednostki. Służba na kuchni nie należała wcale do ulubionych zajęć żołnierzy. I nie ma w tym nic dziwnego – nikt z nas nie lubi przecież ślęczeć w nieskończoność z nożem w jednej ręce, a z bulwą ziemniaczaną w drugiej. Jako się rzekło, niektóre panie domu mają podobne przeżycia nie w jednostce wojskowej, a po prostu w swojej kuchni. Mąż zaraz wraca z pracy, dzieci przebierają nogami czekając na obiad, a ziemniaki same się nie obiorą… Ekspresowe obieranie Mamy na to sposoby. Jednym z nich jest kupno specjalnej obieraczki albo specjalnej maszynki do obierania. Ale zaraz, zaraz. Po co na darmo wydawać pieniądze? Jest jeszcze łatwiejszy sposób. Aż dziw bierze, że tak rzadko go stosujemy. O co chodzi? Gotujmy ziemniaki w mundurkach! Spokojnie, nie będziemy musieli zmieniać naszych żywieniowych przyzwyczajeń. Tak ugotowane ziemniaki niezmiernie łatwo później obrać, a później utłuc na puree. Wystarczy delikatnie zaczepić skórkę nożem, a zejdzie z naszego kartofla praktycznie sama. Nic prostszego. Mało tego. Kolejną wielką zaletą tego sposobu jest to, że ziemniaki najwięcej wartości odżywczych mają pod samą skórką. Powiedzmy sobie to wprost –  gotowanie ich w mundurkach to doskonały pomysł. Jeżeli obierajmy je dość grubo przed ugotowaniem, pozbawiamy kartofle wielu cennych minerałów. Przykład? Jeden średniej wielkości młody ziemniak zawiera ok. 15 mg witaminy C. Dla porównania CAŁA cytryna zawiera z kolei 50 mg tej witaminy.

Zaparcia
Fizkes/Adobe Stock
Newsy
Naturalne, w 100% domowe sposoby na zaparcia. Będziecie zaskoczeni ich skutecznością
Zaparcia to problem wielu z nas. Zamiast faszerować się chemią, wypróbujmy domowych, naturalnych sposobów.

O tym jak dolegliwe mogą być zaparcia, nie trzeba nikogo przekonywać. Ten problem jest powszechny dla społeczeństw większości krajów Zachodu. Wiąże się z siedzącym trybem życia, nieodpowiednią dietą, a także z podeszłym wiekiem. Jednak powody zaparć mogą być doprawdy różnorakie. Od alergii i zatrucia toksynami, przez problemy psychiczne, metaboliczne, aż do hemoroidów. Innym nietypowym, ale częstym powodem zaparć jest po prostu lekceważenie konieczności wypróżnienia, co z kolei może zaburzać odruch defekacyjny. Leczenie zaparć warto zacząć więc od postawienia właściwej diagnozy i określenia konkretnej przyczyny tego schorzenia. Gdy z pomocą lekarza uda się nam to osiągnąć, wcale nie jesteśmy skazani na drogie lekarstwa i medykamenty. Ratunku możemy szukać w domowych sposobach. Oto niektóre z nich. Naturalne sposoby na zaparcia Picie produktów mlecznych i spożywanie nabiału – na zaparcie dobrze podziała regularne picie kefirów, jogurtów i kwaśnego mleka. Tego rodzaju produkty szybko poprawią pracę jelit. Jedzenie warzyw – w czasie zaparć warto spożywać warzywa. Szczególnie te bogate w błonnik. Wysoką zawartością błonnika charakteryzują się warzywa strączkowe. Fasolka, groch, bób mogą jednak wywoływać z kolei wzdęcia i gazy, dlatego warto spożywać je z umiarem, a także przygotowywać je w odpowiedni sposób. Jedzenie owoców – a wśród nich głównie śliwki i morele. Te owoce pomogą na zaparcia zarówno na surowo, jak i w postaci suszonej. To dobra wiadomość zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy to nie mamy tak szerokiego dostępu do świeżych owoców prosto z ogrodu. Jedzenie kiszonek – kapusta kiszona jest prawdziwą bombą witaminową. Oprócz tego zawiera dużo cennych kultur bakterii...

pomarańcza
AdobeStock
Newsy
Jak obrać świąteczne pomarańcze w kilka sekund? Genialny trik
Chcesz się popisać przed gośćmi w święta? Naucz się tej prostej sztuczki na obranie pomarańczy!

Znacie kogoś, komu pomarańcze nie kojarzyłyby się ze świętami Bożego Narodzenia? My też nie! Dawniej te owoce dostępne były tylko przed Wigilią i każde dziecko dostawało w prezencie pomarańczę, na którą czekało cały rok. Dziś możemy je kupić bez problemu w sklepie, jednak musicie przyznać, że sentyment pozostał. Dlatego w większości domów wciąż na wigilijny deser podawane są pomarańcze. Znaliście trik, który pozwala obrać je dosłownie w mgnieniu oka? Gorączka świąteczna W PRL-u pomarańcze były luksusem, na który wszyscy czekali. Miały być symbolem tego, że jest u nas tak, jak „na Zachodzie” oraz wprowadzić świąteczną, magiczną atmosferę. Niewątpliwie wyjątkowe wówczas w Polsce pomarańcze świetnie spełniały się w tej roli! W latach 70. te owoce były dość łatwo dostępne – można było nawet kupić grecki sok pomarańczowy. Jednak dekadę później, gdy zaczęły się problemy ekonomiczne PRL-u, pomarańcze stały się deficytowym i bardzo wyczekiwanym towarem. W telewizji ogłaszano, że statki wyruszyły już z Kuby lub, że zawijają właśnie do któregoś z polskich portów. Sztuczka na szybkie obranie pomarańczy Wciąż uwielbiamy te owoce i kojarzymy je ze świętami, dlatego w Wigilię większość z nas po wieczornej wieczerzy sięga po pomarańczę na deser. Jeżeli chcecie popisać się przed rodziną, to koniecznie nauczcie się prostego triku na obranie pomarańczy w kilka sekund – gwarantujemy, że szczególnie dzieci będą wniebowzięte! Oto, co wystarczy zrobić: Weź niewielki, dobrze zaostrzony nóż i pomarańczę. Natnij wierzchołek owocu i zacznij ciąć wokół, kierując się ku dołowi. Teraz podważ nacięty wierzchołek kciukiem i zdejmij całą skórkę pomarańczy. I gotowe!

Mity kulinarne
skumer/Adobe Stock
Triki kulinarne
6 największych mitów kulinarnych, w które nadal wierzy większość z nas
Z kuchnią tak samo jak z normalnym życiem. I tu, i tam panują pewne zasady, przyzwyczajenia i prawdy. To samo z przesądami – czas obalić kilka kuchennych mitów.

Gotowania często uczymy się od starszych od siebie. Zwykle nasze mamy i babcie przekazują nam całą masę ciekawych przepisów, wskazówek i sztuczek. Wraz z nimi do naszych głów trafiają także jednak niekiedy zwykłe, kulinarne mity. Kulinarni pogromcy mitów Nadszedł czas, by rozwikłać kilka kulinarnych zagadek i oddzielić prawdę od fałszu. Za chwilę przeczytacie tych kilka kuchennych stereotypów, które dotąd uznawaliście za podstawowe kuchenne zasady! Solona woda gotuje się szybciej. Nic z tych rzeczy. Co prawda dodanie soli do wody podwyższy temperaturę jej wrzenia, ale taki zabieg jedynie wydłuży gotowanie. Jedyne co osiągniemy tym zabiegiem, to woda gorętsza o kilka stopni… Gotowanie niszczy wartości odżywcze warzyw. Nieprawda. Większość warzyw nie traci witamin podczas obróbki cieplnej. Jedynie gotowanie warzyw bogatych w witaminy rozpuszczalne w wodzie (np. C i B) sprawia, że mała ich część pozostanie w gotowanej wodzie. Słonina jest niezdrowa . Będziecie w ciężkim szoku. Ten wieprzowy przysmak ma w sobie mniej cholesterolu i tłuszczów nasyconych niż masło. Nie bójcie się też używać w swoich kuchniach smalcu! Marynaty zmiękczają mięso. Nie do końca… Często marynujemy twarde mięso (np. wołowina) w nadziei, że po ugotowaniu nieco zmięknie. Kwas (z octu lub z cytryny) rzeczywiście wpływa na strukturę białek mięsa. Jest to jednak działanie wyłącznie powierzchowne. Właściwym powodem dla którego rzeczywiście marynujemy mięso, jest próba wpłynięcia na zachowanie wilgotności w mięsie. Alkohol wyparowuje podczas gotowania. Powszechnie uważa się, że jeżeli dodamy do naszego dania nieco wina, alkohol za chwilę się ulotni i zostanie sam smak. Nie tak prędko! W większości przypadków potrzeba do...