Czy w Polsce wkrótce zabraknie chleba? Istnieje taka możliwość
Flickr
Newsy

Czy w Polsce wkrótce zabraknie chleba? Istnieje taka możliwość

Jeszcze niedawno minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zapewniał, że jesienią chleb nie będzie kosztować 10 zł za bochenek. Teraz okazuje się, że już niedługo chleba może niestety brakować.  

Niepewność, czy nie zabraknie podstawowych produktów spożywczych, czy też ich ceny będą przekraczały możliwości przeciętnej polskiej rodziny, męczy społeczeństwo od wybuchu wojny w Ukrainie. Co trochę pojawiają się kolejne informacje o wzrostach cen lub braku towaru na sklepowych półkach. 

Od jakiegoś już czasu producenci chleba informują, że również z tym produktem pierwszej potrzeby może być problem. I to już całkiem niedługo, bo nadchodzącej jesieni. 

Brak ciągłości dostaw to poważne zakłócenie produkcji 

Problemem nie jest na razie brak surowców tylko dostępność energii. Zwiększające się ceny pieczywa to m.in. wynik wysokich rachunków za prąd. Coraz wyższe ceny prądu to kwestia bez wątpienia wpływająca na powstawanie i sprzedaż chleba.

Z kolei rosnące ryzyko ograniczenia w dostawach to poważne zakłócenie procesu produkcyjnego. Nie można prowadzić produkcji w sposób planowy, gdy trzeba ograniczać zużycie prądu lub nawet liczyć się z tym, że nagle zostanie odcięty na kilka godzin. 

Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl, tak odniósł się do całej sytuacji: 

– Zgodnie z deklaracjami naszego rządu, żywności nam nie zabraknie, ponieważ pod kątem surowców Polska jest samowystarczalna. Jak jednak branża spożywcza ma ją wyprodukować, skoro grożą nam braki w dostępie do prądu czy gazu? Jeśli staną piece, nie będzie produkcji, a co za tym idzie zabraknie podstawowego produktu, jakim jest pieczywo. Większość zakładów z sektora spożywczego dotyka dokładnie ten sam problem. Jeśli branża nie będzie miała zapewnionej ciągłości dostaw energii, to na półkach sklepowych zrobi się pusto. 

Zobacz także
Przepis na ten chleb pochodzi prosto z... Biblii. Victoria Beckham zajada się nim z całą rodziną

Ten przepis na chleb zapisano w Biblii. Victoria Beckham zajada się nim z całą rodziną

Prosty przepis na chleb z fasoli bez grama mąki. Zróbcie go zamiast fasolki po bretońsku

Prosty przepis na chleb z fasoli bez grama mąki. Zróbcie go zamiast fasolki po bretońsku 

Rosnące ceny prądu i gazu wpływają na rentowność produkcji 

Rosnące ceny prądu i gazu utrudniają funkcjonowanie różnych branż. Tak jest również z tą. Według Janusza Kazimierczaka, prezesa SPC, cytowanego przez portalspozywczy.pl: 

– Moim zdaniem, pieczywa może zabraknąć. Comiesięczne znaczne podwyżki cen energii elektrycznej i gazu powodują, że produkcja pieczywa staje się nierentowna. Do tego należy dodać presję płacową pracowników oraz drożejące opakowania i transport. 

Prezes SPC poinformował, że jego firma w grudniu płaciła za energię i gaz 400 tys. zł, w lipcu koszty wzrosły do 2,3 mln zł, a w sierpniu urosną o kolejne 700 tys. zł i wyniosą około 3 mln zł. Jak sam pyta w rozmowie z serwisem: 

- W jaki sposób mamy pokryć te koszty, skoro handel nie jest chętny do przyjmowania podwyżek cen pieczywa?  

W większości piekarnie nie potrafią poradzić sobie z tak wysokimi podwyżkami, co dla wielu z nich będzie musiało skończyć się zamknięciem i zwolnieniem pracowników. Jeżeli funkcjonujące zakłady nie będą w stanie nadrobić tej luki w rynku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Polacy będą jadać jedynie pieczywo odgrzewane w sklepach z mrożonych półproduktów. 

Źródło: portalspozywczy.pl, money.pl 

Magda Gessler odpowiada na pytania

W polskich sklepach może już wkrótce zabraknąć makaronu. Możliwe przerwy w produkcji
Adobe Stock
Newsy
W sklepach może zabraknąć makaronu. Oto dlaczego, produkcja w fabrykach może stanąć
Cukier, mięso, mleko, pieczywo, a teraz makarony. Lista produktów zagrożonych nagłym zniknięciem z półek jest coraz dłuższa. A przecież makaron to bardzo popularny produkt i wiele osób nie wyobraża sobie funkcjonowania domowej kuchni bez tego artykułu spożywczego. 

Nad makaronami kłębią się czarne chmury już od dawna. Rynek zbóż jest bardzo niestabilny, ceny surowców wzrosły, a do tego doszły podwyżki cen nośników energii... Niestety to dopiero początek listy utrudnień. Taka mieszanka wybuchowa może niestety skutkować przerwaniem produkcji, a także wyższymi cenami makaronu.  Z czym mierzą się producenci makaronu?  Wiele branż zaciska obecnie pasa, jednak ta stanęła już pod ścianą. Od pewnego czasu producenci alarmują władze o swojej sytuacji, zapraszając do rozmów na temat problemów, z którymi mierzy się branża i rozwiązań mogących zagwarantować ciągłość dostaw produktów.  Powodów nerwowej atmosfery w szeregach producentów jest przynajmniej kilka. Tak określa je Marek Dąbrowski, prezes Polskiej Izby Makaronu w rozmowie z Portalem Spożywczym:  - Największym wyzwaniem dla branży makaronowej jest niestabilność i nieprzewidywalność warunków rynkowych, które są spowodowane wysoką inflacją, brakiem regulacji w zakresie cen energii i gazu na przyszłe okresy, wzrostem cen wszystkich komponentów do produkcji, m.in. cen masy jajowej, podwyżka płacy minimalnej, wzrost kosztów finansowych, zapowiadany kilkukrotny wzrost cen gazu.  Producenci makaronu zastanawiają się nad przerwaniem produkcji  Czym może się skończyć brak rozwiązania przynajmniej części problemów, o który apelują do rządu producenci? Bardzo realne wydaje się wstrzymanie produkcji i tym samym przerwanie łańcucha dostaw. Skutkować to będzie pustymi półkami w sklepach, o czym mówi Marek Dąbrowski: - Wielu producentów rozważa czasowe wstrzymanie produkcji w okresie szalejących cen materiałów i surowców oraz energii, co może zakłócić łańcuch dostaw i spowodować przejściowe braki makaronów na półkach. Już wkrótce makarony mogą być znacząco droższe  Ceny...

Te produkty też mogą zniknąć ze sklepów. Branża mleczarska zapowiada katastrofę
Adobe Stock
Newsy
Te popularne produkty też mogą zniknąć ze sklepów. Kolejna branża zapowiada katastrofę
Następna branża apeluje do rządu o pilne działanie i pomoc. Wisi nad nią widmo kryzysu, który spowoduje braki niektórych podstawowych artykułów spożywczych. Co jest powodem tej podbramkowej sytuacji? 

Jak wskazują eksperci, w obecnych niepewnych czasach będziemy się zmagać z okresowymi niedoborami różnych produktów. Pojawiająca się w związku z tym panika będzie jedynie podbijała ceny i uruchamiała kolejne limity na zakupy.  Ograniczenia w dostawie energii wstrzymają produkcję mleka   Okazuje się, że obecnie pod ścianą stoi branża mleczarska. Powodem takiej sytuacji jest wprowadzenie planów ograniczeń energii i gazu przez ich dostawców. W komunikacie Związków Polskich Przetwórców Mleka można przeczytać:  – Aktualnie firmy mleczarskie otrzymują pisma od dostawców energii i gazu, zgodnie z którymi przewiduje się wprowadzanie planów ograniczeń w poborze tych mediów do poziomów niepozwalających na utrzymanie produkcji, magazynowania, a nawet funkcjonowania przyzakładowych oczyszczalni ścieków  Jeżeli ograniczenia w dostawie prądu i gazu będą trwać nawet 2-3 dni, może to wywołać prawdziwą katastrofę. Branża mleczarska jest dość specyficzna, a proces produkcyjny i magazynowanie wymagają stałych dostaw nośników energii. Surowiec nie może czekać kilku dni na przetworzenie, a gotowych produktów nie można odpowiednio wówczas zmagazynować. Będzie to rzutować na dostępność mleka i nabiału na półkach sklepowych w całej Polsce.  Problemy branży mleczarskiej odbiją się również na rolnikach  W związku z tym, że surowiec trzeba przetwarzać na bieżąco, przestoje produkcyjne dotkną również dostawców mleka. W tym wypadku braki energetyczne odbiją się na rolnikach, od których odbierany jest produkt. ZPPM widzi w tej całej sytuacji jeszcze jedną bolączkę:  – Nie należy zapominać, że jednocześnie straty poniosą rolnicy – producenci mleka, od których surowiec po prostu nie będzie odbierany. Pojawi się problem, co zrobić z taką ilością...

Chleb za 12 zł? Dramatyczna sytuacja polskich piekarni. Nie uwierzycie o ile wzrosły rachunki
Flickr
Newsy
Chleb za 12 zł? Dramatyczna sytuacja polskich piekarni. Nie uwierzycie, o ile wzrosły rachunki
Na naszych oczach rozgrywają się dramaty wielu polskich piekarni. Niektóre z nich mogą nie dotrwać do przyszłego roku. Stoją często przed następującym wyborem: chleb za kilkanaście złotych albo bankructwo.

O problemach tej branży jest głośno już od jakiegoś czasu. Jej przedstawiciele apelują do władz, jednak na razie bez odzewu. Wasze ulubione rzemieślnicze piekarnie, ale także cukiernie mogą być już wkrótce jedynie wspomnieniem. Rachunki je zabijają...  Rachunki wzrosły prawie o prawie 1000 procent przez pół roku  Gigantyczne podwyżki prądu i gazu dotykają tę branżę, jak mało którą. Niekończący się wzrost cen surowców i odpływ klientów są przysłowiowym gwoździem do trumny piekarni i cukierni.  Tak o całej sytuacji na portalspozywczy.pl mówi Wiesław Żelek, właściciel piekarni:  - Od maja wzrosła cena gazu o 760%. W sierpniu kolejne ciosy. Wzrost w porównaniu z marcem do 947%. To są niewyobrażalne koszty. Ile musiałaby kosztować bułka, drożdżówka czy chleb? 10 złotych? 12 złotych? Przerzucenie się z gazu na olej opałowy to inwestycja w miliony złotych, bo nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Znaleźliśmy się w katastroficznej sytuacji, a na horyzoncie nie ma panaceum na naszą sytuację. Jesteśmy chyba poza przemysłem najbardziej energochłonną branżą  - żali się piekarz. Jak można uratować branżę piekarską? Piekarze są zaskoczeni i przerażeni obecną sytuacją. Liczą straty i rozważają zamknięcie swoich interesów. Bo kto kupi chleb za kilkanaście złotych? Warto dodać, że wiele zagrożonych piekarni to nieraz tradycyjne, wielopokoleniowe biznesy.  Czy można rozwiązać ten problem? Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie w rozmowie z Portal Spożywczy podaje możliwe wyjście z tej sytuacji:   - Apelujemy o szybkie działanie. Piekarze mają apel, by uczynić ich zawód pracą chronioną. Pozwoliłoby to na zatrzymanie galopady cen mediów w ich firmach, a co za tym idzie na przetrwanie. Patowa sytuacja piekarni...

Właściciel sieci piekarni "Putka" tłumaczy dlaczego pomimo zerowego VAT ceny nie spadną.
Adobe Stock
Newsy
Prezes sieci piekarni „Putka" tłumaczy, dlaczego pomimo zerowego VAT, ceny nie spadną
Premier apelował do przedsiębiorców, żeby obniżali ceny produktów objętych zerowym podatkiem VAT. O tym, czy obniżki są możliwe mówi Grzegorz Putka, prezes sieci piekarni.

Odkąd premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od 1 lutego 2022 r. zostanie zmniejszony do zera podatek VAT na produkty objęte 5-cioprocentową stawką VAT, w tym pieczywo, czekamy na to, jakie ceny zobaczymy w sklepach po tej dacie. Też zastanawiacie się, czy ceny chleba faktycznie spadną, czy też nadal będą rosnąć? Prezes piekarni „Putka" uważa, że nie spadną i wyjaśnia dlaczego. Wszystko drożeje, dlaczego więc chleb ma tanieć? Serwis portalspozywczy.pl zapytał nowego prezesa sieci Piekarni Cukierni „Putka”, Grzegorza Putkę o sytuację jego firmy w obliczu rosnących cen nośników energii i panującej inflacji. Grzegorz Putka wskazał na 3 problemy, z którymi borykają się dziś piekarnie. To: Rosnące ceny gazu i prądu Rosnące koszty surowców Inne koszty, które też są coraz wyższe, między innymi koszty opakowań i paliw Żeby nie być gołosłownym, prezes posłużył się konkretnymi liczbami, które dotyczą jego przedsiębiorstwa: – W naszym przypadku gaz i prąd wzrosły ponad trzykrotnie. Historycznie koszty te stanowiły ok. 4 proc. kosztów produkcji. W tym momencie to już 12 proc. - Rosną również koszty surowców. Cena podstawowego surowca, czyli mąki, wzrosła prawie dwukrotnie. Cena mąki przez długi czas utrzymywała się ok. 1 zł za kg. Teraz przebija 2 zł. Szef sieci jest zdania, że będzie to miało bardzo duży wpływ na ceny pieczywa. Prezes piekarni: „Nie uda nam się obniżyć cen” Zarządzający siecią „Putka” zwrócił uwagę, że inflacja jest tak wysoka, że obniżony VAT na produkty piekarnicze i ciastkarskie nie zrównoważy wzrostu cen. - W naszym przypadku, dla zdecydowanej większości produktów nie uda nam się obniżyć cen. Pozwoli nam to jednak zmniejszyć skalę podwyżek. Już...