Niepewność, czy nie zabraknie podstawowych produktów spożywczych, czy też ich ceny będą przekraczały możliwości przeciętnej polskiej rodziny, męczy społeczeństwo od wybuchu wojny w Ukrainie. Co trochę pojawiają się kolejne informacje o wzrostach cen lub braku towaru na sklepowych półkach. 

Od jakiegoś już czasu producenci chleba informują, że również z tym produktem pierwszej potrzeby może być problem. I to już całkiem niedługo, bo nadchodzącej jesieni. 

Brak ciągłości dostaw to poważne zakłócenie produkcji 

Problemem nie jest na razie brak surowców tylko dostępność energii. Zwiększające się ceny pieczywa to m.in. wynik wysokich rachunków za prąd. Coraz wyższe ceny prądu to kwestia bez wątpienia wpływająca na powstawanie i sprzedaż chleba.

Zobacz także:

Z kolei rosnące ryzyko ograniczenia w dostawach to poważne zakłócenie procesu produkcyjnego. Nie można prowadzić produkcji w sposób planowy, gdy trzeba ograniczać zużycie prądu lub nawet liczyć się z tym, że nagle zostanie odcięty na kilka godzin. 

Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl, tak odniósł się do całej sytuacji: 

– Zgodnie z deklaracjami naszego rządu, żywności nam nie zabraknie, ponieważ pod kątem surowców Polska jest samowystarczalna. Jak jednak branża spożywcza ma ją wyprodukować, skoro grożą nam braki w dostępie do prądu czy gazu? Jeśli staną piece, nie będzie produkcji, a co za tym idzie zabraknie podstawowego produktu, jakim jest pieczywo. Większość zakładów z sektora spożywczego dotyka dokładnie ten sam problem. Jeśli branża nie będzie miała zapewnionej ciągłości dostaw energii, to na półkach sklepowych zrobi się pusto. 

Rosnące ceny prądu i gazu wpływają na rentowność produkcji 

Rosnące ceny prądu i gazu utrudniają funkcjonowanie różnych branż. Tak jest również z tą. Według Janusza Kazimierczaka, prezesa SPC, cytowanego przez portalspozywczy.pl: 

– Moim zdaniem, pieczywa może zabraknąć. Comiesięczne znaczne podwyżki cen energii elektrycznej i gazu powodują, że produkcja pieczywa staje się nierentowna. Do tego należy dodać presję płacową pracowników oraz drożejące opakowania i transport. 

Prezes SPC poinformował, że jego firma w grudniu płaciła za energię i gaz 400 tys. zł, w lipcu koszty wzrosły do 2,3 mln zł, a w sierpniu urosną o kolejne 700 tys. zł i wyniosą około 3 mln zł. Jak sam pyta w rozmowie z serwisem: 

- W jaki sposób mamy pokryć te koszty, skoro handel nie jest chętny do przyjmowania podwyżek cen pieczywa?  

W większości piekarnie nie potrafią poradzić sobie z tak wysokimi podwyżkami, co dla wielu z nich będzie musiało skończyć się zamknięciem i zwolnieniem pracowników. Jeżeli funkcjonujące zakłady nie będą w stanie nadrobić tej luki w rynku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Polacy będą jadać jedynie pieczywo odgrzewane w sklepach z mrożonych półproduktów. 

Źródło: portalspozywczy.pl, money.pl