Policja mandaty restauracje
Pixabay, Adobe Stock
Newsy

Czy policja może ukarać klientów przychodzących do restauracji? Lepiej to przeczytajcie            

Blisko 2 tygodnie trwa już bunt części restauratorów przeciwko rządowym obostrzeniom. Co grozi klientom korzystającym z ich usług?

Właściciele knajp, barów i innych lokali gastronomicznych, powiedzieli donośnym głosem: „dość!”. W połowie stycznia zaczął się ich bunt.

Zarzewie konfliktu na linii restauratorzy-rząd, miało miejsce na południu Polski. Podhalańscy przedsiębiorcy spod znaku „Góralskie veto”, jako pierwsi ogłosili otworzenie swoich restauracji na taką skalę.

Kryzys finansowy spowodowany koronawirusem, najmocniej uderzył właśnie w branżę gastronomiczną. Kolejne transze z rządowych tarcz antykryzysowych nie wystarczyły.

Właściciele knajp nie mieli więc wyjścia i poszli na wojnę z rządem Mateusza Morawieckiego. Na ripostę premiera i podległych mu służb, nie trzeba było długo czekać.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Obiad w „nielegalnej” knajpie

W pierwszej kolejności rząd zagroził zbuntowanym restauratorom odebraniem im należnej pomocy finansowej z tarczy antykryzysowej.

Po stronie restauratorów stanęli jednak klienci, którzy spragnieni wolności i swobodnego jedzenia posiłków na mieście tłumnie przybyli do otwartych lokali.

Właściciele restauracji zaczęli liczyć pierwsze zyski, a w tym samym czasie razem z prawnikami ustalali, w jaki sposób będą walczyli z kontrolami policji.

Zobacz także
Ubijanie kotletów

Zamoczcie w tym schabowe przed smażeniem. Mięso będzie kruche i soczyste

czy moczyć mięso do rosołu

Czy mięso na rosół powinno się wcześniej moczyć w zimnej wodzie? Większość kucharzy mówi, że…

Jakby z boku całego zamieszania znaleźli się klienci. O tym, jak wysokie kary grożą zbuntowanym właścicielom knajp, było głośno.

Sanepid w toku postępowania administracyjnego jest w stanie „wlepić” niesfornym restauratorom nawet 30 tys. złotych kary.

A jakie konsekwencje za wizytę w „nielegalnej” restauracji grożą zwykłym klientom? Postarajmy się nieco rozjaśnić tę sprawę.

Spór w doktrynie

Część środowiska prawniczego utrzymuje, że klienci restauracji powinni odpowiadać tylko i wyłącznie za łamanie przepisów skierowanych tylko do nich.

Krótko mówiąc, klienci odwiedzający restaurację nie są odpowiedzialni za postawę właściciela restauracji, który zaryzykował otwarciem knajpy.

Taka interpretacja przepisów wskazuje, że policja może ukarać klienta tylko za nieprzestrzeganie podstawowych przepisów i regulacji rządowych w zakresie walki z pandemią.

A więc chodzi tutaj o zachowanie tzw. dystansu społecznego, noszenie obowiązkowej maseczki w przestrzeni publicznej itd.

Kary za te przewinienia są powszechnie znane. Mundurowi mogą wypisać niezalecającym się do tych przepisów nawet 500 zł z tytułu mandatu.

Zdanie odosobnione

Część prawników jest jednak innego zdania. Według nich, na klientów mogą być nałożone te same kary, co te wymierzone we właścicieli knajp.

Według tej wykładni covidowych rozporządzeń, na osoby jedzące obiad w „nielegalnych” restauracjach, może być nałożona dotkliwa kara administracyjna.

Tę wystawia osobom karanym Sanepid w drodze administracyjnej. Według prawników, to jednak nie zamyka całej sprawy. Takiej kary można nie przyjąć i potem starać się dochodzić swoich praw przed sądem.

otwarte restauracje 2021
ONS, AdobeStock
Newsy
Ewa Wachowicz powiedziała, co sądzi na temat otwartych restauracji. Jej słowa wywołały burzę w sieci
Zdesperowani restauratorzy zaczynają otwierać swoje lokale. Co sądzi na ten temat Ewa Wachowicz, która sama zarządza restauracją? Celebrytka nie przebierała w słowach.

Stwierdzenie, że pandemia koronawirusa dała restauratorom mocno w kość, jest ogromnym niedopowiedzeniem. Od pół roku obowiązuje praktyczny zakaz działalności lokali gastronomicznych, co dla większości restauratorów oznacza mocne zaciskanie pasa albo bankructwo. Niektórzy pomimo wydanych przez rząd rozporządzeń, otwierają swoje lokale. Co na ten temat sądzi jeden z polskich autorytetów kulinarnych - Ewa Wachowicz? Jej opinia wywołała różne reakcje. Problemy restauratorów Na mocy wydanych przez rząd rozporządzeń, restauratorzy mają zakaz prowadzenia swoich działalności. Nie mogą przyjmować gości w lokalu i dozwolona jest jedynie sprzedaż jedzenia na wynos oraz dostawy. Niestety, nie wszystkie restauracje mogą sobie pozwolić. Niektóre do czasu pandemii, praktycznie nie organizowały sprzedaży na wynos. Inne w internecie są zupełnie niewidoczne, ponieważ dotychczas doskonale prosperowały dzięki temu, że znajdują się w centralnych punktach miasta i goście przychodzą do nich z ulicy. Dotyczy to chociażby restauracji usytuowanych na starówkach albo w miejscowościach turystycznych. W dodatku, popularna forma dowozu, oferowana przez dostawców zatrudnianych przez niezależne od restauracji firmy, stanowi dodatkowy koszt dla restauratorów, którzy muszą płacić duże prowizje firmom dostarczającym zamówienia. Wszystko to sprawia, że niektórzy właściciele restauracji decydują się otworzyć swoje lokale. Dzieje się tak coraz częściej, ponieważ sądy umarzają sprawy wytaczane restauratorom przez Sanepid. Sędziowie opierają się na tym, że zakaz działalności restauracji jest niezgodny z obowiązującymi przepisami – zamknięcie lokali jest możliwe tylko przy wprowadzeniu stanu wyjątkowego, który w Polsce obecnie nie obowiązuje. Ewa Wachowicz o restauracjach Lekkie kontrowersje...

Znany kucharz Tomasz Jakubiak otworzy knajpę? „Nie, a na pewno nie w tym kraju”. Dlaczego?
ONS.pl
Newsy
Znany kucharz Tomasz Jakubiak otworzy knajpę? „Nie, a na pewno nie w tym kraju”. Dlaczego?
Gwiazda kulinarnych programów telewizyjnych Tomasz Jakubiak boleje nad stanem polskiej gastronomii. Dlaczego kucharzowi nie przypadły do gustu tarcze antykryzysowe zaproponowane przez rząd?

Doniesienia medialne o panoszącym się po świecie wariancie Delta koronawirusa nie nastrajają pozytywnie. Niemniej jednak wydawać się mogło, że polska branża gastronomiczna otrząsnęła się nieco po dwóch lockdownach , czyli zamknięciu gospodarki na cztery spusty. Restauracje, bary, bistra i inne jadłodajnie zostały otwarte dla gości jeszcze na przełomie kwietnia i maja. Lokale muszą działać oczywiście na specjalnych zasadach bezpieczeństwa, dla ochrony przed rozwojem pandemii COVID-19. Dystans między gośćmi, ograniczona liczba dostępnych stolików, dezynfekcja miejsc po każdym kliencie – to tylko część restrykcji, która dotyczy restauratorów w nowym reżimie sanitarnym. Dlaczego branża gastronomiczna wciąż jest w kryzysie? Większość z właścicieli knajp przywykła do nowej sytuacji na rynku gastronomicznym. Wielu restauratorów postanowiło sobie także powetować straty. Wyższe ceny w restauracjach miały sprawić, że właściciele lokali gastronomicznych staną wreszcie na nogi po ciosie wymierzonym przez COVID-19. Tymczasem okazuje się, że doniesienia o ożywieniu branży gastronomicznej mogą być nieco przesadzone. Przekonuje o tym w jednym z wywiadów znany kucharz, gwiazda telewizji kulinarnych, Tomasz Jakubiak.         Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Tomasz Jakubiak (@tomasz_jakubiak) W opinii Jakubiaka, trudno na razie o optymizm wśród restauratorów. Szef kuchni zwraca uwagę, że pomoc, która popłynęła do lokali gastronomicznych z rządu w ramach tarcz antykryzysowych, to tylko kropla w morzu potrzeb....

Od jutra knajpy czynne także w środku. Polacy zlekceważą zagrożenie wirusem i tłumnie ruszą na kolacje?
Flickr
Newsy
Od jutra knajpy czynne także w środku. Polacy zlekceważą zagrożenie wirusem i tłumnie ruszą na kolacje?
Nadszedł dzień, na który czekało wielu Polaków. Od jutra, czyli od 28 maja, restauracje, puby, kawiarnie i wszelkiego rodzaju inne jadłodajnie zostaną otwarte dla klientów także w środku.

Od połowy maja można było korzystać już z bogactwa oferty gastronomicznej w naszym kraju tylko i wyłącznie w przestrzeni tak zwanych ogródków przyrestauracyjnych. Obłożenie knajp było tak duże , że można się spodziewać kolejnej „nawałnicy” klientów w ten weekend. Kończy się maj, za chwilę rozpocznie się czerwiec. Te dwa miesiące to dopiero początek wakacyjnego szału wśród polskiego społeczeństwa. To już tradycja, że wraz z letnimi wyjazdami wzmagał się zwykle ruch w barach i knajpach. Rząd podjął decyzję o otwarciu restauracji także wewnątrz Trzecia fala koronawirusa zdaje się powoli wygasać. Efekty tego procesu widać także w twardych liczbach. Z dnia na dzień maleje liczba stwierdzonych zakażeń Sars-Cov-19. Ponadto coraz mniej jest zajętych miejsc na oddziałach zakaźnych. Coraz mniejsza jest także liczba zgonów do których przyczyniał się COVID-19. Rządzący mogli więc ogłosić przed kilkoma tygodniami plan luzowania obostrzeń sanitarnych w gastronomii. Jak wiadomo, nie dotyczyło to części lokali, które postanowiły stanąć w opozycji do rządowych obostrzeń i już wcześniej zostały otwarte przez swoich właścicieli. Od 28 maja będą mogły zostać otwarte już wszystkie lokale gastronomiczne. Należy jednak pamiętać, że w pubach, restauracjach i garkuchniach nadal obowiązywać będą obostrzenia. Chodzi tutaj o kilka podstawowych zasad, takich jak: Obłożenie w restauracjach i lokalach gastronomicznych nie będzie mogło przekraczać 50% wszystkich stolików Zajęty będzie mógł być co drugi stolik Odległość między stolikami i poszczególnymi gośćmi restauracji będzie musiała wynosić przynajmniej 1,5 m Dlaczego nie wszyscy ruszą do restauracji 28 maja? Z zeszłorocznego luzowania obostrzeń w restauracjach płynie jednak nauka,...

Restauracje otwarte, ale nie ma komu pracować. Jak gastronomia poradzi sobie po pandemii?
AdobeStock
Newsy
Restauracje otwarte, ale nie ma komu pracować. Jak gastronomia poradzi sobie po pandemii?
Już od 15 maja ruszają ogródki w restauracjach, a od 29 maja będzie można normalnie zjeść posiłek w lokalu. Jednak okazuje się, że choć restauratorzy chcą otwierać swoje lokale, to brakuje rąk do pracy.

Właściciele restauracji odetchnęli z ulgą, gdy rząd w końcu ogłosił, że lokale gastronomiczne będą mogły wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania. Nikt nie spodziewał się jednak, że będzie aż taki problem z ponownym otwarciem restauracji. I nie chodzi wcale o brak klientów! Problem ze znalezieniem pracowników Otwierające się powoli po pandemii restauracje mają ogromny problem ze znalezieniem ludzi do pracy. Ponieważ gastronomia była zmuszona do zawieszenia działalności przez tak długi czas, większość restauracji zrezygnowała z zatrudniania tak dużej załogi, jak przedtem. Niepotrzebni byli kelnerzy, osoby stojące za barem i inni pracownicy obsługujący gości. Lokale gastronomiczne oferowały tylko jedzenie na dowóz, więc w restauracjach zostali tylko kucharze oraz dostawcy. Z tego powodu niektóre restauracje otworzą się później, ponieważ nie mogą skompletować załogi. O problemie mówi Krzysztof Rzyman, restaurator: Wiem, że część lokali musi teraz zatrudniać nowy personel, a inne utrzymywały niewielką ekipę. Ale dużo baristów, kelnerów, barmanów straciło pracę i teraz wielu restauratorów musi szybko kogoś zaangażować Teraz właściciele restauracji na gwałt poszukują pracowników do obsługi ponownie otwieranych lokali, ale okazuje się, że osób chętnych do pracy brakuje. Dlaczego? Kelnerów jest coraz mniej Choć ofert pracy dla kelnerów i kucharzy jest bardzo dużo, to chętnych brakuje. Właściciel jednej z restauracji powiedział, że na razie dostał tylko 4 CV od osób zainteresowanych pracą na stanowisku kelnera – to kilka razy mniej, niż przed pandemią. Jednym z powodów takich braków pracowników jest fakt, że sytuacja w gastronomii jest bardzo niepewna. Wiele osób boi się zaryzykować i nie chcą się...