Czy obiady w pracy będą opodatkowane? Skarbówka chce wyciągnąć pieniądze za posiłki pracownicze
Pixabay
Newsy

Czy obiady w pracy będą opodatkowane? Skarbówka chce wyciągnąć pieniądze za posiłki pracownicze

Krajowa Kontrola Skarbowa stoi na straży przepisów podatkowych. Wcześniej twierdziła, że obiady w pracy nie podlegają PIT, dziś mówi coś odwrotnego. Kto ma to lepiej wiedzieć niż ona?

Jeszcze niedawno fiskus twierdził, że posiłki finansowane załodze przez pracodawcę, nie podlegają opodatkowaniu. Teraz zmienia zdanie i kompletnie inaczej tłumaczy korzyści płynące z postawienia pizzy przez szefa pracownikom. Kto na tym korzysta: pracodawca czy pracownik? I kto poza cena posiłku będzie musiał zapłacić od tego podatek?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czy zapłacimy podatek od obiadu w pracy?

Krajowa Informacja Skarbowa jeszcze niedawno twierdziła, że zakup jedzenia pracownikom nie podlega PIT. Teraz niespodziewanie ogłosiła nową interpretację podatkową dotyczącą np. zamówienia pizzy dla pracujących do późna członków załogi. W nowej interpretacji skupia się na tym, że pracownik niezależnie od tego czy pracuje w zakładzie pracy, czy w domu, musi zapewnić sobie wyżywienie. Jeśli robi to za niego pracodawca, to zwalnia go z tego obowiązku i przysparza korzyść w postaci pieniędzy zaoszczędzonych na kupowanie jedzenia.

Fiskus uważa, że takie sfinansowanie posiłku jest korzyścią dla pracownika, która powinna zostać doliczona do wynagrodzenia, od którego to dochodu powinien być odprowadzony podatek.

Koszt zakupionych przez pracodawcę dla pracowników posiłków stanowi dla tych pracowników przychód z tytułu nieodpłatnego świadczenia, więc podlega opodatkowaniu – twierdzi dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.

Zobacz także
20 zł więcej za kg wołowiny? UE rozważa nowy podatek od mięsa. Chcą wymusić na nas wegetarianizm?

20 zł więcej za kg wołowiny? UE rozważa nowy podatek od mięsa. Chcą wymusić na nas wegetarianizm?

Kobieta z wózkiem na zakupy

Podatek cukrowy uderzył po kieszeni Polaków. Rząd w lutym wprowadza kolejny. Zapomnicie o tanich zakupach

Czy sfinansowanie posiłku załodze to korzyść dla pracowników, czy pracodawcy? To kluczowe pytanie

Z taką interpretacją nie zgadzają się prawnicy. Uważają, że finansując posiłek pracownikowi, właściciel zakładu ponosi własną korzyść.

  • Po pierwsze, nie odrywa pracowników od pracy, zwiększa tym samym wydajność i poprawia organizację pracy.
  • Po drugie zapewnienie posiłków w niektórych sytuacjach jest obowiązkiem pracodawcy. Dotyczy to sytuacji, gdy pracownicy nie mogą odejść od maszyn, żeby zjeść, nie mogą też jeść przy stanowiskach pracy.
  • Trzecim powodem, dla którego prawnicy i pracodawcy nie zgadzają się z powstałym obowiązkiem podatkowym, jest to, że zakład organizując i finansując posiłki pracownicze, staje się atrakcyjniejszym pracodawcą. To on w takiej sytuacji zdobywa korzyść z podjętego działania.

Mówi o tym w rozmowie z INNPoland  Aneta Skowron, adwokatka w zespole podatków dochodowych GWW:

Głównym problemem jest ustalenie, czy finansowanie posiłków dla pracowników może być uznane za świadczenie spełniane w ich interesie, czy też jest to świadczenie spełniane w interesie pracodawcy – zgodnie z wytycznymi zawartymi w wyroku Trybunału Konstytucyjnego. 

Wprowadzenie zmian w interpretacji przepisów podatkowych zdaniem ekspertów doprowadza do chaosu prawnego, generuje problemy i nieprawidłowości w stosowaniu prawa. Wzywają więc fiskusa do uporządkowania własnych przepisów.

Źródło: Innpoland.pl, Money.pl

pizza
Pixabay
Newsy
Polka dostanie ponad 122 tys. zl odszkodowania, bo... szef nie zamówił dla niej pizzy!
Pracownica salonu samochodowego wygrała sprawę sądową ze swoim pracodawcą, który… pominął ją przy zamawianiu posiłków służbowych.

Polka pracująca w salonie Forda w Wielkiej Brytanii otrzyma 23 tysiące funtów odszkodowania od swojego pracodawcy. Sprawę opisał popularny brytyjski dziennik „Daily Mirror”, który zdradził szczegóły procesu. Odszkodowanie za… niezamówienie pizzy! Pani Małgorzata do 2019 roku pracowała w salonie samochodowym Forda w miejscowości Watford jako recepcjonistka. Kobieta pełniła swoje obowiązki w wymiarze połowy etatu. Firma oferowała swoim pracownikom możliwość zamówienia dowolnego posiłku fast food raz w miesiącu (na koszt pracodawcy). Recepcjonistka została pominięta przy zbiorowym zbieraniu zamówienia, przez co pozwała swojego pracodawcę o dyskryminację i… wygrała proces! Koncern Ford musi zapłacić pani Małgorzacie 23 tysiące funtów. Okazuje się jednak, że podłoże sprawy było znacznie poważniejsze, a pominięcie recepcjonistki w zamówieniu mogło być spowodowane jej wcześniejszym zgłoszeniem dyskryminacji płciowej. W 2018 roku kobieta złożyła już nawet oficjalną skargę dotyczącą swojego wynagrodzenia, godzin pracy, a także wyżej wymienionej dyskryminacji płciowej, której miał dopuścić się jeden z pracowników. Otrzymał on pisemne ostrzeżenie, a sąd potwierdził dużą część zarzutów kobiety wobec firmy. Pracodawca tłumaczył się, że kobieta nie została zaproszona na służbowy obiad, ponieważ pracowała na pół etatu i jej godziny pracy kończyły się o 13. Nie przekonało to jednak wymiaru sprawiedliwości. Polska recepcjonistka vs. Ford Recepcjonistka z Polski podkreśliła także, że padła ofiarą mobbingu, a współpracownicy i szefostwo unikali z nią kontaktu, a także nie odbierali od niej telefonów. Pani Małgorzata uznała także, że została bezprawnie zwolniona z pracy po tym, jak firma uznała, że bardziej potrzebuje...

Czekoladki, lody i kanapki na dowóz. Jacek Kurski wysługiwał się ochroniarzami dla swoich zachcianek?
Adobe Stock
Newsy
Czekoladki, lody i kanapki na dowóz. Jacek Kurski wysługiwał się ochroniarzami dla swoich zachcianek?
Co jakiś czas do mediów przedostają się informacje o tym jak politycy czy urzędnicy państwowi nadużywają uprawnień i korzystają z majątku służbowego do celów prywatnych. Czy historia Jacka Kurskiego okaże się w pełni prawdziwa?

Gazeta Wyborcza ujawniła wyznania jednego z ochroniarzy prezesa TVP Jacka Kurskiego. Tuż przed publikacją artykułu ochroniarz wycofał zgodę na publikację rozmowy, tłumacząc to tym, że jego doniesienia były spreparowane, powstały pod wpływem emocji i miały być zemstą na byłym przełożonym. Gazeta jednak opublikowała rozmowę zdradzającą jak prezes Kurski wykorzystywał służbowe zasoby, w tym majątek, flotę samochodową i pracowników do prywatnych celów. Czy doniesienia okażą się prawdziwe? Czy prezes Jacek Kurski nadużywał uprawnień? Jeden z byłych pracowników ochrony zatrudnionych przez Telewizję Polską zdradził dziennikarzowi Wyborcza.pl Kacprowi Sulowskiemu szczegóły swojej pracy dla prezesa Jacka Kurskiego. Jako potwierdzenie przekazał też zrzuty sms-ów i wiadomości wysyłanych przez komunikator WhatsApp, jakie otrzymywał z poleceniami służbowymi wykonywania prywatnych zleceń dla przełożonego i jego rodziny. Czy prawda jest, że ochroniarze TVP robili zakupy dla żony prezesa i wozili jej 2 kanapki jadąc po 20 km w jedną stronę? Portal Wyborcza.pl opublikował wiele mówiące cytaty ze screenów: -Miś czy ktoś może kupić te czekoladki dla mnie w Galerii Mokotów na 0 level w sklepie Lindt? Za 100 zł. Są na wagę. -Weźcie z Kaprysa (bar na terenie TVP przy Woronicza) dwie kanapki i zawieźcie Asi do domu. - Napisz smsa do mojej żony czy chce, żebyś przywiózł jedzenie teraz w czasie basenu Please. W wigilię 2019 roku ochroniarz otrzymał następująca prośbę od Jarosława Kurskiego: - Bądź uprzejmy zapałki kupić superExpress. Pracownik ochrony opowiadał też o tym, że z domu prezesa Kurskiego raz, dwa razy w tygodniu odbierał worki z brudnymi rzeczami i zawoził je do pralni, a następnie odwoził z powrotem do domu prezesa w...

Szczepienia na koronawirusa w Lidlu i Biedronce. Kto może się zaszczepić?
AdobeStock
Newsy
Szczepienia na koronawirusa w Lidlu i Biedronce. Kto może się zaszczepić?
Niedługo ruszą szczepienia w zakładach pracy – w tym w dużych sieciach handlowych. Sprawdźcie, kto będzie mógł się zaszczepić.

Rok temu pewnie nikt się nie spodziewał, że dziś będziemy w tym samym punkcie w kwestii pandemii. Trwa lockdown w całym kraju, nie można wyjść do kina, teatru, restauracji ani nawet sklepu budowlanego – wszystko, poza sklepami spożywczymi i kościołami, jest zamknięte. Chorych jest tak wielu, że szpitale odmawiają przyjęć ze względu na brak miejsc. Ale pocieszające jest to, że w miarę sprawnie idzie program szczepień. Teraz został rozszerzony o szczepienia w zakładach pracy. Sprawdźcie szczegóły. Szczepienia dla pracowników Pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk zapowiedział, że możliwe będzie szczepienie pracowników w zakładach pracy. Poinformował o tym na konferencji prasowej: Wprowadzamy rewolucyjną możliwość. Uruchomimy możliwość szczepienia dla pojedynczych ratowników medycznych i pielęgniarek. Wprowadzimy również punkty drive thru, a na pewnym etapie, jeszcze w drugim kwartale, uruchomimy szczepienia w zakładach pracy. Później pełnomocnik dodał, na jakiej zasadzie miałyby działać szczepienia w zakładach pracy: Całość odpowiedzialności za organizację szczepień będzie spoczywała na pracodawcy. Szereg nowych zawodów zostało dopuszczonych do kwalifikacji i przeprowadzania szczepień. Pracodawca będzie musiał podpisać umowę z takimi osobami, zorganizować i zabezpieczyć miejsce oraz złożyć zamówienie na dostarczenie szczepionek w Agencji Rezerw Strategicznych. Szczepionki dla Lidla i Biedronki By szczepienia w zakładzie pracy mogły dojść do skutku, trzeba spełnić jeden wymóg – co najmniej 500 pracowników musi wyrazić chęć do szczepienia. Wiadomo już, że szczepieniami dla pracowników zainteresowane są sieci Lidl i Biedronka. Dyrektor ds. wynagrodzeń i świadczeń w Biedronce, pan Tomasz Dejtrowski, wyjawił szczegóły całej...

Niezaszczepiony kasjer będzie się liczył z konsekwencjami? Wiemy, co planują pracodawcy
AdobeStock
Newsy
Niezaszczepiony kasjer będzie musiał liczyć się z konsekwencjami? Wiemy, co planują pracodawcy
Czy właściciele sklepów spożywczych będą wyciągać konsekwencje wobec niezaszczepionych kasjerek i kasjerów? Wygląda na to, że tak. Co planują?

Pandemia koronawirusa dała się we znaki wielu branżom, a część z nich walczy o przetrwanie do dziś. W dosyć dobrej sytuacji, jak na „koronawirusowe realia", były sklepy spożywcze, które mimo iż chwilowo miały limity klientów, przez cały czas były i są otwarte. Lekarze i eksperci nie mają złudzeń – czwarta fala koronawirusa jest w natarciu i najprawdopodobniej uderzy w Polskę już w drugiej połowie sierpnia. Sytuację z pewnością pogarsza fakt, że wielu Polaków jest w dalszym ciągu bardzo niechętnych do szczepień . Polacy nie chcą się szczepić Liczba Polaków zaszczepionych przeciw COVID-19 w Polsce przekroczyła 18 milionów. Zdaniem ekspertów, aby uzyskać odporność populacyjną i wygasić pandemię koronawirusa, powinno się zaszczepić od 40 do 70 proc. obywateli naszego kraju. Niestety, w porównaniu do sytuacji z maja czy czerwca, dziś zbyt wielu chętnych na szczepienie nie ma. Czy niezaszczepieni kasjerzy poniosą konsekwencje? Rząd nieustannie próbuje zachęcić Polaków do szczepień. W tym celu poprosił nawet o wsparcie Kościół. Mimo to, szczepienia jakby stanęły w miejscu. Wirtualna Polska przeprowadziła ostatnio ankietę, w której zapytano Polaków, co sądzą o wprowadzeniu restrykcji dla niezaszczepionych . Okazuje się, że ponad połowa respondentów chce, żeby osoby, które nie przeszły szczepienia, nie miały wstępu do restauracji, kawiarni i wielu innych miejsc. Konsekwencje wobec osób niezaszczepionych zamierzają również wprowadzać właściciele sklepów spożywczych, którzy będą odsuwać od pracy z ludźmi kasjerki i kasjerów, którzy nie zaszczepili się przeciwko COVID-19. Tygodnik „Wprost” donosi z kolei, że na kolejnym posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 11 sierpnia,...