Sad jabłkowy
ZoomTeam/Adobe Stock
Newsy

Chcieli nazbierać jabłek w sadzie i wydarzyła się ogromna tragedia. Kolega myśliwego przyznał się do winy. Jedna osoba nie żyje

To polowanie skończyło się tragicznie. Myśliwy usłyszał zarzuty, po tym jak śmiertelnie postrzelił ucznia zbierającego jabłka w sadzie.
Hubert Rój
listopad 08, 2020

Szok! To wydarzenie zelektryzowało ostatnio całą Lubelszczyznę. W Kluczkowicach nieopodal Opola Lubelskiego kilka dni temu miały miejsce dantejskie sceny. Ofiarą tragicznego postrzału stał się 16-letni uczeń z Kazachstanu – Imanali N., który zbierał jabłka w szkolnym sadzie przy Technikum Ogrodniczym.

Podczas gdy chłopak schylał się pod jabłoń, został śmiertelnie postrzelony z broni myśliwskiej przez Dariusza Ch. (51 l.), myśliwego zrzeszonego w lokalnym kole łowieckim. 51-letni mężczyzna za nic miał fakt, że sad nie był miejscem wyznaczonym do legalnych polowań.

Do tragedii by nie doszło, gdyby nie fakt, że myśliwi z okolic Opola Lubelskiego już dawno upodobali sobie to miejsce na łowy. Tutejsi tropiciele zwierzyny łownej już wcześniej polowali w tym miejscu na dziki. Zwierzęta były wabione do sadu z kolei przez dojrzewające pod drzewami jabłka.

Sprawca tragedii nie przyznaje się do zarzuconej winy. Złożył obszerne wyjaśnienia policji. Zarzuty otrzymał także jego 41-letni kolega, który nie udzielił pomocy poszkodowanemu i utrudniał przeprowadzenie postępowania. Sprawa swój dalszy ciąg znajdzie w prokuraturze i w sądzie.

Źródła: tvn24.pl, se.pl

Komentarze
Koronawirus, covid-19, kaszel
Max Belchenko/Adobe Stock
Zdrowie Opracowano system wczesnego ostrzegania przed COVID-19. Wystarczy smartfon i... kaszel
Strach przed zakażeniem koronawirusem robi swoje. Ludzie imają się coraz to nowych sposobów, by za wszelką cenę uniknąć choroby. Metodę przyszłości opracowali być może naukowcy z USA.
Hubert Rój
listopad 08, 2020

Nie od dziś wiadomo, że szybka diagnoza to połowa sukcesu w leczeniu choroby. Nie inaczej jest oczywiście z przebyciem zakażenia wirusem COVID-19.   Wszyscy czujnie obserwujemy w ostatnim czasie nasze organizmy. Sprawdzamy, czy wciąż mamy ten sam smak i węch, zastanawiamy się czy jakiś niepozorny kaszel to coś poważniejszego. Niestety, nie jest to takie proste. Niezwykle trudno wykryć zagrożenie „na nos”. Wiedzieli o tym naukowcy z Massachusetts Institute of Technology. Amerykańscy badacze pracowali przed wybuchem pandemii nad nowatorskim sposobem wykrywania Alzheimera wśród osób w grupie ryzyka. Na czym polegała ta metoda i w jaki sposób może pomóc nam w rozpoznawaniu zakażenia koronawirusem? Otóż Amerykanie opracowali aplikację na smartfon, która za pomocą sztucznej inteligencji (AI) i włączonego mikrofonu działa cuda. Oprogramowanie rejestruje mowę (wykrywanie Alzheimera) lub kaszel (w wypadku COVID-19) i w ten sposób bada niesłyszalne dla ludzkiego ucha symptomy i odstępstwa od normy. Kiedy będziemy mogli samodzielnie badać się w ten sposób? Tego jeszcze nie wiadomo. Ponadto naukowcy z Massachusetts wyraźnie zastrzegają, że nawet dokładne badanie tego typu nie zastąpi nigdy profesjonalnego lekarskiego testu. Miejmy nadzieję jednak, że taka aplikacja wkrótce będzie dostępna – wtedy dokładnie moglibyśmy przekonać się o jej skuteczności. Źródło: zdrowie.gazeta.pl

Przeczytaj