Sad jabłkowy
ZoomTeam/Adobe Stock
Newsy

Chcieli nazbierać jabłek w sadzie i wydarzyła się ogromna tragedia. Kolega myśliwego przyznał się do winy. Jedna osoba nie żyje

To polowanie skończyło się tragicznie. Myśliwy usłyszał zarzuty, po tym jak śmiertelnie postrzelił ucznia zbierającego jabłka w sadzie.

Szok! To wydarzenie zelektryzowało ostatnio całą Lubelszczyznę. W Kluczkowicach nieopodal Opola Lubelskiego kilka dni temu miały miejsce dantejskie sceny. Ofiarą tragicznego postrzału stał się 16-letni uczeń z Kazachstanu – Imanali N., który zbierał jabłka w szkolnym sadzie przy Technikum Ogrodniczym.

Podczas gdy chłopak schylał się pod jabłoń, został śmiertelnie postrzelony z broni myśliwskiej przez Dariusza Ch. (51 l.), myśliwego zrzeszonego w lokalnym kole łowieckim. 51-letni mężczyzna za nic miał fakt, że sad nie był miejscem wyznaczonym do legalnych polowań.

Do tragedii by nie doszło, gdyby nie fakt, że myśliwi z okolic Opola Lubelskiego już dawno upodobali sobie to miejsce na łowy. Tutejsi tropiciele zwierzyny łownej już wcześniej polowali w tym miejscu na dziki. Zwierzęta były wabione do sadu z kolei przez dojrzewające pod drzewami jabłka.

Sprawca tragedii nie przyznaje się do zarzuconej winy. Złożył obszerne wyjaśnienia policji. Zarzuty otrzymał także jego 41-letni kolega, który nie udzielił pomocy poszkodowanemu i utrudniał przeprowadzenie postępowania. Sprawa swój dalszy ciąg znajdzie w prokuraturze i w sądzie.

Źródła: tvn24.pl, se.pl

Magda Gessler odpowiada na pytania

38-latek włamał się do hostelu w Zamościu, by usmażyć jajecznicę. Nie zgadlibyście, co było dalej
Adobe Stock
Newsy
38-latek włamał się do hostelu w Zamościu, by... usmażyć jajecznicę. Nie zgadniecie, co było dalej
Pamiętacie akcje słynnego filmowego Gangu Olsena? Ich odważne przedsięwzięcia to pikuś w porównaniu do wyczynu pewnego Jaworznianina, który niedawno bawił w Zamościu…

Perła renesansu, Padwa Północy, miasto idealne – wystarczy spojrzeć na te poetyckie określenia Zamościa, by zrozumieć dlaczego drugie co do liczby mieszkańców miasto województwa lubelskiego nie od dzisiaj cieszy się uznaniem turystów z całego świata. Podróżnicy z całego globu zjeżdżają na południowo-wschodni kraniec Polski dla zobaczenia m.in. pięknego rynku, kamieniczek i romantycznych zaułków. Do Zamościa przybywają  turyści nie tylko jednak z dalekowschodniej Azji czy z Europy Zachodniej. Klimatyczne miasto przyciąga w pierwszej kolejności osoby z całej Polski, które chcą zobaczyć miasto znajdujące się na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Jedną z nich był 38-letni mężczyzna z Jaworzna. Nie do końca wiadomo, co takiego robił w Zamościu przybysz z południowej Polski. Niezależnie od tego, czy w planach miał spacery śladami hetmana Jana Zamoyskiego, czy też nie, Jaworznianin skorzystał z hotelowo-gastronomicznej bazy Zamościa w dość nietypowy sposób. 38-latek włamał się do hostelu, żeby zjeść śniadanie 38-latek w środku nocy włamał się do hostelu. Mężczyźnie nie w głowie było jednak buszowanie bo pokojach w poszukiwaniu drogocennych przedmiotów i kosztowności. Jaworznianin władował się przez okno do magazynu ośrodka, a potem zdołał przedostać się do opustoszałej kuchni. Najwyraźniej kiszki włamywacza musiały zagrać mu głośnego marsza, bo 38-latek nie bacząc na niesprzyjające okoliczności postanowił przygotować sobie bardzo wczesne śniadanie. Wbił na patelnię jajka i jakby nigdy nic usmażył jajecznicę ! To jednak nie koniec nietypowych przygód „turysty” z Jaworzna. Niezauważony mężczyzna spożył „najważniejszy posiłek dnia”, po czym ulotnił się w nieznanym kierunku. Po czasie, już za dnia,...

Dziewczynka zadławiła skradzionymi naleśnikami
Adobe Stock
Newsy
Koszmar w domu dziecka. Dziewczynka zadławiła się skradzionymi naleśnikami. Lekarze byli bezradni
Ta tragiczna historia 16-letniej dziewczynki chwyta za serce. W kuchni moskiewskiego sierocińca przydarzyła się historia jak ze złego snu.

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. W jednym z domów dziecka w zachodniej części rosyjskiej stolicy świętowano tak zwaną maslenicę. Odbywające się siedem tygodni przed prawosławną Wielkanocą święto może przypominać trochę nasz Tłusty Czwartek. Trwająca tydzień maslenica kończy także okres karnawału i jest niejako wstępem do zbliżającego się Wielkiego Postu. W tym czasie wyznawcy prawosławia tradycyjnie: żegnają zimę, a witają wiosnę, jednają się z bliźnimi, wybaczają sobie nawzajem krzywdy, ucztują, i bawią się. Jak doszło do tragedii w czasie obchodów święta? Jednym z kulinarnych symboli maslenicy są rosyjskie naleśniki, czyli bliny. Tego dnia, jak Rosja długa i szeroka, wszyscy zajadają się smacznymi smażonymi plackami z różnego rodzaju nadzieniem. Nie inaczej było 11 marca 2021 roku w moskiewskim domu dziecka. Podczas gdy wszyscy mieszkańcy sierocińca degustowali naleśniki, pewna dziewczynka mogła się temu tylko przyglądać. Opiekunowie 16-latki byli zmuszeni odmówić jej blinów ze względu na jej chorobę związaną z układem trawiennym. Dziewczyna wykazywała wcześniej problemy z przeżuwaniem produktów. Do tej pory była karmiona wyłącznie płynnymi i półpłynnymi posiłkami. Pragnienie wzięcia udziału w świątecznej uczcie wzięło jednak górę. 16-letnia pensjonariuszka sierocińca zakradła się do kuchni i sięgnęła po naleśniki. Dlaczego 16-letnia dziewczyna zmarła? 16-latka zrobiła to w tajemnicy przed wszystkimi, rzucając się łapczywie wprost do talerzy z wysmażonymi blinami. Nienasycona zwykłym, normalnym jedzeniem dziewczynka starała się zjeść jak najwięcej blinów w jak najkrótszym czasie, w strachu przed opiekunami. Ci jednak szybko spostrzegli zdarzenie i wezwali pomoc...

Zjadł kawałek pizzy i umarł. Tragedia, której można było uniknąć
AdobeStock
Newsy
Zjadł kawałek pizzy i umarł. Tragedia, której można było uniknąć
Nieszczęśliwy wypadek, czy poważne zaniedbanie ze strony restauracji? Rodzina wszczęła śledztwo, by znaleźć przyczynę tragedii, która wydarzyła się w Wielkiej Brytanii.

Raczej nikt nie spodziewałby się, że zjedzenie jednego kawałka pizzy może mieć tak straszne konsekwencje. I wcale nie chodzi o zadławienie się! Młody mężczyzna zmarł, ponieważ restauracja, w której zamówił pizzę, nie udostępniła mu najważniejszej informacji o zawartości tego dania. Szczegóły poniżej. Mężczyzna zmarł po zjedzeniu pizzy w Wielkiej Brytanii James Atkinson, 23-letni mężczyzna z Wielkiej Brytanii, w 2020 roku zamówił pizzę przez aplikację Deliveroo w Newcastle. Wybrał smak tikka masala, inspirowany popularnym, hinduskim daniem. Mężczyzna nie wiedział jednak, że do tej pizzy dodawane są sproszkowane orzeszki ziemne, na które miał silne uczulenie. Po zjedzeniu zaledwie jednego kawałka, u Jamesa wystąpiła bardzo silna reakcja alergiczna - usta oraz gardło spuchły mu do tego stopnia, że nie mógł oddychać. Natychmiast wezwano na miejsce karetkę pogotowia. Ratownicy podali mężczyźnie dwa zastrzyki adrenaliny, jednak było już za późno - doszło do zatrzymania akcji serca i 23-latek zmarł. Rodzina żąda sprawiedliwości Dlaczego o tej sprawie zrobiło się głośno dopiero teraz? Rodzice Jamesa, państwo Stuart i Jill Atkinsonowie, zażądali przeprowadzenia śledztwa w celu ustalenia przyczyny tragedii. Twierdzą, że ich syn doskonale wiedział o uczuleniu na orzeszki i zawsze sprawdzał informacje dotyczące alergenów w restauracjach. Chcą sprawdzić, jak doszło do tego, że restauracja nie poinformowała o zastosowaniu proszku z orzeszków ziemnych w pizzy.  Czy istnieje nakaz oznaczania alergenów na produktach? Od 2011 r. kwestia alergenów w żywności podawanej w restauracjach jest regulowana przez Unię Europejską. Lokale gastronomiczne mają obowiązek poinformować swoich gości o poniższych alergenach znajdujących się w daniach serwowanych przez restaurację:...

Zmarła jedząc hot-dogi. Lekarze apelują, by nigdy nie robić 1 rzeczy
Pixabay
Newsy
Zmarła jedząc hot-dogi. Lekarze apelują, by nigdy nie robić 1 rzeczy podczas ich konsumpcji
20-letnia Madelyn „Madie” Nicpon, zmarła w wyniku zakrztuszenia się podczas konkursu jedzenia hot-dogów. Jak doszło do tej mrożącej krew w żyłach historii?

W ubiegłym tygodniu w USA doszło do niewyobrażalnej tragedii. Niespełna 20-letnia gwiazda lacrosse'u Madelyn „Madie” Nicpon, zmarla po tym, jak zadławiła się jedzeniem na konkursie jedzenia hot-dogów. Studentka biopsychologii na Uniwersytecie Tufts została przewieziona do szpitala w Bostonie, gdzie następnego dnia zmarła. Jak doszło do tej strasznej tragedii? Zadławiła się hot-dogami Madelyn „Madie” Nicpon była szkolną gwiazdą lacrosse'u. W ubiegłym tygodniu w jej szkole zorganizowano zbiórkę na cele charytatywne, podczas której odbył się konkurs w jedzeniu hot-dogów. To niezwykle popularna w Stanach Zjednoczonych rywalizacja, podczas której uczestnicy starają się zjeść jak najwięcej hot-dogów. Jedną z osób biorących udział w wydarzeniu była właśnie Madie. Podczas szybkiego pałaszowania fast foodów, 20-latka nagle straciła przytomność i osunęła się na ziemię. Wokół dziewczyny natychmiast zgromadzili się jej przyjaciele, którzy rozpoczęli procedury ratujące życie. Na miejsce zdarzenia została też wezwana karetka, która przewiozła Madie do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy, dziewczyna następnego dnia zmarła. Czy dało się jakoś tego uniknąć?         Wyświetl ten post na Instagramie                       Post udostępniony przez Tufts Lacrosse (@tufts_lacrosse) Przyczyny niebezpiecznych zadławień W 2019 roku w Stanach Zjednoczonych odnotowano 5228 zgonów z powodu zadławienia. Śmierć z powodu zadławienia jest częstsza wśród osób starszych, które mają trudności z...