Ceny posiłków w szpitalach nie rosną wraz z inflacją. Czy wkrótce pacjenci dostaną na obiad pusty talerz?
Flickr
Newsy

Czy szpitalom zabraknie pieniędzy na jedzenie? Stawki żywieniowe w szpitalach nie rosną wraz z inflacją

Zna to każdy kto sam leżał w szpitalu lub odwiedzał leżących tam bliskich. Szpitalne porcje są małe, a jedzenie po prostu niesmaczne. Czy przez inflację wkrótce pacjenci dostaną na obiad pusty talerz?

O szpitalnych posiłkach krążą legendy, a ich zdjęcia doczekały się nawet własnych profili w mediach społecznościowych. Lekarze nieustannie powtarzają, że właściwe żywienie chorych jest elementem leczenia oraz że osoby chore, aby wracać do zdrowia, potrzebują różnorodnych, zbilansowanych i zdrowych posiłków. Jednak na śniadanie w szpitalu można zazwyczaj dostać dwie kromki chleba, masło i jeden plaster czegoś do chleba. A najgorsze jeszcze chyba przed nami.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Chorych w szpitalach zwykle żywi rodzina. A jak jest w czasie pandemii?

Gdy bliski trafia do szpitala, zwykle rodzina i znajomi zaczynają się zajmować jego aprowizacją. Wiadomo, że talerz cienkiej zupy z ryżem i kawałkami pływającej marchewki oraz łyżka ziemniaków z jednym pulpetem to za mało, żeby dostarczyć mu paliwa do walki z chorobą.

Rodziny od lat przywożą więc pacjentom kanapki, a nawet domowe obiady w termosach. Tylko dzięki temu chorzy wychodzą ze szpitala zdrowi, a nie wycieńczeni zbyt nisko kaloryczną i  mało odżywczą dietą.

Żywienie pacjentów przez rodzinę zostało bardzo ograniczone w czasie pandemii koronawirusa. Placówki zostały zamknięte dla odwiedzających i jedynym sposobem dostarczenia czegokolwiek bliskim jest przekazanie torby przez woźnego czy salową.

W tym czasie jedynym ratunkiem dla wygłodniałych chorych, którzy mogą wstawać z łóżka, są automaty z przekąskami i napojami ustawione na korytarzach. Teraz okazuje się, że może być jeszcze gorzej.

Zobacz także
Pierwsza Żabka w szpitalu, kupicie tam produkty i gotowe obiady. Koniec ze szpitalnym jedzeniem?

Pierwsza Żabka w szpitalu. Kupicie tam produkty i gotowe obiady. To koniec ze szpitalnym jedzeniem?

„Żywienie w szpitalach powinno być pełnowartościowe” - grzmią lekarze. A jak jest naprawdę?

„Żywienie w szpitalach powinno być pełnowartościowe” - grzmią lekarze. A jak jest naprawdę?

Czy stawki żywieniowe w szpitalach urosną ze względu na inflację?

Dyrektorzy szpitali nie dostają osobnego budżetu na wyżywienie hospitalizowanych pacjentów. Stawki za pobyt pacjenta i wykonane procedury medyczne są stałe. Z tych kwot personel odpowiedzialny za wyżywienie musi wygospodarować kwotę na jedzenie.

Zwykle to jest od 14 do 18 zł dziennie na każdego chorego. Oznacza to, że na 1 posiłek może wydać od 4,67 zł do 6 zł. Z tego powodu na śniadanie na talerzach lądują 3 kromki chleba, pół serka topionego i herbata. Posiłki są tak niesmaczne i nieapetyczne, że część z nich i tak ląduje w koszu, a chorzy na śniadanie zjadają kanapki przyniesione przez rodzinę.

W czasie galopujących cen sytuacja wyżywienie w szpitalach będzie się pogarszać. Wyjaśnia to Jarosław Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali:

- Tak, jak większość innych biznesów może podwyższyć ceny, gdy rosną im koszty, tak szpitale nie mogą tego zrobić. Każdy wzrost kosztów, to spadek liczby środków na leczenie pacjentów.

Gdy umowy podpisane z Narodowym Funduszem Zdrowia przewidują stałe stawki za pobyt chorych, to przy rosnących kosztach energii, gazu, wywozu odpadów, odstaw, materiałów medycznych i kosztach pensji, niewiele zostaje na wyżywienie chorych.

Stawki żywieniowe, pomimo wzrostu kosztów produktów żywnościowych nie podążają za inflacją. W rezultacie do tzw. kotła można wrzucić mniej produktów kupionych za tę samą cenę. Czy to oznacza, że zamiast trzech kromek chleba chory dostanie tylko dwie, a na plaster szynki już nie starczy pieniędzy?

Źródło: natemat.pl, politykazdrowotna.pl

Skandaliczny obiad w szpitalu dla kobiety w ciąży. Obrzydliwe
AdobeStock, mamadu.pl
Newsy
Skandaliczny obiad w szpitalu dla kobiety w ciąży. Obrzydliwe!
Po kilku dniach takiej „diety” niejeden by się rozchorował. Tak karmi się przyszłe matki w polskich szpitalach.

Nie jest tajemnicą, że w polskich szpitalach posiłki często pozostawiają wiele do życzenia. Skromne porcje, dużo taniego chleba, odrobina kiepskiej jakości wędliny i śladowe ilości warzyw. Temat jakości posiłków w szpitalach regularnie powraca. Ostatni skandal dotyczy jedzenia, jakie podaje się na oddziale patologii ciąży. Oburzona pacjentka pokazała, czym karmi się przyszłe matki w polskich szpitalach. Zdrowe odżywianie? Nie w szpitalu Od lat lekarze i dietetycy podkreślają, jak ważna jest odpowiednia dieta do tego, by zachować zdrowie. W przypadku kobiet w ciąży dobre odżywianie się jest szczególnie istotne, ponieważ od tego zależy zdrowie dziecka! Wygląda jednak na to, że w polskich szpitalach nikt o tym nie wie. Kobietom w ciąży podaje się bowiem głównie chleb niskiej jakości oraz wysokoprzetworzone produkty pochodzenia zwierzęcego . Warzywa, owoce, zdrowe tłuszcze ? O tym można zapomnieć w szpitalu. Niektórzy wychodzą z założenia, że szpital ma leczyć, a nie karmić. Ale przecież to właśnie zdrowa dieta jest jednym z warunków szybkiej rekonwalescencji! Tymczasem, od jedzenia w szpitalu można się prędzej rozchorować, niż wrócić do zdrowia. Osoby, które mogą liczyć na rodzinę, są w nieco lepszej sytuacji – bliscy codziennie przywożą im świeże produkty lub całe posiłki ugotowane w domu. Ale co z ludźmi, którzy nie mogą otrzymać takiej pomocy, ponieważ rodzina mieszka daleko od szpitala? Leżę na sali z dziewczynami, które mieszkają nawet 100 km od szpitala, trudno oczekiwać, że ich partnerzy, którzy zostali w domu ze starszymi dziećmi, będą codziennie przywozić jedzenie na oddział. W efekcie mój mąż zaopatruje nas wszystkie w warzywa i owoce, przecież nie można ich zostawić bez witamin! – powiedziała Monika, pacjentka oddziału patologii ciąży w szpitalu....

„Żywienie w szpitalach powinno być pełnowartościowe” - grzmią lekarze. A jak jest naprawdę?
AdobeStock
Newsy
„Żywienie w szpitalach powinno być pełnowartościowe” - grzmią lekarze. A jak jest naprawdę?
Żywienie w polskich szpitalach jest niestety dalekie od ideału. Czy szpital nie jest miejscem, w którym tego typu kwestie powinny być traktowane ze szczególną troską i uwagą?

Jakie jest jedzenie w polskich szpitalach doskonale wiedzą ci, którzy do nich kiedyś trafili. Głodowe porcje, niskiej jakości składniki, kleksy najtańszej musztardy i keczupu, wysoko przetworzone wędliny i śladowe ilości warzyw i owoców — to brutalna codzienność. Pokazywaliśmy wam, na jakie posiłki mogą liczyć kobiety leżące na oddziale patologii ciąży w jednym z polskich szpitali oraz skandaliczny obiad , który otrzymała jedna z pacjentek. O tym jak bardzo jest źle, świadczy chociażby fakt, że w konkursie na „Szpital dobrej praktyki żywienia klinicznego”, ze zgłoszonych 58 szpitali zaledwie 19 otrzymało certyfikat . Czy takie jedzenie powinno być podawane chorym? Jedzenie w polskich szpitalach przyprawia o grozę. Dania są małe, a składniki, z których je wykonano, pozostawiają wiele do życzenia. Nic dziwnego, że pacjenci narzekają. Czy to nie zdrowa dieta powinna być filarem ich szybkiego powrotu do zdrowia i pełni sił? Do sprawy postanowili odnieść się lekarze z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Ich zdaniem to, co się dzieje w polskich szpitalach, w ogóle nie powinno mieć miejsca. „Żywienie to prawidłowo zbilansowane i dobrane posiłki" Zdaniem prof. Elżbiety Jarockiej-Cyrty, kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie, kwestie żywienia w szpitalach wymagają bardzo szerokiego podejścia. Musimy patrzeć na żywienie bardzo szeroko. Zwykle z żywieniem utożsamiamy prawidłowo zbilansowane i dobrane posiłki. My natomiast mówimy o leczeniu żywieniowym. Chodzi o wsparcie pacjenta, który nie może zjeść tyle ile powinien, ponieważ jest bardzo ciężko chory, nie może połykać z powodu schorzenia górnego odcinka przewodu pokarmowego, albo...

Zobaczcie, czym szpitale karmią młode matki na porodówkach. „Jak potem mieć siłę na poród?”
Flickr
Newsy
Zobaczcie, czym szpitale karmią młode matki na porodówkach. „Jak potem mieć siłę na poród?”
O tym, że wyżywienie w szpitalach nie jest powodem do dumy naszej służby zdrowia, wiadomo nie od dziś. Jednak krótki przegląd szpitalnego jedzenia wciąż daje wiele do myślenia.

Jedzenie w polskich szpitalach pozostawia zwykle wiele do życzenia. Informowaliśmy ostatnio o skandalicznych posiłkach , jakie w podawano ciężarnym pacjentkom na oddziale patologii ciąży w jednej z placówek. Z kolei inny nasz artykuł opisywał przyznanie zaledwie 19 szpitalom spośród 58 zgłoszonych certyfikatu dobrego żywienia. Takie wyniki przestają dziwić po krótkim przeglądzie szpitalnego menu. Jak wygląda szpitalne jedzenie dla młodych matek? Na tę palącą sprawę zwróciła uwagę ostatnio Katarzyna Szulc, dietetyk dzieci i karmiących matek. Specjalistka postanowiła podzielić się z szerszą publicznością tym, co wysyłały jej zdesperowane młode matki w prywatnych wiadomościach w serwisie Instagram. Jak w tej chwili wyglądają obiady, kolacje i śniadanie na oddziałach położniczych w Polsce? Zobaczcie sami. Mamy nadzieje, że nie przejdzie wam apetyt na jedzenie…         Wyświetl ten post na Instagramie.                       Post udostępniony przez Katarzyna Szulc || Dietetyczka (@katarzynaszulc_dietetyka) Kromka białego chleba z masłem i jajkiem lub z kleksem sera twarogowego na  śniadanie, głodowe porcje makaronu z białym serem na obiad – czy tak powinno wyglądać żywienie dla ciężarnych kobiet i pań tuż po porodzie? Co o szpitalnym jedzeniu sądzą młode matki? Wpis dietetyczki wywołał lawinę komentarzy innych kobiet, które potwierdzały opinie Szulc, która stwierdziła, że odkąd ona urodziła swoje dzieci, w szpitalach dalej nic się nie zmieniło pod względem wyżywienia. Dokładnie takie posiłki dostawałam przed i po porodzie. Kolacja o 17, śniadanie...

Szpitalne jedzenie
Pixabay/Gazeta Gomorska
Newsy
To, co trafia na talerze chorych w niektórych polskich szpitalach, rozczarowuje. Ciężko uwierzyć
Mogłoby się wydawać, że szpital to miejsce, w którym najważniejszy jest pacjent. Co ze szpitalną stołówką? Czy dbałość o posiłki dla chorych to priorytet?

Pobyt w szpitalu to nic przyjemnego. Długie godziny w zazwyczaj niewygodnym łóżku, szereg badań i widmo choroby, przez którą do szpitala trafiliśmy. Przyjemnym czasoumilaczem są na pewno odwiedziny bliskich i pożywne jedzenie, które wzmacnia organizm w walce z dolegliwościami.  Przede wszystkim śniadanie Lekarze i dietetycy od lat biją na alarm, by dzień zaczynać od obfitego śniadania, które dostarczy nam energii na rozruch dnia. Na śniadanie smakują płatki owsiane, solidna porcja owoców, czy w końcu jajecznica na cebuli i bekonie.  Szpitalna perspektywa śniadaniowa wygląda nieco inaczej. Gazeta Pomorska podzieliła się zdjęciami nadesłanymi do redakcji przez pacjentów, jakie udowadniają coś zupełnie odwrotnego. Śniadania ze zdjęć zamiast pożywne, są po prostu symboliczne. Przejdźmy do obiadu Obiad, w hierarchii ważności po śniadaniu, trzeba zjeść. Organizm, który zmaga się z dolegliwościami, zazwyczaj jest osłabiony. Dodatkowa porcja energii, w postaci talerza pełnego warzyw, czy wysokowartościowej kaszy, przyda się każdemu pacjentowi. Polskie szpitale zdają się nie zauważać tej potrzeby. Na szpitalne talerze trafiają często niczego nieprzypominające miksy. Nie są apetyczne, więc i wątpliwość budzi ich “bogaty” skład. Często to całkowicie przypadkowy zestaw spożywczy. Zapraszam na kolację Kolacja, jako ostatni posiłek dnia, jest równie istotna. Najlepiej jeść ją kilka godzin przed snem, by nie obciążać układu trawiennego i nie kłaść się do łóżka z pełnym brzuchem. Tutaj sprawdzą się lekkie konsystencje, szczególnie warzywne, z obniżoną zawartością cukru. Kolacja w postaci dwóch, białych kromek chleba i łyżki niewiadomego pochodzenia dżemu to zdecydowane pójście na łatwiznę. Takie kolacje zdarzają się jednak...