Bezwstydnie kradną masło w sklepach. Sprzedawcy znaleźli sposób na złodziejaszków
AdobeStock
Newsy

Kradną masło w sklepach bez poczucia wstydu. Sprzedawcy znaleźli sposób na złodziejaszków

Towary od zawsze „znikały” ze sklepów, jednak w ostatnim czasie problem ten wydaje się nasilać. Radio Kraków sprawdziło, w jaki sposób właściciele sklepów radzą sobie z kradzieżami… masła.

Coraz wyższe ceny podstawowych produktów spożywczych sprawiają, że niektórzy posuwają się do takich czynów, jak kradzież masła w sklepie. Wydaje się to kuriozalne, ale okazuje się, że tego rodzaju występki stały się dużym problemem dla sklepów spożywczych. Do tego stopnia, że ich właściciele musieli zacząć sobie radzić na różne sposoby.

60 kostek masła „zniknęło” ze sklepu 

W Małopolsce problem związany z kradzieżami masła jest naprawdę uciążliwy. Jak podaje Radio Kraków, dla części sprzedawców takie „znikające masło” oznacza nawet kilka tysięcy złotych straty w skali roku. A w przypadku małych sklepów osiedlowych to bardzo wysoka kwota.

Kierowniczka sklepu spożywczego w Nowej Hucie przyznała, że zdarzały się miesiące, w których klienci kradli nawet 60 kostek masła. Wobec tego nie miała wyjścia i masło zostało przeniesione do lodówki za ladą. Teraz, podobnie jak wędliny i sery, podaje je sprzedawca. W niektórych sklepach masło znajduje się na dziale z pieczywem, gdzie leży w lodówce obok ciast, albo… w części z alkoholami. 

Zobacz także
Polacy kradną coraz bardziej w „spożywczakach”. Zobaczcie co pada łupem złodziei najczęściej

Polacy kradną w spożywczakach coraz zuchwalej. Zobaczcie, co najczęściej pada łupem złodziei

Kradną, bo nie mają za co jeść? Rosnące koszty życia dobijają Polaków

Polacy kradną w sklepach spożywczych, bo nie mają za co jeść? Rośnie liczba kradzieży

Jak sprzedawcy radzą sobie z kradzieżami?

Takie rozwiązania dziwią uczciwych klientów, ale przyznają, że skoro nie ma innego wyjścia, to trzeba tak robić:

– Kiedyś byłam zdziwiona, szukałam masła, myślałam „co się stało”?

– Jak jest drogie, no to kradną. Margaryna tańsza, to nie kradną. Margaryny nie schowali, nie? - zastanawiali się w  rozmowie z Radiem Kraków klienci.

Kolejny problem to zgłaszanie kradzieży. Jeżeli sklep nie przyłapie złodzieja na gorącym uczynku, nie ma tego jak zgłosić na policję. Wobec tego, właściciele sklepów radzą sobie inaczej. Można chować masło za ladą lub zabezpieczyć je specjalnymi klipsami lub etykietami, które, przy przejściu przez bramki bez zapłaty, włączą alarm jak w sklepie odzieżowym:

– Takie etykiety można naklejać na różnych powierzchniach, nie tylko na powierzchniach płaskich, ale również na cienkich metalizowanych, takich jak worki z kawą, folie, masło czy bombonierki. Jest to sposób, który bardzo dobrze działa, ale nie jest możliwy do zastosowania we wszystkich sklepach, bo w mniejszych osiedlowych sklepach takich bramek zazwyczaj nie ma – mówi Anna Leszczyńska, rzecznik małopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan w rozmowie z Radiem Kraków. 

Źrodło: radiokrakow.pl 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Polacy kradną coraz bardziej w „spożywczakach”. Zobaczcie co pada łupem złodziei najczęściej
Adobe Stock
Newsy
Polacy kradną w spożywczakach coraz zuchwalej. Zobaczcie, co najczęściej pada łupem złodziei
Proceder kradzieży trwa od zawsze. Jednak w dobie kryzysu ewoluuje i przybiera wcześniej nieznane formy. W kręgu zainteresowań złodziei są obecnie podstawowe artykuły spożywcze. Polacy kradną indywidualnie i grupowo, zarówno młodzi, jak i osoby starsze. 

Obecnie sklepy nie zabezpieczają już tylko sprzętu elektronicznego i ubrań. Dzisiaj coraz częściej zabezpiecza się także zwykłe artykuły spożywcze. Chcąc bronić swoich interesów, sieci nakładają specjalne alarmy na masło, konserwy czy cukierki.  Kto najczęściej kradnie masło w polskich sklepach? Wzrost cen towarów powoduje, że dla wielu osób są one nieosiągalne finansowo. A przecież każdy chce jakoś żyć i przetrwać. Niektórzy nie widzą innego sposobu jak ten, by sięgnąć po coś bez płacenia.   O zabezpieczaniu masła pisaliśmy już jakiś czas temu. Okazuje się, że jest ono w ścisłym kręgu zainteresowań współczesnych złodziei. To problem dostrzegany nie tylko przez sieci handlowe, które klipsy wprowadziły już jakiś czas temu, lecz również przez mniejsze, lokalne sklepy. Tak w rozmowie ze stacją Polsat News opowiada o tym Szymon Siwonia właściciel sklepu w Kielcach: — Masło zaczęło nam znikać na przełomie marca i kwietnia. Postanowiliśmy je przenieść z lodówki ogólnodostępnej nabiałowej do lodówki obok kasy, gdzie masło podaje ekspedient. Na zamawianych co dwa dni 30 sztuk, 20 kostek znikało. 30 proc. było sprzedane, a reszta gdzieś znikała.  Nagrania z monitoringu pozwoliły ustalić, że za tymi kradzieżami stały głównie osoby starsze. Jest to smutna i przerażająca rzeczywistość 2022 roku...  Po jakie jeszcze produkty sięgają złodzieje w spożywczakach?  Łupem złodziei padają różnego rodzaju produkty spożywcze. Te, których ceny wzrosły najbardziej i te najdroższe, na które wielu osób po prostu nie stać są zagrożone szczególnie. Obok wymienionego już masła, znikają również alkohole, słodycze oraz wędliny i sery. Polacy decydują się również na kradzieże kosmetyków i chemii gospodarczej.   Sklepy inwestują w systemy alarmowe  Dopóki...

Niezwykła akcja w Carrefourze! Zwrócicie butelki bez paragonu i jeszcze… dostaniecie za to prezent!
Flickr
Newsy
Niedziele handlowe. Carrefour omija przepisy i otwiera sklepy w niedzielę
Niedziele handlowe i niehandlowe nadal są szeroko komentowanym tematem, a także utrudnieniem dla wielu Polaków. Coraz więcej sklepów szuka więc luk prawnych, aby móc otworzyć lokale.

Niedziele handlowe i niehandlowe funkcjonują już od wielu miesięcy. Jak się okazuje, z rozwiązania tego wcale nie są zadowoleni ani klienci, ani przedsiębiorcy, którzy stale szukają furtek w ustawie o zakazie handlu. Pojawiają się także komentarze, że zakaz handlu w niedzielę jest niezgodny z Konstytucją . Tuż po wprowadzeniu niedziel niehandlowych, zakaz ten obeszła sieć sklepów Żabka, która przekształciła wiele swoich punktów w placówki pocztowe. Teraz podobny zabieg zastosuje sieć Carrefour. Carrefour otwarty w niedzielę Francuska sieć otworzy w niedziele nawet 120 swoich placówek. Na decyzję tę wpłynęli głównie franczyzobiorcy, którzy stale ponoszą straty przez zakaz handlu w niedzielę. Otwarte zostaną niektóre placówki Carrefour Express i Carrefour Market, które chcą w tym celu wykorzystać luki prawne pozostawione w ustawie regulującej niedziele handlowe. W niedzielę otwiera się coraz więcej sklepów takich jak placówki sieci Lewiatan, Intermarche, Delikatesy Centrum, a nawet niektóre Biedronki. Otwarcie sklepu w niedzielę. Czy to legalne? Prawo jasno wskazuje, że otwarcie sklepu w niedzielę jest legalne, kiedy za ladą stanie sam właściciel sklepu (bądź franczyzobiorca) oraz członkowie jego rodziny. Jest to sposób, z którego korzystają właściciele mniejszych, osiedlowych sklepów. Zamknięcie dużych supermarketów jest dla nich szansą na lepszy utarg. Nie we wszystkich sklepach jednak właściciel może sobie samodzielnie poradzić. W takich sytuacjach sklep można zarejestrować jako punkt pocztowy. To właśnie z tego „triku” korzysta wielu franczyzobiorców oraz sklepikarzy. Chociaż związkowcy zapowiadają ograniczenie tej luki w przepisach, co niedzielę pod sklepami otwartymi w ten sposób ustawiają się kolejki...

Niezadowoleni pracownicy Biedronki domagają się podwyżek. Będą masowe odejścia z pracy?
AdobeStock
Newsy
Niezadowoleni pracownicy Biedronki domagają się podwyżek. Będą masowe odejścia z pracy?
Związki zawodowe działające w Biedronce mówią „dość” i żądają wyższych pensji. Co na to właściciel sieci?

Gwałtownie rosnące koszty życia dają się we znaki nam wszystkim. Najmocniej odczuwają to osoby, które mają niewielkie pensje. Pracownicy sklepów sieci Biedronka zbuntowali się i chcą zarabiać więcej. Czy sieć się ugnie i przystanie na ich żądania? „Solidarność” chce wyższych pensji dla pracowników Biedronki W obliczu drożejących produktów spożywczych, ogrzewania czy prądu, związki zawodowe działające w Biedronce postanowiły zaapelować do zarządu o zwiększenie pensji. Dokładnie tak związkowcy argumentowali swoje żądania: – Nasz wniosek spowodowany jest wzrostem kosztów utrzymania, m.in. kilkunastoprocentową inflacją, co przekłada się przy braku podwyżek wynagrodzenia na zubożenie pracowników JMP SA - piszą związkowcy w liście do zarządu Biedronki. Domagają się podwyżki w wysokości 500 złotych netto dla wszystkich pracowników. Co więcej, autorzy listu grożą, że jeśli podwyżki nie zostaną przyznane, to Biedronka może się spodziewać masowej rezygnacji z pracy wśród jej pracowników.  Sieć Biedronka się tłumaczy Do sprawy szybko odniosła się firma Jeronimo Martins, właściciel Biedronki. Jak twierdzi w rozmowie opublikowanej na money.pl, w trakcie przeprowadzanych z pracownikami spotkań w czerwcu związkowcy postulujący o podwyżki nie byli obecni. – Nie wziął w nim jednak udziału żaden przedstawiciel Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w JMP, Komisji Zakładowej Solidarność 80 w JMP oraz Komisji Międzyzakładowej Sierpień 80 w Bydgoszczy, choć w planie spotkania przewidziano rozmowy na temat kształtowania wynagrodzeń w roku 2022 – mówi Katarzyna Strugalska, dyrektor ds. relacji pracowniczych w sieci Biedronka w rozmowie z portalem money.pl.  Dodaje też, że od stycznia tego roku średnie wynagrodzenie pracowników Biedronki wzrosło o 7 procent, a ci zatrudnieni na...

Pracują po 8 dni bez przerwy po 10 godzin. Pracownicy sklepów w kurortach mają dość
AdobeStock
Newsy
Pracują po 8 dni bez przerwy po 10 godzin. Pracownicy sklepów spożywczych w kurortach mają dość
Praca w handlu nie należy do łatwych. Jednak nawet doświadczeni pracownicy sklepów znajdujących się w miejscowościach turystycznych buntują się przeciwko ilości pracy do wykonania.

Sezon letni powinien kojarzyć się z odpoczynkiem i spokojem. Gdy większość pracowników udaje się na urlop, w firmach tempo pracy nieco zwalnia, a wszelkie sprawy stają się mniej pilne. Niestety, dla niektórych wakacje oznaczają bardzo ciężką pracę, trudniejszą niż w pozostałe miesiące. Tak dzieje się między innymi w branży turystycznej, gdzie pracuje się bez wytchnienia, by zarobić jak najwięcej w krótkim sezonie wakacyjnym. Gorączka urlopowa dotyka także pracowników handlu, którzy pracują w sklepach znajdujących się w miejscowościach obleganych przez turystów. Gdzieniegdzie sytuacja wydaje się wymykać spod kontroli - pracownicy mówią wprost, że mają już dosyć. Praca ponad siły w miejscowościach turystycznych Ruch w sklepach spożywczych nad morzem jest ogromny - szczególnie w weekendy, gdy kolejni turyści przyjeżdżają na wakacje i przychodzą do sklepu zrobić zakupy. Jak mówi Małgorzata Marczulewska, prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom, wiele skarg składanych do stowarzyszenia przez pracowników sklepów dotyczy pracy ponad siły, gdzie osoby zatrudnione muszą pracować nawet po 8 dni bez przerwy. Zaznaczają, że najgorsze są właśnie soboty, gdy klientów jest bardzo dużo, a pracowników za mało, by ich wszystkich obsłużyć.  – Co ważne, żadna ze skarg, którą otrzymaliśmy nie dotyczyła braku wypłaty wynagrodzeń. Wszystkie wiadomości dotyczą nadmiaru obowiązków i pracy ponad siły. Niektóre pracownice dyskontów przed pracą w soboty biorą leki uspokajające – mówi prezes stowarzyszenia.  Dodaje jednak, że praca bez przerw po kilkanaście godzin dziennie jest niedopuszczalna i niezgodna z prawem pracy, wobec czego takie sytuacje zostały zgłoszone do odpowiednich instytucji.  Brakuje chętnych do pracy w sklepach spożywczych Jaki jest powód takich problemów w sklepach spożywczych w...