67-latek dzwonił na 112, bo chciał zamówić jedzenie. Policja była bezlitosna
AdobeStock
Newsy

67-latek dzwonił na 112, bo chciał zamówić jedzenie. Policja była bezlitosna

Co przyszło do głowy temu mężczyźnie, by dzwonić na policję po... jedzenie? Przeczytajcie, a oniemiejecie z wrażenia.

Pewien 67-latek z Sędziszowa Małopolskiego (woj. podkarpackie) kilkukrotnie dzwonił w godzinach nocnych na policję, chcąc... zamówić jedzenie. Co mu teraz za to grozi?

Magda Gessler odpowiada na pytania

Dzwonił pod 112, żeby zamówić jedzenie

67-letni mężczyzna był bardzo głodny, lecz zamiast wybrać numer, pod którym można zamówić jedzenie z dowozem do domu, zadzwonił pod 112, czyli na policję. Czyżby pomylił numery? Bynajmniej, bo pod wskazany wyżej numer mężczyzna dzwonił aż kilka razy i to ok. godziny 23 w nocy:

- Kilka razy dzwonił na numer 112; chciał zamówić jedzenie – poinformował oficer prasowy komendy policji w Ropczycach, Wojciech Tobiasz.

Mężczyzna wręcz żądał od policjantów, aby ci przywieźli mu do domu jedzenie z restauracji. Tobiasz zwraca uwagę na fakt, że jego działanie mogło zaszkodzić tym, którzy naprawdę potrzebowali pomocy, a nie mogli się dodzwonić pod wskazany numer, bo głodny senior blokował połączenie:

- Blokował w ten sposób numer alarmowy, czym mógł uniemożliwić połączenie osobom, które naprawdę mogły potrzebować pomocy – zauważył oficer prasowy komendy policji w Ropczycach, Wojciech Tobiasz.

Zobacz także
Mężczyzna wstrzykiwał w sklepie spożywczym nieznaną substancję do jedzenia

Mężczyzna wstrzykiwał w sklepie spożywczym nieznaną substancję do jedzenia. Sprawę bada policja

Kielce: mężczyzna w różowej sukience ukradł 4 kg lodów i okradł sklep spożywczy. Szuka go policja

Kielce: mężczyzna w różowej sukience ukradł 4 kg lodów i okradł sklep spożywczy. Szuka go policja

Policjanci odwiedzili mężczyznę w domu

Policjanci postanowili sprawdzić tę sprawę osobiście i udali się do domu mężczyzny, chcąc zobaczyć, czy na pewno nie dzieje się mu nic złego. 67-latek oświadczył policjantom, że zadzwonił na numer 112, bo był głodny i chciał, aby ktoś dowiózł mu jedzenie.

Policja postanowiła natychmiast wyciągnąć wobec mężczyzny konsekwencje prawne:

- Policja w tej sprawie skieruje do sądu wniosek o jego ukaranie – wyjaśnił oficer prasowy Wojciech Tobiasz.

Dlaczego mężczyzna postanowił zadzwonić pod numer 112 zamiast na numer oferujący dowóz jedzenia? Tego policjanci nie ujawnili. Wszystko stanie się jasne, gdy 67-latek złoży szczegółowe zeznania w sądzie.

Gdzie zadzwonić, gdy zechce nam się jeść?

Dzwonienie na policję, gdy chce nam się jeść, jak widać jest kiepskim pomysłem. Jeśli nagle zrobicie się głodni, możecie zadzwonić do lokalnych restauracji, które oferują jedzenie na dowóz. Możecie też skorzystać ze specjalnych platform, które oferują jedzenie z dowozem do domu. Opcji jest naprawdę mnóstwo...

Źródło: onet.pl

Aresztowanie w Biedronce
Pixabay
Newsy
Bulwersująca akcja policji w sklepie Biedronka. Nastolatek zakuty w kajdanki z powodu niedopłaty za bułki 2,12 zł
Biedronka to najpopularniejszy market wielkopowierzchniowy w Polsce. Do marki mamy ponad kilkunastoletnie zaufanie. Jedno ze zdarzeń, do którego doszło w supermarkecie w piątek 13 listopada, wprawia w osłupienie.

Do Biedronki chodzimy nie tylko ze względu na cenę. Przez lata sklep sprawdził się w polskich warunkach handlowych. Konsumenci lubią kupować w Biedronce. Szczególnie ciągnie nas do promocji i ofert sezonowych. Piątek 13 Do nietypowego zdarzenia doszło w piątek 13 listopada. W jednym z białostockich sklepów Biedronka ochroniarz wezwał policję po tym, jak nastolatek pomylił rodzaj bułek, wybierając płatność przy kasie samoobsługowej.  Biedronka wskazała wysokość szkód. Wyniosły 2,12 zł. Nastolatek posądzony o oszustwo tłumaczył, że nie ma dużej wiedzy o bułkach i zwyczajnie się pomylił. Błyskawicznie zapłacił różnicę w cenie. Okazało się, że za na próżno.  Wezwani na miejsce funkcjonariusze odwieźli chłopca w kajdankach do internatu, w którym mieszka. Dla nastolatka był to prawdziwy piątek 13. Słono zapłacił za pomyłkę przy kasach samoobsługowych. Zdaje się, że więcej niż faktycznie powinien.  “Ochroniarz zabrał ucznia do pokoju, zamknął się z nim, po czym wezwał policję. Następnie funkcjonariusze skuli nastolatkowi ręce z tyłu i tak przywieźli go do internatu.” - tłumaczy Cezary Wysocki, dyrektor Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych, w którym uczy się chłopak Młodociany przestępca O ile można zrozumieć interwencję sklepu w razie pomyłki, o tyle trudno zrozumieć konieczność skuwania nastolatka za śmieszną sumę, którą i tak postanowił uregulować. Policja zabrała głos w sprawie. “Policjanci mają prawo założyć kajdanki prewencyjnie nawet osobie 13-letniej.” - poinformowała Katarzyna Zarzecka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku  Wyjaśnień ciąg dalszy Dyrektor szkoły, w której uczy się chłopak, nie czekał z interwencją. Od początku...

Horror w spożywczaku. Wszedł do Carrefoura w stroju policjanta, groził kasjerce siekierą
Adobe Stock
Newsy
Horror w spożywczaku. Wszedł do Carrefoura w stroju policjanta, groził kasjerce siekierą
Ta mrożąca krew w żyłach historia wydarzyła się w jednym z warszawskich sklepów spożywczych. Mężczyzna przebrany za policjanta wszedł do placówki z siekierą. Przerażona kasjerka zawiadomiła służby bezpieczeństwa.

Historia niczym z amerykańskiego hororru odegrała się w jednym z warszawskich punktów sieci sklepów spożywczych Carrefour. Pijany mężczyzna w policyjnej kamizelce wszedł do marketu z siekierą z zamiarem zakupu alkoholu. Przerażone pracownice zawiadomiły policję.  W sobotę, kilka minut po godzinie 8.00, przez drzwi popularnego marketu przy ulicy Jana Bytnara „Rudego”, wszedł 31- letni mężczyzna. Jego lista zakupów była dosyć krótka. Mężczyzna chiał kupić tylko piwo. Broń i groźby Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie nietypowy strój mężczyzny i broń, którą trzymał w ręku. Miał on na sobie odblaskową kamizelkę z napisem „policja” i czarną kominiarkę. Przechadzając się po sklepie, w ręce trzymał czterdziestocentymetrową siekierę oraz czarnoprochowy rewolwer. Menadżerka marketu zwróciła mu uwagę, że odstrasza klientów i może stanowić zagrożenie. Wtedy mężczyzna zaczął grozić kobiecie.  Alkoholowe zakupy Mężczyzna znalazł na półkach to, czego szukał. Z piwem udał się do kasy, gdzie groził również kasjerce, a siekierkę trzymał nad jej głową. Co ciekawe, klient zapłacił bez problemu za zakupy i wyszedł ze sklepu. Wtedy przerażone pracownice Carrefoura niezwłocznie zawiadomiły o incydencie policję. Interwencja policji Policja natychmiast podjęła działania mające na celu uchwycenie mężczyzny z niebezpiecznymi przedmiotami. Nie udało mu się zbyt daleko zbiec, gdyż został zatrzymany przez patrol zaledwie kilka metrów dalej od Carrefoura. Policjanci standardowo przebadali delikwenta alkomatem, który wykazał, że delikwent ma we krwi 1,5 promila alkoholu. Legitymowany przez służby bezpieczeństwa stwierdził, że nikt nie jest w stanie mu zabronić chodzenia z siekierą czy rewolwerem. Mężczyzna...

Boczek i bekon to dwie zupełnie inne rzeczy. Czym się różnią?
Pixabay
Newsy
Kierowca tira z Ełku ukradł 130 kilogramów boczku. Co chciał zrobić z taką ilością mięsa?
Pewien kierowca tira dopuścił się kradzieży 130 kilogramów boczku. Mężczyzna został zatrzymany przez policję i usłyszał już zarzuty.

Pewien 45-letni mężczyzna z Ełku (woj. warmińsko-mazurskie) pracuje jako kierowca tira. Kilka dni temu został zatrzymany przez policję, po tym jak dopuścił się kradzieży dużej ilości mięsa. Mężczyzna miał przewieźć za granicę ogromny ładunek mięsa – łącznie było jego kilkanaście ton. Ełczanin postanowił złamać zabezpieczenia w naczepie pojazdu i przywłaszczyć sobie pewną część mięsa, którą zapakował do swojego prywatnego samochodu. - Mężczyzna jako kierowca miał zawieźć kilkanaście ton mięsa za granicę Polski. Wcześniej jednak złamał zabezpieczenia w naczepie pojazdu - chłodni, dostał się do jej wnętrza i ukradł ponad 130 kilogramów boczku - poinformowała lokalna policja. Ile było warte skradzione mięso? Przywłaszczone przez mężczyznę mięso było warte ponad 2 tysiące złotych: - W konsekwencji 45-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Mięso o wartości wycenionej na ponad 2 tys. zł zostało odzyskane - podała oficer prasowa policji w Ełku. Najwidoczniej mężczyzna uznał, że nikt nie zauważy, że z załadunku zniknęło jakieś mięso: - Być może wydawało mu się, że nikt nie zauważy takiej „drobnej” różnicy w ładunku. Jednak jego przełożeni zauważyli pewne nieprawidłowości, a policjanci zatrzymali tego mężczyznę. Kodeks karny za przestępstwo kradzieży z włamaniem przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności. Konsekwencje wobec pracownika może wyciągnąć również jego pracodawca - informuje policja w Ełku. Dlaczego warto ograniczyć jedzenie boczku? Boczek sam w sobie uznawany jest za przysmak, ale jego częste spożywanie może mieć zgubne skutki dla zdrowia. Boczek powstaje z wieprzowiny, ale można też znaleźć podobne produkty, takie jak np. boczek z indyka. Mięso to zwykle jest poddawane procesowi peklowania, podczas...

Nie chciał założyć maseczki w sklepie spożywczym. Zakończyło się strzelaniną
Adobe Stock
Newsy
Nie chciał założyć maseczki w sklepie spożywczym. Skończyło się strzelaniną
Szokujące doniesienia z Ukrainy. Pewien mężczyzna został postrzelony za to, że nie założył w sklepie maseczki.

W jednym ze sklepów spożywczych na Ukrainie miało ostatnio miejsce szokujące wydarzenie. Pewien mężczyzna, który nie chciał założyć na twarz maseczki , został postrzelony przez drugiego mężczyznę przy pomocy rewolweru. Czy udało mu się przeżyć? Nie chciał założyć maseczki w sklepie Nie tylko w Polsce, ale także na Ukrainie nadal obowiązuje nakaz noszenia maseczek w zamkniętych przestrzeniach. Działanie to ma na celu ograniczenie liczby zakażeń koronawirusem . Jednak nie wszyscy chcą się stosować do tych zaleceń. Także i za naszą wschodnią granicą są tacy, którzy w ogóle się nie przejmują nakazami i wchodzą do sklepów bez elementów ochronnych. W jednym z supermarketów w miejscowości Dniepr na Ukrainie miała ostatnio miejsce szokująca sytuacja. Pewien mężczyzna strzelił z rewolweru do drugiego mężczyzny, ponieważ ten nie chciał założyć na twarz maseczki. O wstrząsającym zdarzeniu poinformowała lokalna agencja Unian. Wydarzenie miało miejsce we wtorek w Dnieprze (dawniej Dniepropietrowsk) na Ukrainie. Nagle między dwoma mężczyznami robiącymi w sklepie zakupy, wywiązała się kłótnia o brak maseczki. Panowie opuścili sklep i pod lokalem wywiązała się między nimi awantura w wyniku której mężczyzna bez maseczki został postrzelony w twarz, tuż pod okiem, przez mężczyznę w maseczce. Na razie nie wiadomo, w jakim jest obecnie stanie i czy udało mu się przeżyć. Mężczyzna, który dopuścił się ataku, został zatrzymany przez policję. Kontrola osobista wykazała, że poza bronią miał jeszcze przy sobie paralizator i gaz pieprzowy. Kolejny przypadek awantury o maseczki na Ukrainie To nie jedyna tego typu sytuacja jaka miała ostatnio miejsce na Ukrainie. Jakiś czas temu w Odessie dwóch klientów pobiło kasjera za to, że poprosił ich, by zasłonili...