Święta koronawirus
Adobe Stock
Newsy

5 gości na Wigilię? To jakaś kpina. Co 3 Polak nie ma zamiaru stosować się do zaleceń rządu

Zapowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i premiera Mateusza Morawieckiego spadły na Polaków jak grom z jasnego nieba.

Po „odwołaniu” świąt wielkanocnych w czasie trwania pierwszej fali koronawirusa, w listopadzie spotkała nas kolejna niemiła niespodzianka – rząd zdecydował o zamknięciu cmentarzy.

Polacy z trudem przełknęli tę gorzką pigułkę. Po miesiącu spotkał nas kolejny cios. Rząd ogłosił, że święta Bożego Narodzenia będziemy musieli spędzić z maksymalnie 5 gośćmi spoza domu.

Morawiecki i Niedzielski chcieli w ten sposób ograniczyć przemieszczanie się Polaków po kraju i zmniejszyć ilość zakażeń COVID-19.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Jak obejść zakaz?

Z góry było wiadomo, jakich reakcji można było się spodziewać. Wiedzieli to także rządzący, dlatego ustami rzecznika rządu Piotra Mullera ogłosili, że to obostrzenie nie będzie piętnowane karami pieniężnymi.  

W swoim założeniu miało być jedynie odwołaniem się do poczucia zbiorowej odpowiedzialności Polaków.

Tak czy siak, Polacy od razu zaczęli zastanawiać się jak obejść ten nieprzyjemny zapis w strategii walki rządu ze skutkami epidemii COVID-19.

Jedni myślą o odbyciu 10-dniowej samoizolacji przed udaniem się na święta do swoich bliskich, inni starają się o zrobienie zawczasu testów.

Obywatelskie (nie)posłuszeństwo

Jeden z portali postanowił sprawdzić nastroje panujące w narodzie. Okazało się, że 64% Polaków postara się spędzić święta Bożego Narodzenia w wąskim gronie (2-5 osób przy stole).

Z kolei aż 31% z nas uznało, że ograniczenia ograniczeniami, ale ukochane święta trzeba spędzić w tradycyjny sposób, z najbliższymi.

Huczne Boże Narodzenie wraz z dalszymi krewnymi (więcej niż 20 osób) zapowiedział w sondażu jedynie 1% z nas. 26% ankietowanych zapowiada spędzenie świąt z 6-10 osobami, a 3% zgromadzi się przy stole w gronie 11-15 osób.

Jak wynika z tego badania, nasze społeczeństwo zaczyna mieć dość ograniczeń nakładanych przez rząd. O zwartości, karności i posłuszeństwie Polaków z marca i kwietnia bieżącego roku pozostało już tylko wspomnienie?

choinka
unsplash.com/@frostroomhead
Newsy
Polacy chcą spędzić święta z rodziną. Wpadli na zaskakujący pomysł
To było do przewidzenia. Polacy mają dość samoizolacji, kwarantanny i koronawirusa w ogóle. Nie zabraknie takich, którzy chcą spędzić święta z rodzinami.

Święta jak dawniej. O tym właśnie marzy w tym momencie zdecydowana większość Polaków. Po wiosennym „odwołaniu” świąt wielkanocnych, po zamknięciu cmentarzy 1 listopada, teraz rządowe obostrzenia uderzyły w tradycję bożonarodzeniową. Nakaz czy zalecenie? Przypomnijmy. Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosili, że święta Bożego Narodzenia będziemy mogli spędzić w towarzystwie jedynie 5 osób spoza domu. Oznacza to, że wszelkie duże zjazdy rodzinne są po prostu niezgodne z prawem. O tej sprawie pisaliśmy już w artykule, który znajdziecie pod tym linkiem: KLIK!  Oburzenie Polaków na decyzję rządu było zrozumiałe. Postanowienia rozporządzenia skomentował szybko rzecznik rządu, Piotr Muller, który uspokoił, że to tylko rodzaj zalecenia. Do domów Polaków nie zapukają podczas Wigilii kolędnicy w mundurach. I całe szczęście. Jednak poruszenie w narodzie nie minęło. Wielu z nas szuka sposobów, by przy wigilijnym stole myśleć tylko o rzeczach związanych ze świętowaniem, a nie z koronawirusowymi restrykcjami. Pomysł Polaków Wielu Polaków nie chce narażać na zarażenie starszych członków swoich rodzin. Szczególnie tych, którzy cierpią już na inne choroby i ewentualne zakażenie mogłoby skończyć się tragedią. Dlatego, dla pewności, niektórzy zdecydują się na wykonanie prewencyjnych testów na obecność COVID-19 w organizmie. Czy w takiej sytuacji ograniczenia do 5 gości spoza domu będą dalej obowiązywały? Niestety tak. Posiadanie negatywnego wyniku testu na koronawirusa nie zwalnia z obowiązku zachowania zasad ostrożności wprowadzonych przez rząd. Jak mówią eksperci, to nie tylko kwestia nieścisłej treści samego rozporządzenia. To także sprawa niepewności samych testów,...

Wigilijne ograniczenia
Diabetes/wikipedia commons
Newsy
Wigilijne spotkanie maksymalnie do 5 osób? Są rządowe wytyczne na święta Bożego Narodzenia
Po ostatnich zapowiedziach rządu, spełnią się nasze najczarniejsze przewidywania dotyczące świąt Bożego Narodzenia. Będą ograniczenia w liczebności świątecznych spotkań.

Wygląda na to, że kolejne święta w 2020 roku nie odbędą się tak jak dawniej. Po „odwołanych” świętach wielkanocnych w kwietniu i zakazach odwiedzania cmentarzy 1 listopada, teraz dowiadujemy się o możliwych utrudnieniach we wspólnym przeżywaniu Bożego Narodzenia. Pandemia a wigilia Powodem tych prawdopodobnych restrykcji jest oczywiście koronawirus. A ściślej rzecz ujmując pandemia koronawirusa, która sieje spustoszenie w polskiej służbie zdrowia od początku jesiennej, drugiej fali. Sobotnia konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli rządu nie pozostawia złudzeń. Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski apelowali do Polaków o zachowanie odpowiedzialności zwłaszcza w nadchodzącym okresie świątecznym. Etapy normalizacji O co chodzi? Rząd chciałby, by Polacy ograniczyli poruszanie się w trakcie tak zwanego „etapu odpowiedzialności”. W ten sposób premier określił okres od od 28 listopada do 27 grudnia. Jeżeli transmisja wirusa zostanie ograniczona, Polska przejdzie w „etap stabilizacji”. Jeżeli zakażeń będzie mniej, stopniowo luzowane będą nałożone ostatnio restrykcje. Wróćmy do „etapu odpowiedzialności”. To właśnie w założeniach tego planu widnieje zapis o ograniczeniu spotkań domowych do 5 osób. Limit ten nie będzie dotyczył osób wspólnie zamieszkujących. Według słów Mateusza Morawieckiego, powinniśmy spędzić je w gronie małych rodzin albo osób z którymi mieszkamy. Przy stole i w kościele Oznacza to jedno – możemy zapomnieć o dużych rodzinnych zjazdach – nasze święta, podobnie jak w kwietniu będą musiały ograniczyć się do grona najbliższych domowników. Jeszcze nie wiadomo, jak w praktyce będą wyglądały próby ograniczenia mobilności Polaków....

wielkanoc 2021 koronawirus czy można jechać
Flickr
Newsy
Jak będzie wyglądała tegoroczna Wielkanoc? Czy zjemy śniadanie z bliskimi? Prognozy nie są zbyt optymistyczne
Wygląda na to, że szykuje się powtórka z Bożego Narodzenia. Koronawirus znów nie pozwoli Polakom na rodzinne zjazdy i wspólne świętowanie Wielkiej Nocy.

Wielkanoc to bez cienia wątpliwości najważniejsze święto dla chrześcijan. Bogata w tradycje, zwyczaje i obyczaje uroczystość, znowu będzie odbywała się w naszym kraju na pół gwizdka. Wszystko oczywiście za sprawą pandemii SARS-COVID-19, która szaleje w naszym kraju już prawie rok. Jak wyglądały święta przed rokiem? Jeszcze w marcu zeszłego roku, nikt nie wiedział czym jest koronawirus. Strach przed nieznaną chorobą spowodował zamknięcie gospodarki na trzy spusty. Dzieci przestały chodzić do szkoły, bramy kościołów pozostały przymknięte, a zeszłoroczna Wielkanoc była najmniej rodzinnym świętem dla większości Polaków w ciągu ich całego życia. Nadzieje na szybkie uporanie się z problemem pandemii, okazały się płonne. Na początku listopada zeszłego roku, nad Polską wisiało już widmo drugiej fali koronawirusa. Co było dalej, wszyscy pamiętają. Zamknięte cmentarze, a po miesiącu ogólnonarodowa debata dotycząca obchodów Bożego Narodzenia. Władze były niewzruszone. Rząd wprowadził odgórny limit kolędników przy wigilijnym stole, którego zresztą sam nie egzekwował. Czy akcja szczepionkowa umożliwi wspólne świętowanie? Po drugiej fali wirusa przybyłego do Europy z chińskiego Wuhan, przyszła pora rzecz jasna na trzecią. Wzrosty zakażeń i zgonów nie pozostawiają wątpliwości. Nie pomaga nawet zakrojona na coraz szerszą skalę akcja szczepienia Polaków. Kiedy szczepionki przyjmują osoby starsze, coraz więcej ciężkiego przebiegu choroby u starszych. Spory na temat koronawirusa, jego śmiertelności i strategii poszczególnych państw na walkę z zarazą, nie przestają trwać. Polacy wciąż zastanawiają się i toczą dyskusję miedzy sobą czy lockdown, zamrażanie i odmrażanie gospodarki mają sens. Po drodze spora część...

Wigilia
Adobe Stock
Newsy
Oni mają prawo i mogą sprawdzić, ilu gości zaprosiliście na Wigilię. Za przekroczenie limitu grozi 1000 zł kary
Święta zbliżają się wielkimi krokami, a wśród nas nie kończą się dyskusje o tym, ilu gościu może zasiąść przy wigilijnym stole. Kto może przyjść do nas z kontrolą 24 grudnia?

W momencie, gdy Polacy dowiedzieli się o pomysłach na ograniczenie wigilijnych spotkań, w kraju niemalże zawrzało. Zaczęliśmy zastanawiać się, kto może, a kto nie powinien przyjeżdżać na rodzinny zjazd. Wszystko w imię minimalizowania zagrożenia związanego z pandemią i transmisją wirusa COVID-19. Bez sankcji Część z nas uznała, że warto zawczasu zdecydować się na samoizolację, by nie ryzykować zakażeniem szczególnie osób starszych. Inni postarają się tuż przed wyjazdem do rodzinnego domu o wykonanie testu na obecność koronawirusa. Jeszcze inni postanowili, że spędzą kolejne święta w odosobnieniu. Jest jeszcze jedna sprawa, która mocno nurtowała Polaków od ogłoszenia ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i premiera Mateusza Morawieckiego świątecznych ograniczeń. Chodzi tutaj mianowicie o ewentualny mandat za przekroczenie liczby 5 gości przy świątecznym stole. Jego wysokość mogłaby wynieść 1000 zł, ewentualnie moglibyśmy zostać ukarani wyłącznie naganą. Rzecznik rządu Piotr Muller szybko po ogłoszeniu restrykcji wyjaśnił jednak, że rozporządzenie Rady Ministrów ma jedynie charakter ostrzegawczy i zakaz nie będzie restrykcyjnie sankcjonowany. Tylko policja Co to oznacza? Nie powinniśmy się spodziewać nagłej wizyty jakichkolwiek służb w czasie świętowania Bożego Narodzenia. Rząd poprzez swoją decyzje chciał jedynie odnieść się do wewnętrznego rozsądku wszystkich Polaków i skłonić ich do nieprzemieszczania się po kraju. Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Wg prawników jedyną służbą, która mogłaby dopuścić się przeprowadzenia takiej kontroli, byłaby policja, gdyż nie pozostaje to w uprawnieniach straży miejskiej czy też urzędników sanepidu.