ile można zjeść kaki dziennie
Adobe Stock
Newsy

45-latka zjadła 1,5 kg tych owoców i o mały włos nie umarła. Nie uwierzycie, co stało się z jej jelitami

Podobno wszystko w zbyt dużych dawkach może okazać się trucizną. Nawet tak zdrowy owoc jak kaki. Wie coś o tym pewna 45-latka z Moskwy.

Kaki, hurma, persymona, szarona – jak zwał, tak zwał. Do niedawna jeszcze zupełnie nieznany pomarańczowy owoc szturmem podbija serca Polaków.

Teraz kaki jest dostępne w niemal każdym markecie czy na wielu bazarowych straganach. Znajdziecie je prawie zawsze przy pomarańczach i mandarynkach.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Jak smakuje kaki?

Dzięki coraz większej podaży kaki w sklepach, jego cena jest coraz niższa. Za kilogram tych owoców zapłacicie ok. 6 zł w okresie zimowym.

Jak smakuje kaki? Niektórzy mówią, że w smaku jest jak nieco słodsza marchewka. Konsystencją być może przypomina odrobinę mango.

Jeszcze bardziej niż w Polsce kaki popularne jest w krajach byłego Związku Sowieckiego. Ma to swoją przyczynę w lepszym dostępie Rosji do kaukaskich i środkowoazjatyckich sadów kaki.

Czy kaki jest zdrowe?

I Polacy, i Rosjanie, i Ukraińcy doceniają nie tylko smakowe, ale i zdrowotne walory tego egzotycznego owocu.

Czym charakteryzuje się kaki?

  • To rewelacyjne źródło witaminy A.
  • Zawiera witaminę C.
  • Zawiera liczne związki fitochemiczne, które z kolei są przeciwutleniaczami.
  • Ma w sobie więcej błonnika, niż jabłko.
  • Regularne spożywanie pomaga w zapobieżeniu chorobom serca.
  • Obniża ryzyko wystąpienia miażdżycy.

Wydawałoby się więc, że nie pozostaje nic innego jak po prostu jeść kaki dużo i często. Tymczasem ostatnio gruchnęła miażdżąca krew w żyłach wieść o tym, czym grozi przedawkowanie tego owocu.

Dlaczego kobieta omal nie umarła po zjedzeniu 1,5 kg owoców?

45-letnia mieszkanka Moskwy została przewieziona do szpitala z silnym bólem brzucha. Po tym jak kobieta trafiła na oddział, lekarze nie kryli zdumienia.

Okazało się, że moskwianka w jeden dzień zjadła 1,5 kilograma kaki. Lekarze szybko postawili diagnozę – ostre zapalenie jelit.

Nie było innego wyboru. Kobieta szybko trafiła na salę operacyjną. Lekarze w pocie czoła starali się zapobiec najgorszemu.

W trakcie operacji wyszło na jaw, że przesycona cukrem treść żołądkowa zaczęła kleić się do ścian organu kobiety.

Jakby tego było mało, lekarze odkryli jeszcze jedną rzecz. Średnica jelit kobiety poszerzyła się z 3-6 cm do aż 24 cm!

Przedstawiciele moskiewskiego szpitala, w którym kobieta była operowana, nie mają wątpliwości. Gdyby nie trafiła na stół operacyjny od razu, jej jelita rozerwałyby się na strzępy.

Pomyślnie przeprowadzona operacja uratowała życie 45-letniej Rosjanki. Obecnie nic nie zagraża już jej życiu.

 

Skandal na oddziale ginekologii w płockim szpitalu. Spaghetti z małżami i piwko „po USG swojej dzidzi”
Adobe Stock
Newsy
Skandal na oddziale ginekologii w płockim szpitalu. Spaghetti z małżami i piwko „po USG swojej dzidzi”
Niecodzienny wybryk w szpitalu w Płocku. Kobieta na wstawionym przez siebie filmiku „pochwaliła” się m.in. libacją z lekarzem będącym na dyżurze.

Prawdziwy skandal wstrząsnął Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym w Płocku. Wszystko za sprawą dziwacznego filmiku wrzuconego przez pewną kobietę do internetu. Pacjentka na oddziale ginekologii nakręciła filmik ze sobą w roli głównej. Nie byłoby w tym nic sensacyjnego, gdyby nie szokujące słowa, które wypowiedziała bohaterka nagrania. Czym „pochwaliła się” kobieta z Płocka na szokującym nagraniu? Kobieta bez ogródek przyznała się, że tuż po badaniu USG swojego własnego dziecka wzięła udział w „uczcie” z lekarzem, który prywatnie miał być jej „najlepszym przyjacielem”. W relacji kobiety można było usłyszeć, że na dyżurce oddziału ginekologii nie tylko zjadła „spaghetti z małżami”, ale także piła piwo. Jakby tego było mało, kobieta „pochwaliła się” także tym, że niejednokrotnie zdarzyło jej się odbywać stosunki płciowe ze wspomnianym lekarzem na lekarskiej kozetce. Jaki był cel publikacji tych wyznań w sieci? Tego nie wiemy. Wnioskując ze słów nagrywającej wideo kobiety, nawet ona sama nie zdawała sobie sprawy z możliwych konsekwencji swojego zachowania. Mam znajomych w szpitalu, mam znajomych wszędzie. Rozumiecie? Mnie się nie da zniszczyć. Jestem nie tylko boginią seksu i wyglądu, ale też inteligencji. (…) Nie chwalę się, że mam znajomych w polityce, w rządzie – opowiadała na nagraniu ze swadą i z pewnością siebie. Konsekwencje nagrania kobiety z Płocka Zobaczcie zresztą sami. Uwaga! To wideo zawiera niecenzuralne wypowiedzi. Dalszy tok wydarzeń musiał zrobić na pyszałkowatej kobiecie dość duże wrażenie. Ze szpitala zwolniono uczestniczącego w wydarzeniu ginekologa To jednak nie koniec burzy z piorunami, jaka przeszła po Płocku po „wyskoku” nieodpowiedzialnej kobiety. Do dyspozycji...

7-latka w szpitalu po zjedzeniu cukierka w przedszkolu. Lekarze mówią o zatruciu narkotykami
Adobe Stock
Newsy
7-latka w szpitalu po zjedzeniu cukierka w przedszkolu. Lekarze mówią o zatruciu narkotykami
Dziecko z przedszkola w rosyjskim Petersburgu zjadło cukierka i wylądowało w szpitalu. Lekarze postawili szokująca diagnozę: dziewczynka zatruła się substancjami psychoaktywnymi nieznanego pochodzenia.

Tragedia wydarzyła się w przedszkolu w byłej stolicy Rosji. Hipoteza lekarzy z petersburskiej kliniki o zatruciu narkotycznymi substancjami nie jest jeszcze potwierdzona przez śledczych, którzy wciąż badają sprawę. Wszystko wydarzyło się w normalny, zwykły dzień - 17 kwietnia 2021 roku. 7-letnia dziewczynka z petersburskiego przedszkola w rejonie frunzeńskim razem z innymi przedszkolakami zjadła cukierki, po czym jako jedyna trafiła do szpitala z objawami silnego zatrucia. Jak doszło do tragedii w Petersburgu? Lekarze zaopiekowali się 7-latką i szybko odkryli, że w jej organizmie znajdują się narkotyki. Od razu pojawiło się sporo domysłów, skąd w ogóle mogły znaleźć się w ciele dziecka. Po dojściu do siebie dziewczynka zaręczała, że wcześniej jadła tylko wspomniane cukierki. Stan małej pacjentki po tak silnym zatruciu lekarze określili jako poważny. W czasie, gdy 7-latka dochodziła do siebie w szpitalnym łóżku, policjanci rozpoczęli dochodzenie, jak doszło do tego tragicznego i zarazem nietypowego zajścia. Według informacji jednego z petersburskich portali internetowych, policjanci odkryli, że dzieci kilka dni wcześniej rzeczywiście były częstowane cukierkami przez jednego z przedszkolaków obchodzącego swoje imieniny. W jaki sposób dziewczynka zatruła się cukierkami? Sęk w tym, że poza poszkodowaną dziewczynką, żaden z pozostałych przedszkolaków nie wykazywał objawów groźnego zatrucia. Wątpliwości organów ścigania co do przyczyn zatrucia dziewczynki kazały policjantom wykonać kolejne kroki i zlecenie kolejnych, szczegółowych badań. W tym momencie nie wiadomo jeszcze nic więcej o dalszych ustaleniach petersburskich śledczych. Sprawy nie chciała także komentować dyrektor przedszkola położonego w rejonie frunzeńskim Petersburga. Wcześniej...

Nastolatka wypiła wodę po konwaliach. Lekarze ledwo ją odratowali
Pixabay
Newsy
Nastolatka wypiła wodę po konwaliach. Lekarze ledwo ją odratowali
Trzymacie w domu flakonik z konwaliami? Uważajcie! Woda po tych kwiatach może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla zdrowia.

Wielu z nas nie może się oprzeć zapachowi konwalii i gdy tylko pojawiają się one w parku lub w lesie, zrywa bukiet tych pięknych kwiatów i zabiera go do domu. Czy wiecie, że te wspaniale pachnące rośliny mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia? Kilka dni temu do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach trafiła 16-letnia dziewczyna, która przez przypadek wypiła wodę po konwaliach. Lekarze z trudem ją odratowali. Toksyczne konwalie Mimo iż wyglądają z pozoru niewinnie, konwalie tak naprawdę są bardzo toksyczne. Przekonała się o tym pewna nastolatka, która przez pomyłkę wypiła wodę ze szklanki, w której wcześniej stały konwalie. Dziewczyna trafiła w ciężkim stanie do szpitala. Do naszego szpitala trafiła 16-letnia dziewczyna, która wypiła wodę ze szklanki, w której wcześniej stały właśnie konwalie. W efekcie doszło u niej do poważnych zaburzeń rytmu serca. Dziewczyna musiała pozostać przez kilka dni w szpitalu - poinformowała dr Barbara Kunsdorf-Bochnia kierująca oddziałem ratunkowym w GCZD. Dlaczego konwalie są toksyczne? Konwalie zawierają tzw. glikozydy nasercowe . To silnie trująca substancja, która może doprowadzić do problemów kardiologicznych, a także do dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Spożyta w dużej dawce może nawet doprowadzić do śmierci. Najczęściej ofiarami tego typu zatruć padają dzieci, które przez pomyłkę wypijają wodę po konwaliach. Roślina konwalii zawiera ponad 30 glikozydów nasercowych. Wiele z nich hamuje aktywność pracy serca. Najczęściej dotyczy to dzieci i zwierząt domowych, ale toksyny mogą nawet powalić dorosłego mężczyznę – donoszą eksperci. Tak naprawdę konwalie całe są toksyczne – od kwiatów, przez liście, aż po łodygi i korzenie. Chrońcie przed nimi...

Chleb
Adobe Stock
Newsy
Zróbcie to, a chleb będzie dłużej świeży. Niezawodny sposób babci
Czy może być coś gorszego niż czerstwy chleb? Nasze babcie miały sposoby na uniknięcie tego typu problemów.

Żyjemy w erze plastiku. W foliowych torebkach przynosimy do domów zakupy. W plastikowych torebkach przechowujemy żywność. Plastik i folia szturmem wdarły się także do piekarnictwa. Większość piekarni w naszym kraju pakuje swój chleb w foliowe torebki. Sposoby na świeży chleb Sęk w tym, że takie pieczywo szybko wilgotnieje, traci smak, a dodatkowo po otwarciu również szybko czerstwieje. Rozwiązaniem na przechowywanie pieczywa nie są także coraz popularniejsze papierowe torebki. Skórka chleba przechowywanego w taki sposób zrobi się twarda jak głaz nawet po kilku godzinach. Trzeba jasno powiedzieć, że nasze babcie miały jeszcze trudniejsze zadanie niż my obecnie. Chleb piekły lub kupowały (choć to zdecydowanie rzadziej) – musiały tak gospodarować pieczywem, by nie zeschło się na wióry przez kilka dni, a nawet tydzień! Jakich sposobów imały się niegdyś kobiety, by poradzić sobie z problemem czerstwiejącego pieczywa? Jak przechowywać chleb, by długo był świeży? Podstawą w „gospodarce chlebowej” był chlebak. I nie ma innego wyjścia także i dzisiaj – solidny, drewniany chlebak to warunek konieczny, by chleb długo pozostał świeży. Drugim elementem babcinej układanki było stosowanie lnianych lub bawełnianych szmatek i chustek, w które zawijały swoje pieczywo. Takie naturalne opakowanie zapewniało cyrkulację powietrza, a jednocześnie chroniło przed nadmiernym wysuszeniem. Chleb w materiałowej szmatce pozostawiony w chlebaku to jeszcze nie wszystko. By pieczywo pozostało nie tylko chrupiące, ale i dość wilgotne, nasze babcie wykorzystywały jeszcze jeden trik. Niektóre gospodynie wstawiały do chlebaka przekrojoną połówkę jabłka. Owoc pozostawiony w chlebaku wyrównywał straty wody w chlebie. Jabłko zapewniało nieco wilgotności w suchej przestrzeni chlebaka....