30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz
Adobe Stock
Newsy

30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz

Kłopoty czekają pewnego 30-letniego mężczyznę, który został złapany na kradzieży czekolad w jednym ze sklepów na terenie Lublina. Złe obliczenia mogą być konsekwencją kary więzienia.

Do niefortunnego zdarzenia doszło w godzinach wieczornych w Lublinie w jednym z dyskontów spożywczych przy ulicy Lwowskiej. Policjanci ze zgłoszeniem ruszyli pod wskazany adres, jednak złodzieja wcześniej zdążyli ująć pracownicy danego sklepu na parkingu. 30-latkowi za kradzież czekolad grozi kara więzienia. 

Magda Gessler odpowiada na pytania

Czekolady jako żyła złota

Mężczyzna około godziny 19 w ubiegłą sobotę ukradł z jednego ze sklepów spożywczych w Lublinie aż 43 czekolady. Uciekając ze swoim łupem przez parking przy markecie został zatrzymany przez pracowników dyskontu. Zawiadomiona policja pojawiła się chwilę później. Dodatkowo 30-letni mieszkaniec Lublina w momencie zatrzymania miał w organizmie prawie 2 promile alkoholu.

Zobacz także
Tylko dziś i jutro Biedronka otwarta dłużej. Zróbcie świąteczne zakupy bez kolejek

Tylko dziś i jutro Biedronka otwarta dłużej. Zróbcie świąteczne zakupy bez kolejek

W sklepach zabraknie kawy? Niecodzienna sytuacja na Kanale Sueskim spowoduje braki w zaopatrzeniu

W sklepach zabraknie kawy? Niecodzienna sytuacja na Kanale Sueskim spowoduje braki w zaopatrzeniu

Niefortunna liczba produktów

Przy zatrzymaniu policja znalazła przy mężczyźnie 43 skradzione czekolady tego samego producenta. Po przeliczeniu kosztu skradzionych produktów okazało się, iż ten czyn nie kwalifikuje się już jako wykroczenie, a jako przestępstwo. Ostateczna suma pieniędzy, jakie należały się za dane artykuły spożywcze wynosi ponad 511 złotych, co oznacza iż mężczyzna zabrał o jedną czekoladę za dużo z półki. Wobec takiego stanu rzeczy mieszkaniec Lublina będzie odpowiadał przed sądem z kwalifikacji przestępstwa. Gdyby kradzież byłaby mniejsza o jedną czekoladę, czyn byłby liczony jako wykroczenie i nie sądzono by go wówczas z takiego paragrafu. Ewidentnie mężczyzna przeliczył się w tabliczkach, czego poniesie konsekwencje.

Sankcje popełnionego czynu 

W konsekwencji popełnionego czynu mężczyzna nie otrzyma mandatu jak w przypadku wykroczenia, a usłyszy zarzut kradzieży z Artykułu 278 paragrafu 1. Kodeksu karnego brzmiącego: „Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”. To oznacza, że grozi mu nawet pięć lat więzienia za kradzież czekolad ze sklepu. Niestety obowiązujące przepisy nie są przyjazne tego typu wykroczeniom, toteż będzie musiał w pełni stawić czoło stawianemu zarzutowi i ulec zasądzonej karze.

30-letni mężczyzna został złapany na kradzieży czekolad

Jak się okazało 30-letni mieszkaniec Lublina ma na swoim koncie różne podobne przestępstwa, co powoduje, iż będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Takie stanowisko oznacza, że zasądzony wymiar kary zostanie zwiększony o połowę i ostatecznie może wynieść nawet 7,5 roku! Mężczyzna po usłyszeniu możliwego osądu nieco się zdziwił. Nic dziwnego, gdyż taka surowa kara grozi mu za kradzież czekolad z dyskontu spożywczego. Gdyby lepiej przeliczył, czyn byłby rozpatrywany jako wykroczenie i wówczas otrzymałby grzywnę.
 

Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu 10 lat więzienia
AdobeStock/Pixabay
Newsy
Ukradł batonik za niecałe 2 złote. Grozi mu teraz 10 lat więzienia
Pewien 18-latek dopuścił się kradzieży czekoladowego batonika. Młody mężczyzna słono za to teraz zapłaci. Za zrobienie awantury w sklepie grozi mu do 10 lat więzienia. Poznajcie szczegóły tej sprawy.

18-latek z Tczewa na długo zapamięta dzień, w którym dopuścił się kradzieży czekoladowego batonika . Chłopak wszedł do jednego ze sklepów spożywczych i ukradł batonik za niecałe 2 złote, po czym próbował wyjść nie płacąc. Nastolatek został przyłapany na gorącym uczynku. Baczni pracownicy ochrony od razu wypatrzyli kradzież i udali się w kierunku chłopaka. Ten zaczął się awanturować i ich zaatakował. Nastolatka ostatecznie udało się obezwładnić. Za swój czyn grozi mu teraz 10 lat więzienia. Rzucił się na ochroniarzy Młody chłopak z Tczewa nie miał pieniędzy na czekoladowy batonik, który kosztował niecałe 2 złote. Nastolatek postanowił więc go ukraść. Kiedy został zauważony, dosłownie rzucił się na ochroniarzy – zaczął ich bić i się z nimi szarpać. Sprawa została natychmiast zgłoszona na policję w Tczewie. Na miejscu błyskawicznie pojawił się patrol interwencyjny, który przewiózł chłopaka na komendę. Na miejsce natychmiast zostali wysłani mundurowi z referatu patrolowo-interwencyjnego, którzy ustalili, że sprawca najpierw ukradł batonik warty niecałe 2 złote, a następnie nie płacąc za niego, próbował wyjść z placówki handlowej. Jak ustalili funkcjonariusze, sprawca dodatkowo zaatakował i szarpał się z pracownikami ochrony, którzy udaremnili kradzież. Stróże prawa zatrzymali ujętego przez pracowników ochrony 18-letniego mieszkańca powiatu tczewskiego, którego doprowadzili do pomieszczenia dla osób zatrzymanych - powiedział asp. sztab. Dawid Krajewski, rzecznik tczewskiej policji. Kradzież rozbójnicza Mężczyzna słono zapłaci za swoje czyny, które zostały sklasyfikowane jako kradzież rozbójnicza. Nastolatek został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty. Co mu za to grozi?...

Horror w spożywczaku. Wszedł do Carrefoura w stroju policjanta, groził kasjerce siekierą
Adobe Stock
Newsy
Horror w spożywczaku. Wszedł do Carrefoura w stroju policjanta, groził kasjerce siekierą
Ta mrożąca krew w żyłach historia wydarzyła się w jednym z warszawskich sklepów spożywczych. Mężczyzna przebrany za policjanta wszedł do placówki z siekierą. Przerażona kasjerka zawiadomiła służby bezpieczeństwa.

Historia niczym z amerykańskiego hororru odegrała się w jednym z warszawskich punktów sieci sklepów spożywczych Carrefour. Pijany mężczyzna w policyjnej kamizelce wszedł do marketu z siekierą z zamiarem zakupu alkoholu. Przerażone pracownice zawiadomiły policję.  W sobotę, kilka minut po godzinie 8.00, przez drzwi popularnego marketu przy ulicy Jana Bytnara „Rudego”, wszedł 31- letni mężczyzna. Jego lista zakupów była dosyć krótka. Mężczyzna chiał kupić tylko piwo. Broń i groźby Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie nietypowy strój mężczyzny i broń, którą trzymał w ręku. Miał on na sobie odblaskową kamizelkę z napisem „policja” i czarną kominiarkę. Przechadzając się po sklepie, w ręce trzymał czterdziestocentymetrową siekierę oraz czarnoprochowy rewolwer. Menadżerka marketu zwróciła mu uwagę, że odstrasza klientów i może stanowić zagrożenie. Wtedy mężczyzna zaczął grozić kobiecie.  Alkoholowe zakupy Mężczyzna znalazł na półkach to, czego szukał. Z piwem udał się do kasy, gdzie groził również kasjerce, a siekierkę trzymał nad jej głową. Co ciekawe, klient zapłacił bez problemu za zakupy i wyszedł ze sklepu. Wtedy przerażone pracownice Carrefoura niezwłocznie zawiadomiły o incydencie policję. Interwencja policji Policja natychmiast podjęła działania mające na celu uchwycenie mężczyzny z niebezpiecznymi przedmiotami. Nie udało mu się zbyt daleko zbiec, gdyż został zatrzymany przez patrol zaledwie kilka metrów dalej od Carrefoura. Policjanci standardowo przebadali delikwenta alkomatem, który wykazał, że delikwent ma we krwi 1,5 promila alkoholu. Legitymowany przez służby bezpieczeństwa stwierdził, że nikt nie jest w stanie mu zabronić chodzenia z siekierą czy rewolwerem. Mężczyzna...

100 l tajemniczej substancji na bazie drożdży i cukru w beczkach. 69-latkowi grozi rok więzienia
Wikipedia Commons
Newsy
100 l tajemniczej substancji na bazie drożdży i cukru w beczkach. 69-latkowi grozi rok więzienia
Odkrycie policjantów z Terespola przywodzi na myśl zamierzchłe czasy. Pędzenie alkoholu we własnym domu kojarzy się z czasami największych kryzysów.

W czasach okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej samogon bywał nierzadko środkiem płatniczym. Za pomocą tak zwanej księżycówki Polacy przekupywali skorumpowanych niemieckich urzędników, a także zapijali smutki okupacyjnego, trudnego czasu. Bimber był także symbolem siermięgi końca lat 70. i kolejnej dekady, którą Polacy zapamiętali jako okres stagnacji PRL-u pod przewodnictwem Wojciecha Jaruzelskiego. Wobec kłopotów z zaopatrzeniem w alkohol pito często wszystko co popadło, a domowy spirytus uchodził za prawdziwy delikates. Mieszkaniec Terespola urządził w domu małą gorzelnię Dzisiejsza kapitalistyczna gospodarka sprawia, że alkoholu ani nie brakuje na sklepowych półkach, ani nie ogranicza się do niego dostępu poprzez sprzedaż tylko od godziny 13. Niemniej jednak okazuje się, że wciąż nie brakuje amatorów pędzenia własnego bimbru w domowym zaciszu. Tego rodzaju procederu dopuścił się 69-letni mężczyzna z Terespola. Mieszkaniec położonej tuż przy granicy z Białorusią miejscowości okazał się być prawdziwym „gorzelnikiem”. Zawiadomione przez anonimowego informatora służby odkryły w mieszkaniu emeryta 100 l zacieru i zapas gotowego produktu. Jaka kara grozi emerytowi-bimbrownikowi z Terespola? Nielegalna produkcja napojów spirytusowych jest w Polsce zakazana. Mężczyzna, który pędził bimber bez zezwolenia, nie chciał dzielić się zyskiem z akcyzy z państwem i teraz podpowie na prokuratorskie zarzut Zajrzyjmy do właściwej ustawy regulującej produkcję alkoholu w Polsce (źródło: Ustawa  dnia 18 października 2006 r. o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych): 1. Kto bez wymaganego wpisu do rejestru wyrabia lub rozlewa napoje spirytusowe, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo...

Otworzył pizzerię pomimo zakazu, a teraz grozi mu więzienie. Należy mu się?
Adobe Stock
Newsy
Otworzył pizzerię pomimo zakazu, a teraz grozi mu więzienie. Należy mu się?
Według obowiązujących obostrzeń wszystkie lokale gastronomiczne są zamknięte. Wielu przedsiębiorców podejmuje jednak ryzyko i otwiera swoje restauracje. Jednym z nich jest właściciel pizzerii, który za taką decyzję może trafić do więzienia.

Pandemia koronawirusa daje się we znaki wszystkim, a szczególnie przedsiębiorcom z branży gastronomicznej. Obowiązujące obostrzenia uniemożliwiają normalne funkcjonowanie gospodarki, co oznacza niestety ogromne straty. Do grona najbardziej poszkodowanych należą właśnie właściciele restauracji i barów, gdyż ich lokale są zamknięte od ponad pół roku.  Interwencja policji we wrocławskiej pizzerii W ubiegłą sobotę, 17 kwietnia, funkcjonariusze policji oraz pracownicy sanepidu interweniowali w jednej z pizzerii na Starym Mieście we Wrocławiu. W lokalu przebywało wówczas 43 klientów. Policja poinformowała o złożeniu wniosków do sądu o ukaranie gości danej restauracji. Popełnili oni wykroczenie z art. 116 punktu 1a Kodeksu wykroczeń o następującej treści: „Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny lub karze nagany”. Więzienie dla właściciela pizzerii Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja w przypadku właściciela otwartej mimo zakazu pizzerii, któremu grozi nawet kara więzienia. Według art. 165 Kodeksu Karnego popełnił przestępstwo: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Poprzez jednoczesną interwencję sanepidu, właścicielowi grozi również kara grzywny w wysokości 30 tysięcy złotych. Otwarte lokale w pandemii Obostrzenia i nakaz zamknięcia lokali gastronomicznych dał się we znaki ich właścicielom, którzy przez taką sytuację odnoszą znaczne straty. Część z...