Kotlety
merrimonc/Adobe Stock
Newsy

2-letni chłopiec zjadł mięso z popularnego sklepu. Tragiczny finał historii

Smutne wieści z Francji. Tragicznie skończyło się zjedzenie zepsutego mięsa ze znanego niemieckiego marketu przez 2-letnie dziecko.

Korzenie tej długiej, dramatycznej historii sięgają 2011 roku. 2-letni wówczas Nolan Moittie zjadł wtedy na obiad zwykły, mrożony kotlet zakupiony w sieci Lidl. Po czasie okazało się, że felerne mięso zawierało w sobie bakterie E. coli.  Chłopiec zatruł się i na efekty nie trzeba było długo czekać.

Magda Gessler odpowiada na pytania

Postępująca choroba

Szybko okazało się, że bardzo mocno ucierpiały wrażliwe nerki francuskiego dziecka. Chłopiec zapadł na chorobę zwaną zespołem hemolityczno-moczniowym. Ta przypadłość charakteryzuje się ostrym uszkodzeniem nerek i zaburzeń składu krwi, który nieuchronnie prowadzi do anemii. Na tę chorobę zapadają zwykle niemowlęta i małe dzieci. W przypadku dorosłych choroba ma jeszcze ostrzejszy przebieg.

Mały Nolan dorastał wraz z postępującą chorobą. Z czasem zaczęły mu towarzyszyć poważne neurologiczne powikłania wynikające ze wspomnianego zespołu hemolityczno-moczniowego. Chłopiec z roku na rok stawał się coraz mniej sprawny, a wreszcie, pod koniec swojego krótkiego życia był  zupełnie sparaliżowany. Nolan wówczas nie mógł już także mówić.

Sprawiedliwości szukali w sądzie

Po ośmiu lat cierpienia, chłopiec zmarł. Jak powiedziała mediom adwokat rodziny Moittie, pani Florence Roult, rodzice chłopca przeżyli razem wiele ciężkich prób: – Chłopiec po prostu umierał na ich oczach raz po raz. Sprawa, jak można się domyślać, miała swój finał w sądzie.

Na ławie oskarżonych zasiadł Guy Lamorlette, szef firmy Seb-Corf, dystrybutor mrożonych kotletów, które nieszczęśliwie spożył 2-letni Nolan. Mężczyzna usłyszał wyrok 3 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Przedsiębiorca dostał także zakaz prowadzenia działalności gospodarczej i nakaz wypłaty odszkodowania rodzinie Moittie. Biznesmen zapowiedział wniesienie apelacji.

Źródło: metro.co.uk

hot-dog
pixabay
Newsy
4-letni chłopiec zmarł przez hot doga. Matka dziecka oskarża sklep
Straszna tragedia. Przez nieszczęśliwy wypadek dziecko zmarło.

Nawet pozornie niewinne i bezpieczne czynności mogą doprowadzić do śmierci. W Argentynie zmarł 4-letni chłopczyk po zjedzeniu hot doga. Jego zrozpaczona matka pozwała sklep, w którym kupiła feralny produkt, by uchronić innych ludzi przed niebezpieczeństwem. Nieszczęśliwy wypadek W grudniu 2020 roku do szpitala w mieście Salta w Argentynie trafił chłopczyk z objawami silnego zatrucia pokarmowego. Pomimo wysiłków lekarzy dziecko zmarło. Jak do tego doszło? Jego matka opisała całą sytuację na swoim profilu w mediach społecznościowych. Twierdzi, że jej syn Elias zaczął nagle wymiotować i skarżyć się na silne bóle brzucha krótko po zjedzeniu hot-doga, którego kupiła mu w sklepie znajdującym się w okolicy. Zabrała go do szpitala, gdzie podano dziecku leki i odesłano do domu, zalecając odpoczynek. Niestety, stan chłopczyka się pogarszał – ból brzucha nie ustępował, a do tego dziecko cały czas wymiotowało i miało silną biegunkę. Kobieta pojechała więc ponownie do szpitala, gdzie jej syn został natychmiast przyjęty na oddział. Pomimo podjęcia intensywnej terapii, chłopiec zmarł po czterech dniach. Oficjalna przyczyna śmierci to ciężka niewydolność nerek. Jednak matka Eliasa nie daje za wygraną. Oskarżyła właściciela sklepu, w którym kupiła hot-doga o sprzedawanie nieświeżej i zatrutej żywności. Twierdzi, że chłopiec zatruł się hot dogiem i zaraził adenowirusem i rotawirusem, w wyniku czego umarł. Niebezpieczne wirusy Rotawirusy, które według kobiety znajdowały się w hot dogu i były przyczyną śmierci jej dziecka, to jedne z najczęściej spotykanych wirusów odpowiedzialnych za ciężkie zatrucia pokarmowe u niemowląt i dzieci. Są bardzo niebezpieczne, ponieważ młode i delikatne organizmy dzieci nie mają na tyle siły, by samodzielnie zwalczyć wirusa. Z tego powodu konieczna jest jak najszybsza...

30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz
Adobe Stock
Newsy
30-latek z Lublina przez czekoladę pójdzie do więzienia. Wszystko przez jedną rzecz
Kłopoty czekają pewnego 30-letniego mężczyznę, który został złapany na kradzieży czekolad w jednym ze sklepów na terenie Lublina. Złe obliczenia mogą być konsekwencją kary więzienia.

Do niefortunnego zdarzenia doszło w godzinach wieczornych w Lublinie w jednym z dyskontów spożywczych przy ulicy Lwowskiej. Policjanci ze zgłoszeniem ruszyli pod wskazany adres, jednak złodzieja wcześniej zdążyli ująć pracownicy danego sklepu na parkingu. 30-latkowi za kradzież czekolad grozi kara więzienia.  Czekolady jako żyła złota Mężczyzna około godziny 19 w ubiegłą sobotę ukradł z jednego ze sklepów spożywczych w Lublinie aż 43 czekolady. Uciekając ze swoim łupem przez parking przy markecie został zatrzymany przez pracowników dyskontu. Zawiadomiona policja pojawiła się chwilę później. Dodatkowo 30-letni mieszkaniec Lublina w momencie zatrzymania miał w organizmie prawie 2 promile alkoholu. Niefortunna liczba produktów Przy zatrzymaniu policja znalazła przy mężczyźnie 43 skradzione czekolady tego samego producenta. Po przeliczeniu kosztu skradzionych produktów okazało się, iż ten czyn nie kwalifikuje się już jako wykroczenie, a jako przestępstwo. Ostateczna suma pieniędzy, jakie należały się za dane artykuły spożywcze wynosi ponad 511 złotych, co oznacza iż mężczyzna zabrał o jedną czekoladę za dużo z półki. Wobec takiego stanu rzeczy mieszkaniec Lublina będzie odpowiadał przed sądem z kwalifikacji przestępstwa. Gdyby kradzież byłaby mniejsza o jedną czekoladę, czyn byłby liczony jako wykroczenie i nie sądzono by go wówczas z takiego paragrafu. Ewidentnie mężczyzna przeliczył się w tabliczkach, czego poniesie konsekwencje. Sankcje popełnionego czynu  W konsekwencji popełnionego czynu mężczyzna nie otrzyma mandatu jak w przypadku wykroczenia, a usłyszy zarzut kradzieży z Artykułu 278 paragrafu 1. Kodeksu karnego brzmiącego: „ Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat ”. To oznacza, że grozi...

Uważajcie jedząc orzeszki. Niech to zdjęcie będzie dla was przestrogą
Pixabay
Newsy
Uważajcie, jedząc orzeszki. Niech to zdjęcie będzie dla was przestrogą
Chwila nieuwagi i tragedia gotowa. Podczas jedzenia orzeszków ziemnych (ale też landrynek, winogron i innych drobnych przekąsek) należy uważać, aby nie dopuścić do takiej sytuacji, jak ta, która przydarzyła się temu kilkuletniemu chłopców. To ważne, bo zadławienia są groźne także u osób dorosłych.

Jedzenie niepozornej przekąski zakończyło się dramatem. Kilkuletni chłopiec, jedząc orzeszki, jednym z nich się zadławił. Produkt utkwił mu w przełyku i skutecznie utrudnił swobodne oddychanie. Pomoc ze strony rodziców okazała się niewystarczająca. Dziecko przez dłuższy brak dostępu do powietrza niestety zmarło. To tragiczne wydarzenie miało miejsce na Filipinach. Warto jednak wiedzieć, jak postępować w przypadku zakrztuszenia i zadławienia, bo przydarza się to wszędzie i to bez względu na wiek. Szacuje się, że w Polsce nawet 10 osób dziennie umiera przez zadławienie.  Na jakie pokarmy uważać i jak jeść, żeby się nie zakrztusić? Do zakrztuszenia najczęściej dochodzi podczas jedzenia: parówek popcornu twardych cukierków (np. landrynek) winogron orzeszków ziemnych marchewki czereśni jabłek. Pamiętajcie, żeby dokładnie gryźć jedzenie, nie mówić w trakcie przeżuwania, nie jeść w pośpiechu i w ruchu. Ważne też, żeby jeść na siedząco.  Dlaczego zdarza wam się zakrztusić? Dorośli najczęściej krztuszą się, kiedy zbyt szybko jedzą lub piją albo mówią podczas jedzenia. Niewskazane jest też jedzenie w pozycji półsiedzącej czy leżącej. To powoduje, że jedzenie czasami trafia do tchawicy zamiast do przełyku. Gardło to wspólna część układów pokarmowego i oddechowego. To stąd pożywienie trafia do przełyku, a powietrze do tchawicy. Gdy szybko jecie lub pijecie, pożywienie może dostać się do krtani, a stamtąd prostą drogą do tchawicy. Co wtedy? Zaczynacie kaszleć, bo wasz organizm stara się odzyskać pełen oddech. Twarz wam czerwieniej od wysiłku, łzawią oczy, źle się oddycha.  Starsze osoby w grupie ryzyka Po 60. roku życia zwiększa się ryzyko zaburzeń przełykania, co może skutkować...

Ta dieta niesamowicie wpływa na umysł i ciało. Codziennie jedzcie te produkty
AdobeStock
Newsy
Dieta MIND na pamięć: zasady i efekty, co jeść
Na tej diecie nie tylko schudniecie, ale przede wszystkim poczujecie się o wiele lepiej i zmniejszycie ryzyko zachorowania na Alzheimera!

W internecie najczęściej można się spotkać z opisami diet, które mają sprawić, że szybko schudniecie. Jednak dieta nie zawsze musi być odchudzająca! Zmiana stylu żywienia może wpłynąć bardzo pozytywnie na wasze samopoczucie, zwłaszcza jeśli dotychczas nie odżywialiście się zbyt zdrowo. Jedną z takich diet jest MIND, czyli dieta dla mózgu. Nie tylko poczujecie się lepiej, ale także przy okazji zrzucicie kilka kilogramów. Sprawdźcie, na czym to polega! Dieta MIND – co to jest? Dieta MIND, czyli „Mediterranean-DASH Intervention for Neurodegenerative Delay”, to sposób odżywiania, który może bardzo obniżyć ryzyko zachorowania na choroby neurodegeneracyjne mózgu, takie jak np. choroba Alzheimera czy demencja. Dieta ta została wymyślona przez Marthę Claire Morris, epidemiologa z Rush University Medical Center w Chicago. Jej zespół, na podstawie badań nad dietą DASH i dietą śródziemnomorską, wyszczególnił produkty, których spożycie może obniżyć ryzyko zachorowania na choroby neurodegeneracyjne. Badanie nad wpływem diety MIND na rozwój choroby Alzheimera trwało aż 5 lat! Zasady diety MIND Mamy dobrą wiadomość dla osób, które nie cierpią diet – MIND nie jest tak naprawdę dietą, a pewnym stylem odżywiania, dlatego o wiele łatwiej jest wdrożyć nowe zasady żywienia i je stosować. W diecie MIND bowiem poleca się jeść część produktów, a część ograniczać. Dieta MIND – zalecane produkty Stosując dietę MIND, powinniście jeść jak najwięcej poniższych produktów: Tłuste ryby morskie – raz w tygodniu Drób – 2 razy w tygodniu Zielone warzywa – codziennie, nawet po 3 porcje dziennie Orzechy – 5 razy w tygodniu Borówki, maliny, truskawki i inne owoce jagodowe –...